![]() |
|
Alexander z dworca ZOO - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Alexander z dworca ZOO (/showthread.php?tid=2071) |
RE: Alexander z dworca ZOO - Stanley Andrew Borgin - 19.05.2025
Odnośnie Twoich słów o zmianie nazwiska, odpowiem krótko - spierdalaj.
Gdyby Robert bardziej starał się w wypełnianiu swojej roli, mógłbym rozważyć to stanowisko, a tak to równie dobrze mógłbym pójść i napluć na grób własnej matki. Albo akceptujesz taki obrót rzeczy albo możesz się pierdolić. Na serio. Nie będę zmieniać twarzy. Nie mam się czego wstydzić, a brygada, cóż - szukajcie aż znajdziecie. A jak Cię odetnie i będziesz martwy to Cie wskrzesimy z Ambrosią, aby następnie nakopać Ci do dupy debilu za pierdolenie takich kocopołów. Może Twoim zmartwieniem już nie będzie, ale naszym tak, więc więcej mi takich głupot nie gadaj. S.
PS. Mam nadzieje, że wróciłeś w jednym kawałku i bez żadnego listu gończego List dotarł do Alexandra Mulcibera w dniu dziewiątego września około godziny 20. RE: Alexander z dworca ZOO - Philomena Mulciber - 09.06.2025 Sowa przyniosła wiadomość zwrotną od razu po odczytaniu tego liściku.
Alexandrze,
dziękuję za Twoją pamięć. Sprawiłeś mi doprawdy piękny podarunek. Wyznam Ci jednak, że nie ty jeden przy tej okazji uznałeś za stosowne udekorować mój dom czerwienią. Muszę prosić Cię o wyświadczenie mi jeszcze jednej bądź dwóch drobnych uprzejmości, które — jaką żywię nadzieję — nie nadwyrężą Twojej dobroci. Złóż mi wizytę poza godzinami pracy kancelarii, możliwie szybko. RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 23.06.2025 List dotarł do Alexandra 13.09. Zapisany co prawda na eleganckiej papeterii Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, ale już po reakcji Paula, który nie dał się nawet pogłaskać po łepku, można było wyczuć, że zawartość nie będzie przyjemna. twoja-ostatnia-godzina, Londyn
Alex, chciałeś kiedyś pracować w cyrku? Nie, a szkoda, bo już dawno mnie tak prezent nie rozbawił. Bardzo. Kurwa. Śmieszne. Przezabawny po prostu! Naprawdę myślałeś, że jak się podpiszesz “Mulciber” to nie ogarnę, że to ty? Już naprawdę wymagam tak wiele? Odrobiny pierdolonego taktu? Co następne mi wyślesz? Pluszaka w kształcie chujoświeczki? Masz szczęście, że ta pieprzona poduszka jest chociaż miękka. Z miłością,
L.
PS. Śpij z otwartym trzecim okiem dobrze ci radzę.PS2. Ciekawe czy babcię też to tak ubawi. RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 23.06.2025 Ten sam dzień, odpowiedź na ten list.
Chciałam Ci tylko powiedzieć, że jeśli mnie teraz kłamiesz to... jest mi bardzo przykro. Bo już miałbyś odrobinę honoru, żeby się przyznać do szczeniackiego poczucia humoru.
Ale powiedzmy, że ci wierzę. I to nie jest moja rola, żeby tego całego "Mulcibera" znaleźć, bo ja tu jestem pokrzywdzoną! Ale... przepraszam jeśli Philomena wyśle ci wyjca. Może oburzyłam się nieco za mocno. To nie żart, jest mi bardzo bardzo smutno, bo mnie wkurwiłeś. Byłoby mi natomiast mniej smutno, gdybyś w jakiejś przerwie zahaczył o tą kawiarnię za rogiem i przyniósł mi to ich wrześniowe ciasto dyniowe. I kawę. Oj wtedy już w ogóle nie byłoby mi przykro. Z wyrazami miłości,
Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 23.06.2025 Odpowiedź na ten list.
Daj spokój, jeden wyjec jeszcze nikogo nie zabił : (
Głowy Ci przecież nie urwie. Jeśli będą mieli. Nawet nie wiem czy przetrwali te paskudne pożary, szczerze powiedziawszy. Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Philomena Mulciber - 23.06.2025 13.09.1972
Alexandrze,gdyby nie fakt, iż ostatnie wydarzenia zakłóciły działanie kancelarii i wiele spraw nie może cierpieć zwłoki, ktoś z mojego zespołu właśnie zdążałby do Lecznicy Dusz, aby zebrać informacje o ofercie terapii odwykowej. Innego wytłumaczenia nie znajduję, jako chciałabym sądzić, że Twoja cyniczna impertynencja ma swoje granice i spośród wszystkich ludzi Lorien granica ta chroni. Przypominam równocześnie, że nie jesteś zagranicznym krewniakiem pokroju młodziutkiego Charlesa Mulcibera, którego urągającego godności poczucia humoru bronić można, powołując się na ową jego młodość i obcość. Alexandrze Mulciber, reprezentujesz ród. Twój czas na folgowanie ordynarnym chłopięcym kaprysom minął. Proszę jednocześnie o namiar na warsztat rzemieślnika, który wykonał ów przedmiot. Nie miał on prawa przyjąć podobnego zamówienia i w dobrym tonie będzie upewnić się, że dotkną go konsekwencje, aby zapobiec przyszłym incydentom. PM Otrzymujesz poduszkę! Gdy bierzesz ją w ręce, zaczyna iskrzyć, lecz zaraz gaśnie, nie czyniąc żadnej szkody. Zaklęcie ewidentnie miało ją spalić, lecz zostało rzucone przez nowego stażystę, który — pech chciał — nabył ostatnio traumę ognia i nie poradził sobie z zadaniem.
RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 18.07.2025 Odpowiedź na ten list dostarczyła jedna z sów należąca do Kliniki jeszcze tego samego dnia w godzinach popołudniowych. Nakreślona nieczytelnym, pośpiesznym i mocno rozedrganym pismem Lorien na odwrocie pergaminu, który przysłał jej Alexander.
Alexandrze,
Ktoś kiedyś powiedział, że gdy jasnowidz mówi “nie wiedziałem” - zwyczajnie w świecie kłamie. Lub co gorsza - ów jasnowidz jest zwyczajnym głupcem. A przecież jesteś wszystkim, tylko nie głupcem, prawda Alexandrze? Wiesz, że wszystko spłonęło? Dom, który matka dała mi w prezencie. Słyszałam jak plotkują tu po oddziałach o kamienicy Mulciberów w Covent Garden. Chciałam tą kamienicę. Chciałam ją dla siebie, po tym jak ten niewdzięcznik nie zostawił mi złamanego wdowiego knuta. Teraz jest mniej warta niż mugolski grunt, na której stoi. Żałosna ironia losu. Też tak się czułam, gdy wczorajszej nocy na mnie napadnięto. Jak właśnie taka zrujnowana, bezwartościowa rzecz, która nie obejdzie już nikogo. Tego też nie wiedziałeś? Temu też nie mogłeś zapobiec? Jakim cudem odgadujesz hasła w krzyżówkach, a nie potrafisz przewidzieć, że jakiś pieprzony obwieś na mnie napadnie na środku ulicy? Nie pogrążaj się, zwróć przepustkę Departamentu Tajemnic i wróć do Hogwartu na kurs III roku z Wróżbiarstwa. Nie mam ci tego za złe. Nie mam ci nic za złe, bo nie mam zwyczajnie do tego prawa. Nie mi na imię Loretta. Lorien
Ps. Już nie krzyczę. Ale kiedy przyjdziesz - przynieś mi coś, co nie pachnie popiołem. Cokolwiek. Wtedy wrócę z tobą do Mulciber Manor… do domu. RE: Alexander z dworca ZOO - Scarlett Mulciber - 05.08.2025 9 IX 1972 r.
A wiesz... dostałam kwiaty. Pierwszy raz w życiu. I wiem, że w swej niedomyślności nie wie jak wielki to był gest - a ja nigdy mu nie powiem przez dumę, udając, że to nic takiego. Szkarłatne dalie - jak krew, której strumień płynął ulicami, jak płomienie które pożarły w swej zachłanności wszystko... pozostawiając jedynie popiół. Jak moje imię. Wciąż czuje dym w płucach, słyszę krzyki - i już nie jestem pewna czy należą do żywych czy umarłych. Nieistniejącym echem odbija się trzask walących się ścian... A One tak piękne, tak miękkie, tak żywe w całej tej otaczającej śmierci. I jeśli umrę jutro, to będę mogła szepnąć, że ten kwiat co być może zaplątałby się zgubiony na moim grobie był szczery i nie przemawiał przez niego żal. I jakby te kwiaty przykryły cały popiół. I jakby na duszy zrobiło się ciut lżej. I jakby rozbite okna na których widok żal ściska serce jest ciut lżejszy, a osmolone ściany nie są tak alergiczne. I nawet ten nieszczęsny koc w oknie przez który moja nerwica natręctw dostaje nerwicy natręctw - nie jest aż tak paskudny. Nie, jednak nie, jednak wciąż równie paskudny... mam ochotę wydrapać sobie oczy, gdy go widzę - chociaż po tym wszystkim nieco mnie to bawi. A dom...To miejsce o którym piszesz... Ono było mi obce, najdroższy wuju I nazwałabym to miejsce różnie, ale czy domem? Może w pośpiechu lub bez zadumy czy pomyślunku. Byłam tam gościem, czasem intruzem - nigdy domownikiem. To miejsce od zawsze było niczym pustynia w mych snach, ta skuta lodem, ta gdzie pochowałam utracone sny - porzucone gdzieś, martwe, bez ruchu i tchnienia. I w snach marzyło mi się, że pewnego dnia coś oczyści to miejsce, skruszy, zmieni w pył. Przywróci możliwość oddechu, zerwie więzy które ściskały i raniły niczym wnyki przesiąknięte nienawiścią - i ten sen się ziścił, mimo iż po domu zostało znacznie więcej niż popiół, znacznie więcej niż ściany - szepnęłabym zbyt wiele, ale ktoś zarzuciłby mi złe intencje. A jednak jebać ten pustostan, był przeklęty. Wyszłam zwycięsko. Nie wygrałam jednak życia, bo tego nie zamierzałam tracić - tak przynajmniej mi się wydaje, być może błędnie. Wygrałam siebie. Ta noc była inspirująca. Pozwoliła mi zrozumieć kilka rzeczy. Pozwoliła mi uwierzyć. Cieszę się, że się zmartwiłeś chociaż przez chwilę, mimo że to z pewnością samolubne z mojej strony - ale się cieszę. Ja również się martwiłam, zastanawiałam się czy aby turmalinów nie było zbyt mało, czy może jednak ręka nie ta odpowiednia - cieszę się, że żyjesz. Cieszę się, że to nie był ostatni raz gdy mogłam oglądać nasze nici. Cieszę się, bo stałeś się mi rodziną nie z nazwy, a znaczenia, mimo że nie przyszło nam dzielić zbyt wielu wspomnień. Dziękuje Ci za troskę, jestem wdzięczna - ale na razie mam gdzie mieszkać. Dom jeszcze nam się na głowę nie zawalił, chociaż czeka nas sporo pracy. Jestem tu gdzie winnam teraz być, bo jeszcze nie czas się wybudzić. Niemniej jednak wstąpię do was, tak jak zawsze, aby napić się herbaty i pograć twojej mamie na skrzypcach. Scarlett RE: Alexander z dworca ZOO - Scarlett Mulciber - 10.08.2025 10 IX 1972
Każdy sen rządzi się własnymi prawami. No już już, tatku, nie gorączkuj się tak, nawet jeśli jest to przeurocze. Moi rodzice może i mieliby szansę, ale tak się złożyło nieszczęśliwie, że matkę zabiłam i nie miała zbyt wielkiego wkładu w wychowanie ani mnie, ani moich braci - zaś ojciec się starał, acz w swej nieporadności emocjonalnej pozwolił aby do domu wprowadziło się kilku niechcianych lokatorów. I ci lokatorzy sprawili, że wszystko co kojarzone było z kobiecością wprawiało mnie w obrzydzenie. Kojarzyło się ze słabością, uległością i niewolnictwem. Cóż... brak odpowiednich wzorców ma swoje konsekwencję. Zdecydowanie zbyt późno poznałam prababcie. Zdecydowanie zbyt późno zaczęłam słuchać kobiet, których należało słuchać i podziwiać. Może kiedyś zamiast trzecim synem nazwę się pierwszą córką i będę czuć, że to zdanie nie niesie słabości, lecz siłę. Daj mi czas, daj mi oswoić się z tym czego wystrzegałam się całe życie. Dziękuje, za ten uroczy opierdol jakim mnie raczysz, czuje się zaopiekowana Postaram się nie przeginać! Pamiętam, pamiętam i chyba mam we krwi aby pamiętać, aby bezwstydnie zaglądać ludziom w ich życie. Może i jestem ciut ogłupiona, ale jednocześnie jestem przez to bardziej wrażliwa.. obsesyjna? Czy mam obsesje? Czy za każdym razem przy każdym zauroczeniu to moja obsesja czy to normalne? Może Mulciberzy są obsesyjni tylko nikt o tym głośno nie mówi. Jak to jest? Czy mogę to nazwać obsesją? Czy miałeś tak kiedyś, że sprawdzałeś kogoś nici tak często, że aż wydawało się to niezręczne? Tak bezwstydnie, dopatrując się zmian. Tak zuchwale, przy każdej osobie która kręci się nieopodal i od wyniku ich nici rozkładasz karty ufności - a ufności brakuje i tak, bo i tak chwilę później sprawdzasz nici. Nigdy nie mówiłam o tym bratu, bo ten uważa chyba to za niegrzeczne, za brak zaufania - cóż za bzdury. A ty? Miałeś tak kiedyś? Czy to ze mną jest coś nie tak? Bo to już nie jest sprawdzanie, to prześladowanie. Scarlett
Ps: Jesteś przekochany, nawet gdy zrzędzisz. DziękujeRE: Alexander z dworca ZOO - Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.08.2025
|