![]() |
|
Sowa Victorii Lestrange - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Sowa Victorii Lestrange (/showthread.php?tid=665) |
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Rodolphus Lestrange - 15.04.2024 16.07.1972, Londyn
Victorio, wiem, że to niewiele i pewnie nie pomoże, ale tak na wszelki wypadek, jakby zrobiło Ci się zimniej... Rolph Do listu dołączona była pękata, brązowa koperta. W środku znajdowała się para ciepłych, wełnianych rękawic w kolorze głębokiej czerni. RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 15.04.2024 11.07.1972, Londyn
Vika, najsłodsza kuzynko na świecie. Ogarnij Brennę, bo ta menda zaczarowała moje biurko i nie da się zdjąć tego zaklęcia, żeby nie darło mordy. PS Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś? Herbaty, koca? Czegoś mocniejszego do rozgrzania się? Słyszałem, że Wasza sprawa utknęła w martwym punkcie, może mogę pomóc? Aidan RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Brenna Longbottom - 16.04.2024
Tori, kochanie,
zdaniem Aidana formułka aresztowania brzmi mniej więcej "jesteś aresztowany, blablabla, Brenna, dokończ". Obawiam się, że ktoś odpowiedzialny za jego szkolenie zrobił mu tutaj paskudny żart! Musiałam to naprawić, więc zadbałam, aby nauczył się tej poprawnej. Biurko jest tu nieocenioną pomocą. Jak przestanie zakrywać formułkę, biurko przestanie się drzeć. Zresztą do jutra czar się wyczerpie. Brenn RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 17.04.2024 11.07.1972, Londyn
Vika, skarbie najpiękniejszy, który strach zakopać, bo się odkopie i będzie straszyć na wieki wieków - tu nie chodzi o rozproszenie zaklęcia ale o fakt, że TO ZŁOŚLIWA JĘDZA a zwie się Twoją przyjaciółką. BYĆ MOŻE miałem pewien kłopot z zapamiętaniem jednej formułki, ale to chyba nie powód, żeby się tak wyżywać, nie? Pewnie teraz siedzi w kącie i się chichra, zołza. Dam sobie radę, chociaż ciągle się tu ktoś kręci, jakby nie mieli nic do roboty. A potem się ludzie dziwią, że tyle przestępstw jest, jak w BUM tylko siedzą i kawę piją i jeszcze w cudze biurka zaglądają. Co do tej baby to nawet nie wiem - ponoć ześwirowała po Lithe, ale to nic dziwnego, te wszystkie spędy i sabaty to ostatnio o kant dupy... Zresztą sama doskonale wiesz, bo jeden z nich jest przyczyną Twojego stanu. Jebać DT, jeśli chodzi o Nokturn, być może mogę pomóc i pociągnąć za kilka sznurków. Wiesz, przeszłość i te sprawy. Nie tylko babka lubiła się tam szlajać, jeśli wiesz o co mi chodzi. Może spotkamy się na piwo (Ty pijesz piwo? Jakoś mi do Ciebie nie pasuje, ale mogę pożyczyć jakieś ładne szkło i będzie jak znalazł) i o tym pogadamy? Aidan RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 19.04.2024 11.07.1972, Londyn
Vika, no mogło być tak, że Stanley odwalał brudną robotę i trochę mi go przez to brakuje. Głównie to on gadał, nie będę Ci ściemniać, że nie. No i z nim nigdy nie było nudno. Porobiło się z tym jego zniknięciem, nie? Zapadł się jak kamień w wodę, chyba się obraził na całe Ministerstwo, bo nie daje znaku życia. Nie był nigdy zbyt foszasty to może niedługo mu przejdzie, bo zaczynam się o niego martwić. Co do biurka - jak do jutra to nie zniknie, to przysięgam że zamienię je z biurkiem Brenny albo będę jej podrzucał fasolki o smaku wymiocin przez najbliższy rok. Twoja twarz jest po prostu zbyt piękna na chamski kufel z byle jakim piwem, kuzynko! Czemu każdy zakłada, że chcę go obrazić? To miał być komplement, Vika, totalnie bezinteresowny i jak najbardziej szczery! Nie zawsze jestem dupkiem, wiesz? Daj znać kiedy możesz się wyrwać, ja stawiam! A RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 21.04.2024 11.07.1972, Londyn
Vika, ale Staszka to Ty nie szkaluj, nie każdy ma rękę do ogórków. Swoją drogą je się przesadza a nie po prostu nie wiem.. Sadzi w ziemi i potem wygrzebuje? Kurwa, jak one rosną w ogóle? Bo to, że nie w słoiku, to wiem. Może to jakiś ogórkowy spisek i stało mu się coś złego? Musimy to obgadać. A o fasolki to Ty się nie martw, piękna, mam swoje sposoby, ale ich nie zdradzę, bo pewnie powiesz Brennie. Może być 13, fajna data, niektórzy mugole jej nie lubią, zwłaszcza jak wypada w piątek. Pójdziemy na drinki z parasolkami, znam fajne miejsce, na pewno Ci się spodoba. Spotkajmy się na rogu Pokątnej i Horyzontalnej, stamtąd tylko kilka kroków do drinków! A RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Eutierria - 04.05.2024 Wynajęcie nowego mieszkania było dla ciebie przełomowe, ale jak to w takich historiach bywa - nie wszystko mogło udać się idealnie już za pierwszym razem. Kto zna londyński rynek mieszkaniowy, ten się w Fantasmagorii nie śmieje - tym razem jego gniew uderzył (niestety) w ciebie. Jako bronią posłużył się irytującym sąsiadem, który pojawił się jakiś czas po twojej przeprowadzce. Zaczęło się dosyć niewinnie - czasami wydawało ci się, że ktoś puka do twoich drzwi, ale kiedy je otworzyłaś, nikogo nie było ani tam, ani na korytarzu. Wprawiona w oklumencji nie spodziewałaś się dowcipu tego typu, a poza stukaniem nie słyszałaś żadnych innych dźwięków - pozostało ci podejrzewać, że figle płatała ci twoja własna wyobraźnia.
Później było gorzej. Irytująca muzyka brzmiąca jak banda ludzi uderzająca w szale o losowe instrumenty i drąca na całe gardło teksty o chęci obalenia rządu - nie twój styl, przy okazji nie na twoje nerwy. No dobrze, ale z hałasem można było sobie przecież poradzić - tylko w tym przypadku... co właściwie mogłaś zrobić? Żaden inny sąsiad hałasów nie słyszał, a drzwi mieszkania obok ciebie były zawsze zamknięte. Na nic zdawało się czuwanie, wypytywanie. Zarządca budynku przekazał ci, że mieszka tam niejaki Thoran Yaxley, ale to tyle - no bo przecież nikt inny nie słyszał tych dźwięków, dlaczego więc mieliby przekazać ci jakiekolwiek inne informacje... Jeżeli spróbujesz rzucić na nich urok, zastraszyć go i uda ci się to w jednej próbie, to przekaże ci, że Thoran przyjeżdża do Londynu rzadko i zawsze płaci na czas gotówką. A może po prostu byłaś szalona? Czasami słyszałaś muzykę, czasami dźwięki afrykańskich bębnów. Po czasie dotarło do ciebie, że ich dźwięk nie nasilał się w żadnym miejscu - ot, gdziekolwiek stałaś, tam słyszałaś jakieś szamańskie podrygi. I tylko ty, zawsze ty, jak na złość. Coś musiało być z tobą nie tak, a to wszystko na pewno była wina tego pieprzonego Thorana, a chuj podobno zaginął po Beltane!! Włamałaś się do jego mieszkania? Podłożyłaś mu coś, żeby dostać nakaz przeszukania? Cokolwiek zrobiłaś - poległaś. Jego mieszkanie było puste, Yaxleya nie było w środku. Żadnych bębnów, żadnych instrumentów, żadnych punkrockowców, którzy wyprzedzili swoją erę o jakąś dekadę. Na szczęście otworzenie drzwi do jego mieszkania i zorientowanie się, że naprawdę niczego tam nie było, pozwoliło ci na inne podejście. Od tej chwili każda osoba, która przekroczy próg twojego pokoju, może wykonać jeden rzut na percepcję. Udany rzut pozwala mu na użycie kości !mieszkanieVictorii. Niniejsza wiadomość jest wstępem / zaczepką wydarzenia Doppelganger.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=qBeom9u.png[/inny avek]
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Laurent Prewett - 16.05.2024 2.08.1972, New Forest
Kochana Victorio, mam Tobie do zaprezentowania coś naprawdę (według mojego gustu) ładnego. Jeśli tylko będziesz miała czas - zapraszam do New Forest! Całuję,
Laurent Prewett
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.05.2024 sierpień 1972, Londyn
Victorio, Tak, mam trzech braci. Każdy z nich jest naprawdę wspaniały, szukasz kandydata na męża? Ach, Thoran to najgorszy przypadek z tej trójki. Ostatnio mu coś odwaliło, nie interesowałabym się nim na Twoim miejscu, i tak, to mój brat. Odkąd zaginął gdzieś w Beltane, a później wrócił zachowuje się dziwnie. Muzykę lubił od zawsze, jednak nie sądziłam, że pije tanie alkohole, ale to faktycznie mój brat, brat bliźniak. Nie sprawił Ci żadnych problemów? Ostatnio ciągle dostaje na niego skargi. Geraldine RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.05.2024 sierpień 1972, Londyn
Victorio, Te tańce godowe... nie spodziewałam się po nim, aż takich dewiacji, ale jest to możliwe, zważając na jego dosyć bujne życie. Strasznie mi przykro, że musisz tego wysłuchiwać. Nie wiem, co w niego wstąpiło, zawsze był dosyć drastyczny w swoich poglądach, ale nigdy nie krzyczał o tym, by mogli usłyszeć to postronni. Mam wrażenie, że coś złego się wydarzyło w jego życiu i w ten sposób odreagowywuje. Nas od zawsze sporo różniło, znaczy mieliśmy dosyć podobne charaktery, ale wydaje mi się, że ja mimo wszystko byłam tą łagodniejszą i potrafiłam współżyć z innymi osobami, on miał z tym problem. W pełni akceptował chyba tylko mnie i moje zdanie. Czy to w ogóle możliwe, że tylko Ty to słyszysz? Powiem Ci w tajemnicy, że kilka osób w ogóle kwestionuje jego istnienie, co może brzmieć dziwnie, ale myślę o tym wszystkim bardzo intensywnie, a i tak nie widzę żadnego sensu. Geraldine |