Secrets of London
10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji (/showthread.php?tid=913)

Strony: 1 2 3


10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Ururu Marquez - 04.02.2023

Skromna restauracja czarodziejów bliskowschodniego pochodzenia. Klimatyczne tkaniny na ścianach, kolorowe dywany, egzotyczna muzyka, a przede wszystkim — często brakowało tu klientów. Dlatego Ururu wybrał to miejsce. Panował tu spokój, jednocześnie muzyka zagłuszała rozmowy, a właściciele zajmowali się zabijaniem nudy na zapleczu.

Marquez poznał nową koleżankę kilka dni temu w bibliotece. Jego chaotyczne odkrywanie współczesności skupiło się na eliksirach. Zgromadził pokaźny stosik potrzebnych książek, po czym wszystko okazało się być niepotrzebne, gdy spotkał Avelinę Paxton. Miejsce spotkania nie było odpowiednie do potężnego wywiadu z młodą czarownicą, tak więc Ururu zaproponował wspólny obiad.

Marquez czekał na dziewczynę z dużym wyprzedzeniem. Zamówił sobie już coś do picia i wertował notes, w którym zapisał gotowe pytania. Oczywiście ilość podpunktów znacznie wzrośnie po obszernym wykładzie czarownicy. A przynajmniej tego się spodziewał.

W restauracji panował półmrok. Idealny klimat dla kogoś z podejrzanym kolorem skóry. Marquez wiercił się niecierpliwie i rzucał spojrzenie w stronę drzwi chwilowo żałując, że nie usiadł tuż pod oknem. Ale im dalej od wzroku innych ludzi, tym lepiej.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Avelina Paxton - 05.02.2023

Ubrała białą koszulę w bladoróżowe paski, brązową marynarkę i brązowe spodnie z wysokim stanem dołączając do tego skórzany pasek. Na to narzuciła czarodziejską, hebanową szatę, która miała chronić przed chłodem. Mężczyzna, który zaprosił ją na obiad był dla niej obcy, ale stwierdziła, że pomoże mu i odpowie na jego pytania. Niemożliwym jest to, aby zadawał jej zbyt trudnych pytań, prawda?

Był piątek po południu i specjalnie dla Ururu zerwała się szybciej z pracy. Jej szef był dla niej dobry i wyrozumiały. Miał jakieś tajemnice za uszami, ale nigdy nie wnikała. Wolała za dużo nie wiedzieć. Wiedziała też, że przeżył śmierć swojego ojca, więc nic dziwnego, że miał swoje tajemnice. Każdy radził sobie z takimi rzeczy na inny sposób.

Weszła do wskazanej wcześniej restauracji i od razu zdjęła z siebie płaszcz. Odszukała wzrokiem Ururu i uśmiechnęła się do niego od wejścia. Usiadła naprzeciwko niego i przywitała się z niepewnym uśmiechem. Swoim wyglądem powodował u niej dyskomfort, ale to nie było istotne. Chłopak był bardzo miły.

— Długo pan na mnie czekał? – zapytała zerkając do karty. Nie mogła się powstrzymać, ponieważ była naprawdę głodna. Zjadła dzisiaj tylko śniadanie, a potem nie miała wytchnienia w pracy, aby cokolwiek podgryźć.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Ururu Marquez - 05.02.2023

Gdy tylko dostrzegł Aveline wchodzącą do restauracji, skupił na niej swój wzrok niczym drapieżnik na polowaniu. Dziewczyna powinna szykować się na ciężkie spotkanie. Ururu w szkole słynął z bombardowania pytaniami, jeśli coś go wystarczająco zainteresowało. Wielu nauczycieli się utopiło lub miało zamiar go utopić.

— Dzień dobry. — Spojrzał na zegarek. — Nie, jest panienka sześć minut przed czasem.

Dostrzegł jak szybko zabrała się za menu, co podpowiedziało mu, że być może zależy jej na szybkim rozpoczęciu konsumpcji. Dobrze, więc... Marquez również zerknął na kartonik. Nazwy dań tutaj były bardzo egzotyczne, a brak obrazków czy opisów nie pomagał. Oczywiście Marquez podczas pierwszej wizyty wypytał pracowników szczegółowo o każdy punkt menu. Wykonał notatki, później nauczył się części obiadując tu od czasu do czasu... Niestety zapisków z tym związanych nie zabrał, z czego nie był rad, bo właśnie sobie zdał sprawę, że biedna pani Paxton może się trochę namęczyć z wyborem. Ale może nie, może była obeznana w bliskowschodniej kuchni.

Marquez tonął w ekscytacji co do rozmowy o eliksirach, tak więc szybko podjął decyzję: fattoush oraz grillowana dorada z ryżem.

— Gdy panienka się zdecyduje, wtedy trzeba pociągnąć ten tu frędzel zwisający nad stolikiem. To przywoła obsługę — wyjaśnił i zaciągnął się resztką herbaty w filiżance.



MENU - tylko uznajmy, że ceny są przystępne i nie ma frytek


RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Avelina Paxton - 05.02.2023

Avelina na szczęście dla swojego towarzysza nie dostrzegła jego wzroku. Jego słowa i sposób wypowiadania był naprawdę przyjemnie zaskakujący. Rzadko odbywała rozmowy z młodymi ludźmi, którzy tak ładnie się wysławiali. To był jeden z powodów, dla których zdecydowała się z nim spotkać. Uśmiech z jej twarzy nie schodził.

— Cieszę się w takim razie. Mam nadzieję, że spotkanie to będzie dla Pana naprawdę satysfakcjonujące. – odpowiedziała jak naj bardziej grzecznie, ale zaraz potem z powrotem zanurkowała w menu. Naprawdę była głodna, co można było usłyszeć po cichym burczeniu w jej brzuchu za co cicho przeprosiła zalewając się delikatnym rumieńcem.

Nie za bardzo znała się na tej kuchni, więc wybrała przypadkowe nazwy, które wpadły w jej oko, a mianowicie zamierzała zamówić dla siebie Zalluk oraz Shawarma Chicken i do tego wodę do picia.

— Nie za bardzo znam się na tej kuchni, ale już coś wybrałam. Pan również? – gdy potwierdził pociągnęła za sznur, który jej wskazał, a wywołało to w niej przyjemne uczucie. Rzadko chodziła po restauracjach, a ta wydawała się być fascynująca.

— Jak minął panu dzień? – zapytała w oczekiwaniu na obsługę. Gdy się pojawili złożyła szybciutko swoje zamówienie. Czuła jak jej ślina zbiera się w ustach z powodu krążących tutaj zapachów.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Ururu Marquez - 06.02.2023

— Z pewnością będzie — odpowiedział również bardzo podekscytowany nadchodzącą rozmową. Książki książkami, ale nic nie zastąpi kontaktu z profesjonalistą! Druk na papierze nie odpowie na nurtujące go kwestie, nie pomoże skonfrontować treści z dwóch różnych tytułów. A niewinne dziewczę siedzące tuż obok już tak!

— Tak.

Gdy sznur zadzwonił, pojawił się kelner, który należycie odebrał zamówienia i od razu przywołał kubek z wodą dla Aveliny. Jedzenie miało być gotowe za 15-20 minut. Ururu zastanowił się, czy to czas na rozpoczęcie rozmowy, czy może jednak nie. Przyniesienie posiłku mogło przerwać konwersację w ważnym momencie. Trudne decyzje...

Nie dla panny Paxton, która jak każdy normalny człowiek, postanowiła przejść do luźnej pogawędki w oczekiwaniu na obiad.

— Oh, daleko mu do minięcia. Obudziłem się dopiero dwie godziny temu, więc cały dzień przede mną — odpowiedział biorąc pytanie zupełnie dosłownie. W którymś momencie życia dostawał informacje zwrotne o tym, czym jest small talk, ale albo je ignorował, albo jego mózg postanowił nie zapamiętywać tak bezużytecznych niuansów życia społecznego. Pamiętał jednak o jednym — zawsze wypadało odwdzięczyć się tym samym pytaniem, nawet jeśli zupełnie go nie obchodziło. Nie lubił takich konwenansów, ale niektóre z nich zostały mu zbyt dobrze wszczepione. — A panience jak minął dzień?




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Avelina Paxton - 07.02.2023

Cieszyła się, że mogła poczuć się przydatna dla kogoś innego. Takie spotkania w miejscach publicznych były też dla niej bezpieczne, bo czuła się bardziej komfortowo niż na ulicy, czy w miejscach prywatnych. Tutaj miała więcej swobody i mogła też dobrze zjeść, a dobrego jedzenia nigdy za wiele.

Gdy wspomniał, że obudził się dopiero dwie godziny temu poczuła ukłucie zazdrości. Już dawno nie pamiętała, kiedy się tak porządnie wyspała. Powinna wziąć sobie wolne w pracy i poleżeć cały dzień w łóżku i poczytać książki. Dawno nie czytała dla przyjemności. W pracy w wolnych chwilach nadrabia tylko nowinki alchemiczne i nowe wydania książek o eliksirach.

— Ah, mi minął bardzo spokojnie. Dostałam zlecenie na uwarzenie eliksiru Felix Felicis. Nigdy nie warzyłam tego eliksiru, więc jest to dla mnie ekscytujące. Mój pracodawca będzie mi w tym pomagał. – odpowiedziała wiedząc, że ten zapewne nie jest zainteresowany tą informacją.

— Chce Pan przejść od razu do tego po co tutaj się spotkaliśmy? – posłała mu ciepły uśmiech. Wyglądał na człowieka, który raczej nie interesował się codziennym życiem alchemiczki.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Ururu Marquez - 07.02.2023

Ukłucie zazdrości było naturalnym odruchem, gdy ktoś wspominał o późnej pobudce, ale tak nie było w przypadku Ururu. Sypiał on bardzo nieregularnie, gdyż po prostu nie mógł długo spać, ale jednocześnie po kilku godzinach tracił energię. Jego cykl dobowy przypominał trochę kota. Z wyjątkiem robienia czegoś produktywnego zamiast bezcelowych spacerów po okolicy i lizania własnej pupy.

Ururu zakrztusiłby się jedzeniem, gdyby już je im podano. Wykonał głęboki wdech, a jego oczy jakby powiększyły się. Przeszedł do konspiracyjnego szeptu.

— Felix Felicis? — Wysapał będąc zszokowany tą rewelacją, a także swobodnym tonem. Avelina rzuciła to mimochodem, jakby takie zamówienia zgarniała codziennie. — Panienka potrafi to uwarzyć? Po ile panienka to sprzedaje?

Poruszył się, gdy dziewczyna chciała przejść do głównego celu spotkania. Mogli bez problemu przejść do tego płynnie od nawiązanego już tematu.

— To Felix Felicis można kupić teraz tak ot? Czy formuła tego eliksiru zmieniła się w ciągu ostatnich czterdziestu lat? Do jakich celów ludzie go kupują? Czy jeśli ktoś użyje go w sposób nielegalny, czy może mieć panienka z tego powodu kłopoty? Jak w ogóle wygląda on obecnie w świetle prawa? Czy odbiera panienka zamówienia od anonimowych klientów? Co by było gdyby taki Voldemort albo jego sojusznik zamówił kilka fiolek Felix Felicis od panienki?

Lawina pytań ruszyła, a w dodatku wszystkie one były nieplanowane, więc to nawet nie jest początek.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Avelina Paxton - 12.02.2023

Gdy dostrzegła pobudzenie w swoim rozmówcy uważnie się mu przyglądała. Dziwny człowiek. Rzadko spotykała osoby, które lubiłyby tak bardzo rozmowy o eliksirach, ale to dobrze. W końcu mogła trafić na kogoś, kto był dla niej wyzwaniem.

— Nie, źle się zrozumieliśmy. Ja nie potrafię tego eliksiru uwarzyć. Nigdy go nie robiłam. Mój szef jest odpowiedzialny za przyjmowanie zamówień oraz ich wycenę i myślę, że takie zamówienia są pod kontrolą Ministerstwa. – wyjaśniła szybko. W momencie, gdy wspomniał o człowieku, który w ostatnim czasie panoszy strachem na ulicach Londynu trochę się zestresowała.

— Raczej nie można go kupić tak ot. To są specjalne zamówienia. – zaczęła odpowiadać na jego pytania na tyle na ile mogła i na ile pozwalała jej wiedza, którą posiadała oraz to na ile pozwolił jej szef. Nie była typem osoby, który kłapał paszczą na prawo i lewo. – Jeśli będzie pan potrzebował więcej szczegółów może pan zajrzeć do Mikstur Raven’a na Pokątnej i zapytać mojego szefa. On dłużej siedzi w tym biznesie i w sumie uczył się od swojego ojca, który niestety zmarł w tamtym roku na smoczą ospę. – wyjaśniła. – Jego ojciec był fascynującym człowiekiem. Potrafił świetnie warzyć eliksiry, a był niewidomy. Podobno rozpaczliwie szukał sposobu na odzyskanie wzroku.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Ururu Marquez - 15.02.2023

Tak, Ururu jest zdecydowanie dziwnym człowiekiem i przekonuje się o tym każdy, kto ma z nim do czynienia. Często nawet nie musi się odezwać, by dostać łatkę podejrzanego osobnika, ale jak już rozbrzmi jego głos, to ma to zagwarantowane.

Ekscytacja trochę opadła po wyjaśnieniach Aveliny. Marquez wyglądał jak balon, z którego uciekło trochę powietrza, ale przerażająca twarz utkwiona była niezmiennie w tej samej ekspresji. Słuchał uważnie wyjaśnień panny Paxton.

Mikstury Ravena na Pokątnej. Zdecydowanie nie pamiętał tego sklepu ze swoich czasów, a obecnie zdecydowanie unika tej zatłoczonej ulicy. Jeśli już tam się pojawia, wchodzi tylko do znanych sobie lokali późnym wieczorem. Pamięć nie podsuwała mu widoku szyldu sklepu z eliksirami, ale coś w tej nazwie brzmiało znajomo. Czy to jest obok Esów i Floresów? Nie, na pewno nie...

Ururu się zamyślił na tyle, że ledwo co wyłapał ostatnie zdanie dziewczyny. Jego umysł zawirował teraz, odnajdując zagubione neurony, ale wtedy podleciały do nich talerze z jedzeniem.

Duże porcje dań głównym i przystawek ułożyły się na stoliku dopasowując się do zamawiającego. Marquez nie był aż tak głodny, by przerwać swój tok myślenia, ale jednak trochę się rozproszył.

— Smacznego — rzucił rozmówczyni i zapchał się pierwszym kęsem posiłku. Przeżuwając miał okazję znów skupić się na swoich myślach.

Mikstury Raven'a i chęć odzyskania wzroku były frazami brzmiącymi dziwnie znajomo, ale Ururu nie miał pojęcia dlaczego. Niestety po wybudzeniu się ze śpiączki stopniowo potracił wspomnienia związane ze swoim osobistym życiem. Gdy Heather zaproponowała podróż do jego byłego mieszkania, nie potrafił przypomnieć sobie, gdzie się ono znajdowało, chociaż był pewien, że jeszcze pierwszego dnia pamiętał. Zupełnie zapomniał też jakichkolwiek detali o swoim współlokatorze, chociaż na szczęście udało mu się zapamiętać, że ktoś taki istniał.

I teraz właśnie niemal wygasłe połączenia neuronów odżyły.

Chociaż nie do końca.

Z perspektywy Aveliny Ururu wyglądał, jakby z zainteresowaniem czekał na kontynuację jej wypowiedzi.




RE: 10.03.1972 || Uru & Ave || W restauracji - Avelina Paxton - 18.02.2023

Marquez wzbudzał w niej niepokój, ale nie wiedziała, dlaczego. Było w nim coś innego niż wśród znanych jej osób. Był osobnikiem bardziej odpychającym, ale jednocześnie intrygującym. Sposób wypowiedzi był bardziej kulturalny i sprawiający jakby nie wychował się w obecnych czasach. Jego chęć zdobywania wiedzy też była nienaturalnie zbyt nachalna. Zadawał dużo pytań i nie czuł potrzeby owijania ich w niepotrzebne farmazony.

Gdy na stole pojawiły się posiłki Avelina z uśmiechem zabrała się za jedzenie wcześniej również życząc Ururu smacznego posiłku. Była głodna, więc przerwała na chwilę mówienie. Czuła się lekko skrępowana, gdy mężczyzna się na nią patrzył, ale nie mogła się skupić na opowiadaniu, gdy w brzuchu jej grał marsz pogrzebowy. Często zaniedbywała posiłki, więc nic w tym dziwnego.

— Co chciałby Pan jeszcze wiedzieć? – zapytała w końcu, gdy poczuła, że powoli się zapycha i musi odpocząć od jedzenie. Upiła łyk wody, którą wcześniej zamówiła. Była zaskakująco dobra i orzeźwiająca.