![]() |
|
[10.05.1972] Skorpiony wolą dupków - Augustus Rookwood & Avelina Paxton - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [10.05.1972] Skorpiony wolą dupków - Augustus Rookwood & Avelina Paxton (/showthread.php?tid=1594) Strony:
1
2
|
RE: [05.1972] Skorpiony wolą dupków - Augustus Rookwood & Avelina Paxton - Augustus Rookwood - 22.07.2023 Nie spodziewałem się, że się odwróci i na mnie spojrzy. Zakończenia naszych ostatnich spotkań kończyły się raczej żalem, wściekłością, a przede wszystkim unikaniem kontaktu wzrokowego. Teraz sam zmieniłem los naszej rozmowy, zażywając eliksir uspokajający i to była ewidentnie dobra decyzja. Nie tylko ja, ale również Avelina się wyciszyła. Szkoda aby, że to, co czuliśmy do siebie w czasach naszej nauki w Hogwarcie, i to, co najwyraźniej dalej, nieprzerwanie wisiało między nami, sprawiało nam taki ból. Powinniśmy być szczęśliwi, radośni. Ktoś... nas kochał? Chyba nie chciałem tak jawnie o tym myśleć. Nie potrafiłem, szczególnie patrząc tak na nią i słysząc, co mówiła. Nie miałem pojęcia, czy w ten sam sposób interpretowała swoje słowa jak ja, ale zgadzałem się z nią. Coś tu nie wyszło. Jakaś anomalia. Czułem, że to, co nas łączyło, było czymś wyjątkowym, specjalnym, normalnie niespotykanym, a w tak brutalny sposób próbowaliśmy to zabić w sobie. I dalej próbowaliśmy. Spotkanie naszych spojrzeń nie trwało długo. Zdążyłem jedynie subtelnie, potwierdzająco kiwnąć głową. I już tego nie było. Zniknęła, choć wciąż tu była. Nie mogłem jej dotykać, ale schowałem etui za pazuchę i ruszyłem w jej kierunku z wyciągniętą ręką. Chciałem, przemożnie pragnąłem jej ulżyć, ale ostatecznie nic nie zrobiłem. Wstrzymałem się w pół drogi. To nie byłoby nic dobrego. To byłoby cofnięciem się o krok. - Bywaj zdrowa - minąłem ją i wyszedłem z apteki. Czułem się nie na miejscu, ale nie mogliśmy nic z tym zrobić. Czas mijał. Może kiedyś nas uleczy albo dalej będziemy się obijać o siebie i wzajemnie ranić. Zerknąłem przelotnie trzy razy, czy wszystko mam i teleportowałem się do domu. Koniec sesji
|