![]() |
|
Alexander z dworca ZOO - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Alexander z dworca ZOO (/showthread.php?tid=2071) |
RE: Alexander z dworca ZOO - Philomena Mulciber - 30.01.2026 dawno spóźniona odpowiedź na ten list
Londyn, 01.09.1972r.
Alexandrze, doskonale świadoma jestem defetystycznego charakteru wróżb Twej matki, nie ma toteż potrzeby, aby go podnosić przy każdej okazji. Niezmiennie pozostaję zdania, że niektóre przepowiednie mają byt z tego tylko powodu, że człowiek sam im się pozwala spełnić. Przypominać, czyją odpowiedzialnością jest przyszłość rodu Mulciber i jego proroctwa, byłoby marnotrawstwem atramentu. Racz, panie Mulciber, ciało swego brata pozostawić w spokoju. Odgrażanie się w ten sposób urąga godności, lecz nie jego, a Twojej. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Czy mam rozumieć, że Stanley Borgin nie sprawi domowi kłopotu? Być może jest Ci wiadome, czy zamierza dochodzić po ojcu jakich roszczeń bądź chowa urazy, które mogłyby zwrócić go przeciwko nam. Nieraz bękarty okazują się utrapieniem. Najwięcej zwróciła moją uwagę Scarlett Mulciber. Odwiedziła mnie przed kilku dniami i wykazała wiele chęci w kierunku rozwijania się pod moją protekcją. Wkrótce potem podpisała z kancelarią umowę o pracę, którą to zaczyna od dziś. Przysłużyłbyś się, naświetlając przyszłość tego angażu. Czy należy spodziewać się konfliktu? W jakich obszarach dziewczę będzie wymagało szczególnego przewodnictwa? Odpowiadając zaś na prośbę o spotkanie: aby rozmawiać o sprawach rodu, czasem dysponuję zawsze. Zjaw się u mnie w godzinach wieczornych choćby nazajutrz. Philomena RE: Alexander z dworca ZOO - Scarlett Mulciber - 15.02.2026 Londyn, 17.09.1972 r.
A wiesz... zaniepokojona jestem. Dziś nad ranem odkryłam w sobie brak - a tenże brak pozostawał niezwykle irytujący w swojej formie i swym kształcie. Ciut za bardzo, aby to puścić go mimo uszu, pozwalając ulecieć niczym sierpniowy wiatr. Otóż sęk w tym, że przy moim domostwie kręci się Bies, a ten żniwa swe zbiera obfite. I nie bądź że naiwny, że ten chadza jedynie po lasach i z lasu wyjścia nie zna. Otóż Bies, tenże Bies z lasu wyjść potrafi i potrafił niejednokrotnie. A jeśli nie Bies to i inne maszkary zdobią ciemne, oblepione brudem ludzkiego umysłu i czynu, ulice. Karmiąc się pychą i grzechem, stąpając ociężale w poszukiwaniu swych ofiar. I tak ten brak wprawia mnie w frustrację, podkopując wszak moje kwalifikacje - może już nie używane co prawda zawodowo, bo zajęłam się prawem żywych - ale życiowo, życiowo jak najbardziej. Bo kto postanowił czerwoną nić przeznaczenia choć raz spleść ze światem ezoterycznym, ten już w tym świecie pozostanie. Bo widzisz, piszę do Ciebie, abyś być może znalazł dla mnie trochę czasu - a być może ciut więcej niż trochę. Jeżeli oczywiście zechcesz, mi zaś zależy szalenie. Jakbyś mógł pochylić się nad moją duszą i uraczyć swą mądrością z dziedziny run. Znam ich kilka, być może kilkanaście, wszak Frida - ta z Norwegii, nie te najdroższe dziecię o którym Ci opowiadałam, nauczyła mnie ich - bo te najczęściej używałyśmy w pracy. A jednak czuję, że znam ich niewystarczająco - A ty, jako mój przewodnik, w swej wręcz ojcowskiej marudności niemal patronus, mógłbyś i tego mnie nauczyć. Byłabym spokojniejsza, ciut szczęśliwsza, w jakiś sposób pełniejsza. Twoje ulubione, chociaż niewdzięczne, dziecię
Scarlett RE: Alexander z dworca ZOO - Dearg Dur - 04.03.2026 noc z 11 na 12 października![]()
Zachód słońca nad brzegiem morza nie zgasł, ale miodem spływającym z nieboskłonu przemienił się w złociste oczy kruka, który z krzykiem wzniósł się i pomknął na zachód ku płonącej wyspie. Światło świata zgasło, bryzgając czarne sklepienie mrowiem gwiazd wyznaczających kurs podróżnikom, aż łupiąc użyczonym okiem powracającego ptaszyska, dostrzegłeś znajomą postać kędzierzawego jasnowidza z Praw Czasu. Stał pośród ruin na wzgórzu głaskanym morską bryzą. Nagle zjawił się obok niego okutany całunem eremita dzierżący latarnie. Pikując w dół zrozumiałeś, że jego twarz okazała się twarzą młodzieńca, a chwyt na lampionie zdawał się niepewny, gdy wskazał miejsce między szczątkami kamiennych ścian. Ziemię rozjarzył na moment błękit ukrytych run, a odsłonięte w ten sposób przejście łagodnie prowadziło w dół, ku majaczącej na końcu łagodnej łunie, za którą podążył z młodym starcem mężczyzna. Gratuluję udanego rzutu na proroctwo. Twoja wizja przyszła w noc poprzedzającą poranną wyprawę członków Cutty Sark do Lamezia Terme.[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=j7JaasF.png[/inny avek] RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 18.03.2026 List napisano dość chwiejnym, ale niewątpliwie należącym do Lorien pismem. W dodatku w dołączonej kopercie znalazło się kilka ważnych dokumentów dot. pełnomocnictw wydanych przez Lecznicę Dusz. Londyn, 18-07-1972
Alexandrze, Nie będę pytać dlaczego nie poinformowałeś mnie o stanie zdrowia Donalda. Nie chcę tego wiedzieć, nie chcę znać szczegółów. Nie mam siły się nad nimi roztkliwiać teraz. Nie. A nie mówiłam? Jest jedyną rzeczą jaka przychodzi mi teraz do głowy i ciśnie się na usta. Mam nadzieję, że przekażesz te słowa Philomenie. Przekaż jej je ode mnie. Powiedz, że jako Pani Mulciber przesyłam jej moje najszczersze wyrazy współczucia. Skontaktowałam się z szanownym panem Tezeusem Lovegoodem, który, jak zapewne dobrze ci wiadomo, jest ordynatorem Lecznicy Dusz, w której umieszczono twojego brata. Wyjątkowo kulturalny i profesjonalny człowiek, choć uważam, że jego sekretarka parzy okropną kawę. Nasze spotkanie przebiegło… interesująco. Pan Lovegood nie do końca jest typem człowieka, którego spodziewałabym się na tym stanowisku. Zapewnił mnie, że Donald nie jest dla niego jedynie kolejnym przypadkiem - i że w jego stanie wciąż istnieje przestrzeń na działanie. Rozmawialiśmy długo, znacznie dłużej, niż pierwotnie planował w swoim napiętym grafiku. Jestem nim wyjątkowo pozytywnie zaskoczona i cieszę się, że Donald jest pod odpowiednią opieką. Mam nadzieję na dalszą owocną współpracę. Nie mniej pan Lovegood jest Ci bardzo wdzięczny za datek, który został przekazany moimi dłońmi na rzecz Lecznicy. Nie dziękuj, to oczywiste. Zwrócił jednak moją uwagę na coś znacznie bardziej istotnego niż sama hojność. Na fakt, że w obecnej sytuacji Donald nie potrzebuje troski, a konkretnych decyzji. Najlepiej podjętych przez kogoś kto nie jest złamany i zdewastowany żałobą po nim jak na przykład jego babka czy brat czy… żona. Nie chciałabym czegokolwiek sugerować, ale odwlekanie formalności jedynie ogranicza możliwości działania. A te - jak sam przyznał - mogą mieć kluczowe znaczenie w przyszłości. Pozostawię Ci ocenę, czy chcesz być tym, który je blokuje. Be a good boy, Alex. Podpisz dokumenty. Całuję, Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 18.03.2026 Odpowiedź na jego list przyszła niemal natychmiast - jeszcze tego samego wieczoru Paul przyniósł dwa kawałki pergaminu. Dziękuję panu,
panie Alexandrze Mulciber za kooperację. Kopie dokumentów będą do wglądu w moim gabinecie w Ministerstwie Magii w godzinach jego urzędowania w dni powszednie. Z poważaniem, Lorien Mulciber Sędzia Wizengamotu, Ministerstwo Magii, Londyn, Wielka Brytania. Drugi list - spłonął zaraz po przeczytaniu, parząc opuszki palców Alexandra. Nie pytaj czy sprawia mi to przyjemność. Spytaj jak długo musiałam na to czekać.
Ale nie bój się mio Alessandro. Nie bój się śmierci! Nie śmierci on jest, nie kata. Mój ci on, mój! Bój się tych, którzy śmierci ci odmówią, jak spragnionemu psu wody. RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 20.03.2026 [inny avek]https://i.ibb.co/q3vg6x3Y/Bez-tytu-u.jpg[/inny avek] Odpowiedź na list z 1. stycznia 1947 roku - przyszła dw-trzy dni później ze względu na odległość między Norwegią, a Włochami. Ciao Alex! U nas śnieg spadł tylko na wulkanie, ale w miasteczku nic a nic. Powiedziałam papie, że się tam nudzisz. No i wcale mnie to nie dziwi, bo Norwegia to strasznie nudne miejsce. Tyle śniegu. Ja nie wiem kto by chciał tam mieszkać. Muszą mieć tam nie po kolei w głowach. Albo całkiem tam już im mózgi zamarzły i dlatego tam żyją. Ale no. Papa pomyślał i kazał ci napisać, żebyś powiedział swojemu tacie, że mój tata powiedział, że jeśli twój tata nie ma nic przeciwko, to mój tata może zaraz złapać świstoklik i cię zabrać tu do nas do Sant’Alfio. Z ciocią Seliną jak będzie chciała. No i papa by został kilka dni z wujkiem, bo ma mu do pokazania jakieś dokumenty co to mu dziadek dał. Nie wiem, nie pytałam, bo jak ostatnio spytałam go o taką jedną bitwę to zaraz się wszyscy przy stole zaczęli kłócić. Ponoć to się nazywa “sprzeczne poglądy polityczne”. Nie wiem. Mama coś kręciła nosem, ale ciocia Francesca zaraz powiedziała, że ma nie wydziwiać i im więcej gości tym lepiej! Ciocia Francesca robi takie dobre ciasto cytrynowe i ma dwójkę dzieci - Toma i Tima. Ale ich tu teraz nie ma, ale jest moja kuzynka Beatrice. Znasz ją, była u nas na Samhain! To ta co nosi takie strasznie grube okulary i wszystkiego się tak strasznie bała na sabacie. Musisz obiecać, że jej nie powiesz, ale jak powiedziałam, że może przyjedziesz to zaraz się zrobiła taka czerwona i uciekła do swojego pokoju. Mama powiedziała, że nie wolno się z Beatrice śmiać, bo się w tobie “zadurzyła”. Nie wiem co to znaczy, ale brzmi jak “zadłużyła”. Pożyczałeś jej hajs? Na pewno wydała na czekoladowe żaby, bo widziałam jak jadła po cichu, żeby ciocia nie widziała, bo wtedy ciocia się złości. Ale wujek mówi, że Beatrice rośnie i wszyscy boją się dodać “że chyba wszerz” bo jak Tom to powiedział to dostał po uchu! Szkoda, że nie macie tam trolli. Trolle są strasznie obrzydliwe. Chciałabym takiego jednego zobaczyć. Ponoć dziadek kiedyś polował na trolle górskie, jak był “piękny i młody” i gdzieś ma pochowane na strychu ich skóry. Możemy poszukać jeśli przyjedziesz. Ciekawe czy po tylu latach będą tak śmiesznie pomarszczone jak rodzynki w kompocie. Dziękuję za obrazek. Powiem Beatrice, że uważasz, że jestem “piękną dziewczyną”. Ha Ha. Może się popłacze i posmarka jak taki troll górski. Chciałabym być takim wietrzydłem. To nawet brzmi super. Wietrzydło. Nie wiem tylko czy mam krwiożerczą naturę, chociaż przedwczoraj jadłam całkiem żywą ośmiornicę. Normalnie jeszcze się ruszała na talerzu i w ogóle! Dziadka nawet osikała tuszem i nie mógł tego domyć! Totalnie porozmawiaj z tatą o przyjeździe. Będzie super! Całuję, Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 25.03.2026 Koło południa 23.09. Paul wylądował na biurku Alexandra z krótkim liścikiem od Lorien, której ewidentnie nie chciało się fatygować do Departamentu Tajemnic. Alex,
Zapomniałam Ci rano powiedzieć co mi się śniło. Otóż w śnie kupiłam jacht. Był taki śliczny, normalnie nówka nie śmigana. I tak sobie myślę, że to nie głupi pomysł i dobra inwestycja. Weź mi sprawdź w sennikach czy to nie znaczy, że mnie pożre jakaś ryba, zanim zacznę szukać jakichś ofert. Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 25.03.2026 Późną nocą (tzn., po tym jak dotarł do niej list Richarda z 1/2.10 Lorien posłała Paula do Alexandra
Jestem w posiadaniu czegoś, co podejrzewam mogłoby mieć dla ciebie wyższą wartość sentymentalną (chyba należało kiedyś do twojej babki). A konkretnie - pierścionek zaręczynowy, który Robert ofiarował mi przed ślubem.
Jeśli jesteś zainteresowany odkupieniem go, możemy ponegocjować, choć uważam, że takie 300- 350 galeonów to uczciwa cena. - Lorien RE: Alexander z dworca ZOO - Lorien Mulciber - 25.03.2026 Odpisała na marną próbę negocjacji (myślisz, że Donald jest z ciebie dumny Alexandrze?) natychmiast. Jak tu spać, gdy w grę wchodzi poważna gotówka? Był na moim palcu przez parę miesięcy to go cenię znacząco wyżej, ale masz rację...
Jak dla rodziny to 400 galeonów + podatek 23%. RE: Alexander z dworca ZOO - Philomena Mulciber - 26.03.2026 Odpowiedź do tego. 2.10.1972r.
Alexandrze, skłaniam Cię do zastanowienia się nad swoim stylem życia, a szczególnie tym, jaki ma on wpływ na Twoje zdrowie. PM napisała babcia, która prawdopodobnie od dawna nosi sztuczną szczękę poskładaną z najpiękniejszych ludzkich zębów wyrwanych i wykupionych dla tego celu w późnych latach czterdziestych od underprivileged mugolaków w kryzysie skrajnej biedy. #WaterlooTheeth Alexander oczywiście dostał z listem 600 Galeonów. |