![]() |
|
[14 Kwietnia 1972, Dom Shafiqa] Tylko nie Prewett! | Cathal X Pandora - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [14 Kwietnia 1972, Dom Shafiqa] Tylko nie Prewett! | Cathal X Pandora (/showthread.php?tid=1299) Strony:
1
2
|
RE: [14 Kwietnia 1972, Dom Shafiqa] Tylko nie Prewett! | Cathal X Pandora - Pandora Prewett - 30.04.2023 Jego słowa widocznie dały Pandorze do myślenia, bo przez dłuższą chwilę wbijała spojrzenie gdzieś przed siebie, pozwalając sobie na ciche westchnięcie. I tak źle i tak niedobrze, bo gdy ktoś znał Twoją wartość, to wielu ludzi chce to obrócić przeciwko Tobie i Cię zniszczyć, ale takie przemyślenia były tematem na osobną i dłuższą dyskusję, najlepiej przy butelce wina. Mężczyzna faktycznie nie wyglądał na skromnego, ale nie był też w ten dziwny, arystokratyczny sposób nieprzyjemny, jak miało to do siebie wielu Brytyjczyków z szanowanych rodów — nigdy nie umknęło to jej uwadze. Był sławny w swoim kręgu, był dobrym Archeologiem i jak wierzyć ludziom, przyzwoitym człowiekiem. Jednak wiedziała, że o pewnych rzeczach przekona się sama z czasem. - Nie? - zdziwiła się nieco, unosząc brew na jego słowa odnośnie do towarzysza, który miał problem z hazardem. Nie pomyślała właściwie wcale o tym, że mógłby narazić wykopaliska lub swoich przyjaciół przez używkę i długi, ale Pandora ślepo wierzyła w ludzi, czasem była zbyt naiwna i zbyt lojalna względem swoich. Nie była też osobą z problemem uzależnienia, więc nie umiała postawić się na miejscu Jimila. Jej zdaniem jednak Cathal się nim opiekował. - To będzie ekscytujące. Nigdy nie widziałam takiego seansu, jestem bardzo ciekawa, jak to wygląda w rzeczywistości. Książki często koloryzują lub wręcz przeciwnie, nie oddają wszystkiego. Nie ma to, jak przekonać się na własne oczy. Wyznała tonem, który jawnie sugerował podekscytowanie, jak i odrobinę zniecierpliwienia. Słuchanie takich historii od duchów, a także możliwość zadawania im pytań musiała być niesamowita. Czy takie duchy często współpracowały? Czy Jamil był w jakimś niebezpieczeństwie? Umysł Pandory zalało mnóstwo pytań, ale na szczęście dla Shafiqa, ugryzła się w język i jedynie uśmiechnęła, ruchem głowy odgarniając natrętne kosmyki włosów z twarzy. Droczyła się z nim trochę, starała przełamać lody i ocieplić atmosferę, zresztą łatwo było zauważyć, że była dość bezpośrednia w rozmowie, jak i w gestach, chociaż o tym drugim nie miał jeszcze okazji się przekonać. - Chętnie pomogę, mam dużo zleceń i zrobiłam sporo kursów. Masz dokumenty również dotyczące tego w teczce, bo wzięłam na wszelki wypadek wszystko. - wyznała szczerze i z odrobiną zawstydzenia, bo uznała, że takie przygotowanie do rozmowy o pracę będzie najlepsze. Jako była Krukonka, poświęcała mnóstwo czasu na naukę i podróże, ciągle zdobywała nowe certyfikaty oraz klientów, chociaż jej praca nie była tak znacząca, jak jego. Poznanie historii i ludzi z przeszłości było przecież ważne dla wszystkich ludzi. Jakkolwiek Mara nie byłaby charakterna, była posłuszna, jeśli Pandora odpowiednio wydawała polecenia. Nigdy się jej nie sprzeciwiała, nawet jeśli potem była chwile obrażona lub podgryzała ją po ramionach ze złością. Na szczęście skrzydlate konie wcale nie były tak trudne do przekupienia. Trzymanie klaczy przy obozie miało wiele plusów — często latała nad okolicą, więc mogła wypatrywać zagrożenia, a dodatkowo miała dobry słuch. - Oczywiście. - wzięła od niego pióro i na kawałku pergaminu zapisała to, jak ją znaleźć, chociaż kilka sekund zajęło jej wybranie odpowiedniego adresu. Prawda była taka, że większość czasu spędzała w swoim namiocie, a ten tkwił w losowych miejscach. Niewiele hoteli miało w ofercie stajnie. Czując na sobie jego jasne oczy, podniosła na niego wzrok i skrzyżowała ich spojrzenia, a jego słowa sprawiły, że pokręciła gwałtownie głową, czując, jak ciepłe robią się jej policzki. - Oj nie, nie.. Nie sugerowałam, że jesteś diabłem, czy demonem! - rzuciła szybko, wykonując obronny gest rękoma. Pięknie o niej przyszły szef pomyśli, nie ma co. - To był tylko taki, wiesz, żart! Nie podejrzewam Cię o nic okropnego i o nic nieprzyzwoitego! Dodała szybko, przenosząc wzrok na ściskaną przez siebie umowę, przygryzając dolną wargę. Aż żałowała, że włosy miała związane w koka i nie mogły trochę, chociaż zakryć jej buzi. Był przystojny i inteligentny, nie potrzebował takich sztuczek. Może powinna dodać to na głos? - Nie, nie trzeba. Jest w porządku, podpiszę, jak przyślesz nową umowę.. Jeśli oczywiście nadal chcesz mnie. To znaczy mnie zatrudnić! - zaczęła, wstając z zakłopotanym śmiechem i poprawiając spódnice. Wręczyła mu umowę w dłonie, zarzuciła swoją torebkę na ramiona. Wbiła w niego spojrzenie. - Nie będę Ci już zajmowała popołudnia. Mam nadzieję, że do zobaczenia niedługo? Do zobaczenia Cathalu. I naprawdę, nie jesteś demonem, czy coś, nie wyglądasz i nie potrzebujesz duszy, czy cyrografu. Wzruszyła ramionami, posyłając mu kolejny uśmiech, a następnie jeszcze kiwnęła mu głową i obróciła się, kierując do wyjścia, rozpuszczając w międzyczasie włosy. Na pewno uznał ją za nienormalną. Puszkę jednak otworzyła szybko, typowa Pandora. Koniec sesji
|