Secrets of London
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Theodore Lovegood - 14.03.2023

- To najprawdziwsza prawda – potwierdził wersję Juliena. Nie przypominał sobie wprawdzie sztucznego oddychania, ale był to tylko szczegół, który nie miał większego znaczenia dla opowieści. Lovegood zdecydowanie nie był zwolennikiem trzymania się faktów w każdej sytuacji. - Gdyby nie Julien, to moje kości znajdowałyby się teraz w żołądku syreny – wyjaśnił Lupinowi spokojnym tonem, jakby zdołał się uporać już z traumą po spotkaniu ze śmiercią twarzą w twarz. Nawet powiedział słowo „syrena” bez rozmarzenia w głosie, co do niedawna nie było możliwe. Sesja terapeutyczna z Wood pomogła mu się uporać z natrętnymi myślami o podwodnej piękności.
- A to dopiero zbieg okoliczności – stwierdził przeciągle, w myślach składając do kupy ich wypowiedzi. Doszedł do wniosku, że ich Heather i jego Heather to z dużym prawdopodobieństwem ta sama osoba. Wątpił, by w podobnym wieku było dużo brygadzistek o takim imieniu – Moja brygadzistka, o której wspomniałem, też ma tak na imię. Nie mówcie, że mamy wspólną znajomą – dodał, a za chwilę na moment jego wyraz twarzy po raz pierwszy stał się bardziej poważny. Nie był pewien, czy Cameron stwierdził, że co najmniej raz w tygodniu widuje rudą w mundurze brygady czy może w kusych spódniczkach.
Gdy został poczęstowany czekoladką, nie odmówił. Wziął jedną z nich i rozgryzł z uśmiechem. Nie smakowała tak, jak się spodziewał. Truskawka nie była mocno wyczuwalna, zamiast tego w jego nozdrzach pojawił się zapach drewna i papieru. Dziwna była to kombinacja, ale chłopak musiał przyznać, że działała wyśmienicie i czekoladka była bardzo dobra. Od razu jakoś lżej zrobiło mu się na duszy.
Nie odpowiedział na pytanie, czy chce do nich dołączyć. Jego uśmiechnięta mina oraz fakt, że w żaden sposób nie próbował się od nich rozdzielić, był wystarczającą odpowiedzią. Theodore i tak miał zamiar pozwiedzać, więc czemu by nie zrobić tego w towarzystwie.
- Podoba mi się twoje podejście. W tych sprawach pewność siebie to podstawa – pochwalił Camerona tonem wielkiego specjalisty, znawcy i zdobywcy niewieścich serc.
Znaleźli drogę do stoiska duchów. Theodore przywitał się z obecnymi kiwnięciem głową. Jego towarzysze zrobili sobie przerwę na uzupełnienie płynów, więc dołączył do nich, choć nie był specjalnie spragniony. Wziął pierwszą lepszą herbatkę, nie patrząc na to, co zawierała ani jak smakowała.

!herbata z prądem


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 14.03.2023

Pikantna herbata


Po wzięciu łyka herbaty z prądem szybko pożałowałeś tej decyzji. Poczułeś, jak przez twoje ciało przechodzi dziwna energia, od której wszystkie twoje włosy stanęły do góry jak po uderzeniu pioruna. Jesteś naelektryzowany. Przez trzy posty każde zetknięcie z innym człowiekiem skutkuje delikatnym, niegroźnym porażeniem go. Posmak papryczek chilli będzie towarzyszył ci do końca wieczoru. Musisz przyznać, że czujesz się po tym wszystkim bardzo energicznie.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Samuel Carrow - 14.03.2023

Był zadowolony z tego, że udało im się wygrać. Nie okazał się jedynym zwycięcom, Dani też rozegrała świetną partię. To zdecydowanie był ich dzień. - Świetne to było! Jesteś niesamowita! - Ekscytował się tym zwycięstwem tak samo jak jego kompanka. Przybił jej piątkę. Oby tak dalej.

- Dziękujemy. - Powiedział jeszcze do Sary. Nie zamierzał wyjaśniać tego, że nie są parą, przynajmniej jak na razie. - Wspaniałe są, widać, że zadbałaś o każdy szczegół, kiedy je robiłaś, świetna robota. - Powiedział jeszcze do Sary kiedy mógł się przyjrzeć dokładniej kotylionom. Cenił sobie rzemieślinków i twórców.

Samuel skorzystał z propozycji i również poczęstował się herbatą. - Musimy to uczcić! Oczywiście, że toast za zwycięstwo!- Uniósł swoją filiżankę. Gdyby nie to, że był tu z Dani pewnie by się połasił na herbatkę z prądem, tak to jednak wolał się pilnować i poczęstował się tą korzenną. Wystarczająco się przed nią błaźnił bez żadnych wspomagaczy.

Uśmiechnął się, kiedy Danielle wspomniała, że jest jej amuletem, może dzięki temu będzie chciała częściej z nim wychodzić? Kiwnął jeszcze Gio na przywitanie, nie odezwał się jednak ani słowem.

- Obiecuję, że będę dbać, jak tylko będe mógł. - Odezwał się jeszcze do Sary gdy usłyszał jej słowa. - Jeśli mamy taką możliwość, to czemu nie, historie zawsze są warte wysłuchania. - Samuel należał do tych osób, które bardzo chętnie wysłuchiwały różnych historii.

Duchy zaczęły opowiadać, kiedy Macmillan je o to poprosiła. Samuel słuchał opowieści z ogromnym zainteresowaniem popijając przy tym swoją herbatę, nie mrugnął ani razu. Niesamowite to było. Jedyne co z tego zapamiętał, to statek, skarb - tam też musiało być złoto. Bardzo dokładnie zapamiętał współrzędne, które podały duchy - teraz to będzie musiał to sprawdzić. Może uda mu się znaleźć skarb? Będzie to niezła rozgrzewka przed poszukiwaniami El Dorado, o którym pisała matka. Musiał jednak wrócić do rzeczywistości, choć w głowie już układał plan wyprawy.

- Gdzie masz ochotę się wybrać teraz Dani?- Zapytał swojej towarzyszki, w końcu wypadałoby, aby teraz ona wybrała jakieś stoisko. - Dziękujemy za gościnę! - Powiedział jeszcze na odchodne do Sary.


!herbata korzenna


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 14.03.2023

Smak gorzki


Kiedy wziąłeś łyk gorącego napoju, od razu uderzyła w ciebie mnogość aromatów. Wyłapałeś spomiędzy nich między innymi silny, gorzki smak, od którego drapało cię w gardle. To herbata czarna, która zawiera dużą ilość kofeiny i garbników.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Danielle Longbottom - 14.03.2023

Na większości sabatów nie odmawiała herbaty z prądem, przeznaczonej wyłącznie dla dorosłych czarodziejów. W końcu... była to ich nieodłączna część, prawda? Tym razem jednak, mając z tyłu głowy to, że przede wszystkim musi zachować trzeźwość umysłu, zdecydowała się na bezalkoholowy napój. Nie potrzebowała wspomagaczy dobrego humoru, wygrana w gargulki i towarzystwo Carrowa były absolutnie wystarczające.
Komplement od Gio przyjęła z lekkim skłonem i uśmiechem. Oczywiście, kompletnie nie umiała w przyjmowanie pochwał, jednak nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż dotarły do niej słowa towarzyszki Urquarta. Uniosła brew, powoli uświadamiając sobie wydźwięk wypowiedzi jasnowłosej.
- Cieszę się waszym szczęściem.- odpowiedziała, spoglądając to na Gio, to na Ger. Nie mogła wiedzieć, że kobieta jest pod wpływem amortencji, przez co jej myślenie jest odrobinę zaburzone. - Bawcie się dobrze, udanego Beltane!- dodała jeszcze, w taktyczny sposób zamierzając się wycofać. Zdecydowanie, nie widziała jej się potyczka z zazdrosną, dobrze zbudowaną towarzyszką Giovanniego - na Merlina, przecież Yaxley zabiłaby ją jednym, celnym uderzeniem.
- Najważniejsze, to dbać o siebie nawzajem, prawda?- mrugnęła do Sary, nim zdecydowali się na wysłuchanie historii duchów.
Według opowieści, gdzieś daleko stąd znajdował się skarb, którego nie udało im się posiąść. Historia zmyślona czy też nie, kompletnie nie miało to dla niej znaczenia - znakomity humor pozwolił jej na poniesienie wodzów fantazji.
- Przeklęte wody brzmi jak zabezpieczenie skarbu przed niepożądanymi osobami, które są na tyle odważne, by podjąć próbę zdobycia go. Ale do tego nie wystarczy sama odwaga, a pomysłowość i plan...- nawijała w typowym dla siebie stylu. - To wydaje się być sensowne i zrozumiałe. Być może ich statek nie był odpowiednio przygotowany do takiej podróży? No wiesz, nie każdy posiada wiedzę z zakresu translokacji oraz imponującą zdolność do stworzenia mechanizmów, które być może potrafiłyby sprawić, żeby łódź nie była tak podatna na klątwy z zewnątrz. - posłała mu porozumiewawcze spojrzenie. Musiał wiedzieć, że mówi o właśnie o nim. - Nie chcę Cię podpuszczać... - dodała, w razie gdyby jednak nie wiedział.
- Ponadto, taką wyprawę warto jest zabrać kogoś, kto zadba o uzdrowienie umysłu, tak na wszelki wypadek. I zaklęcia rozpraszające. Nieskromnie zaproponuję siebie.- przyłożyła dłoń do klatki piersiowej. Z jej twarzy nie schodził uśmiech - zdawała się bardzo dobrze bawić. Kiedy tak spacerowali przed siebie, jej wzrok zatrzymał się na loterii. Bez większego namysłu złapała Carrowa pod ramię i ruszyła w tamtą stronę, nim ten zdążył się odezwać.
- Szczęście nas dziś nie opuszcza, to może i przy loterii trochę się poszczęści? Przepraszam... - odezwała się do goblina, śmiertelnie poważnym tonem głosu. - Czy w puli przewidziany jest statek?

!goblin


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 14.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Opaska na oczy i skórzany pejcz. Dobrze wykonany, trzymany w dłoni zdaje się dodawać posiadaczowi niezwykłej odwagi.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2023

Geraldine wpatrywała się w Sarę niezbyt przyjemnym spojrzeniem. Wszystko się jednak zmieniło, kiedy zaczęła instruować ich, gdzie powinni pójść, aby znaleźć się w ustronnym miejscu. Jaka miła dziewczyna! - Za twój stragan, ścieżka, ukryta polanka na uboczu i co? - Była ciekawa, bo Macmillan przerwała swoją instrukcję, kiedy zobaczyła kogoś znajomego. - i co? - Czy się dowie, a może będą musieli sprawdzić. Nie było to wcale takie złe rozwiązanie, szczególnie, że bardzo chciała teraz znaleźć się z Gio bez gapiów, a tutaj było wiele ludzi, musiała jakoś się stąd ewakuować.

Yaxley nie zauważyła, że Gio zniknął, a władzę nad ciałem przejął jej drugi przyjaciel. Właściwie to znała ich obu i każdego lubiła, choć bardzo się różnili. Zamurowało ją jednak, kiedy zobaczyła, w jaki sposób zwraca się do Macmillan. To z nią miał pójść do lasu, a nie jeszcze z jakąś dziewczyną.

t-tak pszy żonie?. Te słowa ją tknęły. Ta Sara to jednak była mądra dziewczyna. Uśmiechnęła się do niej promiennie. - Ależ Ty jesteś niesamowita, G-E-N-I-A-L-N-A. - Powiedziała przyjemnym tonem.

Zacisnęła mocno rękę pod ramieniem swojego towarzysza. - Weźmy ślub, to idealny moment, przecież to najlepszy dzień w roku, żeby zrobić coś takiego! - Pomysł wydawał jej się być wspaniały, nic lepszego nie mogło ją dzisiaj spotkać. - Później pójdziemy obejrzeć tę polanę, chyba, że wolisz zmienić kolejność najdroższy. - Zapytała Jo o to, jak on to widzi.




RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Samuel Carrow - 14.03.2023

Samuel bardzo się pilnował, kiedy spożywał trunki alkoholowe. Widmo tego, że skończy, jak swój ojciec, skutecznie do do tego zniechęciło. Czasem zdarzyło mu się wypić szklankę, jednak nigdy nie przesadzał z alkoholem. Za bardzo się bał, że jest to w jego genach.

Samuel wpatrywał się w Danielle jak zaczarowany. Nie spodziewał się, że zainteresuje ją ta opowieść. Był w szoku. Bardzo pozytywnym szoku. Co to była za niesamowita dziewczyna!

- Tak, przeklęte wody mogą być zapiezpieczeniem, ale myślę, że można to obejść. Trzeba by to było jednak wszystko rozpisać, pomyśleć nad jakimiś ulepszeniami, ale nie mam łodzi, musiałbym kupić łódź. - Pewnie szybko się to nie zdarzy, bo z pieniędzmi było u niego krucho. - Albo sam jakąś zbudować, tylko czy byłbym w stanie. - Musiał poszukać jakiejś literatury z tym związanej, zagłębić się w temat jeszcze bardziej. Wpatrywał się w Danielle, naprawdę sądziła, że jest w stanie to zrobić? Jej słowa, czy one faktycznie zdradzały to, co o nim myśli? Nie miała go jednak za kompletnego niedorajdę? Zrobiło mu się naprawdę miło. - Wiesz, że mi nie trzeba powtarzać dwa razy? - Był skłonny się tym zająć, w końcu poszukiwanie skarbu, kiedy miał jego prawdopodobne współrzędne wydawały się być prostsze do zrealizowania niżeli poszukiwanie El Dorado.

Zatrzymał się na moment, wpatrywał się w nią bardzo intensywnie. - Naprawdę chciałabyś mi towarzyszyć? - Nie mógł w to uwierzyć. Raczej wszyscy mieli w nosie jego pomysły, a ta tutaj stojąca przed nim kobieta, sama zaproponowała, że może się z nim wybrać na taką wyprawę. Niesamowite! - Rozpiszę plan, zacznę pracować nad łodzią, na pewno zabiorę Cię ze sobą Dani. - Mogła zauważyć jego ogromny entuzjazm.

Loteria przykuła uwagę Longbottom. Czekał więc, aż wylosuje swój los. Niestety okazało się, że nie był to statek, jednak zestaw który wylosowała wydawał się być równie interesujący. - Jeździsz konno? - Zapytał, jakby nie miał pojęcia, do czego może jeszcze to służyć. Następnie sam sięgnął po swój los.


!goblin


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 14.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Ruda peruka, do złudzenia przypominająca włosy Heather Wood.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Jamil Anwar - 14.03.2023

Nie chował się przed Letą i Cathalem celowo. Nawet nie wpadł na to, że w ogóle zechcieli by go szukać na wydarzeniu, które zdawało się ich nie interesować. Sam był przez Shafiqa uprzedzany, że miejsce to nosi w sobie dość specyficzną magię i – chociaż doskonale zdawał sobie z tego sprawę – postanowił zignorować jego słowa. Tak wiele osób wspominało o Beltane jako istotnym dla czarodziejów sabacie, że nie potrafił sobie odmówić zobaczenia tego na własne oczy. A duchy? Phi, radził sobie ze starożytnymi kapłanami. Dlaczego miałby się przejmować przodkami brytyjskich czarodziejów?
Kręcił się w tłumie ludzi, którzy na co dzień zwracaliby na niego uwagę jako tego, który wyróżniał się z tłumu swoim wyglądem. Teraz jednak byli zbyt pochłonięci atrakcjami i wzajemnym towarzystwem. Stoiska kusiły słodkościami i nagrodami – zwłaszcza loteria fantowa i duchy wyzywające ludzi do gry w gargulki. Już on by im pokazał! Jego uwagę jednak zwrócił biały wierzchowiec, który nagle pojawił się w zasięgu wzroku, niosąc na sobie dwóch mężczyzn o wyjątkowo znajomych twarzach.
- Elliott – odparł zaskoczony na przywitanie, odrywając wzrok od zwierzęcia. – Cześć, Percy – rzucił jeszcze w kierunku drugiego mężczyzny, uśmiechając się wesoło i starając zignorować fakt, jak mizernie wyglądał. Nie powinno się pytać w takich okolicznościach, prawda? – Skoro już tutaj jestem, nie mogę omijać świąt. To byłoby niegrzeczne, prawda? Poza tym to dobra okazja, żeby coś wygrać. Myślisz, że bym to przepuścił? – zaśmiał się. Humor mu dopisywał, chociaż gdzieś w głębi ciągle czuł, że coś jest nie tak. Nie potrafił jednak powiedzieć, co takiego i dla własnego spokoju zrzucał to na obecność duchów przy jednym ze stoisk.