Secrets of London
Sowa Florence - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sowa Florence (/showthread.php?tid=1355)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


RE: Sowa Florence - Philip Nott - 30.08.2023

Londyn, 11.06.1972

Szanowna Pani Bulstrode,


Zwracam się do Pani z prośbą o udzielenie mi kolejnej prywatnej wizyty, oczywiście za stosowną opłatą. Jeśli nie pozwoli Pani na to natłok obowiązków, proszę o wskazanie kogoś, kto zbada mój przypadek. To delikatna sprawa. Owa przypadłość wystąpiła u mnie niedługo po Beltane, a jej objawy utrzymują się do dnia dzisiejszego i są wyjątkowo uciążliwe.


Z wyrazami szacunku,

Philip Nott



RE: Sowa Florence - Philip Nott - 30.08.2023

Londyn, 13.06.1972

Szanowna Pani Bulstrode,


Niezwłocznie złożę zamówienie na świece z przekazanej przez Panią listy i po ich otrzymaniu skontaktuję się z Panią w celu umówienia wizyty. Jestem tego świadom, że tak może być. Mam nadzieję, że jednak nie wpłynie negatywnie na przebieg tego procesu. Wolałbym nie angażować w to drugiej strony.


Z pozdrowieniami,

Philip Nott



RE: Sowa Florence - Laurent Prewett - 07.09.2023

List dotarł wieczorem.
11.06.1972, New Forest

Droga Florence,

powróciłem bezpiecznie z mojego rejsu. Popłynąłem wzdłuż wybrzeży Francji, Morzem Belerskim - widoki były olśniewające od porastających to miejsce roślin, poprzez samą, ciepłą wodę, aż do pięknych zabudowań, które wyrastały przy brzegu jakby same chciały urwać dla siebie kawałek z tego morza. Przez moment miałem chęć, by zamknąć kawałek tego miejsca dla Ciebie w butelce, ale to nie oddałoby czaru wiatru, który targał tamtym miejscem, mew, które śpiewały ani zapachu, jaki wdzierał się do płuc. To była dobra podróż. Czuję się po niej o wiele lepiej.

Nie zamknąłem dla Ciebie świata w butelce, choć bardzo bym chciał, lecz pokusiłem się o drobny prezent innego rodzaju. Taki, który, mam nadzieję, będzie bardziej bliski Twojemu sercu. Ośmielę się nawet powiedzieć, że bliższy, ponieważ praktyczny! Ach, to tak pół żartem. Mam nadzieję, że nie będziesz się na mnie za bardzo gniewać?

Zamierzam wyjechać na parę dni do Keswick, jednak będę codziennie w New Forest, więc odbiorę korespondencję. Mam nadzieję, że się nie martwiłaś moją nieobecnością? Wszystko się naprawdę dobrze goi.


Zawsze Twój,
Laurent Prewett

Do listu dołączono piękne dwa słoiczki zawierające francuskie mieszanki ziół, rzecz jasna najlepszej jakości:
- Bouquet garni (składająca się w 80% z natki pietruszki, 10% liści laurowych i 10% tymianku)
- Quatre-épices (pieprz, imbir, gałka muszkatołowa, goździki)


RE: Sowa Florence - Philip Nott - 08.09.2023

Londyn, 14.06.1972

Szanowna Pani Bulstrode,


W związku z tym, że otrzymałem zamówione przez siebie świece rytualne, kontaktuję się z Panią w celu ustalenia terminu prywatnej wizyty, o której pisałem we wcześniejszych swoich listach. W jakich dniach i godzinach jest Pani dyspozycyjna?


Z poważaniem,

Philip Nott



RE: Sowa Florence - Laurent Prewett - 09.09.2023

12.06.1972, Keswick

Droga Florence,

dziękuję za ciepłe i miłe słowa. Staram się jak mogę, ale słowa zawsze wydają mi się niewystarczające, by oddać niektóre doświadczenia i przeżycia. Lecz skoro pozostają one to przecież są osoby, dla których warto się starać. Dla Ciebie każda chwila starań jest warta poświęconego czasu. Mam naprawdę wielkie szczęście, że trafiłem do rodziny Prewett, a jeszcze większe, że Wy, Bulstrodowie, przyjęliście mnie pod swoje skrzydła i zaakceptowaliście.

Wiraż wszystkich wydarzeń z ostatnich dwóch tygodni sprawił, że to, co chciałem ci przekazać, bardzo się opóźniło. Sprawa Zimnych jest ciągle w trakcie rozprawiania, nie wiem też, na ile w Świętym Mungu wiadomo jest na ten temat. Moje pragnienie pomocy powiodło mnie przypadkiem na dotknięcie tego tematu ze względu na przyjaciółkę. Skoro jednak już go dotknąłem czuję się zobowiązany, by napisać to, co wiem. Być może w Świętym Mungu jeszcze nie jest to oczywiste, a może napiszę Ci same oczywistości. Wolę jednak napisać, jeśli ma to jakąkolwiek szansę na zmienienie czegokolwiek.

Zimni są żywi, nie należą do Limbo wbrew pozorowi. Utracili energię i została ona uzupełniona czymś innym - brzmi to enigmatycznie, ale być może ty zrozumiesz z tego więcej. Można to też wyleczyć - zostało to potwierdzone, choć nie znam sposobu. Wiadomym i potwierdzonym jest również, że Zimni mieli styczność z duchami w Limbo - jest to dla mnie do potwierdzenia, czy wszyscy tę styczność mieli i jeśli tak to czy tylko z bliskimi/krewnymi. Kontakt ten spowodował, że pochłonęli część duszy - czy była to wymiana jest mi niewiadome, a jeśli była to na jakiej zasadzie. Na pewno nie ma mowy o utracie własnych wspomnień. Pochłonięcie tej duszy spowodowało przejęcie niektórych wspomnień do absurdalnie realnego stopnia, w którym Zimny ma wrażenie, że staje się tą osobą. Bywa to skrajnie niebezpieczne, w tych warunkach osoba ta nie jest w stanie w pełni nad sobą panować i nie jest świadoma, że to jedynie wspomnienie. Świadomość nadchodzi dopiero po przeminięciu bodźców, jakie napływają do mózgu.

Jeśli jesteś ciekawa, skąd wiem (tylko się nie gniewaj) - zrobiłem dla przyjaciółki sesję spirytystyczną.


Zawsze Twój,
Laurent Prewett



RE: Sowa Florence - Laurent Prewett - 09.09.2023

12.06.1972, Keswick

Droga Florence,

sprawa jest bardzo poważna z uwagi na to, że te osoby, Zimni, mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, co im się dzieje. Nie wszyscy mają to szczęście, żeby trafić na odpowiednie podłoże jak chociażby Atreus. Czy z ramienia Munga osoby te mogą zostać poinformowane o tych odkryciach? Być może niektórym przyniesie ulgę świadomość, że nie są to urojenia. I przede wszystkim da nadzieję, by to uleczyć. Samo zaś leczenie... chyba wiadomo, po jaką sztukę należałoby tu sięgnąć, kiedy mówimy o energii.

Rozmawiałem już z Atreusem, możesz być spokojna. Był właściwie pierwszą osobą, do której się udałem po dowiedzeniu się tego wszystkiego. Choć, jak wspominałem, nie spodziewałem się nawet takich odkryć. Liczyłem jedynie na to, że będę w stanie choć trochę ukoić niepewność jednej osoby.



Zawsze Twój,
Laurent Prewett



RE: Sowa Florence - Philip Nott - 09.09.2023

Londyn, 14.06.1972

Szanowna Pani Bulstrode,


Nie ukrywam, że zależy mi zarówno na czasie i na gwarancji powodzenia. Przychylę się jednak do Pani sugestii i poczekam do końca miesiąca aby uniknąć ponownego angażowania Pani w kolejną próbę złamania tego rytuału. Proszę o ponowny kontakt przed Pani wizytą.


Z poważaniem,

Philip Nott



RE: Sowa Florence - Atreus Bulstrode - 11.09.2023

17.06.1972

Nie wiem czy wiesz, moja droga siostro, ale twój brat (ja) jest najsłynniejszą osobą w rodzinie Bulstrode. Nie jestem tylko przekonany, czy to że kontrowersyjną to dobrze czy źle.

Buziaki, Twój najlepszy brat
Atreus
do listu został załączony artykuł z Proroka Codziennego



RE: Sowa Florence - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.09.2023

Londyn 13.06.72

Flo!
Mam sprawę. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. Męczy mnie ostatnio jedna rzecz, myślę, że jako uzdrowiciel powinnaś być w temacie. Czy po Beltane nie wydarzyło się coś dziwnego? Zaczęłam pałać silnym uczuciem do mojego najbliższego przyjaciela, co jest aż nienaturalne zważając na lata znajomości. Mam wrażenie, że coś się stało i to przez magię.

Pozdrawiam

Geraldine



RE: Sowa Florence - Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.09.2023

Londyn 14.06.72

Flo!
Jesteś najlepsza. Mogę pojawić się u Ciebie jutro? Postaram się załatwić te świeczki od ręki. Ratujesz mi życie (znowu).


Pozdrawiam

Ger