![]() |
|
[04/1972] Pierwszy raz - Desmond & Bellatrix - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [04/1972] Pierwszy raz - Desmond & Bellatrix (/showthread.php?tid=1424) Strony:
1
2
|
RE: [04/1972] Pierwszy raz - Desmond & Bellatrix - Desmond Malfoy - 12.08.2023 Na usta cisnęło mu się, że na wspomienie jej imienia przyszłe pokolenia drżałyby raczej targane chichotem, ale nie zamierzał jej o tym mówić, jedynie patrzył na nią z tym samym znudzeniem, co na każdego. Arogancja współczesnych kobiet dzień po dniu psuła mu krew, Bellatrix nie zamierzała zaburzać rutyny. Żałował, że sam nie mógł przypomnieć jej o tradycyjnym porządku, wszakże teraz było to rolą jej ojca, a po ślubie - jej męża. Pokładał wiele wiary w umiejętności mężczyzn z dwóch tak czystych, wybitnych rodów. – Miód na moje serce - powtórzył po niej niby martwe echo i zawahał się. – Z doświadczenia wiem jak. Lukratywna. Potrafi być obecność o-oleandra tylko. Dalej zastanawia mnie jak radzi sobie on w waszej współpracy z. Tak. Miękkim. Sercem. Prawdą było, że nie potrafił sobie wyobrazić osobliwego przyjaciela w sytuacjach tak pełnych przemocy. Nie potrafił sobie wyobrazić, jak Oleander, z tą swoją wewnętrzną delikatnością, mógłby podnieść na kogoś rękę. Kłótnie, złośliwe żarty, może nawet drobne bójki... ale zrobienie komuś prawdziwej krzywdy? To przecież zawsze była w pewnym stopniu zabawa, wygłupy, zwykłe popisy. Nie zamierzał obdarzyć jej odpowiedzią na pytanie, które później zadała. Wierzył w nią i w jej zdolności dedukcji, ponadto miał przeczucie, że zostawienie tego w sferze domysłów okaże się korzystniejsze dla niego. Przyglądał się temu, jak otwierała kopertę i jak badała jej zawartość. W jej ruchach widać było pewność siebie, która, z zaskoczeniem zauważył, budziła w nim lekką irytację. Narastającą irytację. – Czy wiesz jak się tym. Posługiwać – zapytał beznamiętnie, obdarzając dziewczynę uprzejmym uśmiechem. RE: [04/1972] Pierwszy raz - Desmond & Bellatrix - Bellatrix Black - 28.08.2023 Zapewne nie przejęłaby się jego opinią zupełnie. Nie była dla niej istotna. Liczyło się to, co myślał Czarny Pan, a wiedziała, że prędzej, czy później doceni jej zaangażowanie. Pracowała nad tym od jakiegoś czasu, spełniała wszelkie jego oczekiwania, a przy tym realizowała swoje najskrytsze marzenia. To było dla niej ważne, podążanie odpowiednią ścieżką wbrew tym, którzy wątpili w jej umiejętności. Powoli, małymi krokami zmierzała do celu, który sobie założyła. Nie do końca odpowiadało jej miejsce kobiet w aktualnym świecie. Na całe szczęście nie wszyscy spoglądali na to w ten sposób. Byli tacy, którym nie przeszkadzała płeć, potrafili się pogodzić z tym, że i kobiety mogą być doskonałe w różnych dziedzinach. Takimi osobami starała się otaczać, tymi, którzy jej nie ograniczali. Była wdzięczna ojcu, że nigdy jej nie hamował i pozwalał realizować się w dziedzinach, w których radziła sobie wyśmienicie. Za to wszystko, co jej zapewnił była gotowa spełnić jego oczekiwania związane ze swoim zamążpójściem. Nie wierzyła w to, że mąż będzie w stanie ją zniewolić, jakikolwiek. Wiedziała, że będzie w stanie podążać za swoimi marzeniami bez względu na wszystko. - Nie musisz się martwić o miękkie serce Oleandra. Mogę zapewnić, że nie jest tak delikatny, jak może się wydawać. - Nie miała pojęcia, co łączyła tę dwójkę, nie obchodziło ją też jakoś specjalnie. Wiedziała jednak, że Ollie jest osobą, na którą może liczyć, kiedy przychodziło do walki o słuszną sprawę. Doceniała takie znajomości. Nie umknęło jej to, że nie odpowiedział na jej pytanie. Bardzo dobrze, nie zamierzała się tłumaczyć ze swojej nieobecności na prywatce. Miała ostatnio sporo na głowie, wiele rzeczy jej umykało, nie wszystkie celowo. - Tak, powinnam sobie z tym poradzić, dziękuję za pomoc. - Uniosła wzrok znad koperty na swojego towarzysza. Mógł dostrzec w niej zmianę, pojawił się entuzjazm, którego nie zamierzała ukrywać. Oczy zaczęły jej błyszczeć, bo mogła zacząć planować polowanie. Dostała to, czego chciała z grzeczności nie wyszła od razu, a po jakichś piętnastu minutach, zadowolona, że będzie mogła zacząć działać. Koniec sesji
|