Secrets of London
Nieve - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Nieve (/showthread.php?tid=1702)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18


RE: Nieve - Nicholas Travers - 24.11.2023

Londyn 21.07.1972r.

Laurencie,
Chciałbym się z Tobą spotkać. Daj mi znać, jaki termin Ci pasuje.


Nicholas Yaxley



RE: Nieve - Nicholas Travers - 24.11.2023

Londyn 22.07.1972r.

Laurencie,

Zaproponowana przez Ciebie data i godzina, odpowiadają mi.
Chciałbym zaprosić Cię do siebie. Mam nadzieję, że to nie będzie problem.
Mieszkam na Alei Horyzontalnej.



Nicholas Yaxley



RE: Nieve - Aydaya Prewett - 25.11.2023

Sowa Płomykówka Aydayi, na kilka dni po ich spotkaniu lunchowym, przyleciała do Laurenta. Nie miała dla niego żadnego listu, a jedynie tubę z której można było wyjąć szkic pociągnięty akwarelą.


RE: Nieve - Victoria Lestrange - 27.11.2023

26.06.1972, Dolina Godryka

Kochany Laurencie,

czy znowu w ciągu dnia czułeś się obserwowany? Czy to było już po tym, jak od Ciebie wyszłam?

Nie będę się tą sprawą zajmowała, bo jestem jedną z poszkodowanych osób. Ale mogę zapisać notatkę, nieoficjalną, że śnił Ci się ten drugi.

Jak się czujesz? Mam nadzieję, że nie czujesz się na nowo zagrożony, że nie wróciło tamto. Chcesz albo potrzebujesz się zobaczyć?


Twoja
Victoria



RE: Nieve - Victoria Lestrange - 28.11.2023

26.06.1972, Dolina Godryka

Kochany Laurencie,

Rozumiem. Zastanawiałam się po prostu czy po takim odstępie czasu jak to wystąpiło u Ciebie, czy to uczucie obserwowania nadal będzie wyczuwalne, czy coś się zmieni. U mnie było to właściwie na drugi dzień, dlatego nie byłam pewna, czy okoliczności i odczucia są takie same. Ale najwyraźniej tak. Cieszę się, że nic Ci się nie stało i naprawdę mam nadzieję, że to już koniec tego wariactwa.

Trudno żeby Ci służyło. W końcu z jakiegoś powodu przeniosłeś się do New Forest, prawda? Ta potrzeba z niczego się nie wzięła. Jeśli o mnie chodzi, to kiedyś się zastanawiałam, ale później co innego zajęło mi myśli i nigdy do tego nie wróciłam. Mam zresztą swoje mieszkanie, tylko stoi nieużywane, kupiłam je kiedyś na „aaa w razie czego żeby było”, chociaż to raczej nie jest w miejscu, w którym chciałabym ostać na stałe, za to lepiej takie awaryjne lokum niż żadne. Ciągle mam z tyłu głowy, że muszę przenieść tam więcej swoich rzeczy, żeby nie było tam tak pusto, ale wiecznie co innego jest na piedestale. Skąd to zastanowienie? Refleksja po powrocie do Keswick? A co z New Forest?


Twoja
Victoria



RE: Nieve - Vincent Prewett - 10.12.2023

13.07.72

Brenna przesyła datek na rezerwat.

Vincent

Do listu dołączono parę galeonów.


RE: Nieve - Nicholas Travers - 16.12.2023

Londyn 28.07.1972r.

Laurencie,

Interesowały.

Jutro mam czas, aby skorzystać z propozycji i zagościć na popołudniowej herbacie.

Czy będzie Ci pasować?



Nicholas



RE: Nieve - Brenna Longbottom - 17.12.2023

14.07.72

Kochany Laurencie,

nie przejmuj się, faktycznie posłałam kilka galeonów, jestem pewna, że dobrze je wykorzystacie.

Cieszy mnie, że nie miałeś kolejnych problemów ze zwolennikami Voldemorta. Mniej mnie cieszy Twój sen o tym mężczyźnie, bo ponownie nie byłeś jedyną osobą, która o nim śniła. Zdaje się jednak, że faktycznie on raczej... przegania w jakiś sposób napastnika niż sam próbuje kogoś skrzywdzić. Gdybyś znów poczuł się śledzony i gdzieś zobaczył dziwne cienie, proszę - nie idź tej nocy spać.

Ranisz mnie swoimi podejrzeniami. Nie pakuję się w żadne niezwykłe wydarzenia, po prostu wykonuję swoją pracę - niekiedy mam odrobinę pecha, ale to wszystko. I bardzo chętnie spotkam się z Tobą bez żadnych widm i czarnoksiężników w pobliżu.

Z pozdrowieniami

Brenna



RE: Nieve - Philip Nott - 31.12.2023


Drogi Laurencie,


Będę. Przychodź śmiało.


Philip



RE: Nieve - Victoria Lestrange - 04.01.2024

21.07.1972

Kochany Laurencie,

mam nadzieję, że sowa złapie cię szybciej niż później. Sprawa wygląda tak, że niestety było tak, jak się można było tego spodziewać, niestety. Śmierciożerca był jeden i wyglądało to tak, jakby kierował się do stajni – nie wiem, czy się pomylił, czy zwiedzał. I nie rozumiem dlaczego pojawił się w tylko w pojedynkę.

Nic się nikomu nie stało, nie narobił żadnych szkód, zdołaliśmy go powstrzymać, niestety uciekł. Sprawdziliśmy cały teren, również pod kątem magii, pod tym względem jest tutaj bezpiecznie. Natomiast skoro pojawił się jeden i nic nie wskórał, to naprawdę uważam, że to może się powtórzyć. Powiadomiłam już Biuro Aurorów.

Proszę, nie ignoruj tego. Ciągle jestem na terenie rezerwatu, gdybyś chciał się tutaj udać i potrzebowałbyś jakiejkolwiek pomocy z czymkolwiek. I prawdopodobnie będę tutaj do wieczora, albo nocy, na wszelki wypadek. Pewnie powinniśmy porozmawiać, zamiast kontaktować się listownie.


PS. Duma był grzecznym chłopcem i ładnie się słuchał, ale pewnie już za Tobą tęskni.

PS2. Powinni Ci wypłacić odszkodowanie w tej głupiej gazecie, a typowi należy się wylanie z roboty na zbity pysk. To już nie są złośliwostki dziennikarzy, tylko realne narażanie kogoś na zagrożenie życia i zdrowia. Sama bym go rozszarpała, gdybyś mi pokazał tego geniusza. Powiedz tylko słowo.


Twoja,
Victoria