Secrets of London
[18/04/1972] Kieszonkowiec | Norka & Brenna - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [18/04/1972] Kieszonkowiec | Norka & Brenna (/showthread.php?tid=1444)

Strony: 1 2


RE: [18/04/1972] Kieszonkowiec | Norka & Brenna - Nora Figg - 30.05.2023

Norka zdawała sobie sprawę, że Brenna nie odmówi kawy, na pewno nie jej. Co, jak co, może to Longbottom znała się na łapaniu złodziejaszków, ale panna Figg parzyła najlepszą kawę w mieście. Każdy miał predyspozycje do innych czynności. - Życie to ty mi uratowałaś kochana. - Uśmiech nie schodził jej z twarzy, pomimo wydarzeń, które nieco jej dzisiaj uprzykrzyły życie - jak zawsze jednak wszystko dobrze się skończyło. Dzięki temu, że miała wokół siebie takich cudownych przyjaciół. Gdyby nie to, że Longbottom szła do jej klubokawiarni - zresztą robiła to bardzo często to miałaby spory problem, a tak sprawca został złapany od ręki.

- Jakby to, jaką masz krew miało w ogóle wpływ na to, czy pracujesz. Szczególnie patrząc na ciebie, przecież zaharowujesz się ostatnio okropnie. Mam wrażenie, że zeszczuplałaś jeszcze bardziej. Co na okropny gówniarz. - Martwiła się trochę o Brenne, bo miała wrażenie, że faktycznie niedługo będzie szczupła jak przecinek. Zapewne nie miała czasu jeść, bo żyła w ciągłym biegu...

- Tak, bywaj tu nawet codziennie! - Miała świadomość, że Longbottomówna nie miała tyle czasu, aby pojawiać się tu częściej i tak robiła co mogła, aby spotkać się z nią chociaż na kilka minut. Strasznie oropne było to dorosłe życie pełne obowiązków.

Przejęła od Brenny papiery i zaczęła je czytać. To było pierwsze takie oświadczenie w jej życiu, musiała więc się skupić, żeby na pewno wszystko dobrze wypełnić. Sięgnęła po pióro, które znajdowało się pod ladą i zaczęła pisać. Treść nie była jakoś specjalnie zawiła. Wspomniała w niej jedynie o tym, że młodzieniec wbiegł w nią z impetem, zabrał torebkę i zniknął, a z opresji uratowała ją brygadzistka Longbottom. Podpisała się jeszcze na dole strony.

- To chyba wszystko. - Wręczyła dokumenty Brennie. - Mabel jest dzisiaj u mojej mamy, musiałam zrobić te zakupy, całą masę innych rzeczy, tam przynajmniej ciągle ktoś poświęca jej uwagę. - Odparła jeszcze do przyjaciółki. Nalała sobie również kawy. Miały teraz chwilę aby pogawędzić, skoro już przyszło się im spotkać.


Koniec sesji