![]() |
|
Floret - Jastrząb Ger - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Floret - Jastrząb Ger (/showthread.php?tid=232) |
RE: Floret - Jastrząb Ger - Mirabella Plunkett - 28.05.2025 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=R2dAsxU.png[/inny avek] 10.09.1972
Geraldine, coś niedobrego dzieje się na morzu. Nie wiem, czy ma to związek z ostatnimi wydarzeniami w Londynie, ale byłbym głupcem, gdybym nie założył, że tak. Jesteś moją córką, krwią z krwi, jesteś jedną z najlepszych łowczyń w Artemis: musisz płynąć. Bądź moimi oczami, przedłużeniem mojej ręki i moją wolą. Znasz mnie tak, jak nikt - wiesz, co bym zrobił, gdybym płynął z Wami. Ufam Ci. Gerard Yaxley RE: Floret - Jastrząb Ger - Romulus Potter - 04.06.2025 Ger, Potrzebuję pomocy. Twój debilny facet i jego nieczuły przyjaciel Bendżaminek mi dokuczają. Ambroise zrzucił na mnie klątwę, a Benjy jeszcze ją pogłębia. Nie wiem, co robić. Pewnie wkrótce umrę. Nie chcę kłopotać Corneliusa, ale ewidentnie będę musiał. Wiesz może coś o Arats Ajōwt? Jeśli znajdziesz gdzieś stary czy nowy list z tymi słowami, to za żadne skarby go nie czytaj, żebyś również nie padła ofiarą tej klątwy. Ja to, głupi, zrobiłem i teraz mam przejebane. Romek RE: Floret - Jastrząb Ger - Mirabella Plunkett - 10.06.2025 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=R2dAsxU.png[/inny avek] 11.09.1972
Geraldine, Szkocję ominęła pożoga, lecz czy to ma jakieś znaczenie w obliczu tragedii, które ostatnio dotykają Knieję, a teraz i sam Londyn? Będę potrzebny na miejscu, czas działać. Ufam Ci, wprowadź tę osobę. Pamiętaj jednak, że wypływacie na niebezpieczną misję. W 1958 mieliśmy już podobny przypadek, możesz nie pamiętać, bo wtedy nie było aż takiego zagrożenia i podejrzeń, że osoba trzecia maczała w tym palce. Wtedy również wypłynęliśmy razem z Ministerstwem, opłynęliśmy linię brzegową i znaleźliśmy źródło kilka kilometrów od brzegu. Pojawiły się wtedy trzy węże morskie, zbłąkane, niepotrafiące wrócić na środek oceanu. Walka z nimi była zaciekła i nie obyło się bez trupów po naszej stronie. Uszkodziły statek, ale udało się je przepędzić. Jeżeli moje przypuszczenia są słuszne, mogą odpowiadać za to, co się dzieje, również teraz. Nie bierz tego jednak za pewnik - nie mamy dowodów, że to one są przyczyną, poza tym co miałyby tu robić po kilku latach? Uważaj na siebie i przygotuj się, tym razem statek będzie odpowiednio zabezpieczony. Gerard Yaxley RE: Floret - Jastrząb Ger - Millie Moody - 13.06.2025 9.09
dostarczone przez: Kruk Miles ![]() Stonks żyjesz?! Pojebany świat, pojebane życie, ale wierzę, że przetrwałaś i To Be wróci do mnie bez listu przy nodze, albo lepiej Z TWOIM LISTEM przy nodze. Jeśli to czytasz to zajebiście, spotkajmy się jakoś kurwa, bo to co się dzieje sprawia, że nie wiem, czy znów będzie okazja. Śniadanie pojutrze? Dolina ponoć też oberwała, więc pewnie nie u Bertiasa, ale może polatamy nad wybrzeżem i ogarniemy jakiś pub gdzie im godzina nie robi, żeby piwo podawać? Muszę się kurwa z Tobą napić kobieto, błagam odpisz....... Thunder RE: Floret - Jastrząb Ger - Bard Beedle - 21.06.2025 List dotarł 11.09.1972 roku. Cork, 10.09.1972
Droga Geraldine! mam nadzieję, że ten list zastanie Cię całą i zdrową. Od kilku dni krążą wiadomości o tym, co wydarzyło się w Londynie i choć część z nich brzmi jak plotki, trudno całkiem je zlekceważyć. Wiem, że potrafisz sobie poradzić, ale mimo wszystko chciałam zapytać, czy wszystko u Ciebie w porządku? U nas na szczęście spokojnie. Kamienica pod Londynem trochę ucierpiała, ale nas tam nie było. Jak co roku, we wrześniu pojechaliśmy na klify. Tyle lat już minęło, a i tak nie potrafię inaczej. Trzeba było pojechać, zapalić świecę, posiedzieć w ciszy. To zawsze był nasz miesiąc. Od śmierci Finna przecież wcale nie upłynęło tak długo, jak niektórzy chcieliby udawać. Nawet jeśli ojciec twierdzi, że już wystarczy tego wdowieństwa, przecież trzeba żyć dalej, mam obowiązki i wszystko musi się jakoś poukładać. Mi się wydaje, że dopóki potrafię jeszcze o nim mówić w czasie teraźniejszym, mogę sobie pozwolić na trochę spokoju. Co prawda, to nie zmienia faktu, że nie mam tu zbyt wiele do powiedzenia. Ale! Jakimś cudem, Morgana wciąż jest po mojej stronie... W pożarach zginął sir Edmund. Stary dziad spalił się podczas wieczorku hazardowego. Ponoć był tak schlany, że nawet nie próbował uciekać. Zidentyfikowali go po sygnetach, bo została z niego kupka popiołu. Morgana okazała mi łaskę. Nie powiem, że się cieszę, przynajmniej nie głośno, muszę teraz przez jakiś czas zachowywać odpowiednią minę. Krępujące, ale do zniesienia. Najważniejsze, że temat aranżów został chwilowo odłożony. Mairead ma się dobrze. Rośnie jak na drożdżach i mówi coraz więcej rzeczy, których nawet nie powinna słyszeć. Zaczynam podejrzewać, że niektóre powtarza z rozmysłem, żeby sprawdzić, jak daleko może się posunąć. Niezła z niej aktorka. Po matce, jak nic. A Ty? Napisz, proszę. Czy u Ciebie wszystko dobrze? Jak się czujesz po tym wszystkim? Co z domem, co z rodziną? Myślałam o Tobie, gdy tylko usłyszałam pierwsze wieści. Mam nadzieję, że to wszystko Cię nie dosięgło, albo przynajmniej nie zabrało zbyt wiele. Czekam na wiadomość.
Ściskam, Leta Bard: Cornelius Lestrange
RE: Floret - Jastrząb Ger - Ambroise Greengrass-Yaxley - 01.07.2025 Londyn, 13.09.1972
Rina, mam nadzieję, że dzień mija Wam spokojnie. Chciałem dać Ci znać, że prawdopodobnie wrócę dziś trochę później niż wstępnie zakładałem. Mam nadzieję, że to dla Ciebie w porządku? Po części udało nam się załatwić sprawy związane z remontem klatki schodowej kamienicy, choć nie ma wątpliwości, że to będzie dłuższa przeprawa. Jeśli chodzi o mieszkanie, może być jeszcze trudniej. Opowiem Ci wszystko, gdy wrócę do domu. Mamy jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, zanim zaczniemy zbierać się z Londynu. Dodatkowo, Nora zaprosiła nas do siebie na drinka i rozmowę. Ma klątwę do złamania, która najmocniej aktywuje się późnym wieczorem. Posłałem do niej Benjy'ego, więc też tam będzie, prawdopodobnie wrócimy razem. Postaram się nie zasiedzieć, ale sama dobrze wiesz, jak to wygląda, gdy już dochodzi do podobnych spotkań. Nie czekaj na mnie, jeśli będziesz zmęczona. Daj znać, jeżeli potrzebujesz, żebym zgarnął coś w drodze powrotnej. Twój
Roise RE: Floret - Jastrząb Ger - Erik Longbottom - 03.07.2025 —10/09/1972—
Geraldine,
skoro piszesz, to zakładam, że Tobie też udało się jakoś przetrwać ten koszmar. W sumie... spodziewałem się tego. Kto jak kto, ale Yaxleyowie potrafią sobie radzić w tak ekstremalnych sytuacjach. Niestety nie mam zbyt wielu dobrych wieści. Żyję, co chyba jest dobrą wiadomością. Nikt z moich bliskich nie został śmiertelnie ranny w pożarach i większość jakoś się trzyma. To też jakiś pozytyw. Ogień dotarł do Doliny Godryka i... Warownia padła. Prawie. Tak jakby. Budynek nie jest w najlepszym stanie. Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek rezydencja była w gorszym stanie. Chyba nigdy... Nigdy nie było z nią tak źle. Nawet w jakichś starych opowieściach ojca czy dziadka. Bywała zaniedbana i czasem potrzebowała remontu, ale to... Nasze zabezpieczenia nie wytrzymały. Próbujemy to jakoś poskładać do kupy, ale nie mam pojęcia, ile nam z tym zejdzie. Jak sytuacja u ciebie? Ogień dotarł do Snowdonii czy wyjątkowo oszczędził tamte okolice? Pozdrawiam,
Erik odpowiedź na wiadomośćRE: Floret - Jastrząb Ger - Bard Beedle - 17.07.2025 [Papeteria z ręcznie czerpanego papieru z suszoną lawendą i płatkami róż, herb rodowy wytłoczony na górze strony, chabrowy atrament, elegancka kaligrafia.] Exmoor, 13.09.1972 roku
Droga Geraldine, Pozwól mi najpierw pogratulować Ci z okazji ostatnich owocnych wydarzeń - wiem, że czeka Cię czas wyjątkowo pracowity, a jednocześnie przynoszący wiele satysfakcji. Zwracam się dziś do Ciebie z uprzejmą prośbą - chciałabym, abyś znalazła dla mnie dwie godziny dziś, pomiędzy jedenastą a trzynastą. Mam nadzieję, że pozwolisz mi podzielić się z Tobą pewnymi zamiarami, które - jak liczę - przypadną Ci do gustu. Zastrzegam od razu, że jeśli uznasz moje plany za warte Twojej uwagi, nie miałabym nic przeciwko temu, byśmy przedłużyły to spotkanie o tyle, ile uznamy za stosowne. Z serdecznością.
U.E. Lestrange RE: Floret - Jastrząb Ger - Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.07.2025 Londyn 13.09.1972
Miło słyszeć, że oboje dobrze spędzacie czas. Magiczne stworzonka to chyba jeden z jego ulubionych tematów. Całe szczęście, trafił na kogoś wybitnie obeznanego z tematem. Uważaj, żeby nie dawać mu za dużo cukru. Wtedy staje się jeszcze bardziej absorbujący. Gwarantuję Ci, że jeśli dasz mu babeczkę albo dwie więcej niż to wskazane, żadne z Was nie zaśnie. A bywa wyjątkowo przekonujący, gdy tego chce. Zresztą zapewne sama już to wiesz. Powodzenia. Będzie Ci potrzebne
Roise RE: Floret - Jastrząb Ger - Baba Jaga - 18.07.2025 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4FpgFTd.png[/inny avek] 14 września 1972
Córo moja, w pełni się z tobą zgadzam, że im więcej medyków wśród nas, tym tylko lepiej - wiem, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, jak czasem ich obecność to sprawa między życiem a śmiercią. Dlatego cieszy mnie niezmiernie twoja inicjatywa. Oczywiście, pamiętam Ambroisa i łączącą nas współpracę - przybądźcie więc, będę was wyczekiwał. Zrobię też co w mojej nocy, by prosiak wyszedł godny królewskiej uczty, wszak wiesz dobrze że najlepsze są te, które pieczone są nieprzerwanie przez trzy dni. Mało czasu, ale zarządzę co potrzeba jak najszybciej. Wyczekiwać was będę,
Ojciec Twój |