![]() |
|
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395) |
RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - The Lightbringer - 07.12.2025 Najlepsze Yule Jima to było pierwsze Yule po tym, jak trafił do cyrku. Głównie dlatego, że nigdy wcześniej i później nie obchodził Yule, tylko Boże Narodzenie... Ale wtedy był zwyczajnie uradowany tym, że wreszcie znalazł swoje miejsce na ziemi, a więc dom i rodzinę, której nie przeszkadzało, jak darł się na całe gardło, śpiewając kolędy. Ukradł też wtedy osiołka i krowę rolnikowi, obok ziem którego rozbili namiot, ponieważ chciał odtworzyć w cyrku prawdziwą jezusową szopkę. Zapomniał niestety o tym, że siano jest bardzo łatwopalne, ale nawet przypadkowy pożar i awanturujący się farmer nie zniszczyli mu tego Yule. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Millie Moody - 07.12.2025 Najlepsze Yule Milles miała w 1970 roku, kiedy Brenna siłą i przemocą zaciągnęła ją do Warowni. Nosiła na sobie cudzy wyciągnięty sweter świąteczny, nie mogła się najebać za bardzo bo Godryk patrzył, a potem grała do świtu w karty z Morfiną nie myśląc o tym, jak bardzo zjebany jest wokół niej świat. Jakby Czarny Dzban nie wyrzygał swojego zajebistego pomysłu na naprawę świata, jakby zamaskowane kutasy nie atakowały ludzi na ulicach. Jakby wszyscy na moment znaleźli się pod szklanym kloszem, a tylko Matka na moment wstrząsała ziemią by poderwać śnieg do góry. Przez moment mogła nie myśleć o tym jak bardzo nienawidzi świąt i to nie z powodu alkoholu w żyłach. To było miłe. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Lorraine Malfoy - 07.12.2025 Najlepsze Yule... Lorraine Malfoy była w czwartej klasie, gdy Brenna Longbottom zaprosiła ją na Yule do Warowni. Na początku, oczywiście, nie zamierzała przyjmować zaproszenia. Spotkanej w skrzydle szpitalnym Brennie nakłamała bowiem, że spędza Yule w zamku tylko dlatego, że jej rodzice wyjeżdżają na wycieczkę za granicę, żeby uczcić rocznicę ślubu. Wcale nie dlatego, że nie chciała wracać do domu, który nigdy nie był jej domem, a jedynie miejscem, jakie nawykła domem nazywać. Wcale. Długo przekonywała samą siebie, że starsza koleżanka zaprosiła ją na święta z litości. Niechybnie zrobiła to po tylko, żeby wszystkim rozgadać potem plotki o tym, że Lorraine Malfoy jest biedna! A jednak... Lorraine poczuła się tak bardzo, bardzo samotna, gdy zobaczyła, jak inne jej koleżanki pakują kufry, że zdecydowała się przyjąć zaproszenie, trochę żałośnie pytając Brenny, czy jej oferta jest wciąż aktualna, czy jej szacowni rodzice na pewno nie mają nic przeciwko, i... Jakie upominki ich ucieszą. Potem z wypiekami na twarzy opowiadała ciotce Eleonorze o świętach spędzonych w Warowni. To, jak zachowywali się Longbottomowie, było zupełnie inne od tego, jak zachowywali się Malfoyowie. Lorraine była bardzo onieśmielona, ale i zachwycona rozgardiaszem wybuchłym wokół świątecznych obchodów. Wciąż pamięta, jak policzki bolały ją od uśmiechania... Pamięta też, jaką minę zrobiła ciotka, gdy Lorraine powiedziała jej, że część rodziny Longbottom spędziła poświąteczny wieczór grając w karty przy stole w kuchni, bo tam mogli bezkarnie podjadać specjalnie przygotowane na kolację przysmaki. "Przy stole w kuchni?", spytała wówczas skonsternowana Eleonora. "Jak służba?" Chyba właśnie dlatego Lorraine nie przepada za Yule. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Alexander Mulciber - 07.12.2025 Alexander miał wiele najgorszych Yule. Było takie jedno, które spędził sam w Rumunii, ale nie do końca je pamięta, więc.. Chyba się to nie liczy, nie? Wtedy kilka dni zlało mu się ze sobą, bo zaczął aktywnie brać, a z upływu czasu zdał sobie sprawę dopiero po świętach. Najgorszym Yule wydaje się więc to w 1971 roku. Na początku grudnia umarł nagle jego ojciec. Alexander długo nie mógł podnieść się z jego straty, zwłaszcza, że Duncan Mulciber uwielbiał głośne spotkania w rodzinnym gronie. W przeciwieństwie do swych synów, zawsze był duszą towarzystwa. W to Yule w Mulciber Manor po raz pierwszy w życiu Alexa panowała cisza. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Charlotte Kelly - 07.12.2025 Najgorszym Yule w życiu Charlotte było bez wątpienia to po śmierci Neda. Tak jakby trochę bolało ją wtedy serce, a przecież zwykle lubiła twierdzić, że to posiada, owszem, ale by pompowało krew, a nie przechowywało jakieś tam uczucia. A zamiast wyjechać do ciepłych krajów i zapomnieć, musiała zadbać o to, aby dzieci mogły w tym okresie choć trochę cieszyć się świąteczną atmosferą. Najlepszym prawdopodobnie było z kolei to ostatnie przed śmiercią męża - bo już urządzili swoje życia, kariery, a dzieciaki trochę odrosły od ziemi i Charlotte odkryła, że Yule może być naprawdę miłe. Może nadmiernie kusiła wtedy los. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Aaron Andrew Moody - 07.12.2025 Najlepsze Yule, najgorsze Yule... Wiecie, stare capy takie jak Moody to myślą w takich chwilach głównie o latach swojej młodości, bo potem wszystko zlewa się ze sobą w powtarzalności rutyny, a jedynie wspomnienia dzieciństwa zachowują wokół siebie tę wyjątkową otoczkę magii. Jako najlepsze Yule wskazałby pewnie któreś z tych spędzonych w Warowni. Chociaż nie. Najlepsze było to pierwsze Yule tuż po skończeniu szkoły. Świeżo upieczony brygadzista Moody wyprowadził się już wtedy ze swoją żoną, Madeleine, z domu rodziców, niezbyt przychylnych wyborom syna, "na swoje". Młodzi zdążyli już trochę pomieszkać sami, uniezależnić się, i zżyć ze sobą. Chociaż wciąż w salonie straszył goły beton, dziecięcy pokój był w rozsypce, a oprócz choinki, obwiesili bombkami także drabinę, która była stałym elementem wystroju ich sypialni... Cóż, życie było wtedy prostsze, a świat wydawał się stać przed nimi otworem. Może i były to nieco prowizoryczne święta, ale bardzo, bardzo szczęśliwe. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Astoria Avery - 08.12.2025 Najgorsze Yule w życiu Astorii nadeszło w roku, w którym po raz pierwszy przy świątecznym stole zabrakło Juliana - pustka po najstarszym z braci była tak namacalna, że atmosfera przy stole była nie do zniesienia. Na dodatek ledwo zdążyła wyjść ze Świętego Munga, gdzie zdiagnozowano u niej włochatość serca, więc wciąż była słaba - fizycznie i psychicznie. Nie potrafiła jeść, bo każdy kęs stawał jej w gardle, a "świętowanie" było ograniczone do smutnej, żałobnej kolacji pełnej łez i milczenia. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Elliott Malfoy - 08.12.2025 Elliottowi trudno zaklasyfikować którekolwiek Yule jako najgorsze lub najlepsze, większość z nich spędzone było z członkami rodziny, za którymi nie przepada. Dlatego też, opisaną sytuację najlepiej jest uznać za przedziwną 'rodzinną tradycję'. Kiedy Elliott i Eden byli jeszcze w Hogwarcie, dziadek z babcia, od strony ojca, przywieźli z podróży prezent - ozdobną kule z padającym w środku śniegiem, która wygrywała melodię. Rodzeństwo nie było zgodne co do tego, kto te kule dostanie na własność, toteż prezent został w trakcie pertraktacji na ten temat rozbity, a trud znalezienia wszystkich kawałków okazał się zbyt ciężki, prawdopodobnie dlatego, ze brokatowy śnieg przesiąkł w fundamenty domu, albo cokolwiek innego, co dzieje się z brokatem, gdy się go rozsypie. Przez następne pare tygodni w całym domu dalo się słyszeć cichutka melodie dochodząca z różnych zakamarków i materiałów. Ostatecznie żaden z domowników nie był w stanie stwierdzić, czy grało to w ich głowach z przyzwyczajenia, czy wciąż nie odnaleźli wszystkich kawałków lub nie doczyścili przeklętego brokatu - do dzisiaj jest to zagadka, a fakt, że melodia ucichła zrzucany jest na przyzwyczajenie do ciągle wygrywanej melodii, gdyż od czasu do czasu, zapraszani do rezydencji goście skarżą się na grającą cicho melodie, gdy przechadzają się korytarzami i licznymi pokojami. Po dziś dzień, Eden i Elliott wysyłają sobie na Yule podobny prezent, zawsze z ta sama melodia. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Benjy Fenwick - 08.12.2025 Najlepsze Yule Benjy’ego wypadło w 1964 roku i było zadziwiająco proste. Siedział z mentorem przy stole, pili gorzałę bez specjalnych toastów i gadali głównie o robocie, starych akcjach i rzeczach, których nikomu innemu by nie powiedzieli. Dali sobie naprawdę zajebiste prezenty - rzeczy pod robotę, solidne, konkretne, takie, które od razu chciało się sprawdzić w terenie. Za oknem było ciemno, cicho, trochę prószył śnieg, nikt nigdzie się nie spieszył i przez chwilę wszystko było po prostu na swoim miejscu. Świat przez chwilę nie domagał się od nich nic więcej. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Larisa Gregorovitch - 08.12.2025 Za najlepsze Yule mogłaby pewnie uważać to, które spędziła zaraz po swoim ślubie. Wreszcie we własnym domu, z własnym mężem, jako dorosła, pełnoprawna kobieta. Było to przyjemną odmianą od ponurych, snujących się po równie upiornej posiadłości, członkach rodziny. Okazało się, że kiedy nie musi z nimi spędzać każdej chwili, sa o wiele znośniejszymi ludźmi. |