![]() |
|
[7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +--- Wątek: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange (/showthread.php?tid=5408) |
RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Lyssa Dolohov - 21.01.2026 Razem z Laurentem gdzieś pod ścianą
- Przynajmniej te tutaj nie wydają się aż tak nieprzyjemne jak na przykład zmienianie w owłosione świnie, zmuszanie kogoś żeby nagle zaczął głośno śpiewać, albo sprawiające że zakochujesz się w kimś na chwilę - prychnęła z przekąsem, podając mu właśnie przykładową listę wyrwaną wprost ze ślubu Blacków. Tutaj najgorszym chyba było bycie tym elfem, ale wciąż zachowywało się jako tako ludzką postać, tylko było się mniejszym, a tam? Absolutne zezwierzęcenie. Ewidentnie nie była fanką takich rozwiązań, a przynajmniej nie na oficjalnych przyjęciach. W coś takiego można było się bawić w zaciszu własnego domu i z przyjaciółmi, a nie wśród poważnych czarodziejów, a nawet gorzej bo pewnie byli tu jacyś oficjele. - Najwyraźniej mnie przypadła dzisiejszego wieczoru rola zostania czyjąś bohaterką - zaśmiała się grzecznie, nie poprawiając oczywiście formy w jakiejś się do niej zwrócił, bo miał jak najbardziej rację. Panienki. Była panną, na której palcu nie było pierścionka i była wolna niczym wiatr w polu. Ale nie oponowałaby gdyby ktoś chciał ją pochwycić, nawet jeśli wciąż miała trochę złamane serduszko. - Te eliksiry na wejściu... - zgrabnie uchwyciła go pod ramię, kiedy wreszcie stał się widoczny. Był jej zobowiązany, prawda? - Nie zdążyłam się długo napatrzeć, ale odnoszę wrażenie, że to one głównie robią taki show. Drinki natomiast, oprócz tego że płoną, co jest swoją drogą bardzo ładną sztuczką, nie są aż tak agresywne. Przynajmniej nikt jeszcze nie zaczął od strony stołów narzekać, złorzeczyć lub krzyczeć. Może więc spróbujemy? [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=5KDJmIP.png[/inny avek] RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Zachary Burke - 21.01.2026 Z Charlotte przy stole z drinkami
Dla Zacharego to było bardzo proste równanie; Bella znaczyło podobno piękna, a Charlotte była bardzo ładna. Nie był jakimś tam lingwistą, ale wystarczyli mu przeklinający na ulicy włosi z Oka, żeby podłapał parę słówek i mógł nimi szpanować. Mógłby jeszcze do niej mówić Mamacita, ale za to już raz dostał w głowę. - Ty to powiedziałaś - odparł sprytnie, bardzo z siebie zadowolony, że tak ładnie wybrnął z tej pułapki co na niego zarzuciła. Nie pierwszy raz rozmawiał z jakąkolwiek kobietą, więc nie miała z nim najmniejszych szans. - Caius mi ostatnio powiedział, że podobno przechodzi jakiś bunt dwulatka. Nawet nie wiedziałem, że istnieje taka przypadłość i ma nazwę. Ale buduje też wieże z klocków i jego pasją jest lizanie rzeczy - chwile musiał się zastanowić, ale oto proszę bardzo, miała swoją odpowiedź. Zach niekoniecznie często bywał w rodzinnej posiadłości, bo praca w Borgin&Burkes pochłaniała większość jego czasu, a do tego mieszkał na Nokturnie. Dochodziła też jeszcze dość istotna kwestia, że ani on, ani nikt z jego rodziny nie chciał, żeby przypadkiem zrobił dziecku krzywdę, gdyby uaktywniła się jego klątwa żywiołów. Widział więc potomka tyle co nic, ale matka pisała mu listy. Inna sprawa, że ich nie czytał. - Nie pogardzę drinem, ale wiesz że może jeść nawet jak cię widać? Robiłaś tak przez całe życie, uwierz mi. Ale tylko chciałem się upewnić... - zawiesił na moment głos, przyglądając się rzeczonym drinkom z zastanowieniem. - Fajne takie, kolorowe - i tyle go było, co teraz należało dokonać degustacji tego, co sama mu wręczyła. !plonacedrinki RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Pan Losu - 21.01.2026 Wibrująca czerń Twoje włosy zmieniają kolor na głęboką czerń, jakiej jeszcze świat nie widział. Przyciągają wzrok i błyszczą, jakby były częścią samej otchłani. Lekko falują, nawet jeżeli w środku nie ma wiatru. Efekt utrzymuje się 2 kolejki. RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Gabriel Montbel - 21.01.2026 [inny avek]https://i.pinimg.com/1200x/f6/63/3d/f6633d8522390d01697cba8b218ba913.jpg[/inny avek]Plecy jako skóra pokrywająca mięśnie, te przyczepione do kości, wprawiające je w ruch. To nie był dla Gabriela widok nieznajomy, z koronką, bez koronki, ze skórą, bez skóry, z mięśniami... Kości wciąż gdzieś były złożone, w podziemnej jamie Poisy, na terenie jego posiadłości, którą pozostawił za sobą. Bielące się, zaplątane w gęste różane sploty, otulające tak szczątki dawnych ofiar, jak ofiarną ławeczkę i pusty marmurowy postument. Uśmiechnął się, a jego uśmiech wyrażał głód i nostalgię, myśl krótką, acz krwawą czerwienią płynącą w cienkich wstążkach płynących wewnątrz aktora rzek ambrozji. Zapomnienia. Chwilowego poczucia, że wewnętrzna pustka została wypełniona. Uniósł lewą rękę i palcami sięgnął do czerwonych koralików. Bez trudu oderwał jedną z nitek, po czym bezceremonialnie zawiązał na Hannibalowym nadgarstku. Karminowy sznureczek zdobny był nieregularnymi węzełkami i rubinami, przywodząc na myśl czerwone wstążki pozostawiane przy nowonarodzonych, aby nie dopuścić do młodych duszek demony. Ta jednak była podarowana przez tegoż właśnie, istotę, która piła z wielu, ale nie była tak stara, aby nie pamiętać jak smakuje młokos. – Udanego w takim razie występu. Będziemy słuchać – zapowiedział, zimnymi opuszkami muskając skórę nadgarstka, poprawiając ułożenie prowizorycznej bransoletki "na szczęście", która przez wzgląd na szlachetne kamienie, wcale nie była takim tanim, bezmyślnym podarkiem. Gabriel - wbrew pozorom - pamiętał lojalność młodzieńca sprzed tygodnia, nie zamierzał więc szczędzić mu swojej wykrzywionej wiekiem życzliwości. RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Hannibal Selwyn - 22.01.2026 [inny avek]https://i.pinimg.com/736x/5e/a6/65/5ea665b5ce31ce73c494fdadef49c4f2.jpg[/inny avek] rozmawia z Gabrielem i Lucy - Tam, gdzie jedni widzą nudną połać skóry, inni dostrzegają przestrzeń do kreatywnego wykorzystania - uśmiechnął się w odpowiedzi na uwagę Lucienne - Płótno - dodał, bo tym właśnie było jego ciało - narzędziem, tworzywem i medium, zależnie od potrzeby. Dzisiaj zrobiła je koronka, jeszcze wczoraj wieczorem, na scenie - strugi krwi. Chwili przed zaklętą toaletką trzeba było, by pokryły je tatuaże, tym lepsze, że wolne od konieczności bliskiego spotkania z igłami i ryzyka, że za kilka lat się znudzą. - Projekty kostiumów okrążyły teatr trzy razy, zanim dostały zielone światło i poszły do krawców - zapewnił solennie - A najlepszą reklamą naszego kostiumografa niech będzie to, że dzisiaj też noszą na sobie jego dzieło - zsunął marynarkę z ramion, odsłaniając wspomniane wcześniej plecy, bardziej podkreślone, niż osłonięte warstwami koronki i półprzezroczystej koszuli i okręcił się wkoło w zgrabnym piruecie, prezentując w całej krasie zarówno swój strój, jak i maskę. Rogi nieznacznie dociążały głowę i Hannibal wdzięcznie przegiął ją w obrocie, z zachwytem witając zmianę środka ciężkości w ruchu, dokładnie tak zabawną, jak się spodziewał. Znieruchomiał dopiero, kiedy poczuł na nadgarstku chwyt Gabriela, daleki od brutalności, a jednak skutecznie przykuwający uwagę. Wzrok Selwyna spoczął na wampirzych palcach zwinnie motających ozdobę - talizman? piętno? - na jego ręce. Hannibal skubnął zębami dolną wargę i spojrzał w oczy krwiopijcy, tylko przez chwilę zaskoczony, zanim przywrócił na twarz kokieteryjny uśmiech. Obciągnął rękaw narzuconej z powrotem na plecy marynarki, ukrywając podarunek bezpiecznie pod ubraniem. - Liczę na to - odpowiedział na deklarację Gabriela Będziemy słuchać, nie odrywając od hrabiego oczu - Podobnie, jak na bycie wywołanym na bis. A teraz nie będę was zatrzymywał, bawcie się dobrze! Zatrzepotał rzęsami, ukrytymi za koronkową maską, ale z pewnością podkreślonymi makijażem albo magią, posłał uroczy uśmiech pannie Rosewood i wmieszał się w tłum gości. RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Vakel Dolohov - 26.01.2026 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=MLYBgPP.png[/inny avek] Odkrył, że go to irytowało. To, że widział go w momencie tak wielkiej słabości, a i tak nie potrafił myśleć o niczym innym niż astrolabium łopoczące jak proporzec w jego żołądku. Miał ochotę tym przeklętym przedmiotem na niego zwymiotować. – Nigdy nie chciałem mieć złotego tronu. – Rzucił to nieco zarozumiałym tonem, na kilka sekund nie pozwalając prawdziwemu źródłu wewnętrznego rozedrgania wydostać się na zewnątrz. Nie zamierzał jednak trzymać tego w sobie dłużej. Jego prawda była czysta, więc pozwalała mu utrzymać się na powierzchni, kiedy Morpheus tonął, a tego właśnie chciał – wygrać każdą rozmowę, nawet jeżeli miała rozerwać serce Longbottoma na strzępy. – Jeżeli teoria krajobrazu strunowego jest prawdziwa, to prawa tego wszechświata były przeciwko nam. W innym wymiarze świadomości, byłbym pewnie szczęśliwy mogąc robić ci pranie i wypełniając druki podatkowe, ale to nie jest ten wymiar. – Również założył swoją maskę. – Jeżeli przestrzeń jest nieskończona, to nie jesteśmy wyjątkowi. Istnieje para dokładnie taka jak my – i oni się nie rozstali. – Spojrzał na niego z góry, zadzierając swój podbródek wyżej. – Tyle nauki, tak wiele tęgich głów spisujących to wszystko na papier, a ostatecznie sprowadza się do tego, że mogę fantazjować nad teorią magii i fizyki ile chcę, ale nic nie zmieni tego, że po tym co się wydarzyło, już niczym mnie nie zadowolisz, tylko przestaniem stawiać się w roli ofiary historii, żeby zacząć robić historię. Wstań z podłogi i gotuj się na to, co niesie nasza przyszłość. Będę w niej błyszczeć bardziej niż teraz. Ale to co powiedział mu, nim wyszedł za drzwi, nie było wcale czymś, co musiało wydarzyć się dzisiejszej nocy. Dziś... dziś dał sobie prawo do tego, żeby przejść za linię ochrony pokazując swoją twarz, zaszyć się z butelką wina w starym pokoju Annaleigh i płakać tak długo, aż nie zaśnie. Lestrange i tak nie obchodziło w jakim stanie zastanie go tam wracając z przyjęcia. Postać opuszcza sesję
RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Rodolphus Lestrange - 26.01.2026 [inny avek]https://i.pinimg.com/736x/b5/d7/1d/b5d71d08058e6ef41e388eb3b9ca2670.jpg[/inny avek] Przyglądam się ochronie i szalonej ex, w końcu się ewakuuję
Cała ta sytuacja zaczynała go denerwować. Wiedział, że ochrona powinna działać dyskretnie, ale dlaczego nie mogli po prostu jej wyprowadzić i zedrzeć maski? Nienawidził jej z całego serca i gdyby mógł, wyciągnąłby różdżkę i zakończył tę farsę tu i teraz. Zrobił jednak krok w tył. Spojrzał na Laurence przeciągle, ale nie odezwał się. Korzystał z okazji, że ochrona i jego kuzyn byli zajęci Agathą, chciał po prostu się wycofać i wmieszać w tłum. Próbuję spierdolić w tłum licytacyjny i dalej, do ogrodów @Baba Jaga @Laurence Lestrange RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Laurence Lestrange - 28.01.2026 Wciąż przy stolikach z przekąskami, z Rodolphusem, ochroną i tajemniczą kobietą.
Kobieta nie współpracowała. Jej rozglądanie się, mogło także zgubić, jakby kogoś szukała. Widząc to, że najpewniej nie okaże zaproszenia, Laurence opuścił rękę. Kątem oka dostrzegł, że Rodolphus się wycofywał. Szybko jednak uwagę znów przeniósł na kobietę, zapewniającą, że zaproszenie ma jej partner. Wyglądało na to, że szybko tej sprawy nie rozwiążą. Czuł na sobie wzrok okolicznych gości, słysząc także trwającą licytację na scenie. Nie mógł jednak jej oglądać, kiedy tutaj ktoś zaburzał porządek i nie chciał współpracować. - Dobrze. Ochrona Panią odprowadzi przed salę balową, gdzie dokona weryfikacji dowolnym dokumentem tożsamości. Przedstawi Pani dane personalne swojego partnera i go opisze, abyśmy mogli go odnaleźć wśród gości i poprosić o okazanie zaproszeń. Jeżeli Pani nazwisko widnieje na liście zaproszonych, nie ma powodu do niepokoju.Przedstawił sprawę jasno, aby nie przeciągać sytuacji już i tak wystarczająco ciekawskiej dla obserwatorów. Tym samym, ze spokojem wyjaśnił kolejność działań i byłby nawet skłonny ją osobiście przeprosić za to małe zamieszanie, jeżeli okaże się, że faktycznie kobieta posiadała zaproszenie. Na prośbę kuzyna, zaczął działać. Tym samym może też dla siebie chcąc wykluczyć opcje wtargnięcia osób, które miały wstęp definitywnie zabroniony i nie otrzymały zaproszenia. Słyszał w którymś momencie do wylicytowania eliksir wieloskokowy i mogły iść za tym obawy, czy Nott albo Mulciber nie poszliby w tym kierunku, aby się tutaj dostać. Tylko po co? Loretty przecież tutaj nie ma. Jednemu ochroniarzowi, Laurence dał znać, aby działał. Do drugiego zwrócił się z prośbą: - Poinformujcie mnie o rozwiązaniu tej sprawy.Chciał wiedzieć, jak nazywa się ta kobieta, kim jest jej partner i czy faktycznie posiadała zaproszenia. A z Rodolphusem będzie miał sobie zaraz do porozmawiania. Maskę, którą wcześniej zdjął, jeszcze na twarz nie zakładał. Posiadana Maska RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Charlotte Mulciber - 29.01.2026 [inny avek]https://i.pinimg.com/736x/69/82/0c/69820c8d65ed75d19b4afd74e6764191.jpg[/inny avek] Sala balowa, z Zackiem przy płonących drinkach
Jeżeli miała jakiekolwiek obawy, związane z przyjściem tutaj, to po wypiciu drinka one zniknęły. Nagle poczuła się... Lekko. Błogo. Wyczuwała subtelne nuty lawendy - zioła, które uwielbiała, bo zawsze kojarzyło jej się ze spokojem. Drink nie tylko pachniał tą wonią, ale także miał taki smak. To było dość ciekawe doświadczenie, bo dotąd jedyne lawendowe napoje, które piła, to herbaty, a i tak nie były tak mocne, jak to tutaj. - Bunt dwulatka... - zastanowiła się na głos, ale tonem rozmarzonym, jakby w ogóle nie przejmowała się tym, że dziecko może się buntować. - Co do lizania rzeczy, to przypadkiem nie jest to cechą waszego rodu? Zapytała niewinnie, ale na tyle cicho, by postronni nie usłyszeli tych słów. Bo zdawała sobie sprawę z tego, jak mogło to brzmieć. Gdy Zachary wypił swojego drinka, a jego włosy zmieniły kolor, otworzyła usta ze zdziwienia. - Och, jakie piękne! - wyrwało się jej, bo pukle wyglądały tak, jakby zmieniły się w otchłań. Nigdy nie były aż tak czarne, jak teraz. I same się poruszały. - Jakbyś miał na głowie całą galaktykę, tylko bez gwiazd. Ciekawe, czy jak ich dotknę, to mnie wciągną? Wydawała się beztroska, tak jakby wszystko to, co ją martwiło do tej pory, już nie miało znaczenia. Stresowała się trochę tym balem, to fakt, ale teraz... Naprawdę nie żałowała, że tu przyszła. Musnęła włosy Zacka palcami, lecz te nie wciągnęły ją w otchłań. Rozczarowujące. - Widzisz tu kogoś, kogo rozpoznajesz? Wiem, że mają maski, ale czasem po prostu się wie - ona sama rozejrzała się po osobach, które stały niedaleko. Widziała pełno pięknych dam i eleganckich mężczyzn, ale podejrzewała, że gdyby nawet nie mieli masek, to by ich nie rozpoznała. Dawno temu była na salonach, towarzystwo zdążyło się przemieszać. Szukała jednak wśród ludzi znajomych krojów ubrań. Liczyła, że nie będzie tu jej matki - ta poznałaby ją mimo maski. - Swoją drogą mogliby już skończyć z tymi pieniędzmi i licytacjami. Chcę tańczyć. Taniec... Taniec był czymś, co mogło jej pomóc się rozluźnić - zapomnieć na chwilę, że pod maską była osoba o nazwisku Mulciber. Nie była wybitną tancerką, ale przecież znała podstawy, a wiele osób tutaj po prostu kręciło się wokół drewnianych partnerów, udając że taniec był czymś, czego można było się tak po prostu nauczyć. A przecież nie dało się wyćwiczyć tej miękkości ruchów, tych płynnych kroków - można było znać podstawy, ale ciało zawsze będzie protestować, nawet po godzinach żmudnych ćwiczeń. I nie, nie dopuszczała do siebie możliwości, że być może to ona i jej podejście do tańca było problemem. RE: [7.10.1972] Bal maskowy u Lestrange - Dearg Dur - 29.01.2026 [inny avek]https://i.pinimg.com/736x/5b/b3/9c/5bb39cfd09942d2c0983239830ab9aec.jpg[/inny avek] AtreusDama z szafirem, dama z szafirem... W tłumie następowało przetasowanie. Część ludzi, włączając w to Atreusa, była nominalnie zainteresowana licytacją, część bardziej oddawała się drinkom, część ruszyła na zwiedzanie okrytego aurą tajemniczości ogrodu. Bystre oko Atreusa wychwyciło ją w końcu. Dama z szafierem stała odwrócona tyłem, ale wydawało mu się, że kiedy kobiety rozdzielały się, to trajektoria tej musiała doprowadzić tam, gdzie doprowadziła. I wszystkie klocki układanki zaczęły pasować do siebie idealnie, a aura... była aurą, którą spodziewał się zobaczyć - niemalże identyczną miał szansę obserwować podczas Ekstazy tydzień temu, a wtedy należała ona do urzędującej obecnie Ministry. Miał 94% pewności i byłby całkiem rad z tego tytułu gdyby nie fakt, że kobieta się odwróciła. Na jej czole kryształ nie był niebieski, a czerwony. Z tymże przed momentem przecież, przed kilkoma minutami sprawdzał i rubin był ślepym zaułkiem. Uśmiechnięta twarz maski zdawała się z niego kpić. Kobieta wmieszała się w tłum, a licytacja trwała. Na szczęście ani noc, ani bal nie zamierzały się kończyć w tej minucie. |