![]() |
|
Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Kroniki (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=109) +---- Dział: Zakamarki Duszy (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=89) +---- Wątek: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego (/showthread.php?tid=5395) |
RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Lorraine Malfoy - 14.12.2025 Najgorszy prezent na urodziny sprawił Lorraine jej ojciec. Nie protestowała, gdy zdecydował się zniknąć z powierzchni ziemi, żeby po cichu zejść na Podziemne Ścieżki, ale czy naprawdę musiał wybrać na datę swojej pozorowanej śmierci dzień jej urodzin?! Bardzo zasmucił ją ten przewrotny żart, bo Armand z powodzeniem zadbał, żeby myślała tylko o nim w tak ważny dla siebie dzień. A skoro dostała na swoje pierwsze dorosłe urodziny martwego ojca, czemu wciąż słyszy jego głos?! Przynajmniej Lorraine ma wymówkę, która pozwala jej na unikanie hucznych obchodów urodzinowych na rzecz wizyty na grobie rodziców, i zwykłe ignorowanie tego dnia w kalendarzu. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Ceolsige Burke - 14.12.2025 Może nie był to największy, ani najcenniejszy prezent jaki otrzymała. Kiedy jednak Ceolsige myślała o najlepszym prezencie jakim została obdarowana to jej dłoń mimowolnie odnajdowała schowaną w kieszeni szaty fajkę. Fajka po dziadku była przedmiotem, który nosił w sobie ciężar czasu i ciepło czyjejś dłoni. Podłużna, o proporcjach bardziej przystających do stylu z minionych wieków, zdawała się stworzona nie tylko do palenia, lecz do bycia trzymaną. Już z pierwszym dotykiem Ceolsige miała wrażenie jakby jej istnienie dopełniało się dopiero w czyichś palcach. Ciemne, dębowe drewno miało barwę tajemniczego zmierzchu, niemal czarną. Dopiero przy bliższym spojrzeniu odsłaniało subtelne żyłkowania słoi drewna z jakiego było wykonane. Czubek cybucha przechodząc w komin był szeroki i łagodnie wyoblony. Lubiła myśleć, że wygładziły go lata dotyku. Z dumą odkryła, że fajka naturalnie układała się w smukłych palcach czarodziejki, jakby drewno pamiętające kształt dłoni jej rodu przyznawało jej udział w swojej historii. Ustnik, czarny jak noc bez gwiazd, wyróżniał się dziwnym, metalicznym połyskiem. Blask, szczególnie intensywny na samej krawędzi przypominał jej refleks ognia na polerowanej stali. Unosząc fajkę do ust, ustnik trafiał w ich szczelinę z niemal niepokojącą dokładnością. Nie było to możliwe i wiedziała, że nie potrafił zmieniać kształtu. Jednak pasował jakby został odlany specjalnie dla niej, dawno temu, z myślą o tym jednym geście. Jego gładki koniuszek ledwie muskał czubek języka pozostawiając po sobie dziwną, jedyną w swoim rodzaju mieszankę metalicznych smaków, które dziedzictwo rodu z łatwością przypisywało do znanych metali. Dostawała wiele prezentów i szczególnie ceniła swoją kolekcję broszek. Fajka jednak wydawała się najbardziej intymna ze wszystkich. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Nora Figg - 14.12.2025 Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostała Nora to był kot. Salem trafił w jej ręce nim zaczęła edukację w Hogwarcie, towarzyszył jej przez całą szkolną edukację, później podczas wchodzenia w dorosłe życie, stał się jej przyjacielem. Straciła go podczas Beltane, co okropnie przeżyła, jednak po tej tragedii dostała kolejnego kota ze swojej rodzinnej hodowli, kolejny prezent, który bardzo wiele dla niej znaczył, Lady stała się jej nową kocią towarzyszką. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.12.2025 Geraldine ma dwa ulubione prezenty, które kiedykolwiek dostała. Pierwszy z nich to poręczny srebrny sztylecik z wytłaczanymi liśćmi dębu na rączce, który Ambroise dał jej na dwudzieste trzecie urodziny. Drugi dostała w tym roku, jest to pies - Pierdoła, wyżeł weimarski którego również dostała na urodziny tym razem od swojego kuzyna Leandra. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Prudence Fenwick - 14.12.2025 Najlepszy prezent jaki dostała Prudence to wisiorek z runą kenaz, symbolem światła, który wręczył jej Aloysious kiedy jeszcze uczyli się w Hogwarcie. Drugi swój ulubiony prezent również dostała od niego, jest to athamé, które należało do jego mentora, a jemu posłużyło za pierścionek zaręczynowy. Sztylet stał się symbolem tego, co ich połączyło. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Heather Wood - 14.12.2025 Najgorszy prezent jaki dostała Heather to futro, które podarowała jej na Yule w 1970 roku jej ciotka Adelaide'a. Było to futro z lisów, które przypominało kolorem jej włosy. Ciotka uważała, że Ruda powinna się godnie prezentować jako gwiazda qudditcha. Futro pachniało okropnie, było bardzo ciężkie, Heath nadal ma je w szafie, jednak nigdy go na siebie nie założyła. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Lana Dolohov - 14.12.2025 Najgorsze święta Lany zaczęły się wbrew pozorom bardzo miło. Kiedy Dolohovówna była młodszą nastolatką, zakolegowała się z córką służących zajmujących się ich domem. Była to bardzo nietypowa znajomość, ponieważ mało komu udawało się przebić przez mury nieśmiałej czarownicy. Tej drugiej dziewczynce jednak jakoś się to udało, dzięki prawdziwie otwartemu charakterowi oraz pasji do nauki. Lana była bardzo szczęśliwa, że znalazła taką osobę. Tego nieszczęsnego Yule przyjaciółki miały dać sobie nawzajem prezenty i już od rana były w dobrych nastrojach, chichocząc oraz żartując. Dolohovówna wybrała dla przyjaciółki jedną ze swoich starych encyklopedii, która była zbyt droga, by rodzice pracujący jako służba mogli sobie na nią pozwolić. Kiedy jednak nastąpił wieczór... Okazało się, że rodzina służących wraz z córką została wyrzucona na bruk. Matka dowiedziawszy się o relacji córki, zdecydowała się nauczyć ją cennej lekcji o tym, że nie należy spoufalać się ze służbą. Dolohovówna dalej pamięta tę lekcję bardzo dobrze, dzięki złamanemu sercu. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Jolene Bletchley - 14.12.2025 Jo miała szczęście doświadczyć w swoim życiu wielu wspaniałych Yule, jednak szczególne miejsce w jej sercu mają święta z 1943 roku. To właśnie wtedy Julián Pepino jej się oświadczył! Pomyśleć, że ten nicpoń przez rok chował pierścionek... Jolene oczywiście zgodziła się od razu i po dziś dzień z czułością wspomina tamten moment. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Benjy Fenwick - 15.12.2025 Na długo zanim nauczył się doceniać wagę przedmiotów, wiedział jedno - najlepsze prezenty to nie te drogie ani te poprawne. Najlepsze były te, w których ktoś zostawiał czas, cierpliwość i decyzję, że warto się postarać. Zawsze bardziej cenił rzeczy, które ktoś zrobił własnymi rękami, nawet jeśli nigdy głośno by się do tego nie przyznał. Takie prezenty mówiły więcej o dawcy niż o statusie obdarowanego, były dowodem poświęconej uwagi, myśli i intencji. Nauczył się szybko odróżniać gest od obowiązku. Te pierwsze zostawały z nim na długo. Tych drugich nawet nie próbował pamiętać Rzeczy robione ręcznie mają dla niego ciężar, którego nie da się zważyć w galeonach. Może dlatego, że w jego życiu było ich tak niewiele. Prudence zrobiła dla Aloysiusa na trzynaste urodziny bransoletkę. Wykorzystała do tego wszystkie minerały, które kojarzone były z jego znakiem zodiaku. Tworzyła to małe dzieło sztuki przez całe wakacje, babcia jej nieco w tym pomogła, zaklęła tę bransoletkę w taki sposób, że jeśli postanowi ją zdjąć to ona spowoduje, że jego ręka przez kilka dni pokryje się obrzydliwymi, zielonymi bąblami. Bransoletka jest zrobiona z grubego rzemyka, na który zostały nawleczone kwarc różowy, opal, lapis lazuli, turmalin, ametyst i tygrysie oko, do tego zawieszki z symbolem znaku zodiaku wagi i koziorożca. Kolory były bardzo pstrokate, ale Bletchley wzięła sobie do serca to, aby wykorzystać wszystkie minerały, które zostały opisane jako te, mające wspomagać osoby urodzone pod znakiem wagi. Nie przejmowała się tym, że Wish może uznać to jako niemęskie. Pamięta, że kiedy ją dostał, nie wiedział, co powiedzieć, więc zrobił jedyną sensowną rzecz - założył ją od razu i już jej nie zdjął. Nawet wtedy, gdy rzemyk obcierał nadgarstek. Nawet wtedy, gdy kamienie zahaczały o mankiet koszuli. Nawet wtedy, gdy ktoś krzywo na nią patrzył. Sam patrzył na tę bransoletkę później wielokrotnie, już nie jako trzynastolatek, ale jako ktoś starszy, bardziej poobijany - to nie była ozdoba, tylko intencja, zamknięta w supełkach i kamieniach. I chociaż dostał w życiu rzeczy droższe, lepsze technicznie i bardziej imponujące, żadna nie została z nim tak długo w pamięci. Wtedy jeszcze nie rozumiał, że to był początek nawyku - pierwsza bransoletka pamiątkowa, od której wszystko się zaczęło. Później pojawiały się kolejne, inne, związane z miejscami, ludźmi drogami, chwilami, które miały znaczenie tylko dla niego. Wciąż ją nosi - jest gdzieś pod plątaniną innych bransoletek, rzemyków i sznurków, których nie zdejmuje od lat, nawet jeśli część z nich dawno została zagarnięta przez inne wspomnienia. Tamta pierwsza nie rzuca się w oczy, jest wytarta, przytłumiona, częściowo zasłonięta, ale nadal jest - właśnie dlatego pozostaje najlepszym prezentem, jaki kiedykolwiek dostał. Nie dlatego, że był piękny. Tylko dlatego, że był zrobiony z myślą o nim i nigdy nie przestał być noszony. RE: Odpowiedzi do Kalendarza Adwentowego - Lewis McKinnon - 15.12.2025 Lewis uważa, że nie ma czegoś takiego, jak zły prezent. Zawsze można się uśmiechnąć i udawać, że waza z duraleksuod ciotki Jessicy jest idealną dekoracją do domu, nawet jeżeli pasuje jak pięść do nosa. Wystarczy ją zapakować i poczekać na czyjeś urodziny i dać dalej. Ileż to zaoszczędzonych pieniędzy! Za dzieciaka można się prezentami wymieniać, przecież i tak nikt tego nie sprawdza. Najlepszym prezentem zaś dla Lewisa był pierwszy w życiu woreczek szafranu, który otrzymał od swojego mentora kulinarnego na urodziny. Był to równocześnie najgorszy prezent, ponieważ po stworzeniu wspólnie potrawy, w której pełnił dominującą rolę, okazało się, że ta drogocenna przyprawa nie pasuje do plebejskich kubków smakowych Lewisa. Obecnie widzi jej atuty, ale nigdy nie stawia na pierwszym planie. |