![]() |
|
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076) |
RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 11.03.2023 Loteria fantowaZakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku. Wylosowałeś: Mundur Brygadzistki ze zdecydowanie za krótką spódniczką. Do pary z puchatymi kajdankami. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Patrick Steward - 12.03.2023 Patrick obawiał się Beltaine. Podskórnie czuł, że jako auror (oraz jako członek Zakonu Feniksa) nie zrobił wszystkiego, co należało zrobić. Najgorsze było to, że dzięki temu iż Arabella odzyskała przytomność, dobrze wiedział, co najprawdopodobniej będzie próbował zrobić Voldemort tego wieczoru. A będzie chciał przechwycić magię ognisk… To nie była przyjemna myśl, która kosztowała go dobre piętnaście niestarannych szkiców, ale jego myśli nijak się nie uporządkowały. Nadal nie miał w głowie żadnego planu, który na pewno poskutkowałby tym, że zostałby z niczym.
Szedł obok Erika Longbottoma, dziękując sobie, że przydzielono ich razem. Ufał bratu Brenny i to wcale nie dlatego, że był jej bratem. Może chodziło o to, że czasem mieli podobne myślenie? Albo o to, że jego partner był, po prostu, kompetentnym brygadzistą? - A nie zagęści? – odpowiedział mu pytaniem na pytanie. Patrick obawiał się, że prawdziwy nalot to przydarzy im się dopiero pod wieczór, gdy pojawią się ci czarodzieje (i czarodziejki), którzy będą spragnieni bardziej gorących doznań niż zakupy na straganach. Zatrzymał się obok Erika, trochę zbyt długo zwieszając wzrok na jednej z przechodzących blondynek. – Bądźmy dobrej myśli. Może jednak wszystko przebiegnie bez większych problemów. Urwał. Zmrużył oczy. Z zainteresowaniem popatrzył na Erika, który najwyraźniej postanowił zakupić pierścionek? Wyglądał całkiem zwyczajnie, jak typowy, straganowy pierścionek. Tylko czy był zwykły? - Wkładaj go. Potrzebujemy mnóstwo szczęścia – rzucił w odpowiedzi. – Jeśli to naprawdę mogłoby nam pomóc, może też powinienem kupić jeden? – zapytał. A potem siegnął po sakiewkę i podał mu sykla. - Weź i mi – poprosił Longbottoma, wręczając mu monetę. !losowanie pierścionka RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 12.03.2023 Pierścionek z żółtym oczkiemPo założeniu pierścionka na palec zaczynasz wydzielać z siebie delikatny, złoty blask, który emanuje z twojej skóry. Zdecydowanie widać cię z daleka. Kalcyt stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt słońca. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Mackenzie Greengrass - 12.03.2023 Mackenzie na sabat została niecnie zaciągnięta przez koleżankę z drużyny, Carly, a następnie równie (albo jeszcze bardziej) niecnie wystawiona, jakieś dziesięć minut po tym, jak przyleciały tutaj na miotłach, ledwo Carly dostrzegła przystojnego, wysokiego bruneta, z którym kiedyś chodziła do Hogwartu. (Jak zdążyła wyszeptać do Green, zanim pobiegła w jego stronę: nie był wtedy ani wysoki, ani przystojny, ani nie uśmiechał się tak zniewalająco.) W efekcie towarzystwem Greengrass na sabacie była miotła. Model, na którym już nie latała zawodowo, bo został „wypchnięty” przez najnowszego Nimbusa, ale do którego była przywiązana i wykorzystywała ciągle do lotów towarzyskich. Mackenzie, przedzierając się przez tłum, przyciskała ją do siebie, zastanawiając się, po pierwsze, po co w ogóle dała się na to namówić, i po drugie, dlaczego jeszcze stąd nie znikła. Chociaż na to drugie pytanie mogła odpowiedzieć choć po części – obiecała matce jakiś prezent. Gdy w oczy rzuciło się jej stanowisko z biżuterią Viorici, skierowała się właśnie tam. Tłum miał tę zaletę, że jeszcze jedna blondynka po prostu w nim ginęła, nikt więc jej nie zaczepiał. Mogła swobodnie wybrać dla matki wisiorek ze znakiem z zodiaku – te quidditchowe na pewno nie były dla mamy… - a potem jeszcze, ot z ciekawości, Kenzie wrzuciła sykla do maszyny. (I przyszło jej do głowy, że właściwie jeszcze dwa lata temu nie „zmarnowałaby” pieniędzy w ten sposób. Gdy odebrała pudełeczko, i chciała sprawdzić, co takiego znajduje się w środku, ktoś ją popchnął i omal nie zrzuciła z nóg innej dziewczyny… !losowanie pierścionka RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 12.03.2023 Pierścionek z niebieskim oczkiemPo włożeniu pierścionka na palec zauważasz, że wokół ciebie zaczynają latać niebieskie motyle. Od czasu do czasu któryś siada ci na głowie, ręce, lub przysiada na nosie, lekko łaskocząc. Apatyt stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt motyla. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Mavelle Bones - 12.03.2023 W końcu nadeszło Beltane. Nie czuła się wcale szczęśliwsza z tego powodu i to nie dlatego, że w tym roku brała w nim udział służbowo, nie zaś prywatnie. Ostatnimi dniami działo się całkiem sporo – jak nie kradzież tajemniczego kamienia (przy czym wiadomość od Patricka z poprzedniego dnia nie tyle dawała do myślenia, co napełniała o wiele głębszym niepokojem), to jeszcze starcie z Rookwoodem. Chociaż tyle, że sporządzony raport i wysłane listy odniosły pożądany skutek i w efekcie ten auror nie został oddelegowany do patroli – z drugiej strony, jakoś nie czuła się przez to spokojniejsza. I choć sabat się rozpoczął, to wciąż czuła napięcie. Najgorsze niewątpliwie dopiero miało nadejść i po części wręcz marzyła, żeby to już się stało. Bo najgorsze w tym wszystkim było niekończące się czekanie. Robiła jednak dobrą minę do złej gry. Włosy zostały poskromione i splecione w długi warkocz, a sama Mavelle zadbała, by przepisowy mundur prezentował się wręcz nienagannie. Do tego nie zapomniała o eliksirach podrzuconych przez kuzynkę – niestety całkiem sporo wskazywało, że mogą być przydatne. - Hej – przywitała się krótko z Victorią, posyłając kobiecie blady uśmiech. Czy była gotowa na dzisiaj? Och, musiała być, niezależnie od tego, jak bardzo miała ponury nastrój – Oczywiście że tak, a ty? – odbiła piłeczkę, przekierowując zaraz spojrzenie na otoczenie. Powinny wszak się przyglądać, pilnować porządku. Skinęła głową, wskazując kierunek, w którym powinny podążać. Trasa powiodła kobiety do stoiska Viorici, a tam… - Nie spodziewałabym się, że będą was interesować pierścionki – zauważyła lekko rozbawionym tonem, przystając za plecami Erika oraz Patricka – Victorio, sprawdzimy, co nam się trafi? – wskazała krótko głową losującą maszynę. Obejrzała się jeszcze, uważnie lustrując otoczenie, w poszukiwaniu gagatków, po czym wrzuciła sykla. Co miał przynieść los? 278
!losowanie pierścionka RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 12.03.2023 Pierścionek z zielonym oczkiemPo włożeniu pierścionka na palec twoje włosy zaczynają przybierać na zmianę wszystkie kolory tęczy rozchodzące się po nich falą. Efekt najlepiej sprawdza się na długich włosach. Aragonit stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt kameleona. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Louvain Lestrange - 12.03.2023 Przepysznie. Nareszcie nadarzyła się okazja do wspólnego zaprezentowania się wśród tłumu. Razem z Lorettą nie zamierzali pozwolić, żeby okazja do pokazania się głośnym wydarzeniu przeszłą im obok nosa. W końcu trzeba dbać o wizerunek. Wspólne paradowanie rodzeństwa pod ramię w święto płodności, mogło wybrzmieć dwuznacznie, ale któż by się przejmował takimi drobnostkami jak plotki. Bynajmniej nie Louvain. Oprócz tego zasłyszał, że w trakcie święta mają zostać przygotowane przeróżne atrakcje, co było tylko dodatkową zachętą. Coś innego, świeżego zarazem, przyda się na odmianę klimatu od salonowych bankietów. Louvain był raczej czarodziejem o tradycjonalnych poglądach, więc kultywowanie czarodziejskich świąt jak najbardziej leżało w jego guście. Teleportacja miała być zakłócona tegoż dnia na terenie Beltane oraz w jego okolicach, dlatego zamiast deportować się razem z siostrą w pobliże święta, mieli przylecieć na miotle. Ściągnął swojego Zmiatacza 6 ze ściany, który miał iść dostarczyć możliwie szybko i sprawnie. Podróż raczej nie należała do najprzyjemniejszych, w końcu wiatr zbijał wichury, które zrywały nawet dachy na Pokątnej, więc Louvein musiał się postarać, żeby utrzymać ich w powietrzu. Cieszył wzrok nastrojowych przejściem przez knieję na główny plac wydarzenia. Głazy z runami, świecące lampiony i ozdoby na drzewach, wszystko to nadawało uroczy klimat. Ubrany w ciemny, skórzany prochowiec z wysokim kołnierzem, szedł dalej alejką ku serca święta. Samo główne ognisko robiło niemałe wrażenie i dopełniało całość nastroju. Zatrzymał się przy pierwszym stoisku które sprzedawało piwo kremowe i zamówił dwa kufelki dla kurażu, jeden wręczając siostrze. Nie był zbyt wprawionym hazardzistom, ale goblin wołający o niesamowitych nagrodach do wygrania od razu przyciągnął jego uwagę, a on rękę Loretty za sobą. - To będzie Twój prezent ślubny. - rzucił w stronę bliźniaczki z cwanym uśmieszkiem na twarzy. Monetówka w kształcie podkowy zabrzęczała wyraźnie w jego rękach, co dało wyraźny sygnał goblinowi do uruchomienia jego loterii. !goblin RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 12.03.2023 Loteria fantowaZakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku. Wylosowałeś: Butelka musującego wina, na które rzucono specjalne zaklęcie - wypite sprawia, że czarodziej dostaje bardzo silnej czkawki i nie może powstrzymać jej przez przynajmniej godzinę. RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Loretta Lestrange - 12.03.2023 Uśmiech lawirował niepewnie na wargach, co jakiś czas unosząc kąciki ust w filuternym uśmiechu; welon czerni rzęs zatrzepotał prędko, ukazując wielkie, ciemne oczyska barwy mahoniowego orzechu, a uważny wzrok, który polatywał miriadami z tęczówek, zawierał w sobie roziskrzone podszycie ziemskie, przeplatane guzikami gwiazd. Strapienie lawirowało niepewnie na obliczu, gdy marszczyła piegowaty nos niepewnie; Beltane należało do jednego z jej ulubionych świąt, koronujących wyraz zbliżającej się chyżo wiosny – tej, którą prognozowały już przebiśniegi wychylające niepewnie główki z topniejącego śniegu oraz magnolia kwitnąca gdzieś przy skwerze. Orkiestry wybijające pory roku, sweterki z monogramami i snobistyczny akcent – nieomal wszystko układało się w zwięzłą całość jej przędzonego przez okrutne Mojry życiorysu. Nie mogła pochwalić się wybitną tężyzną, umiejętnością miękkiego lawirowania na powierzchni miotły, czy niezawoalowaną zwinnością – aktywność fizyczna nigdy nie stanowiła faktora, w którym by przodowała jakkolwiek. Otuliła więc brata ramionami w pasie i gdy przebrnęli przez gęste chmury wiatru, rozwiewającego kończące się wraz z linią podbródka włosy, nieco chwiejnie zestąpiła na zieleniejący dywan trawy. Ujęła go pod ramię – tak jak mieli to w nieodzownym zwyczaju; długie palce zamknęły się na materiale jego odzienia, wbijając subtelnie paznokcie. Sama odziana była w barwną, kwiecistą koszulę, długie, szerokie spodnie, niezwracający uwagi, barwiony brązem płaszcz oraz nieodzownie otulające kostki obcasy, dające jej odrobinę więcej centymetrów, których przecież jej poskąpiono. Był od niej o wiele wyższy; przerastając ją o dziesiątki cali, wymuszał swoiście zadzieranie podbródka, gdy tylko chciała zatopić się w jego tęczówkach – równie ciemnych i bezdennych, co jej. – Powtórz jeszcze raz słowo „ślub”, a zwymiotuję – odparła lekko, wyginając usta w niebanalnie urokliwy uśmiech. Bo on wiedział o jej podejściu do rychłego wypowiedzenia sakramentalnego „tak” ku Leandrowi; wiedział o jej bezpłodności i przede wszystkim – wiedział o tym, iż sam Yaxley nie był świadomy tych drobnych szkopułów. Jeśli zgodnie z obietnicą, ten miał zamiar zaznaczyć jej palec obrączką już latem, rozważała ucieczkę poza granice kraju, a także bardziej trwałe rozwiązanie – zawiśnięcie na sznurze bądź ofelijne wyściełanie jednej z rzek pozbawionym tchu ciałem. – Wino? Wywołujące czkawkę wino? Zawsze miałeś gest, ale teraz przeszedłeś samego siebie – zakpiła miękko, jednak w jej głosie odczuwalne były wydatne ciepłe nuty. Moneta zadźwięczała w jej dłoni, gdy także postanowiła spróbować swego szczęścia i zakręcić kołem loteryjnym. !goblin |