Secrets of London
Nieve - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Nieve (/showthread.php?tid=1702)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18


RE: Nieve - Brenna Longbottom - 24.09.2024

20.08.72

Kochany Laurencie,

Victoria na pewno wspominała Ci, że ostatnio wybrałyśmy się na małą wycieczkę. Przywiozłam z niej kilka pamiątek, między innymi akwarium pełne magicznych jaszczurek. Problem polega na tym, że nie mam pojęcia, co to za jaszczurki - mogą na przykład... zionąć ogniem albo być kanibalami, a ja tego nie wiem - ani w jaki sposób o nie dbać. I hm, możliwe, że na nich eksperymentowano. Niewykluczone, że czarnomagicznie. Może byłbyś zainteresowany zerknięciem na nie? Sprawdzałam w atlasie i wydaje mi się, że nie ma takich okazów w Anglii.

Afryka to ładne miejsce, ale pewnie doceniłabym je bardziej, gdybym nie umierała z gorąca i nie gonił mnie w pewnym momencie lew (nie martw się, lwu nic się nie stało). Myślę, że w przyszłości wybiorę na wycieczki raczej różne zakątki Europy. Załączam drobny upominek. To amulet kupiony u czarodzieja w Alexandrii. Podobno ma właściwości ochronne, a Oko Horusa jest doskonałym amuletem dla kogoś, kto potrzebuje inspiracji i nowego wglądu, cokolwiek to znaczy - tak twierdził sprzedawca. Nie wiem, czy mu wierzę, ale wygląda całkiem ładnie.

Pozdrowienia
Brenna



RE: Nieve - Brenna Longbottom - 24.09.2024


Laurencie,

dziękuję za troskę, ale nie martw się, absolutnie nic mi nie dolega. Jeśli chodzi o jaszczurki - pieniądze, kapitan statku, który był eee... winny mnie i Victorii przysługę, bo trochę przyspieszyłyśmy pewne formalności w porcie po przypływie i odrobina transmutacji. Nie że chciałam je zabierać, ale nie mogłam przecież wypuścić magicznych jaszczurek w mugolskim porcie. Nie mogłam ich też zostawić tam, gdzie je znalazłam, bo były w śmiertelnym niebezpieczeństwie, a w Egipcie wszystko działa zupełnie inaczej i nie za bardzo miałam dokąd się z nimi zgłosić. Ale wolałabym, żeby ktoś na nie zerknął, żeby same nie stały się śmiertelnym niebezpieczeństwem. Albo żebym czymś ich nie otruła. Myślałam o Hagridzie, ale uznałam, że jeśli jednak są śmiertelnym niebezpieczeństwem, nie powinnam mu ich pokazywać, a jestem pewna, że Ty będziesz potrafił powiedzieć mi o nich coś więcej.

Tak, widziałam się z nią nawet jakiś czas temu. Zdaje się, że ona i jedne z moich przyjaciół są dalekimi krewnymi i niedawno spotkali się w Dolinie. Sam sprzedawca zdawał się na amuletach doskonale znać, miał ich mnóstwo, także bardzo starych, ale rozumiesz - jestem gliną, bycie podejrzliwą to moja druga natura. Kupiłam go, bo ładnie wyglądał i zdaje się mieć miłą symbolikę.

Mam nadzieję, że faktycznie Ci się przysłuży i że u Ciebie - oraz w New Forest - wszystko teraz w porządku. Pamiętaj, że zawsze możesz dać znać, gdybyś potrzebował wsparcia.

Pozdrowienia
Brenna



RE: Nieve - Basilius Prewett - 24.09.2024

4 sierpnia 72
Laurencie,
oczywiście nie podejrzewam Ciebie o takie numery, ale nie obiło Ci się przypadkiem o uszy, kto z naszej kochanej rodziny postanowił wstawić ogłoszenie do Czarownicy w moim imieniu? Proszę Cię też, jeśli jakąkolwiek ciotka lub wujek zapyta Cię o to wyjaśnij im, że był to jedynie nieśmieszny żart, a nie prawdziwe ogłoszenie matrymonialne.
B.



RE: Nieve - Eutierria - 13.10.2024

Do Zarządcy
New Forest
Laurencie,

mam nadzieję, że mogę Ci jeszcze mówić po imieniu? Nie wiem nawet, czy pamiętasz mnie po tylu latach, ale ja z pewnością nie zapomniałam Ciebie i ciepła, którym emanowałeś. Nie wiem też do końca, w jaki sposób zacząć tego typu list, bo przez moje słowa tym razem nie przebija się pewność siebie.

Napiszę więc tak: w dniu rozejścia się nas na ostatnim roku, wybrałam ścieżkę pracy naukowej i byłam obecna na Polanie Ognisk w dniu, w którym próbowałeś przekroczyć granicę Kniei. Jak głęboko sięga Twoje zaangażowanie w tę sprawę? Istnieje wiele rzeczy niedających mi spokoju i od wielu dni nie opuszcza mnie wrażenie, że możesz mieć z tym coś wspólnego. Zdaję sobie sprawę z tego, że może to brzmieć dziwnie, ale... Spotkaj się ze mną - proszę - w siedzibie kowenu Whitecroft, gdzie mogłabym zbadać tę sprawę głębiej. Nie mam powiązania z Isobell i tym, co wydarzyło się podczas Lithy, Whitecroft jest jednak moim dobrym miejscem, jeżeli chodzi o sprawy spirytystyczne.

Istnieją sprawy niemożliwe do poruszenia przeze mnie korespondencyjnie.


Caroline Aberoth



RE: Nieve - Victoria Lestrange - 22.10.2024

30.08.1972, Londyn

Kochany Laurencie,

wczoraj mnie też doszły mnie słuchy, że niektórzy jasnowidze doświadczają wizji ognia i ciemności i że w trakcie jesieni mogą wybuchać pożary (zasugerowano mi sabaty w myśl pechowego Beltane, ale też inne przypadkowe daty…). Nie wiem na ile to sprawdzona informacja (przesłała mi ją Brenna) i zresztą napisałam do Vakela Dolohova, pamiętasz go, siedzieliśmy obok niego na pojedynku mojego kuzyna z twoim znajomym, bo chciałam to potwierdzić, chyba znasz moje zdanie co do wróżb i jasnowidzenia, a tym bardziej jeśli to jakieś całkowicie anonimowe źródło… też mogę takie plotki rozsiewać i w sumie to właśnie to robię. Dam Ci znać, jeśli mi odpisze, w każdym razie nie chciałam, żeby Cię coś zaskoczyło. Coś musi być na rzeczy skoro to nie tylko Florence, ale tak jakby treść jest trochę inna?


Całuję,
Victoria



RE: Nieve - Victoria Lestrange - 20.11.2024

12.08.1972, Londyn

Kochany Laurencie.

Że co zrobił?????

*w tym miejscu nastąpiło kilka zamazanych gryzmołów*

Do jasnej cholery, czy Wy nie powzięliście ŻADNYCH środków ostrożności??? Astaroth mówił mi, że nad sobą nie panuje! Kiedy się ze mną spotkał, to musiałam się nagimnastykować i zapewnić go o WSZELKICH środkach i że sobie z nim poradzę, gdyby coś mu odwaliło. Prosił mnie, żebym spróbowała opracować dla niego eliksir na to niepowstrzymywane łaknienie. Błagam Cię nie mów mi, że byliście tak głupi i sobie o tym zapomnieliście, albo że nie wiedziałeś, bo go wskrzeszę i uduszę.

Skierowałam go do Sauriela tak swoją drogą. Niech sobie pogadają jak wampir z wampirem. Nie wiem ile Ci Astaroth o sobie mówił, ale został przemieniony niedawno, a jego wampirzy stwórca zostawił go samemu sobie i musi wszystko odkrywać sam. Sauriel z kolei potrafi się kontrolować jak mało kto, serio. A jeśli chodzi o Geraldine i Astarotha – też nie wiem, jaka jest ich relacja, ale prosił mnie, żebym nie mówiła jej o tym, że bierze udział w moich eksperymentach, więc możesz sobie sam dopisać resztę.

Laurent, naprawdę. Czy możesz choć przez jeden tydzień się w coś nie pakować? Jeden tydzień.

Jak skończyłam swoją robotę, to już nikogo z Was nie było. I nie rozumiem, czemu miałeś go niańczyć. Mógł podpłynąć do jakiegoś zacienienia i się teleportować, nie musiał tam siedzieć cały dzień. Mógł też wypić eliksir ochrony przed ogniem, dałam mu jeden jakiś czas temu. To nie jest małe dziecko, którym trzeba się zajmować, zagubione czy nie.

Tak czy siak, cieszę się, że już nic Ci nie jest. Ja wróciłam późno, a wczorajszy dzień przeleżałam w salonie.

Czy chcesz eliksir nasenny na spokojny sen? Albo popilnować Cię?


Też Cię kocham, ale kiedyś dostanę przez Ciebie zawału,
Victoria



RE: Nieve - Atreus Bulstrode - 22.11.2024

25.08.1972,
Londyn

Lorie,

W Kniei zalęgło się nowe gówno - nic mi nie jest - które wygląda jak jakaś nowa wersja Widm. Karmiło się kotami i zdawało się, że było zdolne wpływać na umysły ludzi i skłaniać ich do robienia tego co chciało. Typ, który mieszkał w Dolinie, próbował zaciągnąć mnie do lasu jako kolację dla tego potworka i wydawał się przy tym w ogóle nieświadomy tego, jaki efekt taki istota miała dla innych. Strach, przerażenie, gdzie jedyna rozsądna opcja to dla ciebie ucieczka. Nie wyszło jednak z Kniei.

Do tej pory zdawało się skarmiać okolicznymi kotami i dlatego w Dolinie było pełno zgłoszeń że sierściuchy poginęły. Zgłosiłem to do siebie i do Kontroli Stworzeń, ale może ty gdzieś słyszałeś o czymś podobnym?


Atreus



RE: Nieve - Electra Prewett - 01.12.2024

28.08.1972

Kochany Lauri,

czytając twój list zrobiło mi się bardzo ciepło na sercu. Takie komplementy są zawsze mile widziane, zwłaszcza jeśli pochodzą od osoby, która sama jest niezwykle inteligenta i wygląda jak młody bóg, który właśnie wyłonił się z piany morskiej.
Nie wiem natomiast, o co ci chodzi z tymi chochlikami. Przecież ja nigdy nie przepuściłabym okazji, żeby pochwalić naszych dzielnych kuzynów, a w szczególności bohaterskiego Atreusa! Poza tym, jako Prewett muszę dbać o to, by nasza rodzina była publicznie kojarzona z szacunkiem do prawa i służb.
A jeśli faktycznie ten wywiad przypadkowo trafiłby na biurko Atre, to byłabym zobowiązana♡

Buziaki,
Ellie

PS Pamiętasz chustę, którą dostałeś ode mnie na Yule? Ostatnio zaczęłam ćwiczyć transmutację i myślę, że na kolejne święta mogę uszyć coś z materiału, który zaczaruję tak, by wyglądał jak prawdziwe ruszające się fale.



RE: Nieve - Isaac Bagshot - 05.12.2024

1.09.2972
Manchester


Drogi Laurencie,

mam nadzieję, że mój list zastanie Cię w dobrym zdrowiu i że przez szpary mroku, które czasem zdają się nas otaczać, przebija się do Ciebie choć odrobina słońca.

Piszę do Ciebie, bo będę potrzebował Twojej pomocy. Twoje umiejętności opieki nad magicznymi stworzeniami oraz Twoja wiedza o zwierzętach mogą okazać się niezastąpione w sprawie, którą się obecnie zajmuję. To coś nietypowego...

Czy możemy spotkać się w bibliotece Parkinsonów 3 września? Będę wdzięczny, jeśli znajdziesz chwilę czasu.

Isaac



RE: Nieve - Olivia Quirke - 01.01.2025

Londyn, 1.09.1972

Kochany Laurencie,

dostałam od mojej znajomej kontakt do... Kogoś z Twojej rodziny. Powiedz mi proszę, czy znasz dobrze Basiliusa Prewetta? To jakiś Twój kuzyn? Czy mogę mu ufać? Wiem, że to uzdrowiciel, ale nie chciałabym, żeby cokolwiek co mu powiem, wyszło poza mury jego gabinetu.

PS Ostatnio jestem coraz lepsza w gotowaniu, nie chwaląc się. Spróbuj tego ciasta, a uniesiesz się nad ziemię jak piórko.

PPS Radzę nie jeść go na świeżym powietrzu. Poważnie.

Ściskam,

Olivia

Do listu dołączony był kartonik z dwoma równo ukrojonymi kawałkami ciasta w kolorze pastelowego różu. Pachniało malinami i tak też smakowało. Na każdym kawałku znajdowały się czerwone wiórki, układające się w kształt pióra. Po zjedzeniu kawałka ciasta mogłeś unieść się w powietrze na kilka centymetrów. Raczej nie powinieneś odlecieć, jeśli byłeś w zamkniętym pomieszczeniu. Raczej...