![]() |
|
[Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel (/showthread.php?tid=1257) Strony:
1
2
|
RE: [Początek marca 1972] Przysługa | Danielle & Samuel - Danielle Longbottom - 08.04.2023 Ani przez moment nie założyła, że Sam mógłby być zainteresowany Skrzatami. W końcu... mało który czarodziej się nimi interesował. Przede wszystkim, rzadko która rodzina czarodziejska je szanowała, dziękowała za pomoc i pracę, uważając to za ich psi obowiązek. Naiwnym myśleniem było, że w najbliższym czasie może to ulec zmianie, zwłaszcza jeżeli nie potrafili okazać szacunku innym czarodziejom. - Jesteś pewien, że nie chciałbyś być królem? - zmarszczyła lekko brwi. Ah, racja. Rola króla byłaby ograniczająca. Jako rycerz miałby większą swobodę i możliwość działania, a kreatywność i pomysłowość, jakimi cechował się Carrow nie pozwoliłyby mu wysiedzieć w jednym miejscu zbyt długo. - W porządku, niech będzie. Gdy tylko obejmę władzę, będziesz pierwszym, którego mianuję na rycerza. I jedynym, w końcu miecz Godryka jest tylko jeden. - zauważyła z rozbawieniem. Roześmiała się dodatkowo, gdy ten teatralnie zaprezentował, jak bardzo go zraniła. Nie potrzeba było jej zachęcać, by pociągnęła teatrzyk dalej. - Już lepiej? Wiesz, uzdrowiciele wiedzą, jak ukoić krwawiące serce. - dodała, posyłając mu wesoły uśmiech. Obecność Sama sprawiała, że wszelkie problemy czy zmartwienie jakie na co dzień jej towarzyszyły, szybko odchodziły w niepamięć i przestawały być tak ciążące. Pozwoliła sobie nawet przez moment nie myśleć o konflikcie, jaki stopniowo narastał w świecie czarodziejskim - jej uwaga w pełni skupiła się na tym śmiesznym mugolskim sprzęcie do przemieszczania się, o którym z takim zaangażowaniem i pasją opowiadał Carrow. - Bez pośpiechu, Sami. Wiem, że masz dużo na głowie. - odpowiedziała, gdy ten obiecał, że zdobędzie jeden z tych mugolskich sprzętów do siedzenia i machania nogami. Nie chciała, by czuł się w obowiązku zapewniania jej rozrywki, podczas gdy praktycznie całe dnie spędzał w warsztacie, starając się dorzucać do rodzinnego budżetu; zdecydowanie wolała, by jeżeli już jakimś cudem będzie miał czas wolny, poświęcił go w pełni dla siebie. Zdrowy egoizm. I tak już wiele dla niej zrobił, że zgodził się przyjść na bal charytatywny jako jej osoba towarzysząca. - Każdy powinien myśleć o innych. Świat byłby wtedy znacznie lepszym miejscem. - odezwała się, podnosząc z ziemi. Choć udało jej się wstać, starała się nie poruszać; stała na sztywno wyprostowanych nogach, jakby w obawie, że każdy, nawet najmniejszy ruch może sprawić, że straci panowanie nad własnym ciałem. Bez najmniejszego zawahania złapała wyciągniętą dłoń Carrowa, pozwalając mu pociągnąć się w jego stronę. W pierwszej chwili nie wyglądała na przekonaną, czy oby na pewno założenie wrotek to był najlepszy z pomysłów na jaki kiedykolwiek wpadła, szybko jednak uświadomiła sobie, że był. Jazda, choć niesamodzielna i w pełni asekurowana przez Samuela sprawiła, że roześmiała się głośno i beztrosko. Koniec sesji
|