Secrets of London
[ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus (/showthread.php?tid=1546)

Strony: 1 2 3


RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023

Czuła się jak bohaterka książki akcji, które czasami czytała. Stała naprzeciw swojego wroga i czekała na ostateczny cios. Może to ona wymierzy mordercze zaklęcie i to ona zginie. Wiedziała, że to nie było możliwe, ale lubiła snuć w głowie historie, które nigdy się nie wydarzą. Przerażała ją myśl, że ten mężczyzna naprawdę chciał ją zabić. Było w tym coś paraliżującego, co powodowało, że jej umysł był otumaniony. Bała się, nigdy w życiu nie czuła takiego strachu. Nie licząc tych dni, gdy miała jakiś koszmar lub budziła się w nocy przez jakiś niezidentyfikowany dźwięk. Rookwood był jak demon, który pożerał jej duszę i zastępował strachem. Chciała walczyć z tym uczuciem, chciała kontrolować ten strach, nie chciała go czuć. Czuła jak gardło jej się zaciska, gdy patrzyła w jego oczy, które wyrażały czysty obłęd i chęć mordu.

W końcu jednak opuścił rękę, a szaleństwo zmieniło się w bezsilność, zmęczenie, ale nadal okraszone wściekłością. Czemu się tak wściekał? Nie rozumiała tego, ale nie potrafiła zadać mu tego pytania, nie okazać mu zainteresowania, bo odrobinę się go bała, a nawiązywanie znajomości z kimś, kto wywoływał w niej strach było nierozsądne. Dlatego nie ruszyła się. Stała w miejscu i obserwowała całą jego postawę, aby zapamiętać jego odruchy, jego nawyki i sposób w jaki był wściekły, aby w przyszłości wiedzieć jak zareagować.

Logika!

– Załatwisz mi składniki to uwarzę ci eliksir. Poszukam w bibliotece jeszcze kilku innych przepisów, aby mieć pewność, że ten jest właściwy. – odpowiedziała cicho, niepewnie próbując pozbyć się tej guli w gardle. Podążanie za instrukcją i cierpliwość było dosyć proste, ale musiała najpierw sprawdzić informacje, aby nie dać mu czegoś, co zadziała odwrotnie. – Musisz też znaleźć odpowiednie miejsce, abym miała spokój. Może jakaś opuszczona klasa… – zasugerowała. Sama nie będzie szukać miejsca do warzenia eliksirów. 

Gdy zrobił krok w jej kierunku spięła się znowu. Przestraszyła się, że chciał jednak jej coś zrobić, ale wyciągnął do niej dłoń. Ona sama zwlekała z wyciągnięciem ręki, ale ostatecznie uniosła lekko drżącą rękę i uścisnęła jego dłoń.

– Avelina Paxton –  powiedziała krótko obserwując go uważnie. Miała zimne dłonie, bo cały czas wcześnie zaciskała je mocno w pięści. – Zrobię listę składników, których będę potrzebować, a ty znajdź odpowiednie miejsce. – powiedziała. – Ale w zamian musisz mi coś zaproponować, czym ty możesz się odwdzięczyć. Na świecie nie ma nic za darmo.

Przyglądała się mu uważnie, ale w końcu się rozluźniła, bo zauważyła, że ten raczej nie chciał nic jej zrobić. Zamiast tego zaczęła rozglądać się dookoła w poszukiwaniu słynnego ducha tej łazienki.




RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023

To było głupie, ale najwyraźniej byłem zdesperowany, skoro układałem się z dzieciakiem o robienie eliksirów, które nawet nie wiadomo, czy zadziałają albo - co gorsza- nie okażą się być trucizną. Wygrzebałem swoją torbę, która leżała na zarwanych drzwiach i otrzepałem z kurzu i pyłu. Paskudztwo. I ta ruina nazywała się szkołą!
- Załątwię, co trzeba. Będziesz mieć wszystkie składniki, ale jeśli o miejsce... Nie wystarczy ta łazienka? - zapytałem niepewny. Chyba mogła swobodnie warzyć tu eliksiry. Dzieciaki raczej tu nie zaglądały, a to, że ja dziś tu wpadłem, było zrządzeniem losu. Normalnie też się tu nie pakowałem, bo było tu wilgotno, śmierdziało i niby czaiła się gdzieś Marta, ale jakoś jej jeszcze nie poznałem. Może była bujdą?
Nie sądziłem, że Młoda będzie się targować, więc zacisnąłem wargi. Nie miałem pojęcia, co mogłem jej zaoferować. Postanowiłem na razie zbyć ten temat.
- Wpierw uwarz wartościowy eliksir, to pogadamy. Jest coś, czego byś potrzebowała? - zapytałem. Co mogła chcieć ode mnie taka mimozowata nastolata? Mam nadzieję, że nie buziaka, bo nie wiem, czy powstrzymałbym odruchy wymiotne. Bleh. Chyba nie chciałem ciągnąć tych rozważań. Były ohydne.
- Ale nikomu nie mów o naszym układzie. Ja też się nie rozpruję. Niech to będzie nasza tajemnica - zaproponowałem, bo nie chciałem mieć kłopotów ani jakichś podśmiechujków ze strony rówieśników. Myślę, że Avelina Paxton też nie chciała spotykać się z żadnymi konsekwencjami w związku z naszym niewielkim projektem. Gorzej, jeśli wypiję jej eliksir i padnę... Może jednak powinienem to zgłosić komuś. Może chociaż siostrze, by wiedziała, gdzie szukać moich zwłok?


RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023

Rozejrzała się po tej łazience i wzruszyła ramieniem. Wolałaby jakieś ciemne, ciche miejsce, ale nie miała wyboru to i uwarzy eliksir tutaj. Może znał jakieś zabezpieczające zaklęcie przed wścibskimi oczami. Nie mogła siedzieć cały czas tutaj i pilnować kociołka, a z tego co przeczytała to dwie noce kociołek musi warzyć się z samymi ziołami.

– Ujdzie. – przypomniała sobie, że powinna mu odpowiedzieć. Skinęła głową na jego warunek. No w sumie nie mogła od niego za wiele oczekiwać za uwarzenie eliksiru, ponieważ sama nie była pewna, czy sobie z nim poradzi. Może wyjść tak, że będzie musiała kilka razy wylać go z powrotem do kibla.

Wyciągnęła do niego dłoń, aby zawrzeć układ. Cyrograf z diabłem, a najgorsze, że nawet nie spisywali warunków na pergaminie. Układali się tylko słownie. Jej ciemne oczy obserwowały go uważnie jak zbierał swoje rzeczy z ziemi. Nagle woda w toalecie zaczęła bulgotać i wystrzeliła z niego mała dziewczynka pod postacią ducha. Woda z toalety rozprysnęła się dookoła ochlapując przy tym Rookwooda. Avelina zdążyła odskoczyć i zmoczyła sobie jedynie buty.

– Ooo a co to za spotkanie? – dziewczynka zajęczała rozpaczliwie i zachichotała złośliwie. Avelina z szeroko otartymi oczami patrzyła na dziewczynkę, która unosiła się nad toaletą. Mogła być w jej wieku, a to nią wstrząsnęło jeszcze bardziej.




RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 04.07.2023

Nie spodziewałem się, by chociaż raz Avelina Paxton ujęła mą dłoń, a robiła to dziś już drugi raz i to w krótkim odstępie czasowym, zaraz po tym jak jej groziłem. Miałem ochotę parsknąć na tę myśl, ale się wstrzymałem, bo miałem w tym biznes. Trochę naiwny i chybotliwy, ale właściwie wszystko takim było w tej szkole, a taka znajomość, gdyby wypaliła, mogłaby mi poprawić jakość życia. Może potem uwarzyłaby jakieś eliksiry odurzające... Rządziłbym wśród rówieśników już totalnie.
Nie analizowałem, że ewidentnie dziewczę miało coś z głową, że było jakąś wariatką, gdyż psuło to mój koncept przyszłości. Aktualnie, miała mi robić eliksiry, więc uścisnąłem jej dłoń. Mogłem podkradać składniki z zapasów, a nawet poprosić psora o dostęp do nich w celu nadrabiania zaległości z eliksirów... Byłem przecież taki grzeczny i poprawny, a bardzo chciałem mieć dobre wyniki w szkole? Kto wie? Może nawet dzięki temu projektowi zainteresuję się eliksirami i to ja zostanę Wielkim Alchemikiem, profesorem Rookwoodem?
Mój autozachwyt przerwał hałas. Właściwie to był głos. Piskliwy, bardzo nieprzyjemny. Najgorsze było to, że woda z kibla trysnęła mi w twarz przez tego wstrętnego ducha. Ochydztwo. Zaraz podbiegłem do umywalki by się opłukać i to porządnie. Nie znosiłem brudu, a to.... Bleh. Miałem to wszędzie. Musiałem się jak najprędzej wykąpać i przebrać.
- Kulturalne spotkanie - odparłem do ducha z nieznaczną wyższością, bardziej oburzony zaistniałą sytuacją. Już wziąłem sobie spłukałem całe włosy, więc teraz stałem jakbym wyszedł spod prysznica. Nic bardziej mylnego. Miałem wrażenie, że jestem w tej chwili odrażający na miarę kupy. - Poproszę o rozwagę następnym razem, kiedy będziesz chciała wyskoczyć z sedesu - zwróciłem się do ducha nieco zadufany, więc pewnie mieliśmy wkroczyć na pole bitewne, jeśli chodziło o nasze relacje. Czarodziej z temperamentem spotkał się z zidiociałym duchem.
Widać było, że te jej ślepia zabłysły, jak gdyby chciała broić więcej... Postanowiłem to wykorzystać. Kiedy chciałem, potrafiłem być bystry. I potrafiłem oczarować.
- Ty jesteś tą słynną Martą? Wszyscy o tobie mówią. Nie miałem okazji cię poznać - zwróciłem się do niej, jak gdybym tych wcześniejszych słów nie wypowiadał, jak gdyby ich nie było. Obdarzyłem ją najbardziej uroczym uśmiechem, na jaki tylko było mnie stać, po czym zagarnąłem mokre włosy do tyłu, bo zaczęło mi tu kapać po nosie. Przetarłem dłonią twarz.
- Może chciałabyś uczestniczyć aktywnie w naszym spotkaniu? - zapytałem, zwracając na moment rozświetlone uśmiechem oblicze w kierunku Aveliny. Mruknąłem do niej okiem tak by duch tego nie widział. - Myślę, że by ci się spodobał... nasz plan - kontynuowałem. Co prawda, to by mój plan, ale tak miało lepiej zabrzmieć.


RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 05.07.2023

Marta zaczęła chichotać cicho. Była dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze, a jeszcze odwiedził ją taki przystojny chłopiec. Najgorzej, że nie podobała się jej osoby dziewczyny obok niego. Widziała ją często w tym miejscu jak czytała książki, ale może to ona przyprowadziła dla niej przyjaciela?

Avelina patrzyła przez chwilę na niego czując jak policzki pieką ją z zawstydzenia. Odwróciła szybko od niego wzrok i zaczęła przyglądać się duchowi. Często tu przesiadywała, ale nigdy nie miała okazji jej poznać. Czasami słyszała stłumione szlochy z rur toalet, ale nie zwracała na to uwagi.

– Oh, przepraszam! – zajęczała piskliwie Marta i podfrunęła do Augustusa z uśmiechem, który chyba chciała uznać za uroczy. Avelina nic nie mówiła, ale nigdy za dużo się nie odzywała, więc po prostu ich obserwowała. Ciekawiło ją, co próbował zrobić Rookwood. – Ale to ty wszedłeś do tej toalety bez zaproszenia. I W DODATKU JEST TO TOALETA DLA DZWIĘCZĄT, WIĘC NIE POWINNO CIĘ TU BYĆ! – krzyknęła na niego dziewczynka, a potem zaszlochała głośno. – Nikt nie docenia Marty. Każdy przychodzi i tylko mówi, co wolno, a co nie wolno.

Marcie zabłysły oczy, gdy chłopak wspomniał, że chciał ją poznać. Marta nigdy nie miała przyjaciół, a teraz może jej się uda zaprzyjaźnić. Każdy odwiedza tą łazienkę tylko po to, aby się ukryć, a nie z nią zaprzyjaźnić. Na innych od razu skarży do nauczycieli, ale może ten przystojny chłopiec zostanie z nią tu na wieki. Znowu zachichotała.

– Byłbyś moim przyjacielem? – okrążyła go dookoła obserwując jego postawę. Przeszkadzało jej to, że się tak wywyższał, ale nie mogła się powstrzymać. – Nie oszukujesz mnie? Co tu robicie? – spojrzała nieprzyjemnie na Aveline, ale nic nie mówiła jeszcze do dziewczyny.

Avelina czekała na rozwój sytuacji. Rookwood wydawał się jej trochę demoniczny, gdy tak igrał z biednym duchem dziewczynki.




RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 05.07.2023

Nie miałem okazji poznać gorszej persony z charakteru aniżeli cała ta Jęcząca Marta. Już nie miałem wątpliwości, czemu określono ją mianem jęczącej. Każde jej słowo było dla mnie katorgą, a co dopiero przyjaźń z kimś takim... Wolałbym się rzucić z jednej z wież Hogwartu byleby mieć od niej spokój, ale wszedłem w to, więc nie mogłem się wycofać. A może mogłem? Nie sądziłem by była dobrą kompanką przy warzeniu eliksirów. Już działała mi na nerwy, a co dopiero mowa o dłuższych posiadówkach z nią na karku.
Nie dawałem po sobie poznać, że cokolwiek mi się nie podobało. Ani że plan mógł diametralnie ulec zmianie.
- Ależ jak nic nie zakazuję... Tylko grzecznie proszę - zauważyłem, robiąc maślane oczy do tej kreatury. Jeśli chciałem, to potrafiłem być urokliwy. I potrafiłem być kłamcą - tę cechę Rookwoodowie ewidentnie wysysali z mlekiem matki.
- Ja też nie lubię, kiedy mi się rozkazuje... Coś nas łączy! - zauważyłem do niej, wzruszając ramionami. Miałem w głębokim poważaniu te osoby. Albo i nie zawsze, biorąc poprawkę na moich rodziców. Wyrobili sobie u nas respekt - to trzeba było im przyznać.
- Mógłbym być twoim przyjacielem, ale nie wiem, czy ty możesz być moją przyjaciółką... - odparłem niepewny, unikając patrzenia na Avelinę. Duch ewidentnie preferował być w centrum mojej uwagi i nie przepadał za konkurencją. Wydawała się być narwaną wariatką; znacznie bardziej niż dziewczyna. - Czy masz... bądź miałaś przyjaciół? Nie wiem, czy potrafisz być przyjaciółką... Przyjaciele robią sobie przysługi i zawsze są sobie wierni. - zapytałem z ciekawością, ale też żeby trochę wysilić tego ducha. Niech się nieco otworzy, to może będę mógł coś wykorzystać w przyszłości. Chciałem ją wciągnąć w pilnowanie tworzonych eliksirów, ale teraz... Teraz miałem za zadanie znaleźć lepsze miejsce spotkań dla mnie i Krukonki.
Zaczynałem nieco papugować ton ducha, odbijając jej pytania. Na pytanie odpowiadałem pytaniem. Sama zadawała dosyć niewygodne, więc... musiała nieco poczekać na ostateczną odpowiedź.


RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 05.07.2023

Marta naprawdę dawała się omamić Rookwoodowi. Tyle lat była samotna i nie lubiana, że teksty o współpracy łykała jak pelikan. Avelina natomiast doceniała manipulację jaką posługiwał się jej starszy kolega. Było to nad wyraz fascynujące i chciałaby poznać takie tajniki; zapewne nigdy nie będąc dobrą w taką grę, ale obserwować nikt jej nie zabroni, prawda?

Marta zachichotała robiąc kolejne okrążenie wokół mokrego Augustusa. Była w niebo wzięta, że będzie mogła uczestniczyć w jakiejś nowej konspiracji.

– O tak! Łączy! – w jej oczach pojawiły się łzy, a Avelina nie była w stanie ocenić, czy były one łzami szczęścia, czy może rozpaczy, ponieważ jęki ducha były bardzo skomplikowane. Gdy Rookwood wspomniał, że mógłby być jej przyjacielem duch wystrzelił pod sam sufit ciesząc się niemiłosiernie. – Mogę, mogę! – podfrunęła do niego na kilka cali zatrzymując się przed jego twarzą. – Marta nie miała przyjaciół. Każdy tylko wyśmiewał i obgadywał Martę. – wyszlochała mu kuląc się w sobie jakby przypomniała sobie jakąś traumę z przeszłości. – Ale będę wierną, będę dobrą przyjaciółką. – zapłakała desperacko kręcąc się wokół Rookwooda jakby chciała go osaczyć. – Jakiej przysługi potrzebujesz? – zapytała konspiracyjnym szeptem.




RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 05.07.2023

Każda sekunda spędzona w towarzystwie ducha tylko utwierdzała mnie w przekonaniu, że była to - i taką pozostała już na wieczność w wersji eterycznej - dziewczynka, której nikt nie lubił. Takie szkolne popychadło. Nie dziwiłem się, że została zamordowana. Miałem ochotę zrobić jej to po raz drugi, a dla pewności również trzeci. Nieźle działała na nerwy, ale zachowywałem spokój, szczególnie że na koniec planowałem dla niej coś specjalnego, coś, czego kompletnie nie mogła się spodziewać.
- Tylko głupcy uniżają się do wyśmiewania i obgadywania... Tacy, co nie mają zbyt wiele do zaoferowania, prawda, Marto? - odparłem, chcąc tylko potwierdzić, że ją słucham, że ja stoję po jej stronie, a nie tych przebrzydłych uczniów, co to wyśmiewali biedną Jęczącą Martę. Idiotka. - Oni nie są warci naszego czasu, ale... - kontynuowałem, niby to się wahając, czy to dalej Marcie mówić, czy też nie. Całość to była maskarada, którą wymyślałem na poczekaniu. Nie byłem w stanie ocenić, jak daleko jestem w stanie zabrnąć w tę udawaną przyjaźń z Martą, więc nie myślałem nad tym, tylko kontynuowałem.
- Ale... Wiesz, co robią ze sobą przyjaciele? Przyjaciele rozmawiają ze sobą... - zasugerowałem, patrząc jej w oczy, a kiedy tak mnie okrążała, nie omieszkałem obrócić się na pięcie by nie zrywać z nią tego spojrzenia. Avelina mogła ujrzeć, że całkiem zgrabnie to zrobiłem. Zdecydowanie nie byłem jak słoń w składzie porcelany. Bardziej niczym jadowity wąż.
- Opowiedz o tych dzieciakach, co ci dokuczali. Czemu się z ciebie wyśmiewali? - zapytałem, chcąc co nieco usłyszeć. Kto wie, może poznałbym jakieś pikantne informacje o osobach, które w tej chwili były dorosłe, ale mieli swoje za uszami? Choćby znęcanie się nad biedną Martą... - Też chcę być dobrym przyjacielem. Chcę cię wysłuchać i ci pomóc - zaproponowałem, wyciągając w jej kierunku swą dłoń niczym rycerz, co to zsiadł sobie z białego konia i wyciągał pomocną dłoń damie. Zrobiłem to symbolicznie. Zdawałem sobie sprawę, że Marta jej nie uchwyci.


RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 05.07.2023

Marta czuła się tak jakby Rookwood wykonywał z nią ich wspólny taniec, więc była jeszcze bardziej zachwycona, gdy się z nią obracał. Chichotała jak jeszcze nigdy i przeplatała ten śmiech cichym szlochem, bo jej życie było takie smutne, a teraz zyskiwała przyjaciela. Avelina czuła w serduszku jakiś dziwny ucisk, gdy chłopiec mamił w ten sposób ducha. Zdawała sobie sprawę, że Marta nie była w pełni zmysłów, dlatego pozwalała mu na to, ale po części Paxton ten widok przerażał. Rookwood był jak wąż i dziewczyna nie wiedziała, dlaczego tu nadal stała i patrzyła na niego z wypiekami na policzkach. Może to dlatego, że bardzo przystojnie wyglądał, gdy był mokry od wody?

– Dokładnie, a jeszcze Irytek jest tak samo nieznośny! Chciałabym, aby dał mi spokój. Oh. – zachlipała z próżnym uśmiechem na ustach, gdy Augustus dawał jej tyle atencji. – Oh! Alicja Hornby dokuczała mi z powodu moich okularów –  zachlipała teatralnie.  – I tamtego… oh… tamtego dnia przyszłam tutaj… – rozpłakała się jeszcze bardziej krążąc niespokojnie po łazience. – Nie chce o tym mówić. To okropne wspomnienie… – schowała się w jednej z kabin jakby chciała uciec. – Musiałam nosić okulary, a oni mi tak dokuczali – zaszlochała z kabiny, ale po chwili wyleciała z niej jakby nie chciała zostawiać Aveliny i Rookwooda samych. – A ty… ty co tu robisz? Też ci dokuczają? – zapytała rozpaczliwie i z ciekawością przekrzywiając głowę.




RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 06.07.2023

Czy to było okrucieństwo? Marta była martwa i naiwna. Sama się o to prosiła, a ja...? Ja nie byłem naiwny, nie byłem głupi, a mimo to... Robili sobie ze mną, co im się żywnie podobało, nie bacząc na moje urodzenie, godność czy stanowisko. Należał mi się szacunek, a dostawałem całe nic - to właśnie uświadamiała mi ta głupia rozmowa z duchem. Może tak naprawdę nie tak bardzo różniłem się od Jęczącej Marty. Może byliśmy bardziej podobni niż moglibyśmy się spodziewać. To mną wstrząsnęło.
Wpatrzyłem się nawet zamyślony w drzwi jednej z kabin. Nie patrzyłem na Avelinę. Nie chciałem ujrzeć jej miny, ale też nie chciałem ukazać jej własnej. Spojrzenie potrafiło wiele zdradzić.
Nienawidziłem tym bardziej Marty, że wywołała we mnie podobne myśli. Niecna. Ocknąłem się, kiedy ponownie przede mną wylądowała. Nawet lekko się wzdrygnąłem, gdyż mnie przestraszyła. Uśmiechnąłem się jednak lekko - w ramach tej swojej głupiej gry, w którą się bawiłem przed Martą.
Najlepiej było kłamać, wplatając w kłamstwo rąbek prawdy, więc nie zamierzałem zbierać jeńców.
- Też mi dokuczają - odparłem do Marty z jadem by wiedziała, że też tych ludzi nie znosiłem. W tej chwili na powrót przypomniałem sobie wściekłość, z którą się tu pojawiłem.
- Obiecują i nie dotrzymują obietnic - kontynuowałem, zaciskając wargi. Moja własna siostra była taką zdradliwą suką. - To inaczej zdrada! - zauważyłem do niej. Sam pomyślałem w duszy, że na domiar złego zaczynałem akcentować wszystko jak Marta. Niechybnie trzeba było jak najszybciej zakończyć tę maskaradę, nim zaczną na mnie wołać Jęczący Augustus.
- A to okropne wspomnienie... Co się stało? Co ci zrobili? - zapytałem zainteresowany, ciągnąc dalej ją za język. Zadawała dużo pytań. Za dużo. Niech lepiej mówi, niech się rozwija.