-Wiesz, ostatnio spotkałem koleżankę z Hogwartu, kiedy wychodziłem z Benjim. Akurat też wychodziła ze swoim psem. Zaśmiała się, że cierpi na tę samą przypadłość, co ty i wujek Jonathan, że we wszystkim wyglądacie dobrze. I tak trochę o tym myślałem i zacząłem się zastanawiać, czy w końcu ustaliliście między sobą, które z was faktycznie wygląda lepiej? - zerknął na matkę z uśmiechem, zaraz znowu skupiając wzrok na drodze.
Drogę, którą musieli przejechać, Jessie postanowił wykorzystać, by chociaż spróbować wybadać teren. Do Wesołego Miasteczka, o którym Jasperowi opowiedział jego współpracownik-mugolak, mieli jeszcze kawałek, a Jessie uparł się, żeby nie korzystać z punktów deportacyjnych, tylko pojechać tam samochodem. Nie tylko dlatego, że lubił jeździć samochodem i czasami, jeśli tylko mógł, wybierał właśnie samochód, zamiast sieci Fiuu czy deportacji, ale również dlatego, że w czasie jazdy mógł z matką porozmawiać.
Nie mógł otwarcie zapytać, co takiego stało się w Mediolanie, bo musiałby wtedy powiedzieć, że Jonathan go pytał, czy Charlotte nie była na niego zła. Nie mógł więc zapytać ", Czy coś się stało między tobą a moim chrzestnym, kiedy byliście w Mediolanie?". Odpowiedzi zapewne by nie uzyskał, a Jonathanowi pewnie zrobiłoby się przykro, albo byłby na niego zły, że go tak łatwo wydał.
-Wiesz, może to być trochę dezorientujące, kiedy ty mówisz, że wyglądasz lepiej, niż wujek, a on twierdzi, że wygląda lepiej od ciebie. Udało wam się coś ustalić w Mediolanie?
Jeżeli Charlotte zacznie opowiadać, może wymsknie się jej coś, co mogłoby jakoś wytłumaczyć niepokój Jonathana?
-I dlaczego pytałaś, czy wuj kupił mi smoka? Czyżby coś ci mówił? Chciałabyś mi coś powiedzieć? Wiesz, wolałbym wiedzieć wcześniej i potem po prostu udawać zaskoczonego. W końcu musiałbym przygotować dla niego miejsce, a i Benjiego przygotować na to, że będzie miał rodzeństwo. No i przydałoby się zabezpieczyć meble.