Secrets of London
[2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah (/showthread.php?tid=1589)

Strony: 1 2


RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 07.11.2023

Nie potrafił postawić się na miejscu dziewczyny, która na widok cierpienia ludzkiego, reagowała mocno emocjonalnie. Możliwe że i wielu z jej bliskich ucierpiało. A ona tutaj chcąc pomagać, nie jest wstanie sobie jakoś poradzić z tym, co głębi się jej w środku. Upust emocji czasami pomaga, lecz nie na zasadzie, dźgnięcia kogoś nożem. To nie pomoże w niczym, a dodatkowo doprowadzi do pojawienia się wyrzutów sumienia, że kogoś się zraniło. W najgorszym przypadku - zabiło. Czy nie dość cierpiała w tej chwili? Jej psychika potrzebowała odpoczynku. Regeneracji.

Czy on słyszał się z tym co mówił? Bardzo dobrze. I nie widział w tym jak na razie nic, co by źle przekazywał w swoich słowach. Ale nie każdy musi rozumieć jego toku myślenia. Był sobą. Nie był nikim innym. Przywykł do tego, że nie jest rozumiany przez osoby trzecie tak, jakby tego oczekiwał. Zrozumiał jednak jedno. Nie wdawać się w dyskusję z osobą, która dzierży w dłoniach nóż i nie zgadza się z jego słowami.

Odpowiedzi Sary, nie skomentował. Może sama potrzebowała więcej czasu przeanalizować jego słowa, albo swoje. Skupił się na zapakowywaniu w papier jedzenia, jakie przygotowywała dla aurorów. W milczeniu podobno lepiej się pracuje i w skupieniu. Byli dla siebie obcy. Ale w tym trudnym dniu, mogli też być sobie bliskim, wesprzeć się, pomóc sobie wzajemnie. Był oazą spokoju, przynajmniej tak myślał. Że swoją aurą, poprawi jej myślenie i spojrzenie na sytuację nieco inaczej. Może coś w słowach nie dopowiedział? Źle zaczął „znajomość”?

Po chwili milczenia, Sarah dodała od siebie parę słów, wracając do tematu emocji.
- Zależy jakie to emocje. A jest ich wiele. Gniew, płacz. Kumulacja ich może doprowadzić do różnego rodzaju wybuchu, czy jak to nazwałaś, erupcji.
Kategorii emocji mieli bardzo dużo. Od szczęśliwych, po smutne. Od dobrych, po złe. Każdy coś w sobie odczuwał biorąc udział w jakimś wydarzeniu, przedstawieniu. Nie wykluczone, że tłumienie ich w sobie bywa tym, aby pokazać, jakim się jest twardym. Ale wewnątrz cierpiąc.


RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 04.12.2023

Sarah dmuchnęła w swoje włosy, ale niewiele to dało, więc i tak musiała odgarnąć je z twarzy ręką.

- Mam to potlaktować jako: taaaak, miałaś lację cały czas?

I nie miała już ochoty o tym rozmawiać. Xenophilius na pewno nie był najgorszym człowiekiem na świecie. Ba, Lovegoodowie z pewnością należeli do grona tych, na których powinno patrzeć się z ciepłem i czułością, ale Macmillan była teraz tak wielce rozzłoszczona, że zwyczajnie nie chciała o tym myśleć. Napinała się strasznie, wzbierało się w niej dalej... lepiej było, żeby się skupiła na pracy, niż żeby rozgrzebywała tu i teraz swoje bolączki (oczywiście w jej opinii, nie w jego, ale jej opinia była tu zwyczajnie ważniejsza).

Pierwszy raz od dawna wykonała więc taką pracę w ciszy. Pomogła Lovegoodowi w zrozumieniu tego czym właściwie się zajmowała - robiła kanapki dla tych, którzy wracali z Kniei i dla tych, którzy dopiero do niej wchodzili. Dla Aurorów, dla pracowników Munga, przywiezionych tutaj w środku nocy, dla wolontariuszy z Doliny Godryka i okolicznych wiosek. Nie miała tyle krzepy w łapach, żeby pomagać w dźwiganiu czegokolwiek albo iść do lasu, mogła więc pomagać im w przygotowaniach, przypominać o przerwach, nie dać im być głodnymi. I to też w dwójkę uczynili. Okazało się jednak, że przygotowywanie różnych ich rodzajów było odrobinę niepotrzebne. Ona się nad ludźmi rozczulała na tyle, aby im dawać to, czego chcieli. Oni chcieli brać cokolwiek. Wyglądało na to, że głodni ludzie w ogóle nie patrzyli na to, co dostawali do ręki - był to pierwszy raz, kiedy doświadczyła czegoś takiego i aż mrowiło ją od tego w sercu.

- Dziękuję ci za pomoc, niech Matka cię błogosławi - powiedziała, kiedy sprzątali stanowisko, przy którym pracowali. - I przeplaszam cię za wcześniej. Nie powinnam na ciebie naskakiwać - dodała już mniej pewnie i wyraźnie. - Zamierzam iść się pomodlić. Możesz do nas dołączyć, jeżeli taka jest twoja wola, Xeniu.

Uścisnęła go jeszcze, a później skierowała swoje kroki ku innym kapłankom zbierającym się przy wyjściu z namiotu.

Postać opuszcza sesję



RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 27.12.2023

Milczał, gdyż nie chciał jej bardziej rozdrażniać, widząc już z własnej obserwacji, że jest bardzo wrażliwa. Bardzo emocjonalna. To co miało miejsce w tych dwóch dniach, mocno odbiło się na jej psychice. Dlatego postanowił tematu nie drążyć. A dla spokoju jej duszy, odpowiedział to, co zapewne by chciała usłyszeć, ale on mógł się z tym nie zgadzać.

- Możesz to tak potraktować. Skupmy się jednak na swoim zadaniu.
Odparł łagodnie i posłał jej lekki uśmiech, aby załagodzić atmosferę. Żeby Sarah nie rozmyślała nad niczym innym, jak tylko na dobrych kanapkach, które przygotowane z jej sprawnych i kobiecych dłoni, skosztują Ci, dla których były przeznaczone.

Przez cały ten czas pracy, pomagał dziewczynie w pakowaniu jedzenia, przestawiania skrzynek czy innych rzeczy, gdzie był potrzebny. W przeciwieństwie do panny Macmillan, z innych powodów nie mógł brać czynnego udziału w poszukiwaniach, czy pomaganiu w terenie. Z kolei użyczył swojej wiedzy i przekazał też znalezione przez siebie lecznicze zioła. Tak zleciał im czas.

- Nie masz za co przepraszać.
Przyjął podziękowania, ale też zapewnił, że niczym według niego nie zawiniła. Po prostu emocje wzięły nad nią górę i nie była wstanie nad nimi panować. Polubił ją.

Do ich wspólnej modlitwy, nie dołączył. Musiał jeszcze gdzieś się udać, więc jak tylko pomógł posprzątać i dostał pozwolenie na opuszczenie namiotu, udał się w znanym sobie kierunku.


Koniec sesji