RE: Kunegunda - sroka Olka - Anthony Shafiq - 07.10.2024
—20/07/72—
Ptolemeusz robił zazwyczaj przytłaczające wrażenie, szczególnie na innych ptakach pocztowych i ptaszarzach, którzy sprawowali nad nimi opiekę. Był gigantycznym masywnym drapieżnikiem, który nie pozostawiał złudzeń co do szans, jakie miałyby inne loty w starciu z nim. Kto wie, może nawet był karmiony sowami? Bardzo usłużnie mimo wszystko oddał wiadomość - elegancki czerpany papier noszący lazurową pieczęć zdobną w symbol trójgłowego smoka. Wewnątrz zaś... zaproszenie.
Little Hangleton, 20.07.72
Szanowny Panie Crouch,
mając w pamięci Pańskie wybitne recitale paryskie, oraz kilka koncertów dla MUZY, chciałbym wnieść zapytanie, czy wciąż Pan gra i koncertuje? Bardzo zależałoby mi na kameralnym, prywatnym koncercie w możliwie bliskim terminie. Zależałoby mi na wieczornym recitalu maksymalnie godzinnym, w którego zwieńczeniu znalazłaby się kompozycja z pewnością panu znana: Preludium Op. 28 nr 15 niejakiego Chopina. Zdaje mi się, że słyszałem ten utwór w Pańskim wykonaniu, w razie potrzeby udostępnię nuty. Resztę repertuaru pozostawiam Pańskiej gestii.
Proszę o udzielenie odpowiedzi możliwie szybko, abym mógł zarezerwować termin u stroiciela i dokonać reszty niezbędnych przygotowań.
Z wyrazami szacunku,
Anthony J. Shafiq
[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek]
RE: Kunegunda - sroka Olka - Dearg Dur - 18.12.2024
—31/08/72—
Londyn, 31.08.72
Szanowny panie Crouch,
zgodnie z naszymi ustaleniami przed Snem Nocy Letniej, niezwykle miło mi jest Pana powitać na pokładzie MUZY. Wyrażam jednocześnie głęboki żal, z powodu mojej nieobecności i niemożności rozsmakowania się w Pańskim spektakularnym wykonaniu Beethovena, które finalnie zebrało nie jeden a aż trzy laury. Zgodnie z umową, wsparcie finansowe przewidziane na rozwój talentu zostało Panu przekazane na wskazaną wcześniej skrytkę bankową, niemniej przy okazji listopadowego Dnia Pamięci planujemy ścisłą współpracę między twórcą a mecenasem w doborze repertuaru i finalnym kształcie przedstawionego dzieła. Z tego powodu, stanął Pan w metaforycznym sensie wobec wyboru Parysa, komu ofiarować złote jabłko artystycznej atencji, z kim powziąć współpracę pod nadchodzące wydarzenie. Pani Beatrice Crouch, pan Theseus Burke, czy pan Jonathan Selwyn. Ostatnie nazwisko może nieco zaskoczyć, ale hrabia de la Rochefoucauld Montbel, który był właścicielem trzeciego lauru, jednoznacznie wyznaczył naszego stałego mecenasa do tej roli, z racji nieobycia w magicznych anglosaskich świętach. Prosiłabym o podjęcie decyzji do końca tygodnia i przekazania mi jej listownie, abym mogła uzupełnić dane do projektu Dnia Pamięci.
Z wyrazami szacunku,
Josephine Avery
RE: Kunegunda - sroka Olka - Lorraine Malfoy - 28.06.2025
—09/09/1972—
List zabezpieczono zaklęciem ochronnym.
Londyn, 9 IX 1972 r.
Kochany Oleandrze,
Powiedz mi, że pozostajesz w dobrym zdrowiu, bo odchodzę od zmysłów, że coś złego mogło Ci się przydarzyć tej strasznej nocy. Z niecierpliwością oczekuję na zwrotną sowę (albo łabędzia).
Całuję,
Lorraine
RE: Kunegunda - sroka Olka - Baldwin Malfoy - 28.06.2025
—09/09/1972—
godziny popołudniowe, pod wieczór[/url]
Yooo bro,
żyjesz? Czy ci przysmaliło śliczne loczki?
xoxo,
Baldwin
RE: Kunegunda - sroka Olka - Baldwin Malfoy - 01.07.2025
—09/09/1972—
Numer 3???
NUMER 3???
Że niby kto jest na pierwszym miejscu? Stryj Forti czy ki chuj?! Weź taki właśnie z ciebie przyjaciel. Fałszywy. I dwulicowy. Albo wielolicowy. Z wami metamorfomagami to już ciężko nadążyć.
Nie wiem Oli, rozszalała się nam w Londynie ściskodupska sfora tego całego Lorda Voldimera. Biblijna pożoga, sąd ostateczny i te sprawy. Ciesz się, że żyjesz - widziałem na Nokturnie jak polowali na takich ślicznych chłopców jak ty. I to niekoniecznie smutni panowie w maskach. Byłoby mi smutno jakby cię porwali do jakiegoś burdelu i musiałbym płacić, żeby się z tobą widywać.
I nie, nie mam pięciu widelców. I to w dodatku kurwa srebrnych. Co ja jakiś burżuj? Mam może z dwa. W sumie to trzy. Ale jak o zastawie mowa to zawinąłem z teatru taki zajebisty rekwizyt. Łyżkę i to taką wielką, że ledwo ją przez drzwi da się przenieść. Changówna, wiesz, laska Lorraine, kolekcjonuje zastawę stołową. Będzie mi zazdrościć w chuj.
Ale dobra bo my tu gadu gadu o widelcach, a ty mi mówisz, że się z Londynu outujesz? Dokąd?
Nie wiem co musiałoby się stać, żebym wrócił do rodziców, ale pierwszy lepszy pożar to trochę za mało. Chociaż już mi matka groziła, że mam się pojawić na Mabon. Przynajmniej z tego co wiem Cal jest bezpieczna, bo cała ta jazda przeszła daleko od Oxfordshire. Ale przeniosę się na jakiś czas do Lorraine do Necronomiconu. Jakoś mi się nie widzi, żeby przy tych pałętających się wolno pojebach była tam całkiem sama. Na ciebie jeszcze może byłoby mnie stać, ale na nią? za chuja.
xoxo,
Baldwin
Ps. Spojrzałem w lustro i przypomniało mi się, że już nie jestem blond więc sobie ten ranking możesz wsadzić sam wiesz gdzie.
RE: Kunegunda - sroka Olka - Baldwin Malfoy - 02.07.2025
—10/09/1972—
godziny dopołudniowe
Do listu dołączony był bardzo, bardzo sugestywny szkic Fortynbrasa Malfoy’a z mocnym podkreśleniem seksownych zakoli. Baldwin choć się pod arcydziełem nie podpisał i chwała Bogom nawet go nie zaklął, to z tyłu napisał krótkie “wsadź mnie pod poduszkę, przyjdzie w nocy wróżka Fortibrużka i da ci buzi w czółko.”
Oleandrze Caelestisie Crouch.
Wybaczę ci pod warunkiem, że wpakowałeś w ranking przede mnie Lorraine i wuja. Nie mam szans z tym demonem seksu. Z wilą zresztą też nie, nie ma się co oszukiwać. Uznaję swoją krytyczną porażkę z pokorą.
Blondyna pamiętam. I pamiętam też, że przez tego blondyna wylądowaliśmy w tej randomowej szkole tańca. Nadal uważam, że to była przykrywka jakiegoś kasyna czy innego cholerstwa. Mówię ci, trzeba było zejść do piwnicy i sprawdzić czy naprawdę mają tam kotki.
Rel. Nie miałbym nic przeciwko, żeby sobie wypleniali. Nie moja sprawa nie? Ja szlamu nie tykam, potem nie idzie zmyć tego z chuja i duszy. Ale no kurde. Nie uskuteczniam krucjaty przeciw światu, bo nie lubię piwa kremowego. A może powinienem. To paskudztwo jest teraz wszędzie.
Poza tym wypraszam sobie, mam maniery. Co jak co, ale mamusia wdrukowała mi w głowę cały pierdolony słownik savoir-vivre. Jak chcesz mogę się zacząć zachowywać jak panicz Malfoy, pierwszy swojego imienia, dziedzic włości na Oxfordzie. Ale wtedy zapomnij o spaniu w jednej trumnie. Wymienię Cię na twoją siostrę i przypomnę jej, że zegar biologiczny tyka. Hej! Może bylibyśmy rodziną. Albo… Możesz wyskoczyć ze mną któregoś dnia na ten obrzydliwie brudny, wstrętny Nokturn i mogę Ci pokazać dlaczego to całe dobre wychowanie jest chuja warte.
Czy ja wiem czy Changówna to dziewczyna? W dekolt jej nie patrzyłem, bo i płaska i bym w pysk dostał. Ale co ja ci będę opowiadać niech się Lorr sama pochwali. Nie wiem czy jest czym, ale nie mi oceniać.
Oli, Oli, Oli. Jakbym cię chciał ukraść to już dawno bym to zrobił. U mnie z czasem jak zwykle kijowo i niepewnie. Chociaż wymiksowałem się od grania w nowej Ekstazie Merlina (nie płacz, Hannibal Selwyn też jest śliczny, więc jak dorwiesz bilety - wpadnij, bo warto. Zwłaszcza, że Lurettka będzie go tam dociskać obcasem do podłogi). Mam małą robotę w kowenie, ale poza tym to co… siedzę i maluję. Zagadaj do Lorraine, kiedy jej pasuje i przyjeżdżaj. Dobiorę ci trumnę pod kolor oczu.
xoxo,
Baldwin
Ps. Dzięki za sztućce. Lorrka będzie wreszcie miała widelczyk do ostryg! Zawsze marudziła, że jak ktoś wpada do Nekronomiconu na lunch czy wieczorną herbatę to akurat tego jej brakuje.
PPS. Dziękuję w modlitwach naszej umiłowanej Bogini Matce, że ma nas wszystkich w opiece.
RE: Kunegunda - sroka Olka - Lorraine Malfoy - 02.07.2025
—10/09/1972—
List zabezpieczono zaklęciem ochronnym. Odpowiedź na ten list.
Londyn, 10 IX 1972 r.
Miły mój, Oleandrze,
Nie warto płakać nad rozlaną farbą. Budowanie osobistej mitologii wokół własnej osoby i twórczości to ważny element życia artysty, i, wbrew temu, co mówi tak wielu, nie tylko ze względów wizerunkowych. Nie, ja mówię o integralności. Wszystko należy osadzić w kontekście. Wylana farba, barwiąca czerwienią Twoje ubrania, przestaje być wylaną farbą. Staje się krwią, która pomazała Mesjasza muzyki, przelaną przecież nie na darmo... Nie ma nic ważniejszego od zabawy narracją. Złe, które nam się przydarza, zmienić możemy w coś pięknego. Przeistoczyć w legendę, dzięki której po latach usłyszymy w zacisznej loży filharmonii – gdzie grał będzie maestro Oleander Crouch z siwizną barwiącą skronie – że za młodu pobroczył własną krwią klawisze tego samego fortepianu, który teraz krwawi muzyką. Prawda przykryta kłamstwem, jak kolejną warstwą farby na obrazie, a może kłamstwo przykryte prawdą? Zapytaj Baldwina, on lepiej Ci to wyjaśni niż ja, bo ja przecież nie tworzę. Potrzeba być prawdziwym, aby tworzyć. On zrobi to tak, jak gdyby zrobił to poeta, a ja... Ja jestem tylko pianistką, mój miły Oleandrze. Wydaje mi się, jak gdyby te skromne szkice, którymi podzieliłam się z Tobą niecały miesiąc temu, były niczym więcej jak właśnie przypadkowym rozbryzgiem farby na partyturze! Ale nie mówmy o tym. A na razie pocieszeniem niech będzie to, że pięknie Ci we wszystkich odcieniach czerwieni. A ja, chociaż współczuję Ci, wolę dziękować Matce, że jesteś cały i zdrów. Rzeczy materialne lubią przypominać o swoim braku, ale są zaledwie przyzwyczajeniem, mrugnięciem oka od przychylnego losu. Ludzkie życie, choć nie mniej ulotne, jest dalece ważniejszym. Zaopiekuj się więc, proszę, Desmondem, bo posłałam do niego list, ale w swojej poczcie wciąż nie znajduję odpowiedzi od niego. Z ulgą przyjmuję wiadomość, że on również jest bezpieczny. Gdzie jesteście? Czy planujecie prędki powrót do Londynu? Jeżeli macie taką możliwość, zatrzymajcie się tam na dłużej, nad miastem jeszcze przez kilka dni będą unosiły się popioły. Ludzie przez to chorują. Brakuje jeszcze tego, żebyście i wy zaczęli kaszleć tak jak Baldwin. Słyszę go nawet z poziomu prosektorium, i już zaczynam wychodzić z siebie ze zmartwienia. Ale tak poza tym, wszystko jest w porządku. Nie dotknęło mnie przekleństwo szarej pościeli, jedynie czarny kir żałoby. Pochłania mnie bowiem organizacja kolejnych pogrzebów. Matka, w swej nieskończonej łasce, zdołała osłonić mój zakład przed najgorszym, bo chociaż w płomieniach stanęła witryna i sala wejściowa, Necronomicon przetrwał, a dzięki temu, mogę pracować. Wiesz, jak to jest z wilami... Trochę tak jak z kotami, które zawsze spadają na cztery łapy.
Całuję,
Lorraine
RE: Kunegunda - sroka Olka - Hannibal Selwyn - 06.07.2025
Londyn, 10.09.72
Kwiatuszku,
Ja zawsze jestem gotowy. Przybywaj do The Globe - stworzymy dzieło o którym będą mówić do następnego pożaru. Ciśniemy próby, jakby miało nie być jutra.
Po ósmym września - kto wie, może naprawdę nie będzie.
Oberwałem trochę podczas zamieszek, ale uzdrowiciele mówią, że blizny po oparzeniu zejdą do premiery, więc jak chcesz je podziwiać, to tylko na próbie. Specjalnie dla Ciebie zatańczę bez koszuli.
Jak u Ciebie? Zakładam, że jesteś w miarę cały, skoro pracujesz nad muzyką do sztuki?
À bientôt,
Hannibal
RE: Kunegunda - sroka Olka - Baldwin Malfoy - 19.08.2025
Nokturn, 27.09.1972
Ej Oli,
Nie bądź ten co ssie. Znaczy jak chcesz to bądź. W sumie nie mi oceniać. Not the point tho. Bądź ziomeczkiem i pożycz mi 6 galeonów i 4 sykle. Albo wypisz mi czek na tyle, sam skoczę do Gringotta. Brakuje mi, a nie skołuję na tyle szybko, żeby się załapać na promkę. Do ojca nie napiszę, a matka mnie wyśmieje. Albo co gorsza mi da, a potem się okaże, że to była jakaś ukryta transakcja i podpisałem cyrograf na poślubienie najbrzydszej Parkinsonowej. Nie żeby jakaś była ładna.
Wiedziałeś, że one WSZYSTKIE są kurwa rude???
Oddam. W naturze jak chcesz. Kwiatków ci nazrywam czy inny chuj.
xoxo
Balbina
RE: Kunegunda - sroka Olka - Deirdre Malfoy - 15.01.2026
 8 października 1972 Oleandrze,
poniekąd w zazenowaniu wysyłam Ci tę karteczkę. Sytuacja z eliksirem z wczorajszego balu ujawniła we mnie samej ogromny problem, do którego nie przyznam się na głos i nie mam nikogo innego, aby się w tej sprawie skonsultować.
Jak zapewne wiesz, moim jedynym pocałunkiem w życiu było to niefortunne wydarzenie w czasach Hogwartu, gdy kolega z domu postanowił dla uciechy zagadać mnie, tak abyśmy stanęli pod jemiołą i skraść mi suchego całusa. Było to paskudne przeżycie, ponieważ jegomość był jedynie półkrwi czarodziejem. Fizyczne karesy są mi obce, ale wiem, że będą mi potrzbne. W końcu młodsza już nie będę.
Podpowiedz mi więc coś proszę, abym nie była całkowicie pozbawiona polotu w tym zakresie. I proszę, spal ten list albo sama spalę się ze wstydu.
D.
|