Secrets of London
23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah (/showthread.php?tid=569)

Strony: 1 2


23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Ula Brzęczyszczykiewicz - 26.11.2022

23.11.1970
Dziurawy Kocioł



Pierwsza samotna wizyta w Londynie! Wciąż wszystko we mnie się trzęsie z podekscytowania. Bardzo się pospieszyłam z zakupami i teraz mam zbyt dużo czasu przed świstoklikiem powrotnym, ale może dobrze. Mogę usiąść, ochłonąć. Weszłam do Dziurawego Kotła od strony mugolskiego Londynu. Papierowe torby wypełnione cudownymi nabytkami ocierały się o nogi okryte grubymi rajstopami w rudym kolorze. Mój najnowszy nabytek w postaci beżowych kozaczków do kolan stukał obcasem o podłogę lokalu. Jak najbardziej nie chciałam wzbudzać uwagi, ale moja czerwona krótka sukienka nie dawała tej możliwości. Czarodzieje nie mieli poczucia stylu, ale wolałam jak gapili mi się na uda a nie na twarz. Zamówiłam kremowe piwo i porcję pieczonych ziemniaczków, po czym zasiadłam w kąciku przy małym stoliku. Były przy nim tylko dwa krzesła, więc mała szansa, że ktoś postanowi się przysiąść. Prędzej zwiną to krzesło w inne miejsce.


Siedzisz codziennie punkt dwunasta
w modnej kawiarni w centrum miasta.
Myślisz, że łatwo wejść do środka,
żeby po roku znów cię spotkać?


Wcisnęłam torby pod stolik. Ściągnęłam duże okulary. W bezpiecznym kącie nikt nie zwróci na mnie uwagi. Ściągnęłam też beret i płaszcz. Powiesiłam na oparciu. W Dziurawym Kotle jak zawsze było ciepło i przyjemnie. Słodycz piwa rozlewała się milutko po gardle. Ale najlepsze były ziemniaczki. Piosenka Rolskiej nie opuszczała mojej głowy.


Mylisz się, miły, mylisz raczej:
ja cię tak szybko nie zobaczę,
chociaż mi tęskno, chociaż źle,
choć cię zobaczyć chcę.


Wyjęłam Proroka wciśniętego w jedną z toreb. Z okładki łypała na mnie jakaś brzydka morda. Nie zwróciłam nawet uwagi na nagłówek i od razu przerzuciłam kartki do sekcji kulturalnej. Stopa wystukiwała lekko rytm piosenki. Nie wiedziałam, że jeśli ktoś przysiądzie się do mnie z braku innych miejsc, zostanie uraczony widokiem Czarnego Pana łypiącego groźnie z trzymanej przeze mnie gazety.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Fernah Slughorn - 28.11.2022

Londyn, Londyn… Nie ma takiego miasta jak Londyn, jest Lądek, Lądek Zdrój…

Stolica Wielkiej Brytanii przodowała, jeżeli chodzi o potwierdzanie stereotypu o pogodzie na wyspach. Dzień był pochmurny, z nieba co chwila kropiło, a ludzie byli jeszcze bardziej naburmuszeni niż zazwyczaj. Zapewne przez tę pogodę, ale na brodę Merlina, mogliby sobie darować.

Fernah weszła do Dziurawego Kotła wraz z kilkoma innymi czarodziejami, którzy natychmiast rozpierzchli się po sali, zajmując przed momentem wolne miejsca. W szarym wełnianym płaszczu, z puszącymi się od wilgoci włosami i podkrążonymi oczyma, była totalnym przeciwieństwem kolorowej panny, siedzącej przy jednym ze stolików.

Zaciskając coraz bardziej usta, przecisnęła się wreszcie do szynkwasu i zamówiła rozgrzewającą potrawkę. Gulasz Jak u Skrzata Domowego po kilku minutach oczekiwania stanął przed nią w wysłużonej misce. Będąc popędzaną przez kolejnych klientów pubu, złapała swoje zamówienie i klnąc pod nosem z powodu parzącego gorąca, ruszyła szukać miejsca.

Ula zza Proroka Codziennego mogła nagle usłyszeć ciche chrząknięcie, które ewidentnie było skierowane do niej. Gdyby opuściła gazetę, zobaczyłaby stojącą przy jej stoliku kobietę z miską gulaszu.

— Przepraszam, ale jest taki tłok, że nigdzie indziej nie mogę znaleźć miejsca, — powiedziała Fernah przez ściśnięte gardło, bo rozmowy z nieznajomymi (poza szpitalem) nie były jej mocną stroną. — Mogę tutaj usiąść, czy czeka pani na kogoś?




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Ula Brzęczyszczykiewicz - 30.11.2022

Byłam w swoim świecie. Czytałam właśnie wywiad z debiutującym malarzem. Na zdjęciu prezentował się całkiem interesująco. Wyglądał na niewiele starszego ode mnie. Ładny. Fajnie byłoby go spotkać któregoś dnia... Artykuł był o jego wystawie na Pokątnej. No tak, duże miasto, duże możliwości. Sama mogłam zorganizować wystawę gdzieś w swojej wiosce ale nic by to mi nie dało.

Westchnęłam ciężko opierając się o krzesło i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że ktoś coś do mnie mówił. Najpewniej chodziło o zajęcie miejsca obok, a moja reakcja wyglądała, jak gdybym miała z tym problem. Skuliłam się w sobie i wbiłam twarz w talerzyk po ziemniaczkach.

— Uhm, tak, oczywiście, proszę — odpowiedziałam kompletnie gubiąc akcent. Jestem też prawie pewna, że pierwsze słowo było po polsku.

Przyłożyłam do ust kufel, by udać wielce zajętą piciem resztki kremowego piwa. Może powinnam zamówić kolejne? Mogłam poprosić czarownicę o rzucenie okiem na moje rzeczy podczas gdy podejdę do baru... A może nie? Później. Tak. Później.

Czerwona na twarzy (wtedy jeszcze nie z powodu blizn, gdyż nabyłam je ponad rok później), wróciłam do lektury, ale nie mogłam się skupić na żadnym konkretnym artykule. Nie zauważyłam, że przez przybraną pozycję, Fernah mogła raczyć się swoim gulaszem spoglądając Voldemortowi prosto w twarz. Smacznego, czy coś.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Fernah Slughorn - 05.12.2022

Nieznane słowo, które usłyszała Fernah, podpowiedziało jej, że ma do czynienia z kimś spoza  Wielkiej Brytanii. Nie, żeby to miało dla niej jakiekolwiek znaczenie. Zwyczajnie ta myśl wykwitła w jej głowie.

— Dziękuję.

Nim na dobre usadowiła się na krześle, nieznajoma zniknęła za gazetą. Pierwsza strona Proroka Codziennego była poświęcona Lordowi Voldemortowi, a jego ruchome zdjęcie wpatrywało się w Fernę z obrzydzeniem w oczach. Łyżka z porcją gulaszu zawisła w połowie drogi do ust czarownicy, bo ta odpowiadała równie niemiłym spojrzeniem. Tego jej brakowało, żeby do obiadu towarzyszył jej ten, który uważał takich jak ona za ludzi drugiej kategorii. Jakby druga Wojna Światowa nikogo nic nie nauczyła.

Paprotka zmagała się ze sobą dobrych paręnaście minut, nim wreszcie zdecydowała się coś powiedzieć.

— Przepraszam, ale czy mogłaby pani zagiąć gazetę tak, żebym nie musiała jeść, patrząc na czarodzieja, który uważa, że w naszym społeczeństwie są lepsi i gorsi ze względu na to, jaka krew płynie w ich żyłach.

Słowa te były gorzkie i zdecydowanie bardziej personalne, niż Fernah chciałaby to przyznać. Jednakże o tym drugim Ula nie mogła wiedzieć, bo i nie znała panny Slughorn.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Ula Brzęczyszczykiewicz - 05.12.2022

Po jakimś czasie udało mi się ponownie skupić na artykule o nowoczesnych zastosowaniach podstawowych składników eliksirów w sztuce farbowania tkanin. Niesamowite. Może odświeżę swoją garderobę tymi sposobami? Darmowy sposób na szałową kreację brzmi obiecująco.

I wtedy kobieta siedząca naprzeciwko znów się odezwała. Spaliłam raka i wcisnęłam gazetę w kolana.

— Ja... bardzo przepraszam... Nie zauważyłam... Nie zwróciłam uwagi na okładkę... — posłałam kilka słabych wymówek mieląc papier między palcami. Moje ignoranctwo w końcu ma skutki. Rzuciłam kobiecie tylko przelotne spojrzenie. Nie wyglądała na dużo starszą, więc raczej nie doczekam się kazań o tym, jaka to współczesna młodzież jest zła, ale wciąż sytuacja wyglądała niekomfortowo.

Zamknęłam gazetę i nie podnosząc jej z kolan spojrzałam na okładkę. Skoro taki brzydal wylądował na okładce to na pewno nie z powodu zasług czy tytułu celebryty. Bezmyślnie z mojej strony, że zmusiłam czarownicę to gapienia się na tego zwyrodnialca. Dopiero teraz zaczęłam czytać, co też o nim napisali. Lord Voldemort. Oh, tak. Babcia wspominała o nim. Ale wtedy brzmiało to tak odlegle i zdecydowanie nie tak, jak wspomnieli w gazecie. Chciał przejąć władzę? Oczywiście, że mu się to nie uda. Wymierza sprawiedliwość własną ręką? To już inna sprawa. Zmroziło mnie na moment. To wszystko brzmiało tak nierealnie. Na pewno kupiłam Proroka, a nie któreś z tych foliarskich pisemek? Może spytam tej czarownicy, zdaje się mieć jakieś pojęcie o tym... A ja nie jestem stąd, chyba nie będzie oburzona, że o niczym nie wiem. Zawsze mogę uciec. Ale skoro chcę się tu przeprowadzić, muszę wiedzieć o takich paskudach jak ten cały Lord Voldemort.

Nabrałam powietrza i odwróciłam się w stronę czarownicy.

— Przepraszam, ale... Czy to rzeczywiście prawda, co tu piszą o tym mężczyźnie? Proszę wybaczyć, nie jestem stąd i... To po prostu nie mieści mi się w głowie... — rzuciłam powoli, zdecydowanie brzmiąc jak ktoś, kto nie często rozmawia.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Fernah Slughorn - 08.12.2022

Fernę aż skręciło, gdy zobaczyła, jak na twarz kobiety wstępuję czerwień i bąka jakieś koślawe przeprosiny. Nie chciała zabrzmieć w ten sposób, ale ją samą złapała niezręczność i nie pozwoliła wytłumaczyć się czy chociaż przeprosić. Po prostu skinęła głową i powróciła do jedzenia, wpatrując się w ciemną plamę na blacie przed nią.

Minęła chwila i tym razem, to druga czarownica zagaiła.

— Słucham? — spytała niepotrzebnie, bo jej mózg dosłownie w sekundę później przemielił pytanie. — Tak, znaczy nie… Znaczy nie wiem, czy to wszystko jest prawdą. Dopiero dzisiaj rano przeczytałam o nim, o jego postulatach, o domniemanych działaniach przeciw niemagicznym.

Znowu poczuła, jak żołądek zaciska się ze stresu. To, co pisano w gazetach, nieważne jakich, zawsze trzeba było odsączać przez „bibułkę”, ale nawet jeżeli tylko część z informacji miała odbicie w rzeczywistości, to nadal pozostawało wiele, by się niepokoić. Przecież historia magii miała już kilka takich osób, a jednego w tym stuleciu!

— Jeżeli nawet połowa rzeczy, które tam piszą, jest prawdziwa, to znowu nadchodzą ciemne czasy. — powiedziała z ciężkim westchnięciem, spoglądając smutno w miskę z gulaszem.

Martwiła się o swoją rodzinę, o siostrę, która marzyła o stażu i pracy w BUMie. Co z rodzicami? Czy w Hogsmeade byli bezpieczni? Czy jej sekret mógł zaważyć o tym, co stanie się z nimi i z nią? Te i inne pytania napędzały karuzelę strachu, jaki Fernah starała się kryć.
Raz jeszcze spojrzała na gulasz i doszła do wniosku, że w tym momencie straciła apetyt.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Ula Brzęczyszczykiewicz - 04.01.2023

— Oh, rozumiem — wymamrotałam żałując rozpoczętej konwersacji. Chyba kompletnie nie trafiłam z tematem do rozmowy, której i tak nie chciałam podejmować. Ale wydawało mi się to słuszne... Teraz na nic to, zwiększyłam tylko niesmak. Powinnam była zostać w domu.

Ciemne czasy. Słyszałam o nich wiele historii. O wojnie czarodziejów. O dwóch wojnach Mugoli. Polska wciąż w pewnym sensie utknęła w ciemnych czasach. Może nie kompletnie czarnych, ale spowitych sowiecką szarością betonu. Słyszałam wiele historii, szczególnie od babki. Była aurorem w Brytyjskim Ministerstwie, ale po wybuchu drugiej wojny przeniosła się na stałe do Polski, by tam wspomagać potrzebujących. Już po szkole poświęcała swój czas dla innych narażając się na niebezpieczne misje. Czy ja mogłabym postąpić jak ona, gdy będzie tego wymagać ode mnie życie?

— Na szczęście to przeminie — powiedziałam od czapy. — Tyle złego się działo... Ale przetrwaliśmy!

Ile istnień przeminie w trakcie — o tym nie warto było mówić. Nie podobały mi się moje słowa, rzuciłam coś by uniknąć niezręczności ciszy. Ale możliwe, że tylko pogorszyłam sprawę.

Ton rozmówczyni brzmiał, jakbym ją trochę przybiła tą losową pogawędką, ale cóż się dziwić. Ciężko mi było też skupić się jednocześnie na opanowaniu chęci ucieczki, nie pogarszania nastroju czarownicy, a co dopiero prowadzeniu jakiejkolwiek rozmowy. Ale może jeszcze uda mi się z tego wybrnąć.

— Jestem Ula — przedstawiłam się licząc na zmianę tematu. A może zakończenie rozmowy? Skoro już dane nam jest spędzać razem czas, może da się to zrobić przyjemnie? Gdy rzuciłam krótkie spojrzenie na czarownicę przed przedstawieniem się, nie wydawała się być dużo starsza ode mnie.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Fernah Slughorn - 22.01.2023

Chciała wierzyć w słowa Uli, że to przeminie, że przetrwali jedno, to i przetrwają drugie. Tylko coś w podświadomości Ferny sączyło jad do jej głowy i duszy, podsuwało najczarniejsze scenariusze i sprawiało, że się bała.

Słowa o przemijaniu skomentowała jedynie kiwnięciem głowy. Nie widziała sensu w dzieleniu się swoimi troskami z nieznajomą. Zresztą, byłoby to dla niej bardzo nienaturalne i stresujące.

— Fernah. — odpowiedziała po kilku sekundach, zdziwiona tym, że czarownica chce z nią rozmawiać.

Oparła widelec o kant talerza i przełknęła ostatni kęs gulaszu, bo na chwilę się zapomniała i swoje imię powiedziała z pełnymi ustami.

— Fernah Slughorn i przepraszam, jak zabrzmiałam za ostro, po prostu teraz wszyscy o tym mówią, czytają i komentują.

Chociaż bardziej niż „komentują” pasowało słowo „kłócą”, bo w samym Mungu była światkiem dwóch takich dyskusji wśród uzdrowicieli. Przerażające, co działo się ze społeczeństwem, kiedy pojawiał się jeden odważny, do głoszenia skrajnych poglądów.

Szare oczy zjechały na chwilę na talerz, później przeniosły się na dłonie i wreszcie wróciły do Brzęczyszczykiewicz, której to Fernah zadała pytanie:

— Słyszę po akcencie, że nie jesteś stąd. Czy mogę spytać, skąd przyjechałaś?




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Ula Brzęczyszczykiewicz - 22.01.2023

Złe rzeczy przeminą, bo w końcu oprócz złych ludzi są też ci dobrzy. Babcia mi opowiadała o wielu wspaniałych czarodziejach, którzy do dzisiaj byli gotowi chronić świat przed złem i występkiem. Wśród nich byli i przeciętni obywatele, ale również jednostki wybitne. Wierzę, że balans mocy zostanie zachowany nawet pomimo starć.

A o samych starciach i stratach z tym związanych nie jestem w stanie myśleć.

Fernah, Fernah...

Gdy powtarzam imię w myślach to mam większą szansę za zapamiętanie jego. Nie, żeby to było potrzebne. Najprawdopodobniej już nigdy nie spotkam tej dziewczyny... A może jednak? Jak na razie wolałabym, by pozostała w zasięgu, wydaje się miła. No i jest po tej samej stronie, a to w tych czasach istotne. Chyba.

— Ohhh, nic się nie stało, to oczywista reakcja — odpowiedziałam szybciutko. No i pięknie, drobne nieporozumienie. Emocje są tak trudne do odczytania u innych ludzi, szczególnie że z każdym z nich związane są myśli, a tych to w ogóle nie mamy jak poznać. I jak wtedy reagować adekwatnie na cokolwiek?

— Burzliwe czasy wywołują burzliwe emocje, szczególnie te związane z polityką i... — nakreśliłam dłońmi jakieś koła szukając dobrego określenia — ...życiem.

Życie na wsi było spokojne. Dopóki ktoś nie poruszył tematu polityki. Wtedy to się działo. Oczywiście nie ma się czemu dziwić, w moim kraju sporo rzeczy jest bardzo nie tak i nawet nie można o tym mówić głośno. To znaczy na wsi można, bo kto się wsią przejmuje.

— Jestem z Polski — odpowiedziałam. — Przyjechałam na zakupy, bo u nas to... no mało co można kupić. — Wywróciłam oczami. — To znaczy, jeśli chodzi o mugolskie sklepy.

Na ogół Brytyjczycy kojarzyli, że Polska znajduje się pod wpływem Związku Radzieckiego, ale oczywiście ci bardziej odrealnieni od rzeczywistości, w sensie bardziej "czyści" czarodzieje, mogli nie mieć o tym pojęcia. Ciekawe jak ten cały Lord Voldemort orientował się w świecie skoro był taki czysty. Jakoś musiał skoro chciał wyjść z szafy.




RE: 23.11.1970 || Nastał czas ciemności || Ula & Fernah - Fernah Slughorn - 23.01.2023

Lekki uśmiech pojawił się na twarzy Ferny, gdy usłyszała, że Ula nie ma żalu. Nie nawykła do tego, by być niemiłą dla ludzi bez powodu, ani też nie dawała się tak łatwo ponieść emocjom. Nie lubiła sprawiać innym przykrości, czy to przyjaciołom, czy też nieznajomym.

— Tak, zawsze politykowanie i życiowe mądrości prowadzą do jednego, kłótni. — zwłaszcza te przy rodzinnym stole, dodała w myślach.

Nie, żeby jej rodzina zgadzała się z radykalnymi poglądami o czystości krwi i prawdziwych czarodziejach i czarownicach. Jej rodzice, a zwłaszcza matka, była całym sercem za mugolami, często zafascynowana tym, jak sobie układają życie bez magii. Ojciec stronił od rozmów na te tematy, zwłaszcza kiedy w pobliżu znajdowali się jego rodzice, czyli dziadkowie Ferny.

Ci o dziwo szczycili się tym, że udało się im zachować „czystą krew” i połączyć dwie silne linie. Gdyby tylko znali prawdę o Fernie…

— Polska? — zdziwiła się, bo nie miała pojęcia, co to za kraj i gdzie dokładnie leży. — Czemu mało? Wasz kraj prowadzi jakąś wojnę lub zmaga się z innymi problemami?

Zrobiło jej się głupio, że nie wie nic o tej Polsce, z której to pochodzi jej rozmówczyni. Poczuła się jak ignorant, więc żeby jakoś zrehabilitować się w oczach Uli, powiedziała:

— Przepraszam, pewnie wychodzę na kogoś, kto wychował się pod kamieniem, ale moja wiedza o świecie mugoli zatrzymała się na poziomie Hogwartu.



Rzut czy Fernah wie coś o Polsce.
[roll=TakNie]