![]() |
|
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395) |
RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Brenna Longbottom - 07.12.2025 Do wybuchu wojny w świecie Brenny nie istniało coś takiego, jak złe Yule - było tylko jedno trudne, po śmierci babki, kiedy nagle ubyło jednej osoby przy stole, a w święta uderzyło ją to bardziej niż zwykle. Nie było też Yule, które uznałaby za najlepsze. W jej życiu każde kojarzyło się z zapachem piernika, żywej choinki w salonie, lepieniem bałwanów, smakiem gorącej czekolady, zapraszaniem gości, aby spędzali z nimi ten czas, wręczaniem prezentów (a dość szybko doszła do wniosku, że ich dawanie jest zabawniejsze od dostawania, co zapewne było związane po części z tym, że po prostu nie potrzebowała wielu rzeczy). W Warowni z jednej strony niczego nie brakowało, z drugiej atmosfera była raczej rodzinna i wesoła niż dostojna, a rzeczy takie jak ozdoby zrobione przez dzieci były ważniejsze niż te drogie, kupione na Pokątnej... więc właściwie każdego roku Brenna uznawała, że to Yule jest najfajniejsze i wszystkie zachowała w pamięci. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Jonathan Selwyn - 07.12.2025 Najgorsze Yule Jonathana? Najgorsze Yule zdarzały się co jakiś czas i zawsze trwały kilka minut, kiedy wydarzało się coś, co potencjalnie (w dramatycznych monologach Selwyna) mogło zrujnować obchody. Szata nie była gotowa na czas? Najgorsze Yule! Coś się zepsuło? Najgorsze Yule! Nigdzie nie można było znaleźć tych konkretnych złotych ornamentów? Najgorsze Yule! Bardzo podobnie natomiast miała się sprawa w drugą stronę. Wystarczyła jedna miła chwila, aby Jonathan uznawał, że były to najlepsze Yule jakie kiedykolwiek przeżył. Prawda jednak jest taka, że Selwyn najgorzej wspomina Yule w 1939 roku, kiedy kilka miesięcy wcześniej na świecie wybuchła wojna, a jego rodzice, chociaż próbowali, nie byli w stanie ukryć przed swoim młodym synem, jak bardzo się tym martwią. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Christopher Rosier - 07.12.2025 Najgorsze Yule Christophera było tym, które musiał spędzić w szkole, bo rodzice wybierali się na ważny pokaz mody do Paryża. Chris uważał, że też mógłby pojechać na ważny pokaz mody do Paryża i jego humoru nie poprawiło dwadzieścia prezentów, które nadesłali mu krewni w tamte Święta. Za najlepsze zapewne uznałby to przed dwoma laty, gdy najpiękniejszą kreacją yulowego balu obwołano tę, która wyszła spod jego ręki. Ot święta miały dla niego znaczenie głównie póki był dzieciakiem - i bardzo zależało mu na prezentach - a z czasem utraciły nieco dawnej magii. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Basilius Prewett - 07.12.2025 Jakkolwiek by to źle nie zabrzmiało, najlepsze Yule Basiliusa były pierwszymi Yule po śmierci ojca. Nie zaczeły się one dobrze. Matka w końcu nie zaprosiła brata na rodzinny obiad i Basilius w pewnym momencie przestał zakładać, że tamten dzień będzie jakkolwiek miły. Wieczorem jednak, po tym nieszczęsnym obiedzie u matki, Basilius został sam z rodzeństwem i wspólnie spędzili ten czas. Bez myślenia o problemach, które zazwyczaj towarzyszyły Prewettowi w poprzednich latach. Dopiero wtedy Basilius zrozumiał jak stresujące do tej pory były dla niego rodzinne święta. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Jessie Kelly - 07.12.2025 Jak dotąd najgorszym Yule w jego życiu było to, które spędzali we czwórkę. Pierwsze Yule pod śmierci Neda. Pierwsze Yule bez ojca. Na szczęście obyło się bez wielkiej rozpaczy, niezręcznej ciszy i nastroju pasującemu bardziej do pogrzebu, niż do świętowania, i udało im się to święto spędzić w... w typowym, świątecznym nastroju, ale nie dało się ukryć, że to już nie było to samo. Jedno miejsce przy stole było puste. Przygotowali o jeden talerz mniej. Brakowało czyjegoś głosu, czyichś żartów i śmiechu - a fakt, że było to święto, tylko podkreślał fakt, że Ned już nigdy nie wróci. W późniejszych latach było już o wiele łatwiej, ale ten pierwszy raz był zdecydowanie najgorszy. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Scarlett Mulciber - 07.12.2025 #1 Scarlett jako mała dziewczynka bardzo chciała aby jej mama wróciła do domu, do żywych, nie rozumiejąc jeszcze wtedy pojęcia śmierci - wiedząc jedynie, że to przez nią nie ma jej rodzicielki wśród nich - bo o poinformowanie Mulciber w tym temacie zadbał jej starszy brat. Miała wrażenie, że jeśli jej mama wróci to wszystko będzie dobrze, tak jak należy, tak jak w innych domach - Ta będzie ją odbierać z placu zabaw, tak jak inne mamy odbierały jej przyjaciół. Będzie czytać jej książeczki do snu i całować w czoło nim wyjdzie z jej pokoju. Będzie z czułością czesać jej jasne włosy, nucąc pod nosem norweskie przyśpiewki. Jej brat przestanie wtedy patrzeć na nią w ten okrutny sposób i mówić rzeczy, których bracia mówić nie powinni. To marzenie, którego nigdy nie powiedziała głośno, jakby było zlepkiem słów zakazanych. To marzenie nie miało prawa się spełnić. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Cathal Shafiq - 07.12.2025 Yule Cathalowi nigdy nie kojarzyło się szczególnie miło - a już te, odbywające się, gdy matka osuwała się w szpony szaleństwa, były wyjątkowo nieprzyjemne. Faktycznie dobrze wspomina Yule, gdy pracował w Irlandii i został po prostu w obozowisku, a nie był jedynym robiącym to pracownikiem oraz ostatnie Yule w Egipcie. Dla niego tradycje yulowe nie był jakoś ważne, ale atmosfera - trochę radosna, a trochę nostalgiczna, bo niektórzy tęsknili za bliskimi w kraju - wbiłaby się mu pewnie w pamięć nawet gdyby mógł ją zapomnieć. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Mathilda Quirrell - 07.12.2025 #1 Jej marzenia raczej się nie spełniały - chyba, że te z jakiegoś powodu zdobywały aprobatę rodziców lub miały być nagrodą, przez co jej dzieciństwo bardziej wyglądało jak tresura. A jednak było takie jedno marzenie na które zareagowali z entuzjazmem i ten o dziwo nie był podszyty żadnym podstępem - gdy poprosiła o węża, jej własnego, takiego który mógłby jej towarzyszyć. I chociaż Artemis był kosztownym prezentem zważywszy na gatunek, tak dziewczyna go dostała - w końcu w oczach rodziców zamiast myśleć o bezsensownych wygibasach i baletkach, zaczęła mówić sensownie. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Morpheus Longbottom - 07.12.2025 Niezaprzeczalnie najgorszymi świętami były święta po śmierci matki Morpheusa. Oprócz oczywistej pustki z powodu straty matrony rodu, jej ciepła, które tworzyło atmosferę świąteczną Yule, a którego Elise nie mogła do końca zastąpić mimo ogromnych starań, była też personalna żałoba Morpheusa. Głupi byli zdecydowanie szczęśliwszy, tak jak on był szczęśliwszy z wypranym mózgiem. Charlotte była w Ameryce, Anthony i Jonathan robili coś na arenie dyplomatycznej i polityczniej, a on siedział przy stole razem ze swoją szczęśliwą rodziną, myśląc tylko o tym, że spędził dziesięć lat życia w kłamstwie, którego nie jest w stanie zweryfikować. W głowie miał inny stół, inne Yule i inną osobę, której ulubionym kolorem jest niebieski. Najszczęśliwsze za to Yule były te, które się kończyły. Morpheus pochodził z dużej, radosnej i kochającej się rodziny i ilość osób przy stole bardzo go męczyła. Najbardziej lubił pracować nad swoimi projektami, co jakiś czas porozmawiać, a nie słyszeć w młodości od ciotek: "A któż to wyszedł ze swojego pokoju", a później niezręczne pytania, co robi w życiu, bo Niewymowny i tak nic nie powie. Za dużo ludzi, za dużo pytań i za dużo jedzenia, po którym strasznie chorował. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Stanley Andrew Borgin - 07.12.2025 Dla Stanleya byłoby to bez dwóch zdań Yule, które było pierwszym tego typu świętem po ukończeniu Hogwartu - już w pełni domowych warunkach. Człowiek nie musiał już się martwić ocenami, klasówkami i tymi wszystkimi szkolnymi tematami, więc dało się wreszcie odsapnąć. Dodając do tego garstkę bliskich osób i rodzinna atmosferę - to było najlepsze i najbardziej klimatyczne Yule, które przyszłoby mu kiedykolwiek do głowy. Można by wręcz powiedzieć, że było to iście magiczne Yule. |