![]() |
|
1972, Wiosna, 3 maja - Śpiąca królewna - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +---- Dział: Whitecroft Street (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=153) +---- Wątek: 1972, Wiosna, 3 maja - Śpiąca królewna (/showthread.php?tid=1505) Strony:
1
2
|
RE: 1972, Wiosna, 3 maja - Śpiąca królewna - Sarah Macmillan - 07.09.2023 Macmillan wciąż wyglądała na niewinnie tępą, ale skoro mówiła takie rzeczy, nie mogła być przecież całkowicie bezmyślna. ...prawda? - Ależ zakazuje. Bo ono inaczej traktuje energię, która płynie z nas. Tą, która daje nam życie. Nie próbuję tego oceniać... no dobrze, próbuję, chociaż dobrze wiem, dlaczego zakazano nekromanckich praktyk, po prostu... - Poczuła to nagle. Ten dziwny ucisk w podbrzuszu, od którego podkuliła nogi. Coś w jej twarzy się zmieniło, na moment uciekła nawet spojrzeniem w bok. - To zawsze była taka... - Tak bardzo nie chciała o tym mówić, ale ta ciemność żyjąca w jej wnętrzu mimowolnie pchała ją do słów, których ta część Sary, która bała się wszystkiego co niegodziwe, nie powiedziałaby nigdy. Wujek byłby pewnie z siebie dumny, bo ta kwestia była jedną z niewielu, w których wreszcie potrafiła się z nim zgodzić. - Może ja po prostu skończę ten temat, co? - Mowa srebrem, milczenie złotem? Szczególnie, kiedy poruszasz takie kwestie siedząc obok jedzącego śniadanie Aurora... - Jeszcze? Powtórzone za nim słowo smakowało gorzko. Przez domysły, które od razu zaatakowały jej głowę. Macmillan wstała. Tak delikatnie jak tylko mogła. Szybko poprawiła spódnicę z lejącego się materiału, która trochę podwinęła się od pozycji, jaką zajmowała u jego boku. - Skłamałabym mówiąc, że żadna z nas nie liczyła na to, że będziesz wolny, ale rozstania to zawsze tak nieprzyjemny temat. Wyprostowała plecy, pocierając odrętwiały kark, raz jeszcze patrząc na niego z góry. Mimo bycia wyjątkowo drobną była wciąż wysoka jak na kobietę, za wysoka według przytłaczającej większości osób lubiących wystawiać opinie na temat wyglądu innych. Dzieliło ich ledwie pięć centymetrów - niemal nic - ale Macmillan zwykle trochę się garbiła. Po wyrazie jej twarzy można było założyć, że jego odpowiedź niezbyt się je spodobała, być może w jakiś sposób ją uraziła. To wrażenie zostało rozmyte w momencie, w którym uśmiechnęła się rześko i powiedziała: - Gdyby było ci z tego powodu bardzo smutno - zrobiła krok w stronę drzwi, odwrócona do niego bokiem - znam kilka lepszych sposobów na to, żebym się zamknęła. Wyjaśniwszy, że na nią przyszła już pora, bo ją i tak zaraz znuży sen po tym wszystkim, co się działo w Dolinie Godryka, zostawiła go samego. No, może nie kompletnie samego, bo ze swoimi kuzynkami, wspomnieniem siebie i ostatnim wypowiedzianym słowem. - Smacznego. Koniec sesji
|