![]() |
|
[22.08.1972] Business partners - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [22.08.1972] Business partners (/showthread.php?tid=3830) Strony:
1
2
|
[22.08.1972] Business partners - Electra Prewett - 01.09.2024 Electra stała przed drzwiami kawiarni, niepewna czy ma czekać w środku, czy na zewnątrz. Zegarek na jej ręce wskazywał już godzinę 13:50. Umówili się listownie na spotkanie o 14, ale dziewczyna wolała przyjść chwilę wcześniej. Bądź co bądź było to w pewnym sensie spotkanie biznesowe, więc mogłaby zrobić złe wrażenie spóźniając się. Starała się nawet ubrać jak prawdziwa business woman; w długie brązowe spodnie, białą koszulę i luźną kamizelkę. Teraz jednak od stania w takim stroju w popołudniowym skwarze robiło jej się barodzo gorąco. Kiedy w końcu wybiła 14 a chłopaka dalej nie było widać, Electra uznała, że musi wejść do środka, bo inaczej się roztopi. Szybko podeszła do lady, zamówiła lemoniadę z lodem i zaczęła się rozglądać za odpowiednim stolikiem. Najlepiej byłoby znaleźć jakieś miejsce zapewniające prywatność, ale nie aż tak, jakby chcieli się ukrywać przed wzrokiem innych. Nie byli przecież umówieni na randkę, chociaż Electra nie miałaby nic przeciwko bliższemu poznaniu uroczego chłopaka od świeczek. Ostatecznie zdecydowała się na stolik w rogu, z którego mogła obserwować ludzi wchodzących do kawiarni. Prewett wybrała właśnie tę kawiarnię, ponieważ nie była droga ale wyglądała wystraczająco schludnie na spotkanie dotyczące pozyskiwania sponsorów dla Charlesa. Albo raczej Pana Mulcibera, bo tak przecież nazwała go w liście Electra. Trochę dziwnie było mówić do chłopaka w jej wieku per pan, więc dziewczyna miała nadzieję, że będą się do siebie zwracać po prostu po imieniu. Język używany w piśmie był przecież zupełnie inny od tego, którym mówiło się na co dzień. A co jeśli przez oficjalny ton jej listu chłopak pomyślał, że Electra jest jakąś starszą panią? Nigdy nie zostali przecież sobie oficjalnie przedstawieni, więc chłopak mógł nie kojarzyć, jak ona wygląda. Electra rozsiadła się na krześle i przejrzała w myślach listę tematów, jakie mieli dzisiaj poruszyć. Może i nie była specjalistką od marketingu, ale pomagała już paru znajomym rozpromować ich sklepiki na Carnaby Street i wiedziała co nieco o pozyskiwaniu sponsorów w kręgach artystycznych. Co prawda zdobyła swoje doświadczenie pracując dla mugoli, ale Charles wydawał się mieć dość liberalne poglądy, więc raczej nie powinno mu to przeszkadzać. Spojrzała na zegarek – był już kwadrans po 14. Wyglądało na to, że niepotrzebnie tak spieszyła się ze zjedzeniem obiadu, by zdążyć na czas. RE: [22.08.1972] Business partners - Charles Mulciber - 05.09.2024 Znów był spóźniony. Spóźniony na swoje pierwsze spotkanie biznesowe! Ledwie miał ugadywać współpracę, a już zawalił na całej linii i to bynajmniej nie przez bycie Naprawdę Poważnie Zajętym, a przez własne gapiostwo. Z drugiej strony, to jego nowa praca nie pozwoliła mu spotkać się z Electrą na czas, gdy miał zbyt wiele do sprawdzenia, uporządkowania, przetarcia, zwinięcia, schowania, zaplanowania, przygotowania, zapytania (chociaż Peregrinus nie był zadowolony z tych pytań!), i ogólnego ogarnięcia, nim w pełni zacznie pracę dla pani Dolohovej. I chociaż bycie asystą, pomocą i sekretarką w jednym nie było szczytem jego marzeń, nie mógł się doczekać, aż w pełni zacznie! Mógł się tyle nauczyć! Kiedy jednak spojrzał na swój kieszonkowy zegarek i spostrzegł, że jest już dziesięć minut po umówionym z panną Prewett czasie, nie miał wymówki i musiał się pospieszyć. Umył ręce (plamy po lekko zawilgłej korze wyjątkowo żywicznego cedrowca nie tak łatwo zmyć!), poprawił włosy, założył szarą marynarkę, pasującą do nieco ciemniejszych odcieniem spodnim i pędem puścił się do miejsca spotkania, które szczęśliwie nie było daleko, bo ledwie parę kamienic dalej. Przynajmniej nie musiał używać już perfum dla odświeżenia, bo jego koszulę przesiąkł zapach sandałowca, drzewa różanego i lawendy, które wcześniej układał, przygotowując stanowisko dla własnej wygody pracy. Kadzidła i świeczki miały ten plus, że przynajmniej pachniały ładnie. Wpadł do kawiarni jak burza i rozejrzał się za umówioną z nim kobietą. Oddychał ciężko, bo choć bieg nie był długi, to pogoda zupełnie nie sprzyjała tego typu aktywnościom. Miał tylko nadzieję, że nie obpocił się cały, bo jakby wyglądał przed panną Prewett? Zastanawiał się, jak ta rzeczona panienka wyglądała, ale nie spodziewał się, że może być w jego wieku, skoro oferowała pomoc na tym poziomie. Domyślał się raczej, że będzie to wdowa, która po śmierci męża przeszła na powrót do "panienkowania"... Rozejrzał się po kawiarni, spodziewając, że Electra sama da o sobie znać, o ile ciągle była w lokalu. RE: [22.08.1972] Business partners - Electra Prewett - 06.09.2024 Czekając na towarzysza, Electra zaczęła szkicować w notatniku projekty strojów. Robiła tak, by odegnać nudę, jeszcze za czasów Hogwartu. Teraz pozwoliła sobie puścić wodze fantazji i na kartce papieru zaczęły pojawić się suknie, które zdawały się rozwiewać w powietrzu. Nie miała pojęcia, jak uszyłaby coś takiego; musiałaby chyba rzucić na materiał zaklęcie. Ale cóż, z tego właśnie byli znani Rosierowie — z tworzenia kreacji, które wydawały się być wyjęte z jakiejś baśni. Poza notatnikiem i długopisami, miała w torebce także numer "Czarownicy" z wywiadem Charlesa oraz parę swoich wizytówek (które raczej się nie przydadzą, bo widniał na nich adres jej mugolskiej agencji modelingowej). Była więc całkiem profesjonalnie przygotowana! Dzwoneczek nad drzwiami wejściowymi do kawiarni zadzwonił i dziewczyna podniosła wzrok by sprawdzić, czy chłopak wreszcie się pojawił. Oceniając po jego stanie, Charles zdawał się biec całą drogę do kawiarni. Biedactwo, w taki upał? Electra wstała, zostawiając otwarty notatnik na stoliku, i podeszła do swojego przyszłego partnera biznesowego. — Pan Mulciber? Jestem Electra Prewett, byliśmy umówieni na spotkanie. — podała mu rękę i posłała jeden ze swoich czarujących uśmiechów. — Usiądzie pan? Zajęłam już nam stolik. — pomimo bycia spoconym, chłopak pachniał zaskakująco ładnie. RE: [22.08.1972] Business partners - Charles Mulciber - 09.09.2024 Starając się uspokoić oddech i pędzące serce, Charles wyciągnął z kieszeni schludnie złożoną, białą chusteczek, by otrzeć nią czoło, choć na skórze nie zdążyły jeszcze pojawić się krople. Był już przegrzany, zmęczony i być może odrobinę nieświeży przez te wyczyny na Horyzontalnej. Niezbyt dobry stan na pierwsze spotkanie z potencjalną współpracownicą! Rozejrzał się po kawiarni nieco spanikowany, bojąc się, że Electra już dała sobie spokój i odeszła, na szczęście dziewczyna sama go znalazła. Była do tego dużo młodsza, niż się spodziewał, a do tego również ładniejsza. - Panienka Prewett! - Ucieszył się, rozumiejąc, że Electra miała więcej wyrozumiałości, niż mógł się spodziewać po czystokrwistej kobiecie. - Bardzo przepraszam za spóźnienie! Zostałem... Zostałem zatrzymany przez pracę. - Wyjaśnił szybko, nie wchodząc w szczegóły. Może, gdyby wyjaśnił, że ma nową pracę, poznaje obowiązki, chce się wykazać, Electra byłaby bardziej wyrozumiała, lecz mimo wszystko i tak nie wydawała się zła. Charlie odwzajemnił uśmiech, a jego policzki, i tak zaczerwienione od wysiłku, pociemniały jeszcze bardziej. - Charles. - Poprawił. - Albo Charlie, proszę mi tak mówić. Żaden ze mnie pan. - Uśmiechnął się uprzejmie, tym bardziej, że dziewczyna była w podobnym wieku. Nie było miejsca na sztuczne grzeczności, których być może oczekiwałby jego ojciec. - Dziękuję, że zechciała panienka spotkać się ze mną. I dziękuję za zajęcie stolika. Dość czasu nam zabrałem, przejdźmy do pracy! RE: [22.08.1972] Business partners - Electra Prewett - 09.09.2024 — Ach, rozumiem. Nie ma problemu. — pewnie chłopak był zajęty pracą w rodzinnym biznesie. W wywiadzie mówił, że Mulciberowie nie byli zbyt zadowoleni po akcji z peniso-świeczkami, więc może teraz chciał to im jakoś zrekompensować? — Dobrze, Charlie. Mi też możesz mówić po prostu Electra. — powiedziała już mniej poważnym tonem. — Widzieliśmy się przez chwilę na Lammas, kiedy kupowałam świeczki z bratem. Chociaż pewnie mnie nie pamiętasz, bo na kiermaszu była masa ludzi. — swoją drogą dziwne, że nie kojarzyli się z Hogwartu, skoro byli w podobnym wieku. Czyżby chłopak uczył się w innej szkole magii? — Nie ma sprawy; uważam, że my młodzi powinniśmy sobie pomagać. — ponownie usiadła na krześle przy stoliku i wzięła łyk lemoniady. — Może najpierw się czegoś napijesz? Widzę, że biegłeś w tym skwarze. Chyba, że masz ograniczony czas na spotkanie, ale mi się nigdzie nie spieszy. — szczęśliwie nie miała dzisiaj żadnego zlecenia, więc mogła spędzić z Charliem popołudnie, a może nawet też wieczór... RE: [22.08.1972] Business partners - Charles Mulciber - 09.09.2024 Electra miała informacje z wywiadu, które te parę tygodni później były już nieaktualne. Praca, którą zaczął ledwie poprzedniego dnia, nie obejmowała penisowych świeczek, a skupiała się na pomocy uzdrowicielce, co też Charles zamierzał czynić z dumą. - Electra. Miło mi cię poznać, Electro. - Uśmiechnął się, bez trudu przechodząc z dziewczyną na nieco bardziej przyjazne i zdecydowanie mniej formalne noty. Tak było łatwiej rozmawiać. Zajął miejsce naprzeciw Electry i zaraz też rozejrzał się za kelnerką. Woda! Potrzebował wody! W takim klimacie wysychał jak uklejka wyrzucona na brzeg jeziora! - Przepraszam, na kiermaszu tyle się działo... - Jego uśmiech przyjął nieco inny, przepraszający wyraz. Wśród wielu kobiet Electra wyróżniała się urodą i burzą pięknych włosów, ale przy ilości klientów i całym zamieszaniu ze świeczkami i wujkiem, szczegóły zacierały się. - Zresztą, sama wiesz. Niefortunny zbieg wydarzeń doprowadził do tragedii. - Wyjaśnił się, nie zagłębiając w detale. Nie było potrzeby, by nad tym dyskutować. W końcu miał możliwość zaczepienia kogoś i poproszenia o szklankę zimnej wody. Od tego mógł zacząć. - Wybacz, ale nie spodziewałem się, że będziesz tak... młoda. Nie mam ograniczonego czasu, dopiero przyuczam się do nowego zajęcia. - Zdradził w końcu. - Pracowałem dzisiaj niemal od świtu, przepraszam, jeśli będę rozkojarzony. Om Odin! - Westchnął po swojemu. - Nie wziąłem ze sobą nawet nic do pisania! Tak bardzo cię przepraszam, przychodzę nieprzygotowany... RE: [22.08.1972] Business partners - Electra Prewett - 10.09.2024 — Jasne, zrozumiałe. — ciężko, żeby sprzedawca na kiermaszu zapamiętywał każdą z dziesiątek klientek, które przewinęły się przez jego stoisko. — Ta... może i lepiej, że mnie wtedy tam jeszcze nie było. — Electra słyszała o szczegółach bójki z opowieści rodziny, więc domyślała się, że bycie bezpośrednim świadkiem takiej szarpaniny nie mogło być przyjemne. Wyznanie Charliego nie zaskoczyło jej jakoś bardzo. Ech, czyli jednak myślał, że list wysłała mu jakaś starsza ciotka. — Naprawdę? Czyżbym wyglądała na mniej niż dziewiętnaście lat? — spytała udawanym, obrażonym tonem. Od razu jednak się poprawiła, bo raczej nie wypadało się droczyć już na pierwszym spotkaniu. — Spoko, zdaję sobie sprawę, że większość osób w takim wieku nie ma zbyt dużego doświadczenia. Ja sama pracuję jako modelka dopiero od roku, ale wiem już co nieco o reklamowaniu biznesu. — uśmiechnęła się do chłopaka uspokajająco. — Ojej, w takim razie jesteś naprawdę pracowity. Jakie to zajęcie, jeśli mogę spytać? — może Mulciberowie za karę zwalili na niego jakieś nowe obowiązki. Kiedy Charlie powiedział, że nie ma nic do pisania, wyjęła drugi długopis z torebki i wyrwała czystą kartkę z notatnika. Nie umknęły jej również słowa wypowiedziane w obcym języku. Zaraz, czy to był szwedzki? — Wybacz ciekawość, ale nie jesteś stąd, prawda? Inaczej pewnie pamiętałabym cię z Hogwartu. RE: [22.08.1972] Business partners - Charles Mulciber - 12.09.2024 - Przepraszam. - Uśmiechnął się, kajając się ni to za to, że nie pamiętał Electry, ni za fakt, że to on był głównym powodem bójki na Lammas, nawet jeśli nie było to całkowicie oczywiste. To jego wyrób był zaczątkiem kuli śnieżnej, która sprowadziła lawinę i spowodowała, że parę osób dostało w twarz. - Wyglądasz młodo, ale to dobra cecha, Electro. - Pochwalił. Dziewczyna była śliczna i Charlie musiał to przyznać, głównie przed sobą. Wydawała się kimś, kto mógłby iść przez życie bazując tylko na swojej urodzie. To, że tego nie zrobiła, dobrze o niej świadczyło. - Nie jestem zbyt dobry w ocenianiu wieku po wyglądzie, ale dziewiętnaście to chyba przesada? Szesnaście, co najwyżej. - Zażartował lekko, zaraz sięgając po swoją wodę. Stygł powoli, ale czuł się już dużo lepiej, gdy lodowaty płyn chłodził go od środka. - Jesteś modelką? Cóż, nie dziwię się. Ponadto musisz wiedzieć coś o reklamie, skoro reklamujesz siebie. - Zauważył. Pozowanie do zdjęć nie było łatwe i coś o tym wiedział. Stwierdzenie, że był pracowity, mile połechtało jego ego. Prawdą było, że lubił się uczyć, lubił pracować rękoma, ale lubił też ludzi. Połączenie tych wszystkich rzeczy w gabinecie pani Annaleigh zapowiadało mu całkiem udaną przyszłość. - Zaczynam pracę dla doktor Dolohov. Żony pana Vakela Dolohova. - Uściślił, jednocześnie obserwując nową koleżankę. Czy będzie tym zachwycona, czy nie zaliczała się do poczetu fanek wróża? - Asystuję jej, odciążam z tych najgorszych zajęć i robię świeczki i kadzidła dla pacjentów. - Wyjaśnił. Tak naprawdę sam jeszcze nie widział, co będzie robił! Wszystko miały pokazać kolejne dni. Odebrał kartkę i długopis, i rozłożył je przed sobą. Electra była o wiele lepiej przygotowana. - Dziękuję. Nie, nie jestem stąd. Znaczy... Jestem Anglikiem. Ale też Norwegiem, urodziłem się i wychowałem w Oslo. Chodziłem do Durmstrangu. - Wyprostował się. Z tego zawsze był dumny. - Przeprowadziłem się tutaj trochę ponad miesiąc temu. Nikogo tu nie znam, więc tym bardziej jestem wdzięczny za pomoc. Ale nie poproszę cię, żebyś została twarzą mojego biznesu! - Zaśmiał się. - Nie planuję otwartej reklamy tych świeczek, ale tak w razie czego... W razie kolejnego skandalu. RE: [22.08.1972] Business partners - Electra Prewett - 12.09.2024 — Ha! Wiem o tym. — uśmiechnęła się i mrugnęła do chłopaka w reakcji na komplement. W końcu była Prewettem, więc miała nosa do interesów. Na komentarz dotyczący jej wieku tylko teatralnie przewróciła oczami. Niemniej ucieszyła się, że Charlie zaczął się trochę rozluźniać. — Tak, zdarzyło mi się słuchać wskazówek specjalistów od marketingu. Zresztą, ty też miałeś już okazję wystąpić w reklamie... — jeśli reklamą można było w ogóle nazwać wywiad w "Czarownicy". Chociaż skoro nawet Jessie wydawał się zainteresowany zdjęciem Mulcibera bez koszulki, to Charlie prawdopodobnie nieźle rozpromował swój biznes. Jak to się mówi, any press is good press. Kiedy chłopak wypowiedział nazwisko Dolohov, oczy Electry zrobiły się wielkie jak spodki. Nie dlatego, że była jakąś wielką fanką wróżbiarstwa (choć czasem czytała horoskopy pana Vakela), ale po prostu nie spodziewała się TAKIEJ sławnej osoby. — O wow, w takim razie życzę powodzenia. — dziewczynę bardzo ciekawiło, czy Mulciberowie wyrzucili Charliego z rodzinnego biznesu, czy to on sam zdecydował się odejść. Może jeśli trochę bardziej się zakolegują, uda jej się go o to zapytać. — Serio? To musiało być naprawdę unikatowe doświadczenie. Trochę ci zazdroszczę, bo ja sama nigdy nie opuściłam Wielkiej Brytanii... — westchnęła. Zawsze marzyła o podróżach i miała nadzieję, że uda jej się wkrótce zdobyć jakieś zlecenie za granicą. — Spokojnie, nie obraziłabym się za taką ofertę. Chociaż moja rodzina pewnie nie byłaby zachwycona, gdyby zobaczyli mnie reklamującą te świeczki... — że Prewettowie "nie byliby zachwyceni" to mało powiedziane. Biorąc pod uwagę genetyczną chorobę serca matka i brata, Electra wolała nie ryzykować, że dostaną zawału na wieść o jakimś skandalu. — Ale myślę, że nie powinno być problemu z reklamą bardziej subtelnych towarów. Właśnie, masz może jakieś nowe pomysły na świeczki? RE: [22.08.1972] Business partners - Charles Mulciber - 13.09.2024 Charles czuł się swobodnie w towarzystwie wesołej równolatki, lecz jej wiek i podejście sprawiło, że powód, dla którego się spotkali, odchodził na drugi plan. Jak mógł skupić się na pracy, gdy miał przed sobą taką śliczną buzię, a do tego Electra sama żartowała i zagadywała? - Nie zrobiłem tego dobrowolnie! - Zaparł się, gdy Electra wspomniała jego "reklamę", a i zawstydził się wyraźnie, bo chociaż nie uważał wywiadu za coś okropnego, to półnagie zdjęcie pozostawiało skazę na jego honorze! Wszystkie dziewczęta widziały fragment jego klatki piersiowej! I chociaż byłoby o wiele gorzej, gdyby był kobietą, to jednak jako mężczyzna również wolał, by nikt za bardzo nie przyglądał się jego wątłemu ciału. Jeszcze parę lat temu, gdy miał ładną sylwetkę zbudowaną w szkole, o wiele chętniej pozowałby do zdjęć. - Zostałem... Przekonany. Ty nie będziesz zmuszać mnie do pokazywania ciała, prawda? - Zagadnął odrobinę niegrzecznie, odrobinę sugestywnie, starając się odzyskać rezon. Charlie z pewnością nie potrafił docenić sławy, jaką cieszył się Vakel. Nazwisko mężczyzny nie było mu znane zanim dotarł do Anglii, a do tego nawet nie brzmiało tak obco, bo do Durmstrangu uczęszczało wielu czarodziejów ze wschodnich terenów. Reakcje, z jakimi się spotykał, mówiły jednak same za siebie. Vakel był szychą. - Dlaczego: powodzenia? - Dopytał ostrożnie. - Czego mam się spodziewać? Czego mi nie mówisz? - Nachylił się w stronę Electry, jakby mieli omawiać największe tajemnice Londynu. - Jeszcze go nie spotkałem, mam czas się przygotować! Pomóż mi trochę! - Poprosił, daleki był jednak od sarnich, błagalnych spojrzeń. Szybko z powrotem oparł się wygodniej na krześle. - Unikatowym doświadczeniem jest dla mnie przeprowadzka do Anglii. Bywałem tu tylko w wakacje, u wuja, jeśli akurat nie wysyłali nas do Francji, do innej rodziny. - Wyjaśnił swój punkt widzenia. - To niesamowite, jak dziwny jest ten kraj! Ludzie do siebie zagadują na ulicach jakby się znali, chociaż niektórzy mają taki akcent, że nic z tego nie rozumiem, czystość krwi jest tu chyba w ogóle zapomniana, wszystko jest... Inaczej. - Zastanowił się i po minie, jaką przyjął... Cóż, nie było trudno orzec, że nie jest zadowolony z takiego obrotu spraw. Temat świeczek był nieco bezpieczniejszy niż rozmawianie na temat możliwych różnic w postrzeganiu praw krwi. Charlie westchnął. - Mam naprawdę wiele pomysłów. - Zaczął, a postukawszy paznokciami w blat dla zebrania myśli, mógł mówić dalej. - Nie tylko penisy, chociaż te sprzedały się zaskakująco dobrze. Może muszelki, kwiatki, kotki, sówki, inne zwierzątka. Zapachowe, a do tego takie z... Efektami. - Machnął dłonią dla zobrazowania. Różowe iskierki posypały się z jego palców, lecz zamiast opaść na blat, wzbiły się ku górze i zamieniły w cukierkowe chmurki, które z kolei szybko się rozwiały. - Celuję w kobiety jako grupę odbiorcą. Co o tym myślisz? |