![]() |
|
Sowa Victorii Lestrange - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Sowa Victorii Lestrange (/showthread.php?tid=665) |
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Cynthia Flint - 09.02.2025 26.08.1972
Nieważne, jak wielką ma wiedzę i moc Voldemrot, mieszanie w to Matki i Limba — z tym, co dzieje się z naszym światem, jest głupstwem. Lekkomyślnością. Nie jest kluczem do tego, czego on według swoich monologów szuka, a raczej do zniekształcenia i zniszczenia. Przypuszczam, że ujrzałaś duszę bliską i bezpośrednio związaną z Twoją linią, żeby mogła przemówić do rozsądku. Mają pewnie bronić tajemnic, które tam są. Może to dotknięcie babki zakorzeniło w Tobie zimno, skoro podświadomość i wspomnienia zmarłego, a być może również tych zmarłych przed nim, przeniknęły do Twojej głowy? Nie jestem ekspertem spirytystycznym, nie jestem też znawcą religijnym, ale jeśli wyniosłaś jej "część" ze sobą, może została tam część Ciebie razem z nią? Stąd wasze powiązanie z tym wszystkim, co się dzieje? To tylko gdybanie oczywiście, hipotezy. Nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać Tori. Ciesze się, że nad tym pracujesz — zwłaszcza, jak jest powiązane z Twoją rodziną. Wskrzeszenie nawet bezpośrednio u osób posługujących się nekromancją jest dość dużym tabu. Jeśli znajdziesz odpowiednie zapiski, kręgi i substancje, zawsze brakuje elementu lub jeden z bazowych jest zmieniony. Zupełnie jakby ktoś, komu się to wcześniej udało, przestrzegał przed tym innym. Mam nadzieję, że Ci się uda. Skoro Twoja babka była wampirem i udało się jej z tego wyleczyć, może w jej wspomnieniach kryje się receptura, której szukasz? Pytanie, jak wiele z nich masz w swojej podświadomości i czy dotyczą one tego konkretnego aspektu. Zakładając jednak, że mamy wampira X, który żyje.. Nie wiem, dajmy trzysta lat i żerował regularnie, zatracił się w płynącej z tego przyjemności i poczuciu, że jest żywym przez chwilę (pisano wielokrotnie, że daje to pewnego rodzaju ekstazę, ale z nas dwóch, Ty tu jesteś ekspertem i możesz zweryfikować, czy to prawda), nie uzyskałby wystarczająco dużo energii, żeby wrócić do życia? Wydaje mi się ta teoria niekompletna, jakby brakowało jakiegoś elementu. Istnieją przecież wampiry, które błąkają się po świecie od setek lat. Zostawię jednak Tobie działania w tym zakresie, jeśli jednak potrzebowałabyś usług nekromanty i rzeczy dotyczących wskrzeszenia, jak zawsze, pomogę Ci. Dementor powinien mieć jakąś formę powłoki fizycznej, nawet jeśli nasz świat nie umie jej zbadać lub wydobyć. Przypuszczam — szukałam trochę, jak pisałam, że nawiązuje ona do skóry nawleczonej na kości, ale nie tworzy ona materialnej całości. Mają jakiś stopień rozwiniętego myślenia, skoro są w stanie wykonywać polecenia i pilnować Azkabanu, a także upominać się o swoje, jeśli ofiara zostaje dla nich wybrana. Na poziomie prymitywnym pewnie. Jeśli wywodziłyby się z Limbo, ich energia i być może "dusza" wróciłaby tam, jeśli takowy zostałby zniszczony u nas w świecie. Limbo się zawsze dopomina o sobie. Tak, na pewno się będzie złościł. Chaotyczne z niego stworzenie, jednocześnie bardzo trudno go lubić i zatrważająco łatwo. Ciesze się, że znaleźliście nitkę, która pozwala wam zagłębiać się w relacje, nawet jeśli jest to delikatne i kruche. Mam wrażenie, że jesteś szczęśliwsza, gdy jest stale obecny w Twoim życiu. Cokolwiek powie lub zrobi, niech się wyładuje. Będzie mu lepiej. Ja już dawno odłożyłam to w przeszłość, bo teraźniejszość wymaga zbyt wiele mojej uwagi, żeby się pochylać na tak błahymi sprawami i pretensjami. Może ja do niego napiszę? Nie powinnaś poruszać z nim mojego tematu, bo jeszcze zacznie warczeć na Ciebie. Po co? Nie mieszaj się w to. Niech ma pretensje do mnie, niech zrobi, co uzna za stosowne i zostawmy to za sobą, nie mamy na to czasu. Nie musi mnie lubić, ale wiem, że będzie chciał chronić Cię. To lojalny człowiek, bardzo go za to szanuje. Nie widziałam Stanleya od kilku tygodni, wysłał mi tylko notatkę, że żyje. Tak, słyszałam, ale w Ministerstwie mówiono, że jego wyrok może przejść w status zawieszenia przez to, co dzieje się dookoła i przez jego pracę dla Aurorów. Im mniej osób ma z nim kontakt, tym lepiej — zwłaszcza, jeśli pracujemy w Ministerstwie i koliduje to z naszymi obowiązkami, prawda? Przepraszam, że naraziłam Cię na kłopoty i niebezpieczeństwo w związku z tym, że wiesz o moich ukrytych talentach Tori. Jeśli miałoby coś kiedykolwiek Ci się przez to stać, po prostu na mnie donieś lub pozbądź tego ciężaru w inny sposób. Cynthia List uległ zniszczeniu po przeczytaniu. RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Louvain Lestrange - 11.02.2025 06.09.1972, Londyn
Victorio, iskierko Ty moja... Powiedz mi, czy od czasów Hogwartu widziałaś mnie kiedyś jeszcze nad książkami? Chcesz żebym doznał stresu pourazowego? Po prostu spotkajmy się najszybciej jak to możliwe w ogrodzie i zobaczmy jak sprawy się mają na miejscu. kroniki nie uciekną,
Lou RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Laurent Prewett - 15.02.2025 6.09.1972 New Forest
Droga Victorio, bardzo to nagłe i niespodziewane, nie widzę jednak przeciwskazań, żeby Ci towarzyszyć. Powiem nawet więcej - dobrze wiesz, jak bardzo intrygują mnie fenomeny fauny i flory. Z przyjemnością się stawię. Oczekuj mnie po 13 w swoim domu. Całuję,
Laurent Prewett
RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Sauriel Rookwood - 16.02.2025 26.08.1972 koperta dotarła do pracy Victorii niektóre ze zdjęć były podpisane z tyłu *kwiatuszek - trzeba użyć mocy wyobraźni, że te koty są niebieskie jak Kwiatuszek RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Rodolphus Lestrange - 28.02.2025 7.08.1972
Victorio, Ponoć słyszano w Twojej kamienicy krzyki. Czyżbyś postanowiła obdzierać ludzi ze skóry w imię mrocznych bogów? Daj znać, że wszystko z Tobą w porządku do dzisiaj południa: inaczej wyważę drzwi do Twojego mieszkania. Rolph RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 28.02.2025 7.08.1972
Vika, żyjesz? Czy mam w pracy powiedzieć, że wszystko jest u Ciebie okej, czy każesz przekonać mi się na własne oczy? Możesz mi nawet faka wysłać, ale coś muszę powiedzieć, zanim się aportuję do Ciebie, bo plotki już dotarły do Ministerstwa i to kwestia chwili, zanim ktoś wlezie Ci z butami do chaty. Aidan RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Rodolphus Lestrange - 28.02.2025 Londyn, 7.08.1972
Victorio, Czy ten cały Thoran to jakiś krewny Geraldine? Nazwisko jest jakby znajome. Cieszę się, że nic Ci nie jest, uważaj na siebie - ostatnie czego teraz Ci trzeba to pomówień o... Cokolwiek ludzie mówią na mieście. PS Przekleństwa do Ciebie nie pasują, Victorio, chociaż miło jest wiedzieć, że w pewnych kwestiach wciąż jesteś tak żywa jak dawniej. Może Twoja krew i skóra staną się na powrót gorąca, gdy ktoś Cię porządnie zdenerwuje? Weźmy to pod uwagę, nawet jeżeli wydaje się to głupie. Rodolphus RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Aidan Parkinson - 28.02.2025 Londyn, 7.08.1972
Kamień z serca, zrzucę to na Brennę i wszystko będzie z głowy. Rzuciłem tylko jej nazwiskiem i pokiwali w biurze głowami, więc to chyba zadziałało. Kto to jest, kurwa, Thoran Yaxley i czemu brzmi jak pedał? Mam mu obić ryj? Aidan RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Lorraine Malfoy - 28.02.2025 —20/08/1972—List opatrzony pieczęcią zakładu pogrzebowego zawierał malutki woreczek z suszonymi kwiatami, które można było spalić jako kadzidełko. Do woreczka przyczepiono wizytówkę Necronomiconu.Londyn, 20 VIII 1972 r.
Droga Victorio, Doszły mnie słuchy, że jakieś licho zalęgło się w Twojej kamienicy, bo inaczej nie sposób zinterpretować krążących po mieście plotek. Żywiąc nadzieję, że nie jest to kolejna opętana ghoulka z ekshibicjonistycznymi tendencjami, wysyłam Ci kadzidełko, które pozwala odprężyć się i zrelaksować nawet wtedy, gdy dookoła zawodzą potępieńcze dusze rodem z Tartaru. Załączam swoją wizytówkę, żebyś mogła przypominać nieprzyjemnym sąsiadom, gdzie skończą, jeżeli dalej będą Cię niepokoić! Z pozdrowieniami,
Lorraine Malfoy RE: Poczta Victorii - sowa Hestia - Lorraine Malfoy - 28.02.2025 Londyn, 20 VIII 1972 r.
Droga Victorio, Na przenajświętsze łono Matki, a myślałam, że tylko na Nokturnie mamy takie poltergeistowe problemy. Cieszę się, że wszystko skończyło się szczęśliwie i nic już nie będzie zakłócało Twojego snu. Dziękuję za ofertę, choć to był bardzo niezobowiązujący prezencik. Nie potrzebuję chwilowo żadnego eliksiru, ale gdyby coś się stało, będę wiedziała, do kogo się zwrócić w potrzebie. Z pozdrowieniami,
Lorraine Malfoy |