![]() |
|
[1968] Natura ciągnie wilka do lasu - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [1968] Natura ciągnie wilka do lasu (/showthread.php?tid=1359) Strony:
1
2
|
RE: [1968] Natura ciągnie wilka do lasu - Mavelle Bones - 10.09.2023 Parsknęła. Nie było w tym jednak nic wesołego, bardziej w stylu „jak tam sobie chcesz” bądź „chłopie, co mnie obchodzi, z kim ty się ruchasz, nie pytałam przecież”. Naprawdę nie pytała, nie chciała wiedzieć, choć tez podejrzewała, że to po prostu był taki głupi tekst, który się rzuca w chwilach, gdy chce się uciąć rozmowę. Jakoś średnio sobie wyobrażała Moody’ego dokładnie z matką Bulstrode’a… ale nie, nie wnikała w to. Bywało różnie, naprawdę; ta sfera życia lubiła wymykać się regułom, nawet jeśli ludzie próbowali ją upchnąć w konkretne zasady. Przed ślubem nie, możesz tylko z taką i owaką (a już na pewno nie z ponad dekadę starszą), a jak masz więcej niż jednego kochanka, to żeś lafirynda i koniec, kropka. I tak dalej, i tak dalej… wymieniać można długo. - Nie wnikam – rzuciła neutralnym tonem, popychając drzwi, prowadzące na zewnątrz. Parę kroków za próg – i przystanęła, wsadzając dłonie w kieszenie. Spojrzała poważnie na Alastora, błogo nieświadoma tego, co miała im przynieść przyszłość – tak, miały to być piękne chwile, ale wśród nich jednocześnie tyle złych, że… niemniej to pieśń przyszłości; tu i teraz byli po prostu Mavelle i Alastorem, znajomymi z pracy. Znajomymi, między którymi kłębiła się wiedza. - Nie mam zamiaru chodzić wokół ciebie na paluszkach, jeśli o to ci chodzi. Ani klepać po głowie – zapewniła spokojnie – Zechcesz, skorzystasz z mojej oferty, nie, to nie, nie będę ci tego przecie wciskać do gardła na siłę – dodała, wzruszając ramionami. Był dorosłym człowiekiem, mógł robić, co chciał – zwłaszcza że nie była jego matką. Ot, jedyne, co chciała teraz, to pokazać, że w razie czego, gdyby jednak poczuł, że to wszystko to za dużo dla jednego Alastora i chciał zrzucić z siebie część brzemienia – to miał taką możliwość. - Dobrej nocy, Moody – rzuciła. Nie miała mu już nic więcej do powiedzenia, nie teraz. A jakkolwiek by nie patrzeć: oboje potrzebowali odpoczynku przed kolejnym dniem, więc po prostu… każde poszło w swoją stronę. Koniec sesji
|