Secrets of London
Floret - Jastrząb Ger - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Floret - Jastrząb Ger (/showthread.php?tid=232)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17


RE: Floret - Jastrząb Ger - Bard Beedle - 06.10.2025

Do listu załączono siatę suszonych grzybów, butelkę jarzębinówki i dwa wełniane swetry oraz trzy laurki od dzieciaków, na których państwo młodzi mają obrzydliwie żółte włosy.

21 września 1972 r.

Kochani,


No, no! Dotarła do nas wieść, że się zaręczyliście i że ślub już za pasem - ogromne gratulacje! Cieszymy się razem z Wami i życzymy, żeby to wspólne życie było jak dobra nalewka: im dłużej się maceruje, tym lepiej smakuje.


Bardzo byśmy chcieli przyjechać, uścisnąć Was osobiście i wznieść toast za młodych, ale niestety, sezon grzybiarski w pełni, a w „Pod Prośną Lochą” tylu gości, że już nawet sołtys musiał rozbić namiot za stodołą. Nie narzekamy, ale nawet do miasta nie damy rady się wyrwać. Co dopiero mówić zagranicę.


Za to jak tylko znajdziecie chwilę po całym tym weselnym rozgardiaszu, wpadajcie do nas w góry! Dla Was zawsze znajdzie się wolna chata, nawet jeśli trzeba będzie kogoś wywieźć na taczce. A i opijemy wtedy wszystko, jak należy!


Ściskamy Was mocno i życzymy, żeby Wam się razem dobrze działo.


Józef i Marzena Kołpakowie z dziećmi - Józefiną, Marcysią i Przemkiem.
Ośrodek Wczasowy „Pod Prośną Lochą”



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 24.10.2025

28/09/1972

Wyjeżdżam, nie zdążę się spotkać. Dzięki za wszystko, przede wszystkim za buty - naprawdę doceniam gest.

Życzę Wam szczęścia. Dbaj o siebie i o Roise’a. To palant, ale teraz Twój. Pilnuj go.

B.



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 28.11.2025

09/10/1972

Geraldine,


jeśli Twoja propozycja wciąż leży na stole, chciałbym ją omówić. Zostaję na Wyspach na dłużej, a to oznacza, że muszę sobie wywalczyć taki rodzaj pracy, który pozwoli mi wybierać zlecenia zamiast brać w ciemno wszystko, co akurat spadnie z nieba.

Twoja oferta wydaje mi się sensowną drogą, ale musimy ustalić, jak to miałoby wyglądać w praktyce. Elastycznie, bez sztywnych ram, żeby nikogo nie wiązać bardziej niż trzeba.


Spotkajmy się, ustalimy szczegóły na żywo.


B.F.



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 05.12.2025

Do listu dołączono niewinnie wyglądające Pióro Komentujące. Zapisuje na marginesie dokumentów uwagi typu: „Naprawdę?”, „Odważnie” albo „Ciekawe podejście”.
10.10.1972

Geraldine,

Gratuluję odnalezienia relikwii mojego burzliwego dojrzewania. Zdjęcie trafi na honorowe miejsce, gdzie będzie mogło przypominać mi, że miałem nogi, o których wciąż uważam, że były absolutnie warte tej sukienki.

W ramach rewanżu pozwalam sobie dorzucić drobiazg. Pióro wygląda niepozornie, ale powinno Ci przypaść do gustu, skoro tak cenisz dokumentowanie cudzych momentów chwały.

Miłego użytkowania.
B.
PS Niech Cię nie kusi szukać następnych.



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 15.03.2026

Londyn, 11.10.1972

Gerda,

Kapusta dotarła. Zapach niestety również, i to z dużym wyprzedzeniem przed samą paczką. Jeśli Twoim kryterium było „śmierdzi, więc dać Benjy’emu”, muszę przyznać, że logika jest bezbłędna. Jeśli to natomiast żart, to dość osobliwy, ale widywałem już dziwniejsze rzeczy, zwłaszcza odkąd Twój mąż kilka razy uznał za stosowne przesłać mi różnego rodzaju… Prezenty z ojczyzny.

Zaczynam podejrzewać, że wszyscy uznaliście mnie za wygodny adres do wysyłania rzeczy, których nikt inny nie chce trzymać pod dachem.

Postawiłem słoik przy oknie, żeby nie zabił nas we śnie - jak wiatr będzie sprzyjał, może odstraszy gołębie - spróbuję ją jakoś wykorzystać, zanim zacznie chodzić po domu. Jeśli przeżyję, dam znać.

Dzięki.

Benjy



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 15.03.2026

Londyn, 12.10.1972

Gerda,

dla porządku informuję, że przeżyłem noc po otwarciu paczki. Zapach też dzielnie się trzyma. Kapusta nadal stoi przy oknie i mam wrażenie, że zabezpiecza mieszkanie lepiej niż pieczęć na drzwiach.

Doceniam zapał Jen, ale może dla dobra nas wszystkich niech więcej tego nie robi. Jeśli szuka zajęcia, istnieją znacznie bezpieczniejsze kierunki. Dżemy na przykład. Albo kompoty. Przynajmniej pachnie to przyzwoicie i człowiek nie musi zastanawiać się, czy otwarcie słoika nie będzie ostatnią decyzją w jego życiu.

Pozdrów ją, mimo wszystko. Doceniam wysiłek, tylko niech następnym razem skieruje go w stronę owoców.

Na wszelki wypadek zostawię okno uchylone jeszcze parę dni.


Benjy



RE: Floret - Jastrząb Ger - Benjy Fenwick - 15.03.2026

Londyn, 15.10.1972

Gerda,


Sorry za poślizg z odpowiedzią. Parę spraw mnie przytrzymało.

Też mam wrażenie, że jak na to, co się tam odjebało, wyszliśmy z tego całkiem nieźle. Dzięki za ogarnięcie tematu na miejscu.

Daj znać, czy resztę masz już zamkniętą albo czy jesteś w stanie to dociągnąć sama. U mnie na razie krucho z możliwościami. Przez parę dni raczej niewiele zdziałam.


Benjy



RE: Floret - Jastrząb Ger - Cornelius Lestrange - 07.04.2026

10 października 1972

Droga Geraldine,

Twoja wizja domu nad wodą jest doprawdy urokliwa, choć muszę z przykrością przytaknąć, że ma ona tyle samo wspólnego z rzeczywistością Little Hangleton, co rzetelność z felietonami Proroka Codziennego.

Obawiam się, że wyjaśnienie jest boleśnie prozaiczne i pozbawione głębi, której mogłabyś oczekiwać, a Twój oniryczny eskapizm jest jedynie rozpaczliwą próbą podświadomości, by wymazać z pamięci niefortunną lokalizację Waszego nowego nabytku. Trudno zresztą winić Twój umysł za to, że woli kreować wizje arktycznego słońca i krystalicznego śniegu, zamiast mierzyć się z widokiem tej urokliwej, błotnistej niecki, w której postanowiłaś osiąść. Podejrzewam również, że ta wszechobecna wilgoć, z której słynie Twoje nowe sąsiedztwo, zaczęła już przenikać do Waszej sypialni, co organizm złośliwie interpretuje jako bliskość oceanu.

Co do Twojej pochlebnej uwagi o mojej rzekomej mądrości: obawiam się, że przeceniasz mój intelekt, posiadam po prostu rzadką dziś umiejętność odróżniania marzenia sennego od koszmaru na jawie, co przychodzi mi tym łatwiej, im rzadziej muszę odwiedzać okolice z "Hangleton" w nazwie. Prawdziwie mądry człowiek potrafiłby zapewne odradzić Wam przeprowadzkę w tak ponure strony, zanim jeszcze zdążyłaś spakować pierwszy kufer, niemniej jednak miło mi, że w chwilach zwątpienia to właśnie do mnie kierujesz swoje krotochwilne pytania.

Łączę wyrazy najgłębszej wiary, że uda Wam się zrobić coś z niczego i, być może, nawet stworzyć wyśnione jezioro. W końcu macie w tym nieukrywane doświadczenie.

Cornelius