![]() |
|
27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127) +---- Dział: Hogsmeade i Hogwart (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=70) +---- Wątek: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] (/showthread.php?tid=3992) |
RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Jessie Kelly - 23.10.2024 Rozmawiam z siostrą i wujem. Podchodzę jeszcze do jednego ze stołów
-Nie, nie będzie. O to nie musisz się martwić - powiedział, ściągając swoją marynarkę, by okryć nią ramiona siostry. Czy zdjęcie bariery oznaczało, że impreza dobiegała końca i goście mogli już równie dobrze wrócić do swoich domów? Jessie rozejrzał się, ale nie zauważył, by więcej, niż pojedyncze osoby, ulatniały się z wydarzenia. Na widok zbliżającego się do nich wuja trochę mu ulżyło - skoro Jonathan zdecydował się od niego oddalić, oznaczało to, że nic poważnego nie stało się Morpheusowi. Ale wciąż coś się stało. -Czy wszystko z nim w porządku? Co tam się stało? - spytał, spoglądając na Morpheusa znad ramienia Jonathana. -Z tobą wszystko w porządku? Jonathan nie wyglądał, jakby jemu coś dolegało, ale Jasper wolałby usłyszeć to z jego ust. Przytaknął na słowa wuja, bo chyba lepiej było trzymać się bliżej siebie, w razie, gdyby coś faktycznie miało się zdarzyć, niż rozdzielać się i potem zastanawiać się, kto gdzie jest i czy wszyscy są cali. -Tak, mieliśmy właśnie do was iść - powiedział, zerkając na chwilę na siostrę.-Mhm… To może wy już do niego idźcie, a ja zaraz do was dołączę - powiedział i nie czekając na odpowiedź, podszedł do jednego ze stołów. Za chwilę miał do nich wrócić, ale pomyślał, że może dobrze byłoby wziąć dla Morpheusa coś do picia. I, oczywiście, dla Rity. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=6LHVZsK.jpeg[/inny avek] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Rita Kelly - 23.10.2024 [inny avek]https://64.media.tumblr.com/d324275bab2e01d0708e5d22879ee5e8/7b3a2eadd5ffa7e7-c9/s500x750/fa681355ca7167a121344b40c8ee074e63887390.pnj[/inny avek] Stoję z bratem, rozmawiamy z Jonathanem, czekam na brata Uśmiechnęła się do brata, kiedy narzucił jej marynarkę na ramiona. Od razu zrobiło jej się cieplej, to był drobny gest, a cieszył. Cóż, byli rodzeństwem, dbali o siebie, co właściwie nie było, aż takie oczywiste, jakby się mogło wydawać. Rita poczuła zmianę nastroju, jaki panował wśród ludzi. Przestało być tak sielsko i przyjemnie, jakby coś miało się wydarzyć, tyle, że jeszcze sama nie do końca wiedziała co. Podszedł do nich Jonathan, w sumie dobrze się stało, bo wujek na pewno wiedział więcej o tym, co właściwie się działo wokół nich. Był zdecydowanie bardziej doświadczony od bliźniaków. - Dobrze wujku, na pewno tak zrobimy. - Pokiwała mu jeszcze głową, żeby miał pewność, że go zrozumiała. Nie do końca wiedziała, o czym właściwie mieliby powiedzieć matce, ale na pewno to zrobi. Przeniosła spojrzenie, w stronę Morpheusa, żeby wiedzieć w którą stronę ma iść. Myślała, że pójdą tam z bratem, tyle, że Jessie postanowił podejść jeszcze do jednego ze stołów. Póki co, więc stała w miejscu, nie do końca wiedząc, co powinna zrobić, czy pójść za bratem, czy podejść do Morpheusa. Zaczęła więc rozglądać się po okolicy, być może coś zwróci jej uwagę i dowie się, co się właściwie tutaj działo. [roll=Z] percepcja [roll=Z] percepcja RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Erik Longbottom - 23.10.2024 Krążę po okolicy, dalej obserwując gości imprezy
Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że po pierwszej fazie przyjęcia goście w końcu znaleźli swoje docelowo towarzystwo. Grupy czarodziejów nie krążyły już bez ładu i składu, zagadując siebie nawzajem, a zamiast tego zdawały się trzymać już konkretnych osób, jakby w ciągu tylko tych parunastu minut zdążyła się wytworzyć dosyć jasna hierarchia, która określała, kto był liderem trwających konwersacji, a kto jedynie stronnikiem, który nie odstępował danej osoby na krok. Tak było łatwiej. Zdecydowanie łatwiej, biorąc pod uwagę, że nawet Brygada Uderzeniowa posłała tutaj zaledwie kilku funkcjonariuszy. Dobrze, że konflikt z Yaxleyem udało się szybko zażegnać, rozmyślał przelotnie Longbottom, okrążając teren imprezy niespiesznym krokiem. Może ta labilność emocjonalność była cechą rodzinną? Bądź co bądź, Geraldine także zdarzało się pieklić pod byle pretekstem, aby parę minut później wyciszyć się do hmm akceptowalnego przez socjetę standardu. Będzie musiał kiedyś rozpytać kobietę o niepozornego kuzyna, który ni stąd, ni zowąd wylądował u boku najważniejszej czarownicy w kraju. Może nie było to najgorsze towarzystwo dla Jenkins, ale nie spodziewał się Yaxleya w roli jej protegowanego. Chociaż odnosił wrażenie, że udało mu się jako tako rozeznać w towarzystwie przebywającym na imprezie, tak dalej nie mógł wyzbyć się swego rodzaju poczucia wyobcowania. Jakby pomimo swoich najszczerszych chęci nie był w stanie w pełni zaangażować się w to, co działo się wokół niego. Brakowało temu wszystkiego... kolorytu. Ilekroć przyjmował zlecenia ochroniarskie w ramach swojej pracy, pozwalał sobie na to, aby brylować wśród gości. Jak podczas pierwszej fazy obchodów Beltane, kiedy wraz z Patrickiem mijali kolejne stragany, zagadując kolejnych sprzedawców. To pozwalało lepiej zrozumieć, jak działało dane zbiegowisko. Tutaj mu tego brakowało. — Może tak właśnie czują się Bones i Harper — mruknął pod nosem, przesuwając wzrokiem po kolejnych gościach. W oczy rzucił mu się Alexander Bletchley, w którego stronę przekierował pobliskiego funkcjonariusza. Wzdrygnął się na tę myśl. Dalej prześladowały go ich tłumaczenia względem decyzji, jakie podjęli przed atakiem Śmierciożerców na Beltane. Nie mogli posłać całego Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów do Doliny Godryka. Należało zadbać o wszystkie potencjalne miejsca ataku, inne prominentne lokacje, które mogłyby stać się ofiarą ataku Śmierciożerców. Tylko, czy koniec końców było warto?, rzucił bezgłośnie Erik, rozglądając się zdezorientowany na prawo i lewo, gdy nagle zdał sobie sprawę, że zrobiło się zaskakująco chłodno. Czyżby to była już ta pora wieczoru? A może nadchodząca jesień postanowiła dać o sobie znać. Albo... (Percepcja) Brygadzista przekierowany na Bletchleya x1 [roll=Z] (Percepcja) Czy zauważam zniknięcie bariery? x2 bo Ashke mi kazała [roll=Z] [roll=Z] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Brenna Longbottom - 23.10.2024 Przemieszczamy cię z Atre w stronę Erika, dalej się rozglądam po drodze, czy coś się nie dzieje – Zimno? Kiedy zapowiadają się takie fajerwerki? – spytała Brenna. Może i było chłodno, gdy wylądowała w jeziorze, ale teraz organizm momentalnie zaczął pompować adrenalinę i nie czuła tych zimnych powiewów wiatru znad jeziora, całkowicie skupiona na otoczeniu. – Wolałabym, żeby Jenkins zabrał stąd Carrow. Na wszelki wypadek. I tak, lepiej znajdźmy Erika – zdecydowała po szybkim zastanowieniu, gdy nie dostrzegła nigdzie (jeszcze przynajmniej) stada postaci w czerni z różdżkami, które mogłyby rozproszyć barierę. Byli tu oczywiście ten francuski hrabia nie wiadomo skąd i paru konserwatystów, ale czy ktokolwiek z nich wiedziałby, w jaki sposób zdjąć szybko i dyskretnie to zaklęcie? Kto zaniepokoił Eden Lestrange – ojciec, obok którego siedziała, hrabia, matka, a może ktoś jeszcze inny? Co takiego wzbudziło jej czujność? Polter rozmawiający z Francuzem. Teleportująca się chyba na boku Camille. Nieobecność Shafiqa. Avery, która w pewnym momencie odeszła od reszty gości. Fortynbras, który nigdzie nie wychodził, a pojawił się tutaj, choć chyba nie był wielbicielem sztuki, a wręcz przeciwnie. Rzeczy, które mogły oznaczać wszystko i nic. Co z tego było przypadkiem, co powinna traktować jako podejrzane? Skierowała się ku bratu bez zbędnej zwłoki, chociaż gdy się zbliżyli, wciąż nie patrzyła na niego, wodząc wzrokiem pomiędzy gośćmi. – Erik, kto mógłby zdjąć tę barierę? – zapytała od razu, bez zbędnych przywitań czy wyjaśnień, całkowicie samolubnie woląc to wiedzieć, obojętne, czy coś miało się wydarzyć, czy nie. Nie widziała jakiś czas Avery, obstawiała więc, że być może ona, ale dlaczego organizatorka miałaby psuć koncert Muzy – zwłaszcza gdy wydawała się tak niesamowicie dumna z tego, jak ten wypadł? [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=1ztS0Px.jpeg[/inny avek] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Atreus Bulstrode - 23.10.2024 idziemy z brenną w stronę erika i się rozglądam Atreus bardzo chciałby powiedzieć, że jemu też zrobiło się trochę cieplej na sam widok znikającej bariery, albo i nawet wcześniej, przy próbie utopienia Brenny, ale tak naprawdę nie czuł w tym zakresie żadnej różnicy. Nie kiedy zimno wciąż krążyło po jego ciele i nie dało się zwalczyć. - Bletchey tkwi z nią od samego początku, prędzej on to zrobi - mruknął, niby to usmiechając się wciąż w ten właściwy dla siebie sposób, ale był to raczej wyraz przyklejony na pokaz i dla innych gości. Jakby do samego końca chciał zachowywać pozory że niewiele się działo i nie było czym przejmować. Bo ostatnie czego by tutaj chcieli to paniki. Bez oporów też podążył za nią, kiedy wyłowiła z tłumu brata i skierowała się w jego stronę, bo tym samym on przerzucił swoją uwagę na Ministrę i ewentualnie francuskiego wampira, o ile ten gdzieś krążył w pobliżu. Mieli tutaj zbyt wiele niewiadomych, że teoretyzować co właśnie mogło się dziać. Równie dobrze bariera mogła puścić sama, jeśli ktoś kto był za nią odpowiedzialny spartaczył sprawę i nie postarał się przy jej zakładaniu. Ale zatrzymanie się przy Longbottomie, który był odpowiedzialny za tę imprezę od strony ochrony, wcale nie było złym pomysłem. Bo nawet jeśli sam nie wiedział co się działo, to przynajmniej byli blisko źródła kolejnych poleceń dla reszty brygadzistów. Atreus uśmiechnął się tylko do Longbottoma lekko, przystając obok Brenny, a potem wracając do patrzenia w tłum. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2rsydGI.png[/inny avek] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Baldwin Malfoy - 23.10.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=QQ9fFzG.png[/inny avek] Stoi przy Eden, Lorraine i cioci Jego przekonania z pewnością nie były „dziwaczne”. To ludzie pozostawali ślepi na oczywistości, które rozgrywały się tuż przed ich oczami. Może dzisiaj nie zamierzał czarować jej opowieścią o ukrytej opcji politycznej jaką była rządząca całym magicznym społeczeństwem wilkołacza masoneria (czy to przypadek, że największe problemy z magią normalni czarodzieje odczuwali akurat podczas pełni? No raczej nie!) czy tłumaczyć dlaczego Bertie Bott powinien być uznany za bohatera narodowego skoro jego fasolki wszystkich paskudnych smaków miały większą szansę wyeliminować szlamy niż Voldemort (nie dość, że podobno produkował je z upierdliwych żon, to podobno umieszczał w nich tajemny, super toksyczny dla niemagicznie urodzonych), ale co do bariery swoje teorie też już miał. Czy to nie było dziwne, że nagle zjeżdżają się wielkie szychy, same super ważne osobistości z tą głupią Jenkins na czele? I bariera jest. A potem puff – znika, a baba wygląda na wyjątkowo zadowoloną? Wniosek? Bardzo prosty – Jenkins to nic innego jak magiczny wampir energetyczny, który w tym momencie osłabił ich umiejętności, wyżerał pokłady magii. A barierę ściągnięto, żeby mogły zlecieć się inne wampiry, bo królowa roju już się najadła (widać, że taka krąglejsza w pasie jakoś). Proste. Ale się swoimi przemyśleniami nie dzielił, bo nadal był obrażony i jak dla niego to Ministra mogła zabrać Lorraine całą jej magię. Wcale by mu nie było siostry stryjecznej szkoda. Za knuta. - Artysta żyje by służyć Muzie. Myślę że zyskałem jej aprobatę.- Odparł dość lakonicznie, choć w jego głosie dało się wyczuć ewidentną ulgę. Oczywiście, że o to nie dbał – jego sztuka broniła się sama. Nieważne czy na pokazach dla pożal się Bogini elit czy w nokturnowej knajpie. Ale to było ważne dla Calanthe. Wszystko to – dla niej. Mimo wszystko, nawet gdy jego myśli powracały co chwila do pozostawionej pod opieką Desmonda siostry, całą sobą walczył z chęcią ujęcia Lorraine pod ramię. Chciał ją mieć bliżej. Na pewno bliżej niż mogła ją mieć aktualnie Lestrange. Nie przyglądał się kuzynce szczególnie mocno, więc nie widział żadnych rzucanych pod swoim adresem spojrzeń. Nie musiał – gdyby chciał ją namalować wziąłby do ręki pierwsze lepsze graficzne wydanie „1001 ras psów Europy” i poszukał jej pod literką B – jak Borzoi. Ostatecznie z chęci trzymania Lorraine jeszcze bliżej zrezygnował uznając, że to ona powinna zrobić pierwszy krok w stronę pojednania. Nieco szerzej uśmiechnął się natomiast, gdy poruszyła kwestię obejrzenia obrazów. Przyłożył dłoń do piersi w teatralnym geście. Starając się przy tym ukryć fakt, że absolutnie powątpiewa by szanowna ciocia czy Lestrange zrozumiały kunszt jego wystawy. – Och zachęcam! Mój drogi kuzyn wprost nie mógł oderwać wzroku od centralnej ekspozycji. Nie ma większej radości jak ta, gdy ludzie się tak bardzo zatracają w sztuce.- Jakaż szkoda, że tylko Armandowa córa wiedziała co w tym przypadku autor miał na myśli.- Aczkolwiek obawiam się, że jeśli nie dziś – to w najbliższym czasie może nie być okazji do obejrzenia go. Niedługo zostanie umieszczony w… prywatnej kolekcji panny Severine Crouch. Choć zwracał się do kobiet to spojrzeniem błądził gdzieś ponad ich ramionami. Nie chcę patrzeć na Lorraine to się rozejrzę po okolicy. A nuż Fortinibras robi coś ciekawego. Percepcja (II) [roll=N] [roll=N] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Erik Longbottom - 23.10.2024 Oho, nadchodzi siostra marnotrawna, zauważył za satysfakcją Longbottom, gdy zdał sobie sprawę, że jego siostra w końcu zaczęła się przebijać przez tłum, byle tylko znaleźć się bliżej niego. Najwyższy czas. Jeszcze trochę, a byłby gotów pomyśleć, że Brenna postanowiła całkowicie go ignorować tego wieczora. A przecież dobrze wiedziała, że nie mógł tak po prostu opuścić posterunku, żeby do niej podejść, a więc to na niej leżał ciężar znalezienia go i rozpoczęcia normalnej rozmowy, żeby...
Zamrugał zaskoczony, gdy pierwsze słowa, jakie padły z ust siostry dotyczyły spraw służbowych. Stłumił w zarodku pełne żalu westchnienie, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z Atreusem. Erik chrząknął i wyprostował się niczym struna od gitary, po czym uniósł usta w ten sposób. Ten przeznaczony dla osób, które trzeba uspokoić, zanim za bardzo się rozbrykają i zaczną szukać dziury w całym, wprowadzając panikę i niezbyt przyjemną dla ogółu atmosferę. — Ciebie też miło widzieć, siostrzyczko — zaczął, litościwie darując jej pogadankę o tym, że na przyszłość mogłaby być nieco milsza podczas powitań. Zaraz, co też ona... A tak, bariera. Oczywiście. Najpierw kręciła się wokół funkcjonariuszy, a teraz rozpytywała o zastosowane środki ochronne. Westchnął krótko. — Noo… Avery. Avery ma drugą połowę wyłącznika. Ale jeśli musicie wyjść wcześniej, to mogę was wyprowadzić najkrótszą drogą. Zamrugał, zupełnie nieświadomy tego, że doszło do jakiejkolwiek próby ingerencji w magiczną tarczę zamykającą uczestników imprezy w środku. RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Morpheus Longbottom - 23.10.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=XdxCB7r.png[/inny avek] Morpheus żegna się skinieniem głowy ze znajomymi i znika, korzystając z rozproszenia bariery.
Morpheus wdał się w rozmowę z jakąś damą, osobą towarzyszącą, nie pamiętał jej imienia, a nawet gdyby, ciężko byłoby mu dopasować je do twarzy. Czuł wirowanie w głowie, nieprzyjemne wrażenie niestabilności i wszelkie próby koncentracji mógł utopić w jeziorze, bo jego oczy współpracować na pewno nie zamierzały. Może te na płaszczu, co najwyżej. Zapytany konkretnie o wzór na odzieniu przez panią ładną, wyjaśnił kwieciście, że to reprodukcja obrazu i jego historię, a dokładniej historię tej sceny. Heliogabalus, rzymski cesarz, wydał przyjęcie, opisane w Historia Augusta. W owym czasie w Rzymie panowała gorączka na tle kwiatów, i wszystko musiało być perfumowane i nimi otoczone. Scena odmalowana na płaszczu była momentem, gdy z sufitu patio spuszczono tyle plakatów kwiecia, że te przygniotły gości i sprawiły, że niektórzy się nimi udusili. Bardzo symboliczne. Ostatecznie pożegnał się z nią, z Jessiem, skinął głową ku Ricie, poszukał Jonathana i jeśli ten go złapał spojrzeniem, dał mu niewerbalny znak, że wraca do domu. Nie czuł się najlepiej. Dlatego też gdy tylko zauważył zdjęcie bariery, po prostu znikał, aby w uldze swojej poduszki zażyć eliksirów nasennych i przespać chociaż fragment nocy. Obawiał się jednak, że przy obecnych faktach, takich jak trzy wizje o gościach tego przyjęcia, sen sprawiedliwego nie będzie mu dany. Postać opuszcza sesję
RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Isaac Bagshot - 24.10.2024 Isaac skierował obiektyw na Ministrę Magii i Artreusa, robiąc im zdjęcie na tle delikatnych świateł lampionów. Uśmiechnął się, skinął głową temu drugiemu i poszedł dalej, wciągając się w rytm wieczoru. Z lekkim uśmiechem i aparatem w dłoni krążył między gośćmi, starając się uchwycić na fotografiach zarówno elegancję wydarzenia, jak i beztroskę chwili. Nagle jednak coś się zmieniło i Bagshot poczuł to niemal fizycznie. Uniósł głowę i rozejrzał się, widząc jak barwne lampiony wydają się nieco ciemniejsze, a atmosfera, dotąd pełna śmiechu i muzyki, zdawała się nabierać innego tonu. Wtedy to do niego dotarło - bariera ochronna, która otaczała przyjęcie i uniemożliwiała teleportację zniknęła. Czy był to przypadek? Serce Isaaca zabiło szybciej. Zmarszczył brwi i szybko podszedł do Enzo. Złapał go za ramię i zacisnął na nim palce. -Enzo, bariera zniknęła.- Szepnął, nie spuszczając oczu z otoczenia, jakby spodziewał się, że w każdej chwili może coś się wydarzyć. -Może lepiej będzie, jeśli teleportujesz się do domu?- Powiedział spokojnie, chociaż jego ton zdradzał niepewność. W głowie Isaaca kotłowały się myśli - czy to przypadek, czy może celowe działanie? Percepcja III - rozglądam się uważnie [roll=Z] [roll=Z] RE: 27.08 – Sen Nocy Letniej [Towarzystwo MUZA] - Dearg Dur - 24.10.2024 Nawet jeśli część gości nie zauważyła zniknięcia bariery, mogła dostrzec fakt przeteleportowania się dwóch osób. Oczywiście można to było teleportować się wewnątrz magicznej "bańki", ale zazwyczaj widok przeskakujących gości skłaniał do skierowania wzroku ku zamkowi, aby na ciemnym nocnym niebie zbyt wyraźnie zobaczyć lśniący księżyc i zrozumieć zaistniałą sytuację w momencie, gdy bariera lśniła wcześniej tęczowym poblaskiem.
Ministra, Bletchey i francuski hrabia rozmawiali sobie w najlepsze tuż przy magicznej harfie. Zagraniczny gość opowiadał właśnie anegdotkę z jednego ze wspólnych przyjęć z Szefem Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, śmiech Jenkins unosił się w powietrzu lśniąc cekinami jej wystawnej sukni. Gdzieś za nimi, po przeciwległej stronie przestrzeni bankietowej młody Yaxley próbował zagadywać jedną z młodszych brygadzistek, która bardzo, ale to bardzo próbowała nie zwracać a niego uwagi. Nie wszystkim jednak było tak do śmiechu - cioteczki Parkinson, pozornie tylko spokojne, umilkły, a co bardziej spostrzegawczy mogli domyślić się, że w pokaźnych rękawach swoich sukien trzymają różdżki w gotowości do obrony, niczym trzygłowa hydra czekająca przeciwnika. Theseus Burke stracił zupełnie zainteresowanie szczebiotaniem żony, pochylając się do syna i wskazując mu palcem punkt poza namiotem Bankietowym. Osobą, która również zauważyła brak bariery był górujący na pozostałymi wzrostem były Minister Magii Fortinbras Malfoy. Przerwał rozmowę, rozejrzał się, po czym przeprosił swoich rozmówców i ruszył wprost w kierunku Ministry Magii.
Tura trwa do 27.10, godz. 23:59 |