Secrets of London
[06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie (/showthread.php?tid=1262)

Strony: 1 2


RE: [06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie - Theodore Lovegood - 14.05.2023

Przechylił głowę, jakby to teraz on jej nie rozumiał. Jego syn miał być jakiś gorszy tylko dlatego, bo nie był człowiekiem?
- Dzieci zazwyczaj rosną w brzuchu, a Theodore urósł na głowie. Czy to naprawdę tak duża różnica? To nie ma żadnego znaczenia. Zasada jest taka sama – nie zgodził się z nią i, jako że nie był już "operowany", pozwolił sobie na żywszą gestykulację. Pokazał na swoją głowę, na brzuch, po czym odmierzył odległość między nimi, a następnie pokazał jej, jak nieduża ona była. Czy naprawdę nie miał prawa nazywać go swoim dzieckiem z powodu tak małej różnicy?
- Czyli Junior nie ma żadnych rodziców? Sam z siebie się urodził? Mackenzie, przecież to bez sensu – stwierdził i rozbawiony prychnął tak, jakby to ona opowiadała jakieś głupoty, a nie na odwrót. Kiwnął głową i przyjrzał się, jak noworodek trafia do swojego nowego, doniczkowego domu. Obserwował to z dużą dozą niecierpliwości, a gdy kaktus był już gotów, aktor wyciągnął przed siebie dłonie, by przejąć od dziewczyny malucha. Nie posłuchał jej, od razu wyciągnął dłoń, by sprawdzić, czy moc macierzyństwa uchroni go przed kolcami. Wbrew jego oczekiwaniom warstwa ochronna kaktusa zadziałała na niego tak jak na każdego innego i z sykiem musiał wycofać rękę. Niezrażony uniósł doniczkę na wysokość swoich oczu, by dobrze przyjrzeć się roślince.
- Wyglądasz mi na fana The Hobogoblins. Tak, ich brzmienie przypadnie ci do gustu, jestem pewien. Chodź, sprawdzimy to, zagram ci ich kilka moich ulubionych kawałków – stwierdził bezpośrednio do kaktusa. Dopiero potem opuścił roślinkę niżej, chwycił pewnie doniczkę i zerknął na blondynkę.
- Dzięki, Greengrass. Jestem twoim dłużnikiem – powiedział do niej i uśmiechnął się szeroko - Nie będziemy już Ci dłużej przeszkadzać. Idziemy – dodał, ostatnie słowo kierując już do swojego towarzysza zajmującego miejsce w jego dłoniach. Po takim pożegnaniu podszedł do drzwi mieszkania.


RE: [06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie - Mackenzie Greengrass - 17.05.2023

Greengrass mimowolnie zaczęła się zastanawiać, czy Theodore na pewno wie, skąd biorą się dzieci, skoro przyrównywał pojawienie kaktusa na głowie do urodzenia takiego... Nie była to jednak kwestia, w której czuła się uprawniona do uświadamiania chłopaka. Zresztą, zawsze kręcił się wokół jakichś dziewczyn albo one kręciło się wokół niego, więc może po prostu ten kaktus na głowie mu zaszkodził...?
- Rośliny zwykle nie mają rodziców. Mają nasiona – odparła Mackenzie odruchowo. Podejrzewała, że właśnie w szamponie kryły się takie nasiona, które zareagowały w połączeniu z jakimiś składnikami odżywczymi. Albo ktoś zrobił to celowo, albo doszło do dziwnej reakcji z elementami, które miały zagwarantować prawidłowe odżywienie włosów. Może szampon był na przykład przeterminowany albo doszło do błędu w produkcji…?
Nie wdawała się jednak w dalsze wyjaśnienia. Zazwyczaj wszelkie dziwne zachowania Theodore’a przyjmowała po prostu jako pewną normę, może dla niej niezrozumiałą, ale przecież niekoniecznie dziwną dla innych… Tym razem pomysł na bycie ojcem… znaczy się matką kaktusa, przekraczał zdolności pojmowania Greegrass.
- Podrzuć mi ten szampon – przypomniała jeszcze tylko, odnotowując, że skoro roślina ma być fanem Hopgoblins, to ona po powrocie będzie musiała znowu rzucić zaklęcie wyciszające na drzwi. – Nie używaj go, chyba że chcesz mieć… eee… więcej dzieci – ostrzegła, ruszając za Lovegoodem ku drzwiom, by je za nim zamknąć.

Koniec sesji