Secrets of London
Sowa Victorii Lestrange - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sowa Victorii Lestrange (/showthread.php?tid=665)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25


RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Anthony Shafiq - 05.06.2024

—13/08/72—


Ptolemeusz, ogromna harpia królewska, zjawił się w okolicy zmierzchu, trzymając w łapie krótką notkę, spisaną charakterystycznym pismem, za pomocą lekko mieniącego się atramentu o kolorze głębokiego lazuru.


Londyn, 13.08.72

Victorio!

Spieszę Ci donieść, że zdarzyła się napaść na Twojego serdecznego przyjaciela Laurenta. Przegoniłem agresorów i jesteśmy teraz w moim mieszkaniu na Horyzontalnej. Chłopak zdaje się jest w nienajgorszym stanie fizycznym, czego nie mogę powiedzieć o jego duszy. Zająłem się nim i dołożę starań by bezpiecznie wrócił do domu, jednak daję Ci znać, jeśli chciałabyś jakkolwiek zaingerować we wspomnianą sytuację. Zdawało mi się, że wyjeżdżasz dopiero jutro, jeśli byś chciała pojawić się, lub też przekazać za pośrednictwem Ptolemeusza coś, co mogłoby wesprzeć go w trudnym czasie, myślę, że mogłoby to być dlań pomocne.


Anthony

List spisany w ramach toku tego wydarzenia


[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]


RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Dægberht Flint - 26.06.2024

sierpień, gdzieś hen daleko stąd


Moja droga,

list, który sięgnął dzięki Tobie oczu moich, wprowadził mnie w stan głębokiego zaniepokojenia. Mógłbym uczynić tę wiadomość krótką, zakończyć ten wywód na zapewnieniu, że zobaczysz mnie w Docklands londyńskich przed jesienią jeszcze. Kim bym jednak był, gdybym nie wykorzystał każdego skrawka papieru na to, by dać upust myślom swoim, wiesz sama, jak cisza mnie czasem męczy i jak wielkim cierpiętnikiem się staję, kiedy wybrzmiewać we mnie zaczyna lęk przed pustką. Siedzę teraz w kajucie mojej. Wczoraj, żem był na lądzie, w takim zagajniku. Jednym z takich paskudnych, zwilgotniałych, pleśnią śmierdzących. Trochę tak sobie teraz Anglię wyobrażam. Jakby Pokątną miała owiać stęchlizna godna rozkładającego się truposza. Mam do Ciebie wiele pytań, żadnego nie zadam, nie masz mi teraz jak odpisać.

Dokądś teraz zmierzam, nie umiem Ci wytłumaczyć, co ciągnie mnie w stronę tychże gór, ale silne jest przeczucie, jakie nakazuje mi stawić się tam przed obraniem kierunku na Wyspy. Powinienem płynąć do Ciebie, do Was od razu, wiem o tym Victorio, ale serce moje, przekleństwo czy skarb - nie potrafi porzucić tej sprawy, nim nie upewnię się, że wszystko tam dopiąłem, chociaż ciągle teraz myślę o Tobie.

Zaraz zawieje wiatr, obiorę kurs. Nie będziesz z tym sama. Oby ten wiatr ciepłym był dla Ciebie, a jeżeli takim nie będzie, to go takim  uczynimy.


Niech Matka ma Cię w swojej opiece,

Berht


P.S. Mam nadzieję, że nie jest to wielki problem, ale ptak, jaki ten list dostarczył, nie odnajdzie mnie raczej. Wabi się Bosman. Jeśli możesz przypilnować, aby kot jej jakiś nie zżarł, to będzie wielce pomocne.




RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Laurent Prewett - 06.07.2024

4.07.197, New Forest

Droga Victorio,

napotkałem na swojej drodze jegomościa, którego spotkało w życiu jedno z większych nieszczęść. To samo, które spotkało osobę, do której żywisz uczucia: wampiryzm. Wspomniałaś mi dopiero co, że zastanawiasz się nad eliksirami, które ulżyłyby w tym przeklętym żywocie. Astaroth Yaxley bardzo ukrywa się ze swoim nieżyciem, więc tę informację powierzam ci za jego zgodą, ale jednocześnie w zaufaniu. Poinformowałem go, że nie wiem, na jakim etapie jesteś, ale zdawał się pełen nadziei - chyba na cokolwiek. Sprawa jego śmierci i powstania z grobu jest dość świeża - chyba niecały rok minął od naszego ostatniego spotkania, na którym zapewniam, że niczego wspólnego z nieumarłymi nie miał.

Zaproponowałem mu, że przedstawię Tobie jego osobę i dam ci do niego kontakt, żebyście mogli swobodnie porozmawiać bez mojego udziału jako osoby trzeciej. Aby zostawić ci pełne pole swobody powiedziałem mu również, że nie wiem, na jakim etapie jesteś (zgodnie z prawdą), więc nie dałem mu zapewnienia, że odpowiesz mu od razu (albo że w ogóle odpowiesz). Sądziłem jednak, że może Cię to zainteresować. Wampiryzm to bardzo... unikalna przypadłość, której nie udało się nigdy konkretnie spisać przez indywiduum każdej jednostki.


Całuję,
Laurent Prewett



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Laurent Prewett - 12.07.2024

6.08.1972, New Forest

Victorio,

Fuego nie był jedynym przypadkiem - nieszczęścia nawiedzały New Forest dalej. Teraz wiem, kto był za to odpowiedzialny. Ponieważ miałem przyjemność poznać Geraldine, jego siostrę, przekazuje to między nami. Nie chciałbym tworzyć jej problemów z rozpowszechnioną wiedzą na temat tego, jakie wybryki robi jej brat. Thoran Yaxley. Być może coś mówi ci to imię i nazwisko, a być może nie. Na razie sytuacja się uspokoiła (całe szczęście, bo planowałem krótki wyjazd za biznesem). Napisałem do Geraldine - być może ona sprawę rozwiązała, a może zwyczajnie Thoran się znudził.

Uspokoję cię - nikt nie ucierpiał. Ani nic. Przynajmniej na dłuższą metę. Próbował zabawić się z Dumą, ale go pogonił. Za drugim razem coś na nim namalował, czy narysował - sam nie wiem, szybko się zmyło. Dorwał się do koni i gdyby nie szybka interwencja weterynarza musiałbym ukrócić ich cierpienie. Najbardziej ucierpiały końcowo hipogryfy, które w wyniku jego psot się podziobały... Biedne młodziaki nie wiedziały, co się dzieje - pozakładał im opaski na oczy, wyobrażasz sobie? Te nie-przygody, które on uznawał za żarty zostawiając przezabawne karteczki po sobie na szczęście, jak napisałem, nie miały żadnego dramatycznego finishu. Nie uwierzysz, ale jego zwieńczeniem tego poranka było zastawienie na mnie sideł w lesie. I nie - znów nic się nie stało. Jedyna realna strata moje nerwy - do tego jednak już się przyzwyczaiłem.

Zanim zapytasz - nie mam pojęcia, jak tego wszystkiego dokonał. I nikt niczego w zasadzie nie widział.


Całuję,
Laurent Prewett



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Astaroth Yaxley - 13.07.2024

Londyn, 14.07.1972

Szanowna Pani Lestrange,

Dziękuję za Pani list. Jestem wdzięczny za dyskrecję, co jest dla mnie szczególnie ważne ze względu na moje pochodzenie. Nie chciałbym postawić rodziny w złym świetle czy też skazać ją na nieprzyjemności związane z moją przypadłością. Mam nadzieję, że pozostanie to między nami.

Rzeczywiście, jestem świadomy Pani działalności i jestem bardzo zainteresowany Pani postępami. Cieszę się, że ma Pani już pewne koncepcje i pomysły, choć zdaję sobie sprawę, że to trudne i niezbadane wody. Zapoznałem się z wieloma księgami na temat tej przypadłości, stąd również mam świadomość, że wszelkie badania mogą zakończyć się niepowodzeniem.

Chciałbym zaznaczyć, że moja przypadłość powoduje pewne trudności w zachowaniu kontroli, co rodzi obawy dotyczące bezpieczeństwa – zarówno mojego, jak i osób w moim otoczeniu. Dlatego spotkanie z Panią i możliwość omówienia szczegółów byłoby dla mnie bardzo cenne, aczkolwiek chciałbym, aby przebiegało w kontrolowanych warunkach. Nie chciałbym być nietaktowny, ale obawiam się spotkania jeden na jeden z powodu mojej przypadłości. Nie jestem pewny, czy nasz wspólny znajomy wspominał, że borykam się z tym problem od niedawna. Minęło dopiero sześć miesięcy.

Proszę o zaproponowanie dogodnego terminu i miejsca spotkania. Jestem gotów omówić wszelkie szczegóły i odpowiedzieć na Pani pytania. Mam również kilka własnych pytań, które chciałbym zadać, i jestem otwarty na wszelkie eksperymenty, które mogą pomóc w naszej sytuacji.

Jeszcze raz dziękuję za Pani wsparcie i zrozumienie. Czekam na dalsze instrukcje od Pani.

Z poważaniem,

Astaroth E. Yaxley



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Astaroth Yaxley - 13.07.2024

Londyn, 14.07.1972

Szanowna Pani Lestrange,
Dziękuję za zapewnienie odpowiednich warunków. Będę z pewnością spokojniejszy, mogąc brać udział w spotkaniu bez wspomnianych wcześniej obaw.

Jak najbardziej mogę stawić się jutro. Nie sądziłem, że nasza współpraca nabierze takiego rozpędu, ale jestem tym jak najbardziej usatysfakcjonowany. Mam jednak nadzieję, że nie zakłócę zanadto spokoju mieszkańcom Pani domu rodzinnego tak późnym spotkaniem.


Z poważaniem,

Astaroth E. Yaxley



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Rodolphus Lestrange - 18.07.2024

13.07.1972, Londyn

Victorio,

czy udało Ci się dowiedzieć czegokolwiek po naszej rozmowie, jeśli chodzi o Twój chłodny problem? Być może pociągnąłem za kilka sznurków w Ministerstwie i mam nowy trop, który może Ci pomóc w Afryce. Nie jest to jednak rozmowa, którą dobrze byłoby odbyć przy pomocy sowy. Daj znać, kiedy jesteś wolna, nie zajmę Ci za dużo czasu.

Rolph



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Louvain Lestrange - 10.08.2024

Kochana Ciekawska,
miło z Twojej strony, że najpierw dociekasz u "źródła" niżeli ufasz plotkom, ale muszę Cię rozczarować. Już od jakiegoś czasu Loretta i ja żyjemy zdecydowanie odmiennym życiem i wiadomość o rzekomym ślubie była dla mnie tak samo zaskakująca jak z pewnością dla wszystkich. Na szczęście cygańskie konfesja nie są niczym wiążącym w świetle prawa ludzi cywilizacji, więc jeśli nawet, zrób tak jak ja i nie traktuj tego w żaden sposób poważnie. Romskie psy szczekają, karawana jedzie dalej.

mam nadzieje, że rozwiałem wszelkie wątpliwości, ściskam i całuję w Twoją kocią mordę buźkę,

Louvain



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Dægberht Flint - 16.08.2024

14 sierpnia 1972

Moja droga,

mijałem Twoją kamienicę i nie mogłem się powstrzymać, zostawiam Ci ten liścik w skrzynce, żebyś mogła zachichotać, zanim się znów spotkamy. Dzisiaj wreszcie dociągnąłem swoje szpargały na Horyzontalną i oficjalnie osiadłem w Londynie. Kiedy moje walizki leżały pod wejściem, animag zamienił się na moich oczach w rudego kota, a później pobiegł w ich kierunku i zesrał na nie na oczach pani sprzedającej wafle. Miał na nazwisko O'Dwyer, tak się przynajmniej przedstawił.

Wspaniale wrócić do domu.

Ściskam,

Sąsiad z ulicy obok



RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Rodolphus Lestrange - 18.08.2024

14.07.1972, Londyn

Victorio,

co prawda sprawa jest delikatna, ale tak jak wspominałem - chciałbym Ci pokazać, że łączy nas coś więcej niż tylko więzy krwi. Spotkajmy się dzisiaj na Pokątnej, w restauracji Chimera. Zjemy kolację, a potem pójdziemy do mnie porozmawiać. Pewne sprawy nie mogą czekać, ale liczę, że w ciągu tych kilku godzin przyjdą do mnie kolejne informacje na temat Twojego problemu.

RL