• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Wspomnienie ognia - Astaroth

[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Wspomnienie ognia - Astaroth
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#1
05.05.2024, 21:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.09.2024, 22:45 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Patrick Steward - osiągnięcie Bajarz IV

Domek letniskowy, do którego Astaroth włamał się razem z Daisy sprawiał wrażenie, jakby najlepsze lata miał już dawno za sobą. Był niewielkich rozmiarów, przeznaczony raczej dla pojedynczej osoby lub pary, niż dla większej rodziny. Poza salono-sypialnią, w której umieszczono podwójne łóżko, szafkę nocną, niewielką szafę i biurko, była jeszcze niezbyt interesująca łazienka (prysznic, toaleta, umywalka i lustro nad nią) oraz mikroskopijnych rozmiarów kuchnia z lodówką turystyczną i blatem roboczym wielkości najwyżej metra. Na szczęście był czysty i chyba gotowy na przyjęcie nowych gości (zmieniono pościel i leżały świeże ręczniki a w łazience był świeży papier toaletowy i kostka mydła).
Daisy zapaliła światło a potem zbliżyła się do jednego z okien, by zasłonić firanki. Do świtu Astarothowi pozostało najwyżej dwie, może trzy godziny. Dziennikarka usiadła na łóżku, coraz bardziej wykończona.
Tymczasem Yaxley, dostrzegł coś, co przypominało płomienie na środku jeziora. Daisy ziewnęła i zamrugała, próbując odegnać od siebie senność. Wyprawa do Ośrodka Windermere, przedarcie się przez siatkę i włamanie do domku musiało ją potężnie zmęczyć, nawet jeśli za wszelką cenę próbowała nie dać tego po sobie poznać.
- Myślisz, że ten historyk pomylił żywe trupy z tym co siedzi w wodzie? – zapytała. – Szkoda, że nie udało nam się zebrać żadnego materiału. Rankiem pójdę na dwór i zrobię kilka zdjęć. Może też uda mi się podpytać kogoś, może jakiegoś brygadzistę, czy coś udało im się ustalić. – Ziewnęła. – Wyniesiemy się stąd wieczorem. – Nie dodała już: kiedy będziesz mógł bezpiecznie wyjść na dwór.
Płomienie znowu pojawiły się na środku jeziora. Znowu nikłe, małe, przypominające raczej ognisko niż prawdziwy pożar. Astaroth dostrzegł jeszcze coś, a właściwie kogoś. Wyglądało na to, że nie byli jedynymi ludźmi, którzy nielegalnie próbowali przedostać się na teren ośrodka. Przy jednym z drzew Yaxley dostrzegł męską sylwetkę. Z boku wyglądało to mniej więcej tak, jakby człowiek ten, najpewniej mugol (choć równie dobrze mógł być to jakiś kolejny dziennikarz - czarodziej bądź czarodziej - pasjonat ekstremalnych wrażeń), próbował dostać się na molo Ośrodka Windermere, w stronę przycumowanych tam łodzi.
Czyżby również on dostrzegł ogień i chciał sprawdzić, co też oznaczał? Czy zdawał sobie sprawę z tego, że w jeziorze kryło się niebezpieczeństwo? I dlaczego żaden z krążących po okolicy brygadzistów i aurorów nie skierował się w stronę molo?
Od strony łóżka dobiegło do Astarotha ciche pochrapywanie. Daisy ledwie ściągnęła buty, zwinęła się w kłębek jak mały kotek i zasnęła. Najwidoczniej jej wiara w szlachetne intentencje i dobre serce przebywającego w jej towarzystwie wampira była bezgraniczna.
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#2
07.05.2024, 19:57  ✶  
Odetchnąłem, kiedy Daisy znalazła się w murach domku. Obejrzałem go oczywiście, sprawdziłem, czy nic nie czai się w jego kątach, ale wyglądał na normalny, nawet starannie wysprzątany, prawdopodobnie przygotowany na nowych gości, więc zachęciłem Daisy by nieco odpoczęła. Sam również odpoczywałem, wiedząc, że jest względnie bezpieczna. Względnie, bo wciąż nie wiedzieliśmy, co się działo w tym ośrodku, a ta istota mogła być groźna również w środku. Wszystko zależało od tego, czym była, ale... na razie tego czegoś nie było w pobliżu. Była tylko Daisy albo AŻ Daisy.
Cały czas myślałem o tym, żeby przypadkiem jej się coś nie stało. Mnie tam mogli diabli ponieść, ale strata w postaci jej osoby nie wchodziła w grę. Miała naprawdę piękny umysł. Chłonął fakty jak gąbka, łączył je w jedną spójną pajęczynę. Zasługiwała z pewnością na znacznie lepsze stanowisko niż aktualne, więc zamierzałem ją w tym wspierać i może nawet namierzyć Potwora z Windermere...? Heh. Może tytuły nagłówków oraz nazwy bestii powinienem pozostawić Lockhart. Nawet chciałem ją o to zagaić, co sądzi, co by poradziła w tym temacie, ale wyglądała na tak zmęczoną, że nie miałem serca jej męczyć. Jedynie zaprzeczyłem gestem, że raczej historyk nie pomylił tych istot, nawet mruknąłem coś w stylu, że nie sądzę..., jednakże nie dokończyłem głośnej myśli, gdyż Daisy odpłynęła do krainy snów. Wyglądała przy tym tak niewinnie, słodko. Żywo.
Zamyśliłem się na chwilę, ale zaraz wróciłem spojrzeniem do okna, gdzie znowu dostrzegłem płomienie na jeziorze. Tam musiała być jakaś wyspa... To nawet mogło być ognisko, ale musiałbym tam być by to potwierdzić... Tylko że Daisy... Nie wiem, czy chciałem ją zostawiać. Czułem się za nią odpowiedzialny, w tym za jej drogocenne życie, ale... mogłem również zdobyć materiał dla niej, a przy okazji również uratować czyjeś życie, gdyż ktoś właśnie zbliżał się niebezpiecznie blisko jeziora, gdzie przecież działy się jakieś niestworzone walki. Obstawiałem, że to nikt z BUMu ani ośrodka, bo raczej nie działałby w pojedynkę. Prawda? Raczej miało sens, aczkolwiek... Gdyby Daisy nie spała, zapewne miałaby inne spostrzeżenia. Bardziej trafne.
Podrapałem się po głowie. Cóż, nie czułem żeby coś złego kręciło się przy domku, więc pozwoliłem sobie szepnąć kilka słów do dziewczyny by zweryfikować, jak głęboko przysnęła. Cóż, nie zbudziła się, więc ją okryłem świeżą kołdrą oraz kocem. Była tu bezpieczna, poza tym zamierzałem być nieopodal i mieć oko na domek. I szybko tu wrócę. Nim się obejrzę, zacznie świtać. Tak.
Wyszedłem z domku i rozejrzałem wokół. Nie chciałem zwrócić uwagi nieporządnych osób, więc zacząłem również skradać się w kierunku molo oraz łódek. Obstawiałem, że nieznajomy chciał się dostać na wyspę żeby zweryfikować źródło płomienia... A może po prostu utonąć. Cóż, niezależnie od intencji, postanowiłem go zaczepić.
- Przepraszam, ale nie wolno tu przebywać. Wbrew pozorom, to niespokojna woda - ostrzegłem nieznajomego, wychodząc z ukrycia gdzieś za jego plecami. O ile udało mi się do niego podejść bezszelestnie. Bo kto wie? Może wcale go nie zaskoczyłem swoją obecnością?

Rzucam AF na bezszelestne skradanko
Rzut PO 1d100 - 32
Slaby sukces...
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#3
09.05.2024, 02:46  ✶  
W Astarotha uderzył przyjemny, nocny chłód, gdy wyszedł z domku letniskowego. Mimo wszystkiego, co podobno rozegrało się tu przed kilkoma godzinami, noc była dziwnie spokojna i rześka. Przemykając w stronę molo, wampir nie natknął się na pracowników Ministerstwa Magii (chociaż w ciemnościach dostrzegał, że kilkoro z nich krążyło wokół wejścia do lasu). Możliwe jednak, że po nieudanych poszukiwaniach Bagshota i ścigających go nieumarłych (gdyby były udane, z pewnością informacje o tym obiłyby się im o uszy), postanowiono przełożyć poszukiwania na dzień.
I właśnie z tej chwilowej nieuwagi próbował skorzystać mężczyzna, który kierował się w stronę molo. Drgnął, gdy Astaroth bezszelestnie zakradł się do niego. Momentalnie odwrócił się, gdy usłyszał głos Yaxleya, a jego ręka, powędrowała w stronę ukrytej przy pasku spodni kabury. Nie sięgnął po broń, tylko zmrużył oczy, żeby lepiej widzieć sylwetkę człowieka, który nagle pojawił się obok niego.
- Masz refleks – zauważył cicho. Głos miał raczej miękki, niby przyjazny, ale jednocześnie dość spokojny i ugrzeczniony. – Zdaje się, że tej nocy niewielu chce się spać – rzucił, trochę w ten sposób nawiązując do szwendających się po okolicy pracowników Ministerstwa Magii. – Mam na imię Fox. Wynajmuję jeden z domków letniskowych. Nie wiedziałem, że po zmroku nie można zbliżać się do molo.
Mężczyzna ubrany był w mugolskie ciuchy (ciemne jeansy, biała koszulka i niebieska koszula dżinsowa) a fakt, że miał przy sobie broń wskazywał na to, że najpewniej nie dobrze zakamuflowanym w świecie mugoli czarodziei, ale sam był mugolem. Przeniósł spojrzenie z Astarotha na molo i przymocowane do niego łódki.
Noc była prawie bezwietrzna, ale do wyspy nie było aż tak daleko, by brak wiatru mógł przeszkadzać w wiosłowaniu. Yaxleyowi wydawało się, że znowu dostrzegł tam płomienie, a gdyby pociągnął nosem, mógłby nawet poczuć delikatny, unoszący się w powietrzu zapach dymu.
Fox poruszył się niespokojnie.
- Zdawało mi się, że widziałem ogień na wyspie. Myślałem o tym, żeby się tam przepłynąć po nocy – wyjaśnił powoli. – To niedaleko a ja całkiem nieźle wiosłuję – opisał. – No i… być może tam ktoś, po prostu utknął. Warto by chyba było sprawdzić, czy nikt nie potrzebuje ratunku – zasugerował.
O ile Astaroth nie zrobił czegoś, co powstrzymałoby Muldera przed wykonaniem kolejnych ruchów, ten wszedł na pomost i zaczął odwiązywać linę jednej z przycumowanych tu łodzi.
- Jak się uwiniemy to właściciel nawet się nie dowie, że ktokolwiek korzystał z jego łódki – zasugerował Fox.
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#4
14.05.2024, 22:08  ✶  
Wpatrywałem się w nieznajomego, zastanawiając się, w jaki sposób postąpić względem niego i jego pomysłów. Bywałem nieufny względem obcych, a odkąd dołączyłem do kategorii umarlaków, stało się to poniekąd moją obsesją, zdecydowanym przewrażliwieniem. Nie znałem go, nie kojarzyłem, ale ze sposobu zachowania, nie pomijając przy tym jego ubioru, mogłem swobodnie stwierdzić, że miałem do czynienia z mugolem. Dobrze i niedobrze. Z takimi trzeba było się obchodzić z jajkami, ale... Właśnie, było ogromne ALE.
Potrafił sprawnie wiosłować. A bynajmniej tak się reklamował. Potrzebowałem kogoś, kto by nas naprędce przerzucił na wyspę i z powrotem, a Fox zdawał się być osobą, która raczej nikomu nie wchodziła w drogę, ewentualnie kusiła do złego... na swobodny sposób...? Kurdeee... Miałem słabość do takich akcji, akcji, którymi zaraziła mnie Kimi, a w które aktualnie wciągały mnie wszystkie po kolei - zarówno Kimi, jak i Geraldine, a teraz nawet i Daisy. Właśnie, Daisy! Potrzebowała tego tematu, artykułu miesiąca. Zasługiwała na to.
Uniosłem palec, celując nim w nieznajomego, jeśli na mnie nie spojrzał, to chwyciłem z niemałym oddaleniem za trzymaną przez niego linę.
- Z chęcią również to sprawdzę... Z tobą, ale... Mam dwa warunki. Wracamy przed świtem i za nic w świecie niech cię nie kusi dotykanie wody, wychylanie się z łódki, cokolwiek związanego z wodą - ostrzegłem, a właściwie wymogłem obietnicę...? Cóż, niezależnie od tego, w jaki sposób to przyjął, nie wyciągałem do niego dłoni na powitanie, kiedy postanowiłem się przedstawić. - Astaroth jestem. Możesz mi mówić As.
Chwilę czekałem, czy potwierdzi, czy może jednak nie... Niezależnie jednak od werdyktu, zamierzałem się wpakować w te tarapaty. Nie mogłem mugola samego puścić w taką podróż, a obstawiałem, że sam również nie posłuchałby mojego zakazu. Miał broń i te sprawy... Jeszcze zacząłby do mnie strzelać i nie mam pojęcia, w jaki sposób miałbym mu wytłumaczyć, dlaczego łaskawie nie krwawię i dalej stoję. Ciekawe, jacy byli mugole, jeśli chodziło o takie zachowania...? Bardziej potulni czy może bardziej agresywni...?
Cóż, zmierzyłem go jeszcze raz wzrokiem, jak gdybym chciał z tym oglądaniem odkryć jakąś Eurekę, po czym wpakowałem się na łódź. Niech mnie wiezie. Oby tam był jakiś domek albo jakaś jaskinia, jeśli nie uda nam się wrócić przed świtem, inaczej będzie kiepsko.
- Słyszałeś może... o ostatnim zniknięciu...? - zacząłem niepewnie, bo nie wiedziałem, ile informacji dopuszczano do mugolskiej wiedzy. Próbowałem jednak wybadać, ile ten cały Fox wie o sytuacji w Windermere, a tym samym na ile przydatny będzie na wyspie. - Czym się zajmujesz...? Chyba widziałem u ciebie broń? - wypaliłem zaraz, bez pomyślunku. Czasami bywałem zbyt szybki, zbyt ciekawski, zbyt niedomyślny. Ale może to dobrze.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#5
25.05.2024, 01:54  ✶  
Fox posłał Astarothowi krzywy uśmieszek. I nawet nie udawał, że całkiem spodobała mu się myśl, by nie musiał płynąć na wyspę sam, ale miał towarzysza. Jako mugol nic nie wiedział o tym, że właśnie zaprosił na łódkę wampira a jako człowiek, który czuł, że sam postępuje nierozważnie, nie miał nic przeciwko temu, by ich mała wyprawa pozostała utrzymana w tajemnicy.
Kiwnął głową.
- Dobra – odpowiedział szybko, przystając na warunki. – Nie przejmuj się. Nie jestem pijany. Nie mam zamiaru kąpać się w środku nocy w jeziorze – zażartował, mylnie zakładając, że stąd wynikało drugie zastrzeżenie Astarotha.
Całkiem zwinnie wszedł na łódkę a potem zasiadł przy wiosłach. Mulder czekał, aż jego towarzysz skończy z odwiązywaniem cumy i sam wejdzie na łódkę. Zaraz po tym, zamierzał – zgodnie z obietnicą – zacząć wiosłować w stronę wyspy.
- Słyszałem o przynajmniej kilku zaginięciach – odpowiedział powoli, jakby nie do końca pewien, o co właściwie został zapytany. – Jestem funkcjonariuszem NCA i akurat zajmuję się zaginięciami, które miały tu miejsce. Ale szczerze wątpię, czy chciałbyś usłyszeć co sądzę na temat tego, co dzieje się w Ośrodku Windermere. – Zabrzmiało to jak ponury żart, ale ton głosu Foxa wskazywał raczej na głębokie rozczarowanie niż wesołkowatość.
Mugol rzeczywiście potrafił wiosłować. Astaroth dostrzegł po raz kolejny płomienie na wyspie. Było w nich coś niepokojącego. Jakby jednocześnie płonął tam jakiś stos i jakby żadnego stosu nie było. Czy to była zasługa jakiejś magii czy pagórków, którymi stała wyspa, na którą płynęli? Wampir czuł, że w wodzie znajdowały się nieprzychylne im trytony. Póki jednak co, kryły się gdzieś w głębinach i chyba nie planowały ataku.
- Astaroth. As – Mulder zmarszczył brwi. – Masz rzadkie imię. – Tak, jakby Foxów było całe zatrzęsienie. – A moja broń… obiecuję, że użyję jej tylko wtedy, gdyby coś próbowało nas zaatakować.
Wampir znowu dostrzegł światło płomieni. Znajdowali się coraz bliżej wyspy. Jeszcze kilka metrów i będą mogli wyjść z łódki i przeciągnąć ją na brzeg.
- Dziwne. Nie czuję żadnego dymu i już nie widzę ognia - rzucił z rozczarowaniem w głosie Mulder.
Za to Astaroth... Astaroth zobaczył ogień całkiem wyraźnie. To rzeczywiście był stos. I ktoś na nim płonął.
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#6
28.05.2024, 12:18  ✶  
Można by powiedzieć, że odetchnąłem, kiedy Fox przystał na moje warunki, ale to nie było coś w stylu kamienia spadającego z serca. Wciąż nie znałem tej osoby, więc to, że przyrzekł mi jedno, nie oznaczało, że faktycznie tak zrobi, a z kolei towarzystwo trytonów w głębi jeziora wcale nie pomagało. Wyczuwałem ich gwałtowne ruchy. Szamotały się poddenerwowane, a ostatnim, czego w tej chwili mógłbym chcieć, to walka z cała ich ławicą. Z drugiej strony, ciekawe, jaki miały stosunek do wampirów...? Czy zignorowałyby mnie, czy może jeszcze byłyby bardziej cięte?
- Za wiele nierozważnych działań miałem okazję widzieć... - skomentowałem słowa Foxa o byciu pijanym i pływaniu w nocy. Niech tam się upewnia w swojej wizji tego świata, za bardzo nie drążąc tego, dlaczego mógłbym mu zakazać tych kąpieli. Najlepsze to najprostsze dla niego rozwiązania, a też nie kłamałem, bo naprawdę wiele widziałem w swoim życiu i zapewne nic nie miało przebić oszalałego Ojca próbującego udusić własnymi rękoma konia jednego ze swoich synów. Nie przyznawałem się z tym przed Geraldine, bynajmniej nie przyznawałem się z intensywnością, z jaką ten obraz odbił na mnie piętno.
Funkcjonariusz NCA niewiele mi mówił, ale obstawiałem, że to mogło być coś związanego z naszym BUMem, w sensie odpowiednik mugolski...? A może to już racy aurorzy? Hmm. Zajmował się zaginięciami to zapewne BUM. Ciekawe, czy Ministerstwo wiedziało o tym, że mugole również prowadzili tu śledztwo... Chyba powinni w takiej ewentualności współpracować...? Kto ich tam wiedział. Bądź co bądź Fox był tu sam, co samo w sobie było dosyć mało ostrożne, ale... miał broń. Oby ta broń miała porządne walnięcie.
- Wręcz przeciwnie... Chętnie usłyszałbym co nieco, jeśli nie masz nic przeciwko. Jestem prywatnie ciekawy, co tu się dzieje, w tym Ośrodku - zauważyłem zaraz po słowach Foxa, chcąc od niego wyciągnąć jak najwięcej. Może dodałby jakieś puzzle do tej układanki, a przy okazji miałem okazję poznać sposób myślenia mugoli i ich wizję świata. To mogło być pomocne, tak na przyszłość. Jeśli Fox by się wahał, zapewne bym go ku temu zachęcił jeszcze bardziej... Przecież na tę chwilę to były jedynie domysły, a nie żadne fakty!
Nie musiałem długo czekać by ponownie ujrzeć światło na wyspie. Im byliśmy bliżej, tym bardziej utwierdzałem się w przekonaniu, że to było ognisko. Tylko tak dziwnie migotało, że momentami znikało. Wprawiało mnie to na początku w konsternację, ale też utwierdzało w przekonaniu, że działa się tu jakaś magia, czary, uroki. I to wcale nie były dobre wieści, biorąc poprawkę na to, że Daisy sama drzemała w domku, bez ochrony.
- Moje imię... Rodzice wzięli z jakiejś książki. Nawet nie wiedzą jakiej - przyznałem zamyślony, wpatrując się w ten punkt z ogniskiem. Kiedy dobijaliśmy do brzegu, postanowiłem czym prędzej dociągnąć łódkę do niego by nie wkurzać jeszcze bardziej domowników jeziora. Zabezpieczyłem ją manualnie przed odpłynięciem.
- Nie widzisz ognia... - powtórzyłem przerażony, nie odwracając tym razem od tego ognia spojrzenia. Chciałem już krzyczeć, że ratujemy tego kogoś, kto tam płonął, ale potrzebowałem zrobić to z rozmysłem, żeby Fox nie zaczął czegoś węszyć, co ewidentnie nie było przeznaczone dla jego oczu. - W takim razie tu poczekaj, a ja się rozejrzę... W tamtym kierunku. Tam był chyba widoczny ten ogień - stwierdziłem i od razu ruszyłem w tamtym kierunku. Nieco zbyt pospiesznie, ale ktoś prawdopodobnie potrzebował pomocy. Tyle że... nie słyszałem żadnych wrzasków? Gdybym płonął żywcem, z pewnością bym krzyczał na całą pierś, ile tylko byłoby w niej sił.
Skierowałem się bliżej ogniska. Nie obserwowałem tylko jego, ale również otoczenie.

Rzucam na percepcję. Trochę poćwiczymy spostrzegawczość
Rzut N 1d100 - 94
Sukces!
 
Rzut N 1d100 - 81
Sukces!
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#7
30.05.2024, 02:15  ✶  
Fox przez chwilę milczał, skupiając się jedynie na wiosłowaniu. Rozbawienie i sympatia, dość czytelnie malujące się na jego twarzy, umknęły na rzecz głębokiego zamyślenia i osobliwej jak na niego niepewności. W końcu do tej pory wszystko co robił przy Yaxleyu było raczej głupie, odważne i brawurowe a teraz nagle dopadła go jakaś dziwna nieśmiałość.
- Uznasz mnie za wariata, As – powiedział wreszcie, dość powoli, ostrożnie cedząc wypowiadane przez siebie słowa. – Uznasz mnie za wariata, bo ja sądzę, że w to wszystko uwikłana jest magia – Uwiesił spojrzenie na twarzy wampira, jakby czekał aż ten wybuchnie śmiechem i powie mu, że jednak jest pijany. – Wiem, jak to brzmi, ale tylko posłuchaj: Windermere jest nabrzmiałe od przenikających go legend arturiańskich. Wiara miejscowych w magię musi być silna, skoro szczycą się tym, że osiemset lat wcześniej spalili na stosie ostatnią wiedźmę. W zasadzie każde podejrzane zaginięcie było w pobliżu tego jeziora, a my płyniemy właśnie na jeden z czterdziestu siedmiu usianych po Anglii Avalonów. Być może ten jest choć odrobinę prawdziwszy od pozostałych? Dzisiejszej nocy w Carlisle, jest festyn, na którym palą słomianą kukłę ku pamięci tamtej wiedźmy, a jeśli… a jeśli ogień na wyspie, ten który widzieliśmy jest… jest jakimś odbiciem? – W miarę z tym, jak mówił, Fox coraz bardziej zapalał się do własnej teorii.
Był mugolem, ale najwidoczniej wierzył w istnienie świata magii. Może miał w rodzinie czarodzieja? Albo w jego życiu wydarzyło się kiedyś coś na tyle niesamowitego, że wytłumaczył to sobie działaniem czarów?
Kiedy Astaroth kierował się w stronę ognia, Mulder wciągnął łódkę na brzeg. W pierwszej chwili wydawał się głęboko rozczarowany zaistniałą sytuacją, w drugiej postanowił obejść wyspę. Jak wszyscy, którzy nosili w sobie ziarno fanatyzmu, uznał brak ogniska za kolejny znak działania magii.
Tym razem nawet się specjalnie nie pomylił, choć w jego przypadku, musiały mu wystarczyć własne przekonania, bo magia nie ujawniła się przed nim. Dostrzegł ją za to Yaxley. Kiedy zbliżał się w stronę płomieni, dotarło do niego, że te… były i nie były prawdziwe. Półprzezroczyste, raz niemal czuł buzujące od nich ciepło, drugi niemal niewidoczne, tak łatwe do przeoczenia. Może mugol miał rację i rzeczywiście przypatrywał się czemuś, co wydarzyło się bardzo dawno temu, a tego wieczoru (może każdej nocy z 9 na 10 sierpnia, od prawie ośmiuset lat się wydarzało?) ożywało na krótko? To było jak ruchomy obraz, w którym ukazana była dość krótka scena. Astaroth dostrzegł na stosie kobietę. Najpierw była blada ze strachu a po jej twarzy ciekły łzy. Próbowała gasić ogień stopami, ale bezskutecznie. Potem już tylko krzyczała, gdy płomienie pożerały jej ciało.
Dźwięk przypominający plusk wyrwał Yaxleya z obserwowania tej sceny. Poczuł, że zaczęły go alarmować zmysły łowcy potworów. Coś niebezpiecznego czaiło się w pobliżu łódki. Tryton?
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#8
08.06.2024, 12:58  ✶  
Słuchałem teorii Foxa we trwodze. Miał bardzo dużo informacji na temat tych okolic, właściwie więcej niż ja - wprawiony łowca, a też więcej niż Daisy - zawodowa dziennikarka. Bynajmniej Daisy nie wspominała mi nic o dziejach arturiańskich ani o Avalonach, a to brzmiało totalnie poważnie, bo przecież to były czasy Merlina i Morgany, więc obawiałem się, że mogliśmy mieć przejebane bardziej niż się spodziewaliśmy? Taka była moja dedukcja i aż zacząłem żałować, że nie zabrałem ze sobą siostry albo połowy rodziny.
- Magia? - zapytałem w końcu Foxa, kiedy odzyskałem zdolność mówienia. - Masz na myśli czarownicę Morganę i te sprawy...? - dodałem tak dla potwierdzenia. Te legendy arturiańskie były znane mugolom, więc raczej nie miałem co obawiać się zdrady świata czarodziejskiego. I powinienem nieco odetchnąć. Ten mugol mógł mieć jakąś fiksację, a ja niepotrzebnie się nakręcałem. Ta wyspa nie wyglądała na jakiś Avalon, chociaż te trytony raczej nie wybrały sobie tego miejsca na domek z byle powodu, ale wciąż jednak to nie było potwierdzone info, z kolei zaś ognisko jak ognisko, stos jak stos. Zapewne w większości miejsc w Europie kogoś spalono. Takie czasy. Brałem to więc pod uwagę, ale nie zamierzałem się tylko i wyłącznie opierać na tej opinii. Za walkę z duchem Morgany to ja podziękuję.

Ale teraz stałem bezpośrednio przed tym stosem i nie było to dla mnie już tak obojętne. Kobieta naprawdę płonęła. Może bardziej lata temu niż aktualnie, ale to potwierdzało teorię Foxa o odbiciach. TO mogło być dosłownie TO. I pytanie, skąd mugol miał tak obszerną wiedzę na temat magii, jednocześnie nie będąc w nią wtajemniczonym? Jednocześnie ciekawiło mnie, czy mogłem oddziaływać na ognisko i to, co się w nim działo, i zapewne bym się skusił rzucić jakieś zaklęcie, ale kiedy rozglądałem się, czy nie ma w pobliżu Foxa, coś niepokojącego, jakiś pluskający odgłos, dobył się z okolic łódki, a ostatnim czego chciałem, to utrata transportu. I pierwsza myśl świeżego wampira, który bał się spłonąć - czy ja wiedziałem coś o jakichś budynkach, jaskiniach czy innych schronieniach na wyspie? Z reguły wertowałem mapy okolicy przed wyjściem.
Ruszyłem z powrotem w kierunku łódki. Raczej biegiem, bo to była kwestia życia i śmierci, a właściwie nieżycia i definitywnej śmierci. Miałem nadzieję, że to może jednak Fox, aczkolwiek powątpiewałem. Bardziej mi to brzmiało na te kurwie trytony. Na solo mogłem spróbować z jednym... Gorzej jak była ta cała ławica.

Na woś, czy mi zapadła w pamięci topografia wyspy, czy są na niej schronienia?
Rzut N 1d100 - 16
Akcja nieudana

Rzut N 1d100 - 36
Akcja nieudana
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Norvel Twonk to czarodziej nieznanego statusu krwi, który poświęcił własne życie, aby ocalić mugolskie dziecko przed mantykorą. Za ten czyn odznaczono go pośmiertnie Orderem Merlina I Klasy.

Norvel Twonk
#9
16.06.2024, 22:27  ✶  
Łódź była cała. Kołysała się łagodnie na wodzie, zacumowana dokładnie w tym miejscu, w którym ją zostawili. Tylko Fox jakby rozpłynął się w powietrzu. Nie było po nim żadnego śladu. Może jednak oszukał Astarotha i postanowił nocą wykąpać się w jeziorze? Albo nagle stracił całe zainteresowanie ogniem, który dostrzegł na wyspie, a który dla niego zniknął, gdy przypłynęli i postanowił… co mógł postanowić?
Yaxley czuł, że w wodzie czaiło się niebezpieczeństwo. Było namacalne, żywe, prawdziwe. I jednocześnie odległe, jakby zajęte własnymi sprawami.
Może Mulderowi nic się nie stało, może tylko poszedł obejść wyspę z drugiej strony i dlatego się tutaj nie spotkali.
Plusk wody uświadomił Astarotha, że ktoś się mu przygląda, a gdy spojrzał w stronę, skąd do jego uszu dotarł dźwięk, dostrzegł pływającą w wodzie Daisy. Coś jej naprawdę musiało strzelić głupiego do głowy, że postanowiła się nocą wykąpać w jeziorze. Jak się tutaj dostała? Aportowała się? Obudziła się, poszła za nimi na molo a potem przeniosła tutaj i postanowiła popływać? Przecież tylko co opowiadała mu historię o tym, jak mało nie utonęła. Kobiety bywały czasem bardzo dziwne.
A jednak ta była w wodzie. Widział jej utkwione w nim spojrzenie, rozmarzony uśmiech, nagą linię ramion, gdy zachęcająco wyciągnęła w jego stronę rękę, jakby zapraszając go, by do niej przyszedł.
Zmysły Astarotha alarmowały, że coś jest bardzo nie w porządku. Zbliżając się do Daisy czuł bliskość trytonów, ale ona raczej o nich nie myślała. Uśmiechała się całkiem ładnie, cwaniara, zadowolona z siebie, że zdołała go zachęcić do wejścia do wody. Odpłynęła o metr, może o pół, przechyliła głowę na bok, dalej zachęcając by do niej dołączył. Wreszcie porzuciła skromność, wynurzyła się do pasa z wody, zarzuciła mu ręce na szyję i wpiła w jego usta. W pierwszej chwili wyglądało to jak zwykły pocałunek. Może trochę żarłoczny i nieoczekiwany, nieco zbyt namiętny, za bardzo chciany, ale pocałunek.
W drugiej Astaroth został wciągnięty pod wodę.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (1902), Norvel Twonk (1935)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa