Secrets of London
[25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me (/showthread.php?tid=3559)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Erik Longbottom - 19.07.2024

Siedzę przy barze z Dorą, Isaaciem, Tessą i Teddym.

Mało kto na dobrą sprawę rozumiał, jak wielkim przekleństwem było udzielanie pomocy innym w tych ciężkich dla zwykłych czarodziejów czasach. Zwłaszcza gdy trzeba było być lojalnym wobec więcej niż jednej organizacji. Chociaż dylematy związane z przewidywanym atakiem Śmierciożerców na Beltane nie były łatwe, tak mogło być ich coraz więcej. To nie niezdolnością do pomocy martwił się Erik, a tym czy na pewno robił wszystko, co było w jego mocy. I gdzie leżała granica.

Gdzie kończyło się wspieranie Ministerstwa Magii w obronie społeczności, a gdzie zaczynała wiara w organizację Albusa Dumbledore'a? Czy ostrzeżenie Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów o nadchodzącym ataku było warte uratowania kilku istnień czy też nijak miało się do tego, że pozwolenie na spodziewany atak mogło przynieść Zakonowi więcej korzyści? Dostarczyć im informacje, które w ogólnym rozrachunku uratują większą liczbę ludzi i pozwolą pokrzyżować plany Śmierciożerców? To były dylematy, które martwiły Longbottoma. I które miał nadzieję odkładać w czasie jak najdłużej.

Obawiam się, że w pewnym momencie wyrzuty sumienia związane z tym, czy ''cokolwiek zrobiłem'' zmieniają się w to ''czy zrobiłem wystarczająco'' — mruknął, starając się odpędzić od siebie negatywne myśli. Eh, czy nawet na przyjęciu własnej siostry nie mógł po prostu żyć tymi paroma okruszkami prywatnego życia, jakie jeszcze mu zostały? — My? Twoim światełkiem? — Zamrugał zdziwiony, czując, jak ciężar niesiony przez nich na swych barkach zaczyna wzrastać. — Ach, tak! — Uśmiechnął się minimalnie, przypominając sobie o wymianie listów z Brenną. — Faktycznie wspominała mi o tym, że odbyliście rozmowę na temat twoich badań? Artykułów?

Nie bardzo wiedział, jak sklasyfikować obecną pracę Bagshota. Seria artykułów promujących hasła anty-śmierciożercze? Zbiór reportaży związanych z atakami z ostatnich lat? Książka podsumowująca działalność czarnoksiężników w Wielkiej Brytanii? Wiedział, że siostra rozważała wprowadzenie Isaaca do struktur, jednak starał się za bardzo nie wtrącać w ten proces. Ich poglądy na temat tego, jak obecnie powinna wyglądać rekrutacja, nieco się różniły, ale tylko jedno z Longbottomów zajmowało wystarczająco wysoką pozycję w organizacji, aby rządzić ''standardami'' w tej kwestii. Mimo to przekazał Brennie parę informacji na temat przyjaciela ze szkoły.

Nie, czemu? — Zmarszczył brwi na słowa ciotki Tessy, która do nich dołączyła. Zerknął w stronę nieba, spodziewając się, że ujrzy tam zbierające się nad nimi burzowe chmury lub zapowiedź wielkiej wichury. — Wszystko jest w porządku. Trzeba korzystać z pogody, póki jest okazja. Zaraz wrócimy do ulewnej rutyny.

Erik obserwował zdziwiony, jak Isaac przechodzi na parkiet z ciotką Quintessą. Zamrugał parokrotnie, jakby chciał się upewnić, że to na pewno mu się śni. Zerknął nawet nieco oskarżycielsko w kierunku Teddy'ego, jakby zakładał, że znowu ktoś majstrował przy drinkach. Tak jak na potańcówce w stodole, tak jak na weselu Perseusza Blacka, kiedy ludzie zaczęli spontanicznie zmieniać się w świnki morskie z zagranicy. W końcu wypuścił głośno powietrze przez usta. Z drugiej strony... To była w końcu impreza.

Wiesz co? W takich chwilach czasem się boję, że Isaac poderwie mi kogoś z rodziny — przyznał rozbawionym tonem, kierując swe słowa do Menodory. — Jeszcze kilka obrotów, a okaże się, że w przyszłym roku będę musiał na niego wołać per stryjku. — Pokręcił lekko głową, po czym odmówił drinka krótkim ruchem dłoni. — Niee, wstrzymam się na razie.

Ktoś powinien trwać na posterunku trzeźwości, pomyślał przelotnie, zerkając w stronę plaży. Co jakiś czas tu i ówdzie przemykała mu sylwetka siostry. Czy powinien ją zganić, że zamiast dobrze się bawić, to biegała od jednego gościa do drugiego, sprawdzając, czy wszystko było w porządku? Wprawdzie była gospodynią, ale to przecież nie oznaczała, że sama nie mogła spędzić chwili czasu przy przekąskach, po prostu dobrze się bawiąc...
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JNBhFu8.png[/inny avek]


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Nora Figg - 19.07.2024

Jadę na niedźwiedziu w stronę morza/zatoki???
[inny avek]https://64.media.tumblr.com/5b921153fae084d26d640c9d06bb68c1/1e7fc23431341ff0-3b/s400x600/123ebe0611947f0ce3a24151b26b9fca980f52f2.gif[/inny avek]

Oczywiście większość jej najbliższych znała Samuela. Jakoś jednak nie było okazji, żeby pojawili się gdzieś razem oficjalnie, jako para. To był ten pierwszy raz, w sumie może wystarczyło, że po prostu tu byli, zaznaczyli swoją obecność, nie musieli przecież zagadywać każdego i opowiadać o swoim szczęściu, bo i to chyba inni mogli zauważyć zważając na to, że nie mogli się od siebie odkleić. Nie, żeby jej to w ogóle przeszkadzało, bo przecież dlatego przyszła tutaj z Samem, aby spędzili razem ten wieczór, jakby wszystko było normalnie, jakby wcale nie znajdowali się w środku sporego konfliktu, w którym mogli stracić życie. Każdy potrzebował nieco normalności.

- Wiem o czym myślisz. - Skomentowała jego słowa, gdy spojrzała mu w oczy. Właściwie ona również wolałaby, aby znajdowali się gdzieś daleko od wszystkich, jak zazwyczaj, i mogli zająć się sobą. To by było na pewno dużo bardziej przyjemne, niżeli te próby trzymania swoich uczuć na wodzy, bo nie mogli się w tym wszystkim zatracić w pełni, jak mieli w zwyczaju.

- Ja pamiętam kiedy, bo takich rzeczy się nie zapomina. - Szczególnie, że ostatnią przejażdżkę na niedźwiedziu, na jej niedźwiedziu zaliczyła po potańcówce i pamiętnej nocy nad jeziorem, kiedy omal się nie utopiła. - Możemy iść popływać. - Zaakceptowała jeszcze ten pomysł na głos, chociaż kiedy Sam o nim wspomniał to wiedziała, że nie ma już odwrotu.

Nie musiała długo czekać, bo mężczyzna wyciągnął różdżkę i przemienił się w miśka. Właściwie to przywykła już do tej formy i w ogóle się nie bała jego zwierzęcej wersji, chociaż na początku podchodziła do niego z dozą ostrożności. W końcu był to niedźwiedź, a niedźwiedź kojarzył się jej raczej z czymś niebezpiecznym.

Nie zamierzała tracić czasu, niemalże od razu wdrapała mu się na plecy, aby mogli ruszyć dalej, w stronę wody. W sumie większość osób tutaj obecna widziała Sama w tej formie podczas potańcówki, więc nie powinno to wzbudzić większych kontrowersji, no może ona na jego plecach nie była do końca codziennym widokiem, ale powinni do niego przywyknąć.

Futro niedźwiedzia było przyjemne w dotyku i miękkie, wtuliła się w nie mocno i pozwoliła mu się zabrać do wody. Miała jednak nadzieję, że z niego nie spadnie i nie zaliczy nie do końca zaplanowanej kąpieli, zdecydowanie wolałaby pozostać w tym miejscu, w którym była. Dała mu się ponieść dokładnie tam, gdzie chciał, nie miała żadnych sugestii, nie zamierzała go ograniczać, na pewno nie w tym przypadku.




RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Thomas Figg - 19.07.2024

Siadam przy barze z Dorą, Erikiem i Teddym.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=5eW1KZN.png[/inny avek]

- Dobre, w takim razie mnie przekonałaś i choćbym miał sprzedać tylko ten jeden to udoskonalę ten pomysł i opatentuję - odpowiedział z szerokim uśmiechem i zerknął na nią nieco podejrzliwie. - Skoro nie zmieniają w zwierzęta to pewnie robią inne niecne rzeczy - ale cóż ,to nie było coś co powstrzyma Figa przed wypiciem jednego czy dwóch takich drinków. Wszystko zależało od efektów.
- Hej! - wyraził swoje oburzenie kiedy na głowie znalazło mu się nakrycie głowy, którego nie planował, słońce aż tak mocno nie przygrzewało, żeby chronić się czapką. Ale nie zamierzał jej zdejmować na dłużej niż tylko oceniać jaka mu się trafiła. - Masz dla każdego czapkę w kolorach jego domu? - zapytał rozbawiony i ponownie założył ją na głowę. Nie zdążył jednak zamienić z nią więcej słowa, bo ruszyła pędem w stronę ścigających się na miotle, zapewne zauważyła coś co on przeoczył, a tam się stało.
- Jak będzie trzeba kogoś zabrać do Munga to wołaj! - krzyknął jeszcze za biegnącą Brenną, a do siebie dodał już - Dopóki jestem na tyle trzeźwy, żeby się nie rozszczepić. - rozejrzał się po plaży żeby zobaczyć co się w sumie dzieje, bo chyba mu się nawet przysnęło na tym kocu, zanim pojawiła się Brenna. Nie zamierzał pchać się do tych co ścigali się na miotłach wiedząc, że nijak by im nie mógł pomóc, wolał zostawić to komuś bardziej biegłemu w sztuce niż robić sztuczny tłum.
Gdyby nie fakt, że Mabel zdradziła mu sekret Sama na temat przemiany w niedźwiedzia to by teraz z butelką piwa w jednej ręce i różdżką w drugiej szarżował ratować swoją siostrę, a tak? No nie zamierzał przerywać im dobrej zabawy, rozbawiony pokręcił głową na boki i ruszył w stronę baru, aby się napić polecanego przez Longbottomównę drinka.
Całkiem spory tłumek zebrał się przy barze, więc kiedy podszedł stanął tylko i chrząknął.
- Dora, Erik, miło was tu widzieć - skinął głową kobicie nim uścinsął dłoń Longbottoma, a potem najzwyklej w świecie zwrócił się do Teddy'ego. - Co tam dobrego masz dzisiaj? Zrób mi proszę jednego drinka - czekając na swój napitek zerknął na Eriką, który właśnie mówił o Isaacu i zerknął w stronę tańczącej pary podziwiając przez chwilę jak suną po parkiecie.
- Przynajmniej nie jest młodszy od ciebie, to byłoby dziwne mówić stryjku do kogoś młodszego od siebie - wtrącił swoje trzy grosze zanim złapał za podany mu drink. O ile dobrze pamiętał to Isaac był chyba z nim na roku w Hogwarcie, ale cóż stary umysł mógł go jednak zawodzić w takich kwestiach.

!drinkzniespodzianką


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Pan Losu - 19.07.2024

Drink malinowy sprawia, że dopada cię przypływ szczerości: nie jesteś w stanie skłamać (ale możesz milczeć albo zmieniać temat!)


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Thomas Hardwick - 19.07.2024

Podchodzę z Gerry do baru, gdzie są Erik, Isaac, Dora, Thomas drugi i Tessa (i Teddy)

Jesień rzeczywiście mogła okazać się jednym z jego lepszych okresów w życiu. Szczególnie, że była to chyba jego ulubiona pora roku. Szczególnie jej początek, ze złocistymi liśćmi, wspomnieniem powrotu do Hogwartu, kubkami gorącej kawy z cynamonem i deszczowych wieczorów, które zdecydowanie nie mu nie przeszkadzały. Deszcz padający za oknem miał w sobie coś niezwykle uspokajającego a jednocześnie leniwego, co wprawiało go może w lekko nostalgiczny choć przyjemny nastrój.
Na razie jednak mogli cieszyć się ostatnimi chwilami lata, które nadal ich rozpieszczało całkiem ładną pogodą i ciepłymi wieczorami, z których mogli tak radośnie korzystać, bawiąc się do białego rana.
Thomas znajdował się wśród przyjaciół, nie zdążył jednak nikomu powiedzieć o małej zmianie w swoim życiu i dziś trochę tego żałował, z drugiej strony, był trochę podekscytowany ich nagłym pojawieniem się tu razem. Chwycił dłoń Geraldine, ciesząc się, że pomimo zawahania chciała się z nim tu pokazać. Tak naprawdę nie pomyślał, jakie konsekwencje mogło mieć dla niej bycie z mugolakiem. Po prostu był szczęśliwy, że kobieta która podobała mu się od tak dawna, naprawdę odpuściła mu wszystkie grzechy i chciała z nim być. Tylko to się dla niego dziś liczyło.
- Najwyżej ktoś zakrztusi się dziś piwem albo kiełbaską na nasz widok. Może uda nam się zobaczyć jakieś ciekawe reakcje. - Uśmiechnął się szeroko, podchodząc coraz bliżej głównej imprezy, która coraz bardziej się rozkręcała. Musiał nawet przystanąć na chwilę widząc pędzącego do wody niedźwiedzia, szybko jednak przypomniał sobie o Samie i jedynie spojrzał na Gerry, wzruszając ramionami.
- Dziś nie aportuje jak coś. - Zaśmiał się, przypominając o swojej formie animaga.
Czuł, że mało co mogło mu dziś popsuć humor i chciał z tego korzystać.
Uniósł brwi słysząc o zaprawianych drinkach na weselu, spoglądając ostrożnie w stronę baru.
Z tego co mówiła Brenna będzie parę drinków ze specjalnymi efektami, ale są też te zwykłe, jeśli tylko je wolisz. Dla pewności zapytaj barmana, choć jeśli ja zacznę gadać zwierzęcym głosem, to się proszę nie obraź - zaznaczył, wiedząc, że sam nie odmówi sobie zabawy.
Pomachał gromadce która zebrała się przy barze, nie puszczając ręki Gerry, czując, że najgorsze powinien mieć za sobą. Wiedział, że byli przyjaciele z Gryffindoru najwięcej wiedzieli o tym co się właśnie stało i czuł, że może najlepiej było od nich zacząć.
- Hej! Widzę, że już dobrze się bawicie. Nie obrazicie się, że przyprowadziłem towarzystwo? - zapytał, czując, że zrobiło mu się trochę cieplej.
Poprosił na początek dla siebie piwo, czując, że może mu to pomóc przeżyć tę chwilę.
- Co dla ciebie? - zapytał Geraldine, gotowy złożyć zamówienie też dla niej.
[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=sqDHxrl.jpeg[/inny avek]


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.07.2024

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=PQhLPVK.png[/inny avek]
Stoję przy barze z Tomkami, Dorą, Erikiem, Isaakiem, Tessą i Teddym (niezła impreza nam się tu zrobiła)

Kiedy założyła muszelkę na swoją szyję miała wrażenie, że poczuła się jakoś pewniej, jakby wiedziała, czego faktycznie pragnie. Nie miała pojęcia, czy to obecność Thomasa tak na nią działała, czy to jeszcze coś innego. Nie było to jednak ważne w tej chwili. Uścisnęła mocniej jego dłoń, teraz już bardziej pewnie, bo wiedziała, że to jest dokładnie to, czego chce. Było jej w zasadzie wszystko jedno, że ktoś może skomentować to, że jako czystokrwista prowadza się z mugolakiem, nie takie rzeczy robiła, nie przejmowała się jakoś szczególnie opinią innych.

Miała świadomość, że będzie tu sporo znajomych twarzy, było to więc całkiem zobowiązujące - przynajmniej dla niej, pojawienie się tu z Hardwickiem jako swoją parą, raczej nie dało się tego zinterpretować inaczej, niż to, że są oficjalnie razem. Właściwie nawet wcześniej o tym nie rozmawiali, co wcale nie przeszkadzało Yaxleyównie, ona zawsze wolała czyny od słów.

- To byłoby całkiem zabawne, możemy obstawiać, kto się najbardziej zdziwi. - Z drugiej jednak strony, ci którzy uczęszczali z nimi do Hogwartu mogli zauważyć, że już wtedy ich do siebie ciągnęło, tyle, że nie byli chyba wystarczająco ogarnięci, aby sobie o tym powiedzieć. Może i zmarnowali sporo czasu, ale ważne, że w końcu zdecydowali się określić.

Gdzieś w tle mignął jej niedźwiedź, mrugnęła dwa razy, żeby się upewnić, że nie ma omamów, nadal go jednak widziała, więc musiał być prawdziwy. - Nie wiedziałam, że tak się bawicie. - Najpewniej musiał być to jakiś animag, ciekawe, czy nie ten, którego w lipcu postrzeliła w łapę, gdy była na polowaniu. Oby nie, bo nie zrobiła na nim do końca miłego pierwszego wrażenia. - Jesteś pewien? Jestem ciekawa, czy złapałbyś patyk w locie, gdybym ci go rzuciła. - Kojarzyła psią formę Thomasa, właściwie to chyba mu nie wspominała jeszcze o tym, że i ona jest animagiem, może niedługo powinna mu pokazać co potrafi.

Podeszli do baru, gdzie znajdowało się sporo znajomych osób, mniej lub bardziej. Przywitała wszystkich promiennym uśmiechem. - Cześć wszystkim. - Odparła spokojnie. Nadal trzymała Thomasa za rękę.

- Może też piwo. - Rzuciła do mężczyzny, to był początek imprezy więc może lepiej jeśli drinki zaczęłaby spożywać później, kto wie na jaki efekt trafi.




RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Cameron Lupin - 19.07.2024

Umieram.

Chociaż na moment stracił ostrość widzenia, tak w oddali rzuciła mu się w oczy sylwetka Heather, której udało się dotrzeć na metę, a tym samym wygrać tę cholerną konkurencję. Dobrze, że chociaż jedno z nas ma jasne priorytety, pomyślał tępo, mając wrażenie, że dawno w ten sposób nie pochwalił swojej narzeczonej. Jak źle musiało być, skoro sam zachowywał się tak nieodpowiedzialnie, podczas gdy Ruda dbała o ich dobre imię w towarzystwie?

Nie, nie żyje — sapnął w kierunku Bulstrode'a, kiwając się do tyłu i do przodu, podtrzymując lewy nadgarstek prawą dłonią. — Niee! Żadnego szpitala! — Potrząsnął stanowczo głową, gdy Brenna zaczęła zasypywać ich swoimi genialnymi pomysłami. — To tylko draśnięcie, nie ma potrzeby. Poleżę chwilę i będę mógł lecieć drugi raz...

Sarknął ze śmiechem, krzywiąc się, gdy nieco za mocno poruszył ręką. Na pewno coś sobie naruszył... Bogowie, czy zwykłe zaklęcia wystarczą? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie w stanie unieść różdżkę? Czy scyzoryk do krojenia składników do eliksirów pochodzenia zwierzęcego będzie mu drgał w dłoni? Po policzku chłopaka spłynęła pojedyncza łza. Właśnie dlatego unikał niebezpiecznych sytuacji! Będzie miał za swoje... Raz dał się skusić, aby spróbować być jak Heather i proszę! Katastrofa!

Nie wziąłem pod uwagę wszystkich czy-YYYY-nników — wyjaśnił słabym głosem Basiliusowi, odwracając wzrok, gdy ten zaczął przyglądać się jego kontuzji ręki.

Jeszcze chwilę, a do tej całej pielgrzymki dołączy jeszcze Florence, a jak ona już dorzuci swoje trzy sykle, to się chyba zupełnie rozpłacze. Gdyby miał zgadywać, to kobieta bardziej zainteresuje się dziurą w grafiku szpitala niż tym, że jej najpilniejszy student mógł chodzić w temblaku przez najbliższe kilka dni! Cameron zagryzł dolną wargę i opuścił wzrok na mokry piasek, jednak zaraz uniósł czoło, gdy tuż obok znalazła się...

Zrobiłem to dla ciebie! — mruknął do Heather, gdy udało jej się przepchnąć na przód pielgrzymki. — Poza tym, jeszcze żyję, więc...
[inny avek]https://64.media.tumblr.com/5d51bb69132aa92138acb94441d9c2a2/24daaa62e423e546-40/s400x600/83f1288c363aefe6addf85bec534cb8f865a61f3.gif[/inny avek]


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Atreus Bulstrode - 19.07.2024

patrzę jak cameron umiera

- To niefortunnie - mruknął w odpowiedzi Cameronowi, przyglądając się jak telepie się to w jedną, to w drugą stronę. Może powinien go podtrzymać? Ale z drugiej strony chłopak sam sobie to zrobił, to i sam powinien sobie poradzić w tej niefortunnej sytuacji. Z resztą, zaraz się tutaj pojawiła Brenna. I Basilius.
Atreus przez moment zastanawiał się jakie w ogóle dwa wypadki miotlarskie, ale zdał sobie sprawę z tego, że Longbottom miała na myśli ten mały fikołek Prewetta, jaki udało się kuzynowi zrobić. Jego zdaniem to się Basil nawet na siniaka tym nie załapał, ale najwyraźniej mieli tutaj inne standardy.

Kiedy fachowa pomoc medyczna oglądała Lupina, Bulstrode starał się trochę chłopaka asekurować. Może go nie dotykał i aktywnie nie powstrzymywał, bo ten zdawał się siedzieć bardzo dobrze sam, ale gdyby tylko zaczął tracić pion, to gotowy był go do niego przywrócić.
- Jasne - mruknął do Prewetta, uśmiechając się lekko pod nosem, bo żart to mu się akurat udał.

Ale zaraz pojawiła się Heather i nastrój popsuł się jeszcze bardziej. Żachnął się, chcąc coś ewidentnie odpowiedzieć, ale zamiast tego podniósł się, odsuwając od Camerona i robiąc miejsce Rudej. Nie wiedział jaki był jej problem (pomijając ogólne problemy, jakie ze sobą wzajemnie mieli), ale mogła się nie miotać przynajmniej w momencie kiedy wyraźnie ważniejszy był dla niej głupi wyścig niż zdrowie jej chłopaka, czy kim tam on dla niej był. Fakt, że myślał w ten sposób wcale mu nie przeszkadzało, nawet jeśli dobitnie zdawał sobie sprawę z tego, jakim był hipokrytą.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Lb9CJ1M.png[/inny avek]


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Basilius Prewett - 19.07.2024

Umieram wewnętrznie

Nie trzeba – rzucił do Brenny i wskazał swoją torbę, z której zaraz wyciągnął odpowiedni eliksir. – Sam wziąłem. Tak na wszelki wypadek... – Jakbyś na przykład ty się potłukła. Lub ktoś inny.
Spojrzał na Camerona z pewnym powątpiewaniem i pokręcił głową.
Draśnięcie. Nie, to jest draśnięcie – wskazał na swój nadgarstek z niewielim zadrapaniem po upadku w piasek, a następnie wycelował palcem w rękę Camerona. – To jest złamanie.
Nagle coś zaczęło bardzo głośno biec po piasku. Odwrócił się na chwilę i aż rozbolała go głową, gdy zobaczył swój koszmar z Widermere teraz w akcji.
A to najwyraźniej jest niedźwiedź – mruknął pod nosem w przeciwieństwie do Camerona umierając jedynie psychicznie i skierował spojrzenie na Heather. – Tak będzie żył. Szybko się zrośnie – zapewnił rudowłosa czarownicę, ale tak naprawdę ich oboje i skupił swoją całą uwagę na Lupinie.
Jesteś pewny? – spytał spokojnie wyciągając różdżkę na wzmiankę, że chłopak nie chciał iść do szpitala. Nie, aby mu nią zagrozić oczywiście. Po prostu trzeba było nastawić rękę odpowiednim zaklęciem. – Cameronie, powinieneś chociaż odpocząć w domu. To nie będzie dla ciebie przyjemne kilka godziny.
Tekstu o tym, że czarodziej nie wziął pod uwagę wszystkich czynników po prostu nie skomentował. Nie warto było już za bardzo młodemu dopiekać, zwłaszcza że pewnie, prędzej czy później, i tak podejdzie tutaj Florence.
Złapał lepiej różdżkę.
No dobrze. Nastawię ją na trzy – oznajmił, dalej mówiąc spokojnie tak by nie dokładać młodszemu uzdrowicielowi dodatkowego stresu. – Raz, dwa... – I wbrew wszelkim zasadom mówienia zrobię coś na trzy, Prewett naprawdę nastawił rękę dopieo po tym, jak powiedział trzy.


RE: [25.08.72, plaża w Devon] Dance with me - Dora Crawford - 20.07.2024

przy barze z Erikiem, Thomasem x2, Geraldine, Tessą i Tedym

Dora zamyśliła się na moment, smakując tego swojego drinka niczym zawodowy smakosz, analizując poziom malinowości, słodkość czy koloryt. Ale tak naprawdę nie potrzebowała długo rozmyślać, bo już po pierwszym łyku wiedziała, że było to to, czego potrzeboała.
- Przepyszne - zapewniła Tediego, uśmiechając się do niego słodko, na moment w tym przymykając oczy jakby była to najrozkoszniejsza rzecz, jaką przyszło jej ostatnimi czasem pić. Chciała słodkie to miała słodkie.

- Ah, no to jesteśmy umówieni - klasnęła w dłonie, wyraźnie podekscytowana wizją tańcą. Lubiła go, ale ten zachwyt nie sięgał na nieznane dla niej terytoria zauroczenia, zatrzymując się gdzieś w okolicach zwyczajnej chęci pobawienia się z kimś kogo lubiła. - Jasne, nie musisz się spieszyć. Nie musi być teraz, bo nie chcę żebyś miał jakieś problemy, że opuściłeś posterunek.

- Czy to źle? - zapytała Erika ni to czujnie na niego spoglądając, ni to uśmiechając się do niego dociekliwie. Nie znała Isaaca na tyle, żeby móc się w tych kwestiach wypowiadać. Czy w ogóle kiedykolwiek miała okazję go poznać? Nie wydawało jej się, bo dzieliła ich zbyt duża różnica wieku, nie mówiąc już o tym, że chyba długo nie było go w Londynie. - O nie, ty mówisz, że on by podrywał ciocię Tessę? - zamrugała, nagle doganiając go w tych wnioskach i patrząc przez ramię, jak Bagshot robi z Quintessy bączka żywego bayblade'a. - Prędzej bym się martwiła, że wujo Clemens temu jakoś... zapobiegnie. Już się patrzy - rzuciła konspiracyjnym tonem i do niego, i do Thomasa który do nich dołączył, bo może i Longbottomowie się rozwiedli, ale wciąż była między nimi jakaś swoista elektryczność. I nie tylko ta zła.

- Oo, hej hej - uśmiechnęła się do Hardwicka, który też do nich dołączył. I to z partnerką. Dora zmierzyła kobietę wesołym spojrzeniem. - A wy zatańczycie potem ze mną? Erik? Thomas? - zapytała, wodząc spojrzeniem od Longbottoma do Figga, bo muzyka wciąż grała, a ona mimowolnie leciutko kołysała się do jej rytmu, albo wybijała go stopą.