• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu Epping Forest [30 Maj 1972, Las nieopodal Londynu] Stanie Zoi || Lief & Sebastian

[30 Maj 1972, Las nieopodal Londynu] Stanie Zoi || Lief & Sebastian
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#1
17.10.2023, 01:38  ✶  

Sebastian otrzymał od swojego znajomego będącego leśniczym informację o dziwnej... rzeczy w środku lasu znajdującego się nieopodal Londynu. Znajomy zapewnił go, że to powinno go zainteresować przez wzgląd, że to dotyczy wykonywanej przez niego pracy i że z tego względu tego nie pożałuje, jeśli się tam wybierze. Według słów swojego znajomego nie byłby pierwszym klątwołamaczem, który próbował zbadać to zjawisko. Postanowił tego nie zignorować i udać się we wskazane przez tego mężczyznę miejsce. Nie wyruszył jednak sam, zabierając ze sobą młodego klątwołamacza, Liefa. Miało to dla niego stanowić dodatkową praktykę zawodową.

Po dotarciu na miejscu, w którym znajdował się ten... obiekt, Sebastian postanowił go obejrzeć. Posąg wyglądał znacząco inaczej od wszystkich rzeźb, które widział do tej pory. Przede wszystkim była to najlepsza rzeźba, jaką kiedykolwiek widział. Las to zdecydowanie osobliwe dziwne miejsce na stawianie rzeźb, zwłaszcza tak doskonale oddających wszystkie detale kobiecego ciała. Jeszcze bardziej zastanawiające albo nawet niepokojące było to, że postać wydawała się przed czymś uciekać, nawet dostrzegał w jej oczach przerażenie. Bez odpowiedzi pozostawało pytanie, co właściwie tutaj się stało.

— Las to dość osobliwe miejsce na postawienie tutaj rzeźby, zwłaszcza tak doskonale odwzorowującej wszystkie detale. — Zwrócił się do towarzyszącego mu Liefa, podczas obchodzenia tego posągu. Spojrzał w następnej chwili na młodszego mężczyznę, jakby chcąc poznać jego opinię na ten temat. Młody mógł mieć coś ciekawego do powiedzenia. Głupi przecież nie był.

Białowłosy ulicznik
'Cause if you dare, you'll see the glare
Of everyone you burned just to get there'
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, bo mierzący niemal metr osiemdziesiąt, ale wychudzony czarodziej. Odznacza się jasnymi, niemal białymi włosami i ciemnymi niczym smoła brwiami. Jego cechą charakterystyczną są niebieskie oczy, w których jeśli przyjrzysz się bliżej, można dostrzec morskie fale rozbijace się o powierzchnię czarnych źrenic. Obdarzony melodyjnym i spokojnym głosem, w którym daje się usłyszeć skandynawski akcent. Ostrożny w gestykulacji i okazywaniu jakichkolwiek emocji gdy znajduje się wśród obcych, nie kryje się jednak jeśli przebywa w towarzystwie osób, które zna. Manipulant, cynik i osoba robiąca to, na co ma ochotę. Nie bez powodu jego patronusem jest kot, gdyż posiada on prawdziwie koci charakter.

Lief Fiske
#2
17.10.2023, 20:20  ✶  
Klątwołamanie było jego największym hobby. Uwielbiał zagłębiać się w tematy klątw, nie tylko jeśli chodziło o ich rzucanie, ale właśnie po to, by próbować się ich pozbyć. Ogólnie to Lief nie korzystał z czarnej magii aż tak często, jak mogło się wydawać. Z prostej przyczyny – nie miał ku temu powodów. Czarną magię traktował tak samo jak każdy inny rodzaj magii, więc nie uważał, by była ona specjalnie zła. A przecież każde zaklęcie można było użyć tak, by czyniło szkodę, a nie nazywało się ich czarnomagicznymi. Nie chciał się jednak rozwodzić nad takimi zagadnieniami, bo zdecydowanie wynikały one z wychowania i edukacji w Durmstrangu, gdzie podejście do czarnej magii było zdecydowanie inne, niż w pozostałych szkołach magii. Dlatego też nigdy nie odnosił się ze swoim podejściem, bo nie chciał niepotrzebnych kłopotów.
   Swoją wiedzę z dziedziny czarnej magii lubił jednak wykorzystywać właśnie podczas pracy nad klątwami. Czasami była ona przydatna. Nie zdziwiło go wiec, że Sebastian poprosił go o pomoc, chociaż Travers zapewne nie zdawał sobie sprawy z tego, jak rozległą czarnomagiczną wiedzą dysponuje jego przyjaciel. Może to i lepiej, ciężko byłoby to zaakceptować.
   Gdy jednak znalazł się w lesie, zrozumiał, że nie miał do czynienia z czymś błahym. Na początku w ogóle nie wiedział, z czym mógł mieć do czynienia. Posąg wydawał mu się całkiem normalny, a przynajmniej na pierwszy rzut oka. Obejrzał go jednak dokładniej i rzeczywiście coś mu w nim nie pasowało.
   – Raczej trudno jest zgubić posąg w lesie, zwłaszcza taki – powiedział. Rzeźba była zrobiona niemal idealnie. Nie wiedział, czy istnieli artyści, którzy byliby odwzorować ludzkie ciało tak dokładnie, ale nie znał też zbyt wielu rzeźbiarzy, a już tym bardziej nie znał się na sztuce. Nie miał więc pojęcia, co było w stanie zrobić odpowiednie dłuto i sprawne ręce. Pewnym było tylko to, że jeśli posąg, na który właśnie spoglądał, był rzeczywiście dziełem ludzkich rąk, to mieli do czynienia z prawdziwym mistrzem.
   – Artyści często mają dość ekscentryczne pomysły – przyznał, przyglądając się rzeźbie jeszcze dokładniej. Wyciągnął swoją dłoń, by dotknąć kamienia.
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#3
18.10.2023, 00:47  ✶  

W jego rodzinie mówiło się, że klątwołamanie było podobne do łamania kości i nie było to dalekie od prawdy. Sebastian nie praktykował często łamania kości innym ludziom. Rzadko dostawał ku temu powód. Najbardziej chciał dopaść mordercę swojego ojca i dopiero wtedy przekona się, ile będzie w stanie połamać mu kości bez użycia magii. Zdawał sobie sprawę z tego, że istnieje rodzaj magii przeznaczonej do krzywdzenia innych ludzi, która mogłaby okazać się bardzo przydatna do realizacji postawionych sobie celów. Do odebrania życia drugiemu czarodziejowi. Z jego strony to mogła być determinacja, jak i desperacja. Jak o tym myślał to wydawał się gotowy na wszystko aby dokonać swojej zemsty, nawet jeśli to nie zwróci życia własnemu ojcu. Powtarzał sobie, że poczuje się lepiej, gdy zabije tamtego gnoja.

Ta... rzecz, ten posąg zdawał się pochłonąć jego myśli bez reszty. Zdecydowanie to było ciekawe znalezisko, warte zbadania pod każdym możliwym kątem. Najlepiej byłoby przenieść ten posąg w inne miejsce, co nie byłoby takie proste jakby się mogło wydawać. Nawet dla dwóch czarodziejów.

— Wstępnie mogę powiedzieć, że ten posąg do złudzenia wygląda jakby ktoś zaklął w kamień żywą kobietę. Wydaje się to mało prawdopodobne, jednak dotąd nie widziałem tak starannie wykonanego posągu. Dokonanie tego przy użyciu magii byłoby niezwykle pracochłonne, jeśli byłoby w ogóle możliwe. Nie mamy pod ręką rzeźbiarza, który byłby w stanie potwierdzić nasze teorie albo im zaprzeczyć. — Zwrócił się do Liefa, ciężko po chwili wzdychając. Zdecydowanie dobrze byłoby zasięgnąć ekspertyzy jakiegoś artysty, który w przeciwieństwie do nich, znał się na tego typu sprawach. Podobnie jak wszyscy specjaliści od antyków.

— Jestem skłonny się z tym zgodzić, choć jeśli jakiś pozostawił w tym lesie ten posąg to raczej nie po to, aby go podziwiano. Zdajmy się na magię. — Wypowiadając te słowa uniósł obie dłonie nieco w górę po to aby odpowiednim gestem spróbować rozproszyć ewentualną magię, zwłaszcza jeśli to ona odpowiadała za wygląd i stan tej rzeźby. Pod nią mogła się kryć jej prawdziwa postać, bez jakichkolwiek ozdobników.


Rzucam na rozproszenie
Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 55
Sukces!
Białowłosy ulicznik
'Cause if you dare, you'll see the glare
Of everyone you burned just to get there'
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, bo mierzący niemal metr osiemdziesiąt, ale wychudzony czarodziej. Odznacza się jasnymi, niemal białymi włosami i ciemnymi niczym smoła brwiami. Jego cechą charakterystyczną są niebieskie oczy, w których jeśli przyjrzysz się bliżej, można dostrzec morskie fale rozbijace się o powierzchnię czarnych źrenic. Obdarzony melodyjnym i spokojnym głosem, w którym daje się usłyszeć skandynawski akcent. Ostrożny w gestykulacji i okazywaniu jakichkolwiek emocji gdy znajduje się wśród obcych, nie kryje się jednak jeśli przebywa w towarzystwie osób, które zna. Manipulant, cynik i osoba robiąca to, na co ma ochotę. Nie bez powodu jego patronusem jest kot, gdyż posiada on prawdziwie koci charakter.

Lief Fiske
#4
18.10.2023, 23:17  ✶  
Jak można się domyślać, Lief miał wiele powodów do tego, by zachowywać swoją wiedzę na temat czarnej magii dla siebie. Nie chciał ściągać problemów, tak samo jak nie miał zamiaru się przed nikim tłumaczyć. Poza tym czarnej magii nie używał zbyt często, o ile w ogóle, tak samo jak nie planował jej wykorzystywać do czynienia wyjątkowo złych rzeczy. Wiedział, że wiele osób nie było w stanie zrozumieć jego fascynacji. Taki Sebastian na przykład. Mimo że Lief znał go już kilka lat, to ciągle nie miał pewności, jak mężczyzna mógłby zareagować.
   Dokładnie przyglądał się posągowi. Nie był jednak w stanie wysnuć żadnych konkretnych wniosków. Oczywiście mieli kilka opcji. Jedna z nich było to, że mieli do czynienia ze zwykłą rzeźbą, która ktoś celowo, bądź nie, zostawił w lesie, by cieszyła oko spacerowiczów, którzy będą mieli okazję się na nią natknąć. Drugą opcją było to, że natknęli się na nieszczęśniczkę, która została zamieniona w kamień. W ich świecie wszystko było możliwe, więc nie było sensu bawienie się w to, która z tych opcji była bardziej prawdopodobna.
   – Nigdy nie miałem okazji spotkać się z kimś zaklętym w kamień, ale to by pasowało – powiedział. Kiedyś miał jednak do czynienia ze zmineralizowanymi kośćmi dinozaura. Kości takie w odpowiednich warunkach zmieniają się w kamień właśnie w procesie mineralizacji i można je łatwo odróżnić od zwykłego kamienia poprzez dotyk, bo są dość gładkie. Podobnie było w przypadku tego posągu. On również był gładki. Niemniej jednak wiele kamieni mogło być gładkich.
   Poczekał cierpliwie na to, co postanowi zrobić Sebastian. Zaklęcie na rozproszenie było dobrym posunięciem, jeśli chcieli się dowiedzieć, co też mogło się kryć za zasłoną magii. Lief czekał na jakiś efekt i w międzyczasie rozglądał się dookoła, czy przypadkiem nie kręci się w okolicy ktoś, kto może za to odpowiadać.
Skin-clad wolf
Don’t shake me
Don’t make me bear my teeth
You really don’t wanna meet that guy
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sebastian to jest wysokim i postawnym mężczyzną. Mierzący 189 cm wzrostu waży 86 kilogramów. Ma krótko ścięte, ciemnobrązowe, przyprószone przy skroniach siwizną włosy (w odpowiednim świetle mogą wydawać się prawie czarne) oraz niebieskie oczy. Preferuje noszenie wygodny i najczęściej na wpół elegancki elegancki ubiór - dżinsowe spodnie, koszule i kamizelki, rzadziej zakłada trzyczęściowe garnitury i szaty wyjściowe. Sprawia wrażenie stosunkowo wyobcowanego, jednak nie jest niesympatycznym gburem - można się o tym przekonać rozmawiając z nim w cztery oczy.

Sebastian Travers
#5
06.11.2023, 03:38  ✶  

To pierwszy taki przypadek w długiej karierze Sebastiana jako klątwołamacza, jednak postrzegał go jako niezwykle intrygujący. Nieczęsto spotykało się kobietę zaklętą w kamień, zwłaszcza w środku lasu. Z pewnością ona mogła stanowić prawdziwą atrakcję, wzbudzającą ogromne zainteresowanie czarodziejów, jak i mugoli. Zarówno jedni jak i drudzy musieli widzieć w niej wyłącznie doskonale wykonaną rzeźbę. Zwłaszcza, jeśli nie byli zaznajomieni z klątwami i ich łamaniem.

— Ja również nie. To pierwszy taki przypadek w mojej karierze klątwołamacza. Zawsze musi być ten pierwszy raz. W tym zawodzie czarodziej uczy się całe życie. Mam takie powiedzenie, że klątwołamacz myli się tylko raz, jeśli ma do czynienia z klątwą dotykającą ciała albo umysłu. — Przyznał wprost, cicho wzdychając. Zaryzykowałby stwierdzenie, że zdobywał w tym momencie zupełnie nowe doświadczenie. Pod tym względem postrzegał to jako coś dobrego. Jeśli klątwołamacz miał do czynienia z potencjalnie śmiercionośną klątwą albo przekleństwem mającym doprowadzić kogoś do szaleństwa to przy zakończonej niepowodzeniem próbie przełamania danej klątwy nawet najlepszy łamacz klątw pomyli się tylko raz. Szansa na przeżycie zależała od szybkiego udzielenia pomocy magomedycznej. Natomiast jeśli chodzi o umysł to wyrządzone przez przekleństwo szkody mogą być nieodwracalne.

Rzucony przez niego czar rozpraszający okazał się niezwykle skuteczny. Na własne oczy mogli zobaczyć to, jak kamienna powłoka cofa się z każdą chwilą, odsłaniając z każdą chwilą ciało kobiety, będącej prawdopodobnie czarownicą nieznanego statusu krwi. Nie wydawała się być kimś sławnym, bowiem Sebastian widział ją po raz pierwszy na oczy. Kobieta wydawała się być zdezorientowana, nie wiedzieć gdzie się znajduje. Podszedł bliżej niej, chcąc obejrzeć w jakim ona znajduje się stanie, zamienić z nią parę słów odnośnie tej całej sytuacji i zaproponować jej opuszczenie tego lasu. Z pewnością potrzebowała zostać przebadaną przez uzdrowiciela, może posiadała rodzinę, która czeka na jej powrót od bardzo dawna. O ile jeszcze posiadała żyjących w czasach ówczesnych krewnych. Ciążąca na kobiecie klątwa mogła utrzymywać ją przy życiu od niepamiętnych czasów.

Nie zdążył zadać jakiegokolwiek pytania, tym samym nie uzyskując odpowiedzi na swoje wszystkie pytania, gdyż czarownica zaczęła krzyczeć na całe gardło i nagle wysforowała do przodu, rzucając się do biegu. Wydawało mu się to całkiem naturalne. Najbardziej zaskakujące w tym wszystkim było to, że po chwili znów zastygła uwięziona w kamieniu. To uczyniło ten przypadek bardziej fascynującym i jednocześnie bardziej niepokojącym. Wszystko wskazywało na to, że nie potrafił jej pomóc.

— Tego się nie spodziewałem. To będzie trudniejsze, niż sądziłem. Na chwilę obecną... nie jestem w stanie pomóc tej biednej kobiecie. — Zwrócił się do Liefa. W tym wszystkim musiało chodzić o coś więcej. Przełamanie tak specyficznej klątwy musiało być możliwe, będąc jednocześnie bardziej skomplikowane. Przede wszystkim to wymagałoby poznania losów tej czarownicy celem ustalenia co ją spotkało. Sama nie była w stanie przekazać im jakichkolwiek informacji na swój temat. Nawet gdyby było inaczej to mogłaby nie posiadać odpowiedniej wiedzy. Była przecież ofiarą - a przynajmniej za nią postrzegał ją zaniepokojony Sebastian.

Białowłosy ulicznik
'Cause if you dare, you'll see the glare
Of everyone you burned just to get there'
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, bo mierzący niemal metr osiemdziesiąt, ale wychudzony czarodziej. Odznacza się jasnymi, niemal białymi włosami i ciemnymi niczym smoła brwiami. Jego cechą charakterystyczną są niebieskie oczy, w których jeśli przyjrzysz się bliżej, można dostrzec morskie fale rozbijace się o powierzchnię czarnych źrenic. Obdarzony melodyjnym i spokojnym głosem, w którym daje się usłyszeć skandynawski akcent. Ostrożny w gestykulacji i okazywaniu jakichkolwiek emocji gdy znajduje się wśród obcych, nie kryje się jednak jeśli przebywa w towarzystwie osób, które zna. Manipulant, cynik i osoba robiąca to, na co ma ochotę. Nie bez powodu jego patronusem jest kot, gdyż posiada on prawdziwie koci charakter.

Lief Fiske
#6
23.01.2024, 19:36  ✶  
Raczej dla nikogo nie okaże się to niespodzianką, że Lief również nie miał przyjemności ze spotkaniem kogokolwiek zaklętego w kamień. Było to doprawdy osobliwe, ale równie intrygujące i ciekawe. Mógł się tak wpatrywać w ten okaz bardzo długo. Niemniej jednak nie uszło jego uwadze to, że mieli jednak do czynienia z człowiekiem, który mógłby potrzebować ich pomocy.
   – Bardzo mądre powiedzenie, kradnę – powiedział, nie spuszczając jednak oczu z rzeźby. Coś mu w niej przeszkadzało. Początkowo tego nie wyczuł albo najzwyczajniej ignorował to uczucie. Było to niczym delikatny dreszczyk, coś podobnego do wrażenia, kiedy czujemy, jakbyśmy byli obserwowani. Teraz co prawda obserwowany nie był, chyba że przez jakieś dzikie zwierzęta. Uczucie to świadczyło jednak o jakimś czyhającym zagrożeniu. Z której jednak strony miałoby ono nadejść? Rozejrzał się dookoła, jednak ponownie utkwił spojrzenie w rzeźbie.
   Ciężko było być klątwołamaczem. Była to wyjątkowo trudna profesja i dość niebezpieczna, gdyż wiązała się z ryzykiem uszczerbku na zdrowiu nie tylko fizycznym, ale i psychicznym. Lief nie raz był świadkiem, jak pechowcom działa się poważna krzywda. W Durmstrangu uczono go tego, co może się stać, jeśli ktoś zbyt lekceważąco podejdzie do sprawy, którą miał się zająć, gdyż rzeczywiście, w tym zawodzie magik mylił się jedynie raz. Czarodzieje tracili życia przy próbie zdjęcia klątw, które były dla nich zbyt trudne. Dlatego też Lief nigdy nie robił nic na szybko, zawsze uważnie wszystkiemu się przyglądał i analizował. Pozwalał dać sobie czas na myślenie, jeśli mógł to zrobić. W tym właśnie przypadku zapewne istniała taka możliwość, bo kobiecie czas już na pewno nie był w stanie zaszkodzić. Na szczęście w tej sytuacji to nie on decydował. Był tu jedynie do pomocy, Sebastian miał się wykazać. Takie rozwiązanie sprawiło, że Lief był podekscytowany, bo chciał uzyskać to nowe doświadczenie, a takie zbierało się najlepiej, jeśli obserwowało się innych.
   Odsunął się, gdy jego towarzysz przystąpił do działania. Poziom ekscytacji, chociaż nie malował się na jego twarzy, z całą pewnością szybował mocno w górę. I gdy tylko kobieta zaczęła zmieniać się na powrót w człowieka, z gardła Liefa wydobył się cichy odgłos zachwytu. Bo było się czym zachwycać. No i jak się okazało, wcale nie było aż tak trudno.
   Problemy zaczęły się później. Nieznajoma zaczęła krzyczeć, co oczywiście było zrozumiałe. Kto by nie krzyczał w takiej sytuacji? Fiske nawet nie chciał się nad tym zastanawiać, jakie myśli mogły teraz krążyć kobiecie po głowie. Miał do niej jednak wiele pytań. Chciał ją jakoś uspokoić. Kobieta jednak zaczęła uciekać. Nie udało jej się to jednak, gdyż ku wielkiemu zaskoczeniu jasnowłosego, nieznajoma ponownie zamieniła się w posąg.
   – Rzeczywiście biedna… – mruknął, rozmyślając. – Ktoś bardzo chce, żeby pozostała pomnikiem – dodał, spoglądając na Traversa. Zaczął mieć wątpliwości, co mogło spowodować, że kobieta została przeklęta właśnie w taki sposób…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lief Fiske (1098), Sebastian Travers (1030)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa