Secrets of London
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II (/showthread.php?tid=1244)

Strony: 1 2 3 4


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Chester Rookwood - 16.04.2023

Co by nie działo to jednak dobrze było uniknąć czołowego zderzenia z lecącą ku nim z zawrotną szybkością skałą, która ostatecznie zniknęła prawie tak szybko, jak się pojawiła. Widok leżącej nieruchomo na ziemi solidnie parzonej kobiety nie poruszył jego serca i nie skłonił go do oszczędzenia tej czarownicy. Nie zamierzał pozwolić jej stąd uciec.

Wycelował ponownie różdżkę w stronę funkcjonariuszki, chcąc wytworzyć po raz kolejny potężną błyskawicę, która dosięgnie czarownicy. Chciał ją wykończyć. Nie zapomniał również o stojącej bliżej nich Harper Moody, w której stronę również skierował swoją różdżkę, z zamiarem stworzenia kolejnego pioruna. Miała podzielić los tamtej czarownicy.


Rzucam na wytworzenie błyskawicy posłanej w stronę leżącej na ziemi Moss
[roll=Z]
Rzucam na wytworzenie błyskawicy do zaatakowania w ten sam sposób Moody
[roll=Z]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Stanley Andrew Borgin - 16.04.2023

Na całe szczęście skała, która zagrażała ich życiu, zmieniła swój tor lotu dzięki Corvusowi. Harper Moody nie przestawała jednak w swoich próbach pozbawienia Chestera kilku zębów. Wyprowadziła serię ciosów, które na całe szczęście minęły jego maskę, a tym samym twarz.

Widząc, że jego kompan, nie przestaje i raz za razem stara się unicestwić obie kobiety, zrobił to samo - kontynuował ich dzieło zniszczenia.

- Crucio! - wypowiedział inkantację, kierując swoją różdzkę w stronę szefowej Aurorów. Cel miał jeden i prosty - ostatecznie pozbawić jej życia.

Nadal mieli jedną nie rozwiązaną kwestię, która nazywała się Eshter Moss. Od początku tego starcia była jedyną osobą jaka doznała obrażeń. Nie licząc maski Rookwooda. Teraz przyszedł jednak czas się z nią pożegnać.

- Crucio! - wycedził przez zęby spod swojej maski, sprawnym ruchem wskazując na swoją ofiarę. To powinno pomóc jej zapomnieć o bólu, który teraz ją trapił.


Pierwszą akcję wykorzystuję na rzucenie cruciatusa w kierunku Harper Moody. W tym celu wykorzystuje nekromancje.
[roll=PO]

Drugą akcję wykorzystuję na rzucenie cruciatusa w kierunku brygadzistki Moss. W tym celu wykorzystuje nekromancje.
[roll=PO]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Eutierria - 22.04.2023

Eshter Moss


Dodatkowe próby rozpraszania magii

[roll=N]
[roll=N]

Harper Moody


Aktywność fizyczna

[roll=W]
[roll=W]

Moss była wykończona. Nie było dla was jasne, czy była w ogóle w stanie przeżyć zadane jej obrażenia. Machała różdżką i nie działo się nic. Na tym etapie mogliście być pewni, że rzucała inkantacje wyciszające magię na waszym obszarze, próbując przełamać to, co mogliście zechcieć wysłać w stronę Moody lub niej. Tyle mogła zrobić, czołgając się do tyłu, w stronę ognisk. Próbowała dostać się do jakiejś większej grupy Brygadzistów lub Aurorów, ale poruszanie się musiało sprawiać jej ogromny ból.

Moody natomiast nie zamierzała nie skorzystać z tego, że znalazła się bliżej was. Widząc, że próbujesz rzucić jakieś zaklęcie, nieświadoma tego, że Esther rozpraszała waszą magię, zaatakowała szybko, ponownie w Chestera (korzystam tutaj z poprzedniego rzutu – nie przesunęliście się, więc zakładam, że wciąż stoi bliżej). Podbiegła i wyrywała ci różdżkę, następnie rzuciła nią daleko za swoje plecy. Następnie z całej siły uderzyła cię pięścią w twarz, z cichą nadzieją, że maska Śmierciożercy zsunie się z niej od ciosu.

Moss – solidne obrażenia od ognia, ucieka

23.04



RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Chester Rookwood - 23.04.2023

Dobrze widział, że Moss jeszcze trzymała się życia i była w stanie czarować oraz była w stanie czołgać się, co było formą ucieczki. Wolał aby pozostała nieruchomo już na zawsze. Nie mogła dopełznąć do innych Brygadzistów lub Aurorów, ściągając im na głowę posiłki. Co postawi ich w konieczności ucieczki, którą musieliby rozpatrywać w kategoriach zdrowego rozsądku albo tchórzostwa i lojalności względem Czarnego Pana. Nie bez znaczenia były jego osobiste motywy i ambicje, które mógłby zaspokoić wraz ze śmiercią pieprzonej Moody.

Szala zwycięstwa przechylała się się na korzyść wroga. Zwłaszcza po odebraniu mu różdżki, która spadła gdzieś na ziemię za plecami jego szefowej. Szlag. Na chwilę obecną stracił możliwość czarowania. Nie był to jedyny problem, bo musiał się mierzyć z atakującą go bez użycia magii kobietą, której uzbrojona w kastet pięść sięgała jego zamaskowanej twarzy i chcąc tego uniknąć oraz ochronić swoją tożsamość spróbował zrobić unik poprzez usunięcie z trajektorii ciosu.


Rzucam 2k100 na unik, aktywność fizyczna
[roll=N]
[roll=N]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Stanley Andrew Borgin - 24.04.2023

Mimo swojego zapału aby Moss również pożegnała się w dniu dzisiejszym ze swoim życiem, musieli odpuścić. Nie mogli upiec dwóch pieczeni na jednym ogniu - zwłaszcza kiedy Esther była już podpieczona, a ich główna przeciwniczka nadal stała w najlepsze przed nimi i właśnie zbierała się do ocieplenia relacji z Chesterem.

Corvus utracił różdżkę i wszystko wyglądało, że zaraz utraci również i maskę. Trzeba było coś zadziałać, aby Harper nie poznała swojego przeciwnika - to byłby najgorszy ze wszystkich możliwych scenariuszy. Borgin utracił jakiekolwiek zainteresowanie brygadzistką Moss - teraz miał ważniejsze zadanie. Musiał pomóc swojemu towarzyszowi.

Stanley skierował swoją różdżkę w stronę Moody i za wszelką cenę postarał się wykreować wystarczająco duże ciśnienie, które byłoby w stanie odepchnąć Moody od biednego Rookwooda.

To była chyba ich jedyna szansa na to, aby starszy z dwójki Śmierciożerców odzyskał swoją zgubę, bez której był raczej bezużyteczny w dalszej walce. Nie on jedyny zresztą opierał całą swoją moc i potęgę na kawałku wyżłobionego drewna - Vulturis robił dokładnie to samo. Bez swojej różdżki był również bezużyteczny, o ile jeszcze nie bardziej niż jego kompan.

- CRUCIO! - wycedził przez zęby pełen gniewu na to, że do tej pory nie udało mu się ani razu skrzywdzić Harper tym właśnie zaklęciem. Zgiń Ty kurwa wreszcie... Ta myśl pojawiła się w jego głowie niemal tak szybko jak inkantacja zaklęcia, które zostało wycelowane w szefową Aurorów.


Pierwszą akcję wykorzystuję na próbę utworzenia ciśnienia, które odepchnie Harper od Chestera. W tym celu wykorzystuje kształtowanie.
[roll=N]

Drugą akcję wykorzystuję na rzucenie cruciatusa w kierunku Moody ( ; - ; ). W tym celu wykorzystuje nekromancje.
[roll=PO]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Eutierria - 28.04.2023

Chester spróbował uchylić się od ciosu, ale Moody była szybka. Była niespodziewanie szybka – żadne z was nie kojarzyło jej z aż takim wysportowaniem i chociaż mogliście docenić tę sytuację za zebranie dodatkowych danych, niewątpliwie przydatnych w waszych planach unicestwienia szefowej biura, ale teraz musieliście zmierzyć się z tym że jej ciosy niewątpliwie bolały.

Różdżka Rookwooda potoczyła się po piasku gdzieś daleko, poza zasięg waszych rąk. Było ją dosyć ciężko dostrzec na tej kupie piasku. Moss nie próbowała po nią sięgnąć. Nie próbowała też rzucać żadnych zaklęć. Po prostu uciekała i udawało jej się to, bo cała wasza uwaga musiała skupić się na Moody. Kobieta niewątpliwie przywaliłaby Chesterowi w gębę, gdyby nie zaklęcie Stanleya. Odsunięta od was zdołała utrzymać się na nogach, chociaż na końcu zachwiała się nieco. Widzieliście, jak spojrzała w stronę Moss. Najwyraźniej upewniła się, że kobieta była już bezpieczna. Teraz, sama będąc w dobrej odległości od waszej dwójki, sama przybrała pozycję obronną i cofnęła się o krok, najwyraźniej decydując się na wycofanie po kupieniu Esther sporej porcji czasu.

Kolejny krok. A później wycofywała się w tym samym kierunku co Moss, wciąż rzucając zaklęcia. Machnęła swoją różdżką. Raz, drugi. Chciała translokować wasze głowy tak, żebyście oboje uderzyli sobie z dyńki.

[roll=Z]

Trzeci, czwarty. Różdżka Stanleya miała podzielić los tej Chestera, lecz odlecieć w przeciwnym kierunku.

[roll=Z]
Z jej różdżką coś musiało się jednak stać, bo nie poczuliście nic. Drugie zaklęcie, chociaż udane, nie zadziałało poprawnie, a sama Harper warknęła, łapiąc się za rękę. Widzieliście jasną poświatę, która oplotła ją na moment. Niewątpliwie spróbuje stąd uciec, ale nie kosztem bezpieczeństwa Moss.

29.04



RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Chester Rookwood - 29.04.2023

Na razie mógł odetchnąć z pewną ulgą, bo miał tę świadomość, że ten unik mógł okazać się nie wystarczający. Nie takiego wysportowania spodziewał się po czarownicy spędzającej całe dnie za biurkiem i prawdziwej pracoholiczki. Gdyby nie to, że Stanley przybył mu z odsieczą i odepchnął od niego Harper, to nie tylko mógłby zbierać zęby z ziemi i jego tożsamość mogłaby wyjść na jaw. Do tego utrata różdżki, która go dotknęła. Pokrzyżowała jego plany na ten moment. Dotyczyły zakończenia żywota Moss i dalszego atakowania pieprzonej Moody. Tym bardziej, że najwyraźniej zamiarem tej czarownicy było zapewnienie Moss szansy na względnie bezpieczną ucieczkę. Spostrzegł też, że przymierza się do odwrotu, podczas którego użyła zaklęć jako zasłony. To była taktyka, którą sam stosowałby w podobnej sytuacji. Zwłaszcza przy bezbronnym przeciwniku.
Nie uszło też jego uwadze, że Harper nabawiła się niespodziewanych problemów z rzucaniem czarów, o czym świadczył wykonany przez nią gest. Dostrzegł tę jasną poświatę wokół kobiety.

Vulturis, osłaniaj mnie — Corvus wydał swojemu towarzyszowi krótkie polecenie. Teraz był kolejny dogodny moment do ataku. Puścił się biegiem do przodu, w kierunku w którym poleciała należąca do niego różdżka. Wypatrywał charakterystycznego kształtu na ziemi. Jeśli udało mu się znaleźć swoją różdżkę to zamierzał odwrócić się w stronę Moody i Stanleya, aby po zmniejszeniu dzielącego ich dystansu, stanąć z różdżką dłoni. Wycelował ją w plecy czarownicy.

Crucio!


Poświęcam pierwszą akcję na to by Chester pobiegł w stronę, w którą Moody rzuciła jego różdżką i na zlokalizowanie jej na ziemi za pomocą rzutu na percepcję.
[roll=Z]

Warunkowo: jeśli odzyska patyk to wykorzystuję drugą akcję na zaatakowanie Moody Cruciatusem, nekromacja.
[roll=N]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Stanley Andrew Borgin - 30.04.2023

Z każdą kolejną sekundą miał dość ich przeciwniczki, która zdawała sobie nie robić nic z zaklęć kierowanych w jej stronę. Pomijając fakt, że po prostu inktantacje skierowanej w jej stronię nie szły albo po ich myśli albo były rozpraszanie. Co nie mniej jednak powodowało, że Stanley czuł zażenowanie zaistaniała sytuacją i postanowił zrezygnować z kolejnych prób wykorzystania cruciatusa przeciwko szefowej Aurorów. Nie czekając ani sekundy dłużej zacząć wykorzystywać kształtowanie, które spełniło swoje zdania przeciwko Esther Moss - brygadzistce, która za wszelką cenę próbowała w tym momencie odczołgać się na bezpieczną odległość.

Komenda, rozkaz lub zalecenie, w zależności jak kto wolał to nazywać, od Corvusa były bardzo proste. Gdyby Chester był w stanie pochwycić swoją różdzkę, sytuacja obróciłaby się diametralnie - w końcy znaleźli by się w sytuacji 2 na 1 i mogli wykorzystać taki obrót spraw na ich korzyść.

Borgin nie zamierzał czekał ani sekundy dłużej. Musiał współpracować z Rookwoodem jeżeli chcieli wyjść z tego pojedynku zwycięsko - gdyby nie jego prośba zapewne próbowałby po raz kolejny cisnąć w nią cruciatusem ale tym razem zmienił taktykę.

Stanley skierował swoją różdżkę, po raz kolejny tego dnia, w kierunku Harper Moody aby za wszelką cenę spróbować pozbawić ją dłoni. Udana "amputacja" kupiłaby im wystarczająco dużo czasu aby Corvus odnalazł swoją różdżkę, a pracownica Ministerstwa Magii nie ulotniłaby się z miejsca zdarzenia.



Poświęcam dwie akcje na próbę ucięcia dłoni Harper Moody w której dzierży swoją różdżkę. Korzystam w tym celu z surowej magii - kształtowania.
[roll=N]
[roll=N]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Eutierria - 03.05.2023

Odnalezienie różdżki nie było takie proste, jak myślałeś. Musiała zostać zakopana w kupie pyłu. Krążyłeś więc po prostu po tym piasku i próbowałeś ją dostrzec. Może warto by było zabejcować ją na fioletowo?

Pierwsze machnięcie różdżką Stanleya nie przyniosło żadnego efektu. Drugie – stworzyło cięcie surowej magii, chociaż nie tak solidne jak tego oczekiwałeś. Twoje umiejętności nie pozwalały na swobodną amputację czyjejś kończyny. Aurorka próbowała to zaklęcie rozproszyć, ale bezskutecznie, jedynie osłabiło to jego działanie. Jej ręka, uderzona tym cięciem przez niepoprawny unik, zaczęła krwawić.

Moody zaczęła się wycofywać, w innym kierunku niż Moss. Od czasu zniknięcia Brygadzistki minęło już trochę czasu. Mogliście spodziewać się tego, że jeżeli odnajdzie innych pracowników Ministerstwa, poinformuje ich o waszej pozycji.

Rzuty: tutaj.



RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec II - Chester Rookwood - 03.05.2023

Zaklął pod nosem po pierwszej nieudanej próbie znalezienia różdżki w tym piasku. Musiał poświęcić znacznie więcej czasu, niż na to początkowo planował. Nie tylko starannie się rozglądał, wytężając wzrok ale nawet co jakiś czas przystawał i przykucał aby rozgrzebać ten piasek. Towarzyszyło mu poczucie utraty cennego czasu i niepotrzebnego ryzyka, wynikającego z czasowej bezbronności która mogłaby zostać wykorzystana przeciwko niemu. Ponadto pozostawił też Vulturisa z Harper i stracił z oczu Moss.

Rzucam na percepcję celem odnalezienia różdżki w piachu
[roll=Z]
[roll=Z]