Secrets of London
Alexander z dworca ZOO - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Alexander z dworca ZOO (/showthread.php?tid=2071)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16


RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 11.02.2025

Po dłuższym czasie Paul dostarczył mu odpowiedź na ten list zabezpieczoną standardowym zaklęciem ochronnym. 
4-09
Wybacz,
Mama zawsze mi powtarzała, że mam wyłącznie talent do gry na nerwach. A to chyba nie jest typowo romski instrument. Naprawdę chciałabym się w tej kwestii doedukować, ale… Obawiam się, że nie będziemy mieć na tyle czasu.

Z całym szacunkiem mio caro, ale nie zachowuj się jakbym robiła Ci na złość, bo tego zwyczajnie nie robię.
Martwię się, nie tylko o Ciebie, ale i o całą naszą rodzinę. Naprawdę myślisz, że skandal za skandalem pomoże dziewczynkom w usamodzielnieniu się? Sophie jest w wieku, w którym wypadałoby jej znaleźć męża - taka od zawsze była wola mojego - nie sądzisz, że wystarczająco całą sprawę utrudnia fakt, że jej kuzyn lepi chuje z wosku?
Nie pisz mi, że mam się nie przejmować. Wiesz jak to brzmi? Jakbyś mi powiedział coś w stylu “och jakże mnie łeb napierdala od trzeciego oka” a ja bym ci poleciła kropelki z rumiankiem.
Może jesteś przyzwyczajony do bycia obiektem sensacji, ale ja nie. Nie mogę sobie pozwolić na taką rysę - Ego sum Wizengamot. Wizengamot est ego. jeśli już mamy się przerzucać łaciną. Jak mam spojrzeć oskarżonym w oczy, gdy widzę w nich kpinę?
Już wystarczy mi tych kretyńskich plotek na temat mojego rzekomego romansu z Anthonym. Czekam tylko dnia, gdy otworzę Czarownicę i dowiem się, że jestem panią Mulciber-Shafiq. Co za bzdura!
I nie, nie boję się “biurw”. Połowę z nich sama wychowałam na tak wredne pizdy, mogłabym z nich być co najwyżej dumna. Ale to nadal nie oznacza, że mam ochotę się z nimi dziś widzieć.

“Jeżeli taka ma być moja rola, będę złoczyńcą. Będę błaznem.” ? Na Merlina, Alexandrze ile ty masz lat? Może tupnij jeszcze nogą? To nie jest szkolne przedstawienie, tylko nasze życie Alex. Życie na które bardzo ciężko pracowaliśmy. 
Sam sobie nawarzyłeś tego piwa - bardzo mi przykro, ale twój wspólnik w “zbrodni niedoskonałej” nie żyje, podpisałeś się pod czymś i nie raczyłeś nawet sprawdzić czy to coś nie jest jedną wielką stertą banialuków. To nie czyni z ciebie ani błazna ani złoczyńcy a naiwnego idiotę - a to jeszcze gorzej.
Wolałeś wtedy ćpać i podróżować? Proszę bardzo, teraz zbieramy tego żniwo.
Co do jednego się z tobą zgodzę. Jesteś Alexandrem Mulciberem. Nikim mniej, nikim więcej. Nie zapominaj czyj sygnet nosisz na palcu - to nie tylko ładna ozdoba, ale paskudna odpowiedzialność. Może czas do niej wreszcie dorosnąć Alexie?

Porozmawiamy później.
Mam jeszcze trochę rzeczy do uporządkowania przed wylotem, ale odebrałam wczoraj wieczorem nasze przepustki i kopie MDUPów, Po prostu weź ze sobą resztę dokumentów i jakiś płaszcz. Ponoć wrześniowe noce są teraz wyjątkowo chłodne w Bukareszcie.

Twoja,
Lorien

PS. Pasowało! Co prawda musiałam wpisać stżyka ale chyba wystarczająco podobne. Dziękuję~



RE: Alexander z dworca ZOO - Charles Mulciber - 11.02.2025

List nadszedł późnym popołudniem, 04.09.1972. Dołączona do niego została kolejna świeczka.

Kochany Wuju,

Przepraszamy za późną porę odpsiu. Musiałem zająć się pracą i upewnić, że wosk dobrze stwardnieje. Skoro odesłałeś świeczkę dla wuja Roberta, może ta świeca przypadnie Ci do gustu, tym razem została stworzona tylko dla Ciebie. Nie ma specjalnego działania, poza wyglądem i zapachem. Niech umili Ci wieczór! Uwzględniłem na niej pozytywne arkana jako życzenie szczęścia dla Ciebie, a także Głupca, jako mój podpis. Kartę od Ciebie trzymam blisko. Muszę pamiętać o tym, co mówi.

Obawiam się, że choć staram się zobaczyć więcej, brakuje mi zdolności, którymi szczycą się uczniowie Mistrza Dolohova. Nie dorównuję również Tobie, Wuju, a mogąc jedynie dostrzec nici, nigdy nie dorównam Twojemu talentowi. Staram się jednak patrzeć dalej niż własny nos, bo pomiędzy pracą i pracą pomagam przyjacielowi w przedsięwzięciu, które być może wkrótce przyniesie korzyści dla nas wszystkich, może już niedługo.

Pani Dolohov jest doskonałą uzdrowicielką, ale ja, niestety, jestem tylko Charlesem Mulciberem, a to mój brat, Leonard, zajął się medycyną. Dużo się uczę, Wuju, ale muszę Cię rozczarować. Moje doświadczenie nie jest wielkie, a pracę dostałem, bo dobre słówko o mnie szepnął pan Anthony Shafiq. To wieloletni przyjaciel mojego Ojca. Możesz tego nie wiedzieć, ale od zawsze chciałem pójść w ślady Ojca i zostać aurorem, więc zamiast medycyny, zajmowałem się czarną magią, nauką fal, magii bezróżdżkowej... Są dość bezużyteczne w moim obecnym położeniu. Staram się jednak nie narzekać. Lubię tę pracę, a po tym, co zrobiłem na Lammas, powinienem cieszyć się, że mam możliwość pracy w tak prestiżowym miejscu.

Co do cioci Lorien... Sprawa jest skomplikowana. Nie wiem, czy wiesz, Wuju, że to ona podburzała wuja Roberta go wyrzucenia mnie z kamienicy i z rodziny. Po śmierci wuja napisała do mnie list, nie tylko próbując wywrócić kota ogonem na lewą stronę (tak się mówi?), uznając, że o mnie dbała i chciała mojego dobra, ale jeszcze wspomniała Ciebie. Dobrze się stało, że sądziła, że możesz mnie posłuchać, bo teraz mogę Cię ostrzec. Wuju Alexandrze, bardzo Cię proszę, uważaj. Ktoś, być może ona sama, być może ktoś jeszcze, chce na Ciebie wpłynąć. Używa wielkich słów: w Tobie cała nadzieja, musisz zrozumieć, kim naprawdę jesteś, jaka jest Twoja rola, że musisz postąpić słusznie. Nie daj się zwieźć, Wuju, wiem, że Ty wiesz, kim jesteś. Pokazałeś to na klifie.

Ach, i jeszcze jedna sprawa: ciocia wysłała list poprzed ptaka Anthony'ego Shafiqa. To okropne, ale wygląda na to, że pan Shafiq również jest podejrzany. Nie będę uciekał się do plotek, ale możesz się domyślić, Wuju, co łączy Pana Shafiqa i ciocię Lorien... I to od długiego czasu. Żal mi wuja Roberta, fortunnie nie dowiedział się o tym przed śmiercią. Żal mi siebie, bo uznawałem pana Shafiqa za przyjaciela, wuja, zaś Lorien za przyjazną duszę. Bardzo się pomyliłem.

Uważaj, Wuju, a jeśli mogę jakoś pomóc, jestem na każde Twoje zawołanie. Pozdrawiam
Charlie



RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 11.02.2025

List... Nie, nawet nie list. Mały zwitek papieru, dostarczony w odpowiedzi przez Paula do rąk własnych Alexandra rankiem 7.09 w odpowiedzi na jego list był ewidentnie naskrobany na pierwszej rzeczy jaką Lorien znalazła w torebce - jakimś starym paragonie od Rosierów

Co do chuja?

Paragon spłonął natychmiast po przeczytaniu.


RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 11.02.2025

Odpowiedź na list. Kartka spłonęła zaraz po przeczytaniu

Londyn, 07.09.1972

Czy to gratulacje czy zarzut ukryty pod lekką ironią?

Zresztą… Pewnie nie wiesz, ale sprawa wcale “nie jest skomplikowana” jak to Charles Robert Mulciber (tak, kazał się tak tytułować jak próbowałam z nim ostatni raz porozmawiać) wspomina w tym swoim elaboracie.
Może ktoś mu zwyczajnie nie powiedział, że jedyną osobą, której powiedziałam o akcji jaką odjebał z roznegliżowaną sesją w Czarownicy był jego własny ojciec. I to Richard powiedział bratu o całej sprawie. Nie wiem jak podburzałam mojego męża we Francji, ale zapewniam Cię, że wtedy mój Mulciber nie miał czasu myśleć o nikim innym jak o mnie chyba osiągnęłam jakiś wybitny poziom manipulacji ludzkim umysłem.
Tak z ciekawości... W skali od 1 do 10 jak bardzo Cię zwodzę? Nie wiem na co, chyba na pokuszenie czy coś.

Przepraszam cię Alexandrze, ale nie mam dziesięciu lat, żeby wchodzić w potyczki słowne z dzieciakiem, który najwyraźniej nawdychał się za dużo oparów z tych swoich afrodyzjakowych świeczek i próbuje ci lizać buty jak jakiś wierny piesek. Uważaj, żeby z tej ekscytacji Ci na nie nie popuścił.

Całuję,
Lorien

Ps. Jak o kochankach mowa... Hati Greyback wrócił do kraju. Po tylu latach...



RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 12.02.2025

Odpowiedź na list. Kartka spłonęła zaraz po przeczytaniu, a Paul ostentacyjnie uznał, że już się napracował z samego rana, bo po prostu zasnął gdzieś w kącie gabinetu Alexandra.

Londyn, 07.09.1972

Jak sam widzisz to wszystko jest dalekie od świętego spokoju. Zresztą wbrew powszechnie panującej najwyraźniej w tej rodzinie opinii lubiłam swojego męża nieco bardziej kiedy był żywy. Odkąd umarł to nie robię nic innego jak spowiadam się z nieswoich win, przepraszam ludzi za zachowanie mojego szwagra i najwyraźniej toczę wielką wojnę z chłopakiem, który ma nadal mleko pod nosem.
Poza tym jestem zawiedziona. Liczyłam chociaż na solidne 3 po starej znajomości Alexandrze.

Całuję,
Lorien

Ps. Powiedziałam co chciałam powiedzieć. Znam tylko jednego człowieka, który byłby na tyle szalony, żeby nazwać mnie Loricina i w dodatku wysłać mi do Ministerstwa jakieś czterysta róż. Więc tak - na moje oko żyje.



RE: Alexander z dworca ZOO - Rodolphus Lestrange - 13.02.2025

4.09.1972

Dzięki, nie wiem co bym bez Ciebie zrobił. Trzymaj, w ramach podziękowań za doskonałe rady.

Rolph

Do listu była dołączona niewielka paczuszka z breloczkiem do kluczy. Duże oko zamykało się i otwierało, łypiąc na Mulcibera podejrzliwie. Wyglądało to tak, jakby ktoś zamknął w nim cały kosmos.[/url]


RE: Alexander z dworca ZOO - Eden Lestrange - 16.02.2025

Londyn, 26 VIII 1972 r.

Axel,

przepraszam, obiecuję poprawę.
Następnym razem będę myśleć intensywniej, żebyś zakrztusił się na amen.

Smacznego,
E.



RE: Alexander z dworca ZOO - Eden Lestrange - 16.02.2025

Londyn, 26 VIII 1972 r.

Axel,

spierdalaj.

Bez poważania,
E.



RE: Alexander z dworca ZOO - Eden Lestrange - 16.02.2025

Do Alexandra koperta wróciła dziwnie wypchana. Kiedy ją otworzył, nienaruszony batonik wystrzelił samoistnie ze środka i przyfasolił mu prosto w nos. W środku dołączony był również poniższy list:

Londyn, 26 VIII 1972 r.

Powtórzę jeszcze raz, ale drukowanymi, bo pewnie nie byłeś w stanie przeczytać za pierwszym razem: S M A C Z N E G O

E.



RE: Alexander z dworca ZOO - Eden Lestrange - 16.02.2025

Londyn 26 VIII 72

KRZYWY TO TY MASZ RYJ, IMBECYLU SKOŃCZONY. WYGLĄDASZ JAK KTOŚ, KTO ZDEJMUJE SKARPETKI, ŻEBY POLICZYĆ DO DWUDZIESTU. CO PRAWDA NIE JESTEŚ NAJGŁUPSZĄ OSOBĄ NA ŚWIECIE, ALE LEPIEJ SIĘ MÓDL, ŻEBY ROBERT MULCIBER NIE UMARŁ.

NIE PISZ DO MNIE WIĘCEJ!

E.