Secrets of London
Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka (/showthread.php?tid=1727)

Strony: 1 2 3


RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Stanley Andrew Borgin - 09.09.2023

Sugeruję załatwić to listownie. Tak będzie najlepiej dla wszystkich. Dla mnie. Dla Ciebie. Dla niej. Dla Atreusa.
Stan



RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Atreus Bulstrode - 10.09.2023

25.05.1972

Tony jak Merlina kocham, kto ci naopowiadał takich głupot. Między mną, a Brenną absolutnie nic nie ma i nigdy nie będzie. Chociaż gdybym z nią sypiał, to moje życie pewnie byłoby o wiele prostsze.

To samo można powiedzieć o moim spaniu z BUMowcem. Nie musisz się tak od razu dąsać o plotki z twoją przyszłą dziewczyną.



RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Brenna Longbottom - 10.09.2023

27.05.72

Dziękuję. To miłe z Twojej strony. Ale naprawdę nie musisz przesyłać mi prezentów - czuję się w takich sytuacjach zobowiązana do odwzajemnienia, a nie wiedziałabym, co podarować Tobie. Życzenia są wystarczające.

Pozdrowienia
Brenna L.



RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Atreus Bulstrode - 13.09.2023

Londyn, 27.05.1972

Anthony,
Rozmawiałem z Brenną i obydwoje mamy do Ciebie prośbę, żebyś nikomu więcej nie powtarzał tego, co jej powiedziałeś w biurze. Nie ma żadnych plotek na nasz temat, a nawet jeśli są to żadnemu z nas nie zależy na tym, żeby ktoś sobie coś jeszcze więcej pomyślał.

Pozdrawiam,
Atreus



RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Eutierria - 13.09.2023

Rachunek Sumienia - Przetasowanie kart

Licytacje komornicze są wspaniałym symbolem porażki osób, które nie potrafią obchodzić się z pieniędzmi. Przy okazji, są stałym elementem twojej codzienności, czego nie omieszkał nie zauważyć Czarny Pan. Wiedziałeś, że wśród jego popleczników znajdowało się wielu majętnych czarnoksiężników, ale wszyscy bardzo chętnie podchodzili do perspektywy łatwego mnożenia swojego majątku. Z tego też powodu otrzymałeś listę osób, które Śmierciożercy wplątali w długi i z wielką chęcią zgłosiliby ten fakt do Ministerstwa. Nie zależało im jednak wcale na odzyskaniu zaległych należności, ale do doprowadzenia do licytacji komorniczych właśnie - wszyscy byli bowiem posiadaczami sporych majątków ziemskich w Little Hangleton i Dolinie Godryka. Śmierciożercy chcieli więc zlicytowania tych domów za absolutny bezcen, poniżej ceny rynkowej, aby spłukać jegomościów ze wszystkiego co posiadali. Później wystarczyło trochę odczekać i sprzedać je z dużym zyskiem... Oczywiście, że nie mogłeś spełnić wszystkich ich oczekiwań. Miałeś przed sobą stertę papierów do przejrzenia i być może wiele spraw do otworzenia. Wśród nich znajdowało się wiele podrobionych dokumentów, w tym w sprawie Billy'ego Simpsona... Odsiejesz je i odrzucisz, czy puścisz je dalej? W końcu, gdyby coś poszło nie tak, takiego Simpsona można było uciszyć.

Dowolną ilość rozgrywek i listów w tej sprawie o objętości (łącznej) minimum jednej pełnej sesji, zbierz i zalinkuj w moim temacie konsultacji. Możesz rozegrać je z dowolnym graczem, czarodziejską legendą lub bardem. Wiadomość jest częścią wielowątkowego wydarzenia, jakim jest rachunek sumienia. Rozgrywki mają zawierać minimum jeden rzut kością na akcję.


RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Louvain Lestrange - 17.09.2023

Mój przyjacielu,
jeśli zamiast być w moim narożniku na pojedynku, będziesz uganiał się za panienkami to osobiście nauczę Cię latać na miotle.

śmierdzisz tanim tytoniem,

Louvain

do listu dołączone jest imienne zaproszenie wraz z osobą towarzyszącą


RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Stanley Andrew Borgin - 08.10.2023

Londyn, 2 czerwca 1972

A.,
Potrzebuję Twojej pomocy w Szkocji - mamy tam biznes do zrobienia. Mam nadzieję, że nie masz żadnych planów na 4 czerwca, ponieważ właśnie Ci je załatwiłem.
Pozdrawiam,
Vulturis


List spłonął chwilę po odczytaniu.
Odkryj wiadomość pozafabularną
Tosiek nie ma ksywki podanej, więc został A.



RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Brenna Longbottom - 18.02.2024

14.02.63
Poważnie, wypadła Ci Freya? Farciarz z Ciebie, to jedna z rzadszych kart, udało mi się ją upolować dopiero w zeszłym roku, i to tylko dlatego, że otworzyłam z bratem ze trzydzieści czekoladowych żab.
PS. Nie jedz żadnych czekoladek, które wyglądają, jakby je wcześniej otworzono. Poważnie. NAPRAWDĘ. Mamy tutaj absolutny kryzys czekoladkowo - amortencyjny. Musiałam rozbić nos chłopakowi, który dostał za dużą dawkę i nawet przebiegła ofiarodawczyni poczuła się nieco przytłoczona nadmiarem jego uczucia. Nie wiem, kto za to odpowiada, ale jak go dopadnę, to chyba zepchnę go ze schodów.
Albo gorzej, zmuszę do słuchania przebojów Celestyny Warbek przez cały wieczór. Jestem pewna, że po czymś takim zmądrzeje. Chociaż zepchnięcie ze schodów byłoby chyba bardziej humanitarne, co?
*

15.03.63
Wiedziałeś, że pokazała się limitowana edycja czekoladowych żab? LIMITOWANA EDYCJA! Nie wiem, kto to wymyśla, ale jest geniuszem i potrafi znaleźć sposób na to, żebym oddała mu większość kieszonkowego.
Kart nie oddam, nawet powtórki to mój ssssskarb (tak na serio to skarb na wymianę), ale mam za to do oddania jakieś dwadzieścia samych czekoladowych żab. Każdy w Wieży Gryffindoru dostał jedną, ale jeszcze te dwadzieścia mi zostało... Chcesz parę? Kupiłam ich tyle, że nawet ja nie dam rady zjeść wszystkich, a że w przypływie entuzjazmu je pootwierałam, żeby obejrzeć karty, trzeba uporać się z nimi szybko...
*

15.04.63
Tak na wypadek, gdybyś Ty lub któryś z Twoich kolegów zapomniał, że nocne pojedynki są  niezgodne ze szkolnym regulaminem… To o tym przypominam. Zwłaszcza  że przypadkiem informacje o umówionym pojedynku Gryfona i Ślizgona mogłyby dotrzeć do uszu tego i owego, i przypadkiem mogłyby się tam pojawić patrole nauczycieli lub prefektów, więc lepiej przypadkiem nie znaleźć się w takiej okolicy.
Oczywiście czysto hipotetycznie.
Spal to.

*
07.05.63
(...)
Przejście jest za lustrem na siódmym piętrze. Ale gdyby ktoś pytał, nie wiesz tego ode mnie.
Zwłaszcza gdyby pytała Victoria Lestrange. Zamordowałaby mnie i nigdy nikt nie znalazłby mojego ciała. Albo gorzej, patrzyłaby na mnie wymownym spojrzeniem i wtedy poszłabym zabić się sama. Także nic nie mów. Chociaż nie, zaraz, jak ją okłamiesz, to tylko pogorszy sytuację. Po prostu dopilnuj, żeby się nie dowiedziała, dobrze? A przynajmniej nie do 30 czerwca.
Nie mów o tym wszystkich swoim kolegom, bo oni powiedzą swoim kolegom, i wtedy prędzej czy później Victoria spyta, i wszyscy będziemy mieli bardzo przerąbane.
Poza tym jak zaczniecie tam robić gromadne wycieczki, to jeszcze nauczyciele wam je zablokują, a trzeba pomagać kolejnym pokoleniom uczniów i tak dalej.
B.
PS. Przepraszam, list jest trochę wilgotny, bo wpadłam do jeziora, a miałam go w kieszeni. Nie pytaj. Po prostu nie pytaj.
*

01.07.63
Tony,
przepraszam, wiem, że miałam wczoraj wpaść i się pożegnać, ale wizyta w Hogsmeade potoczyła się w trochę nieprzewidzianym kierunku, który obejmował Zakazany Las, ucieczkę przed… nie wiem czym, grunt, że nas nie zeżarło, chowanie się przed Irytkiem, chowanie się przed nauczycielką, pomylenie wieży Gryffindoru z wieżą astronomiczną, wspinanie się na krokwie, zamach na jeden posąg goblina… i właściwie nie wiem, dlaczego to piszę, chyba nie powinnam się do tego wszystkiego przyznawać? (Chociaż nie, zaraz, nikt już nie da mi szlabanu, a goblin ostatecznie nie ucierpiał, więc nie muszę płacić za szkody. Nie powinnam się tylko przyznawać, kto był ze mną, bo mogę wtedy zniknąć w tajemniczych okolicznościach.) W konsekwencji spóźniłam się na śniadanie i już nie znalazłam Cię w Wielkiej Sali, a w pociągu do Londynu haniebnie zasnęłam w połowie podróży, czego będzie mi pewnie wstyd do końca życia, więc nie dałam rady zgodnie z tradycją zwiedzić prawie wszystkich przedziałów.
Mam nadzieję, że po końcu roku wszystko w porządku?
Miłych wakacji! Masz jakieś plany wyjazdowe? Ciesz się tym latem, ja właśnie odkryłam, że czas płynie naprawdę, naprawdę cholernie szybko.
O Merlinie, zabrzmiałam jak swoja własna ciotka. Koniec Hogwartu chyba rzucił mi się na mózg.
Bren


*
02.09.63
Tony,
przepraszam, że wczoraj omal nie stratowałam Cię na peronie, próbowałam dogonić Danielle, bo zapomniała zabrać jednej torby, dokładnie tej, w której miała wszystkie szaty, i zupełnie nie patrzyłam, gdzie gnam jak szalona idę.
Strasznie dziwnie było iść na Kings Cross tylko odprowadzić krewnych i znajomych na Hogwarts Express. Mało brakowało, a bym się zagapiła i sama odruchowo wsiadła do pociągu, na całe szczęście Mavelle mnie przed tym powstrzymała - wyobrażam sobie, że opiekunka Domu, gdyby zobaczyła mnie na progu szkoły, dostałaby co najmniej zawału. Jestem pewna, że była bardzo szczęśliwa, mogąc się mnie wreszcie pozbyć. Chyba zamordowałaby mnie. Albo Dumbledore’a, który zapewniał, że Hogwart zawsze będzie na nas czekał. Ewentualnie zakneblowała, żeby tego nie powtórzył i ktoś nie wziął na poważnie.
Trochę Wam tego powrotu tam zazdroszczę, ale wypada wreszcie dorosnąć. To znaczy, udawać, że jest się dorosłym, bo tak na poważnie to nie dojrzeję pewnie nigdy, ale może uda mi się sprawiać odpowiednie wrażenie. Przynajmniej przez większość czasu.
Powodzenia w Hogwarcie! Mam nadzieję, że początek roku nie da Ci za bardzo w kość.
Ta głupia Gryfonka
Bren
*

05.01.64
Tony,
nie mam pojęcia, co napisałeś w poprzednim liście, bo zjadła go sowa.
Nie żartuję, naprawdę zjadła go sowa. W dodatku nawet nie moja, mój znajomy V. przysłał swoją niedługo po Twojej, a ona zawsze czeka aż pojawi się adresat i najwyraźniej zgłodniała w międzyczasie, a widać ta koperta wyglądała wyjątkowo smakowicie i…
Wiem, jak to brzmi, ale nie mówimy o pracy domowej, więc chyba wypada to trochę bardziej wiarygodnie niż wtedy, gdy wyjaśniałam McGongall, co spotkało mój esej z transmutacji? (NAPRAWDĘ zeżarła go chińska, gryząca kapusta. Kto w ogóle trzyma chińską, gryzącą kapustę w szklarniach, do których wpuszcza się dzieci?!)
Ehem, dlatego się do niego nie mogę odnieść. Do listu, znaczy się, nie do eseju z transmutacji.
Wszystkiego najlepszego w nowym roku. Mam nadzieję, że miło spędziłeś przerwę świąteczną.
Brenna
PS. Apropos transmutacji, zarejestrowałam się jako animag. Opiekun mojego stażu w Brygadzie bardzo się ucieszył, chociaż miałam na początku wrażenie, że moja forma będzie tu raczej użyteczna. Ironia losu, że tamtej esej był o animagach właśnie, a psor pomyślała, że udaję, bo nic o nich nie wiem! Żeby wiedziała, że już wtedy byłam obsesyjnie czytałam o animagach.
B.


*
27.05.64
Tony,
kwiaty, serio? Nie to, że nie dziękuję (bo dziękuję, miło, że pamiętałeś! Mój brat zapomniał, ale nie to, że mu się specjalnie dziwię, zwykle ważne daty zapisuję mu w kalendarzu sama na czerwono), ale Merlinie, nie marnuj kieszonkowego, życzenia wystarczą. Albo namaluj laurkę czy co. Możesz na niej napisać coś w stylu "zmądrzej wreszcie", jak mi ktoś to zapisze, to może wreszcie posłucham?
Powodzenia na egzaminach.
Pozdrawiam!
Brenna
PS. Wiele mnie to kosztowało, ale nie sprawdziłam, czy w środku nie ma Nimue.
Do listu dołączono czekoladową żabę.
[/koperta]
*

31.10.64
Młody,
wszystkiego najlepszego. I dobrej zabawy na uczcie halloweenowej. Cholera, tęsknię za Halloween w Hogwarcie, latające dynie, straszące wszędzie duchy i wymykanie się na cmentarz, nie czytałeś tego, nie namawiam uczniów na wymykanie się nocą na cmentarze, a na pewno nie w Samhain. Mnie czeka dyżur, z jakichś powodów cała masa ludzi uznaje Samhain za doskonały moment na sianie chaosu, zamęt, występek i tak dalej, a w dodatku jedna pani T. codziennie od tygodnia przychodzi do biura w sprawie znikających dyń. Ktoś ukradł ich kilka z jej ganku. Jakby Brygada Uderzeniowa nie miała niczego lepszego do roboty niż szukanie dyni. DYNI. A że jestem świeżo po stażu, dostałam do zbadania Sprawę Złodzieja Dyni.
Chyba po prostu odkupię jej te dynie, żeby wreszcie dała nam spokój. Zasypię ją cholernymi dyniami, tak wieloma, żeby nie odgrzebała się spod nich aż do następnego Samhain.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił w Noc Duchów. A jeśli zrobisz coś bardzo niezgodnego z regulaminem i niebezpiecznego, to mi o tym nie pisz, bo będę rozdarta pomiędzy chęcią dopytywania o szczegóły a poczuciem obowiązku podpowiadającym, że powinnam odradzić takie wybryki co byłoby straszną hipokryzją, najlepsze wspomnienia z Hogwartu to te powstałe z najgłupszych pomysłów z przyjaciółmi, ciesz się tym i nie słuchaj, gdybym postanowiła być jednak odpowiedzialnym dorosłym i doradzała Ci grzecznie się uczyć.
Całusy,
Brenna
Do listu dołączono opakowanie z piórem, przewiązane wstążeczką.

01.06.65
(...)
Powodzenia na egzaminach. Jeśli na zaklęciach trafisz na Milicentę Bagshot w komisji, koniecznie rzuć zaklęcie wyczarowujące kwiaty. Poważnie. Nawet jak o to nie poprosi. Kocha to zaklęcie. Mam wrażenie, że to już jakaś obsesja, ale na pewno dostaniesz dodatkowe punkty.(...)

30.06.66
Tony,
Gratulacje z okazji ukończenia Hogwartu, teraz czekają Cię tylko praca, zło i straszny świat dorosłych...
Żartuję, życie w strasznym świecie dorosłych też ma swoje plusy, na przykład nie masz prac domowych z numerologii. (Do tej pory czasem śni mi się, że siedzę na lekcji i profesor każe wyliczyć mi prawdopodobieństwo czegoś tam na podstawie liczb, a potem odejmuje mi 100 punktów, kiedy nie jestem w stanie nawet odczytać cyfr z tablicy. Ostatni raz śniło mi się to, gdy zasnęłam na nocnym dyżurze i kiedy obudziła mnie Mav z informacją, że idziemy robić nalot na Nokturnie omal nie zasłabłam z ulgi, bo w pierwszej chwili byłam pewna, że budzi mnie, bo zaspałam na lekcję, a tu chodziło tylko o paru morderców, nie numerologię…)
Poza tym nikt nie może nic Ci powiedzieć, jeżeli jesz na śniadanie ciasto czekoladowe albo postanawiasz iść na trzy seanse do mugolskiego kina tej samej nocy.
Chociaż pewnie Wy nie chodzicie do mugolskiego kina. To... eee... nikt nie może Wam zabronić, jeśli postanowicie iść trzy razy do tego samego muzeum tej samej nocy?
Nie, to brzmi głupio.
W każdym razie, miłych wakacji i powodzenia w przyszłej karierze.
Bren
PS. Skoro nikt nie może zabronić tej czekolady na śniadanie… Na osłodę wejścia w Straszny Świat Dorosłych.
Do listu dołączono tabliczkę czekolady.
*

31.10.66
Zastanawiałeś się kiedyś, o co chodzi z tymi całymi dyniami?
Wszystkiego najlepszego.
Bren.
Do listu dołączono ciastko pomarańczowe w kształcie dyni.
*

01.11.66
Już wiem, o co z nimi chodzi! Pytałam wczoraj ludzi na sabacie i dowiedziałam się, że chodzi o człowieka, który został przeklęty i musi przez wieczność chodzić po świecie z latarnią. Z dyni.
A właściwie, to nie, nie mam pojęcia, o co chodzi, bo dlaczego kazano mu chodzić akurat z dyniową latarnią…? Dlaczego to nie mogła być normalna latarnia? Dlaczego nie była to latarnia z rzepy? Albo ziemniaka?
Nie to, że narzekam. Lubię wycinać latarnie z dyni.
Do listu dołączono… niewielką, wydrążoną dynię ze świeczką w środku.
*

02.11.67
Tony,
miałam to wysłać dwa dni temu, ale okazuje się, że w noc Samhain granice między światami są bardzo cienkie i spędziłam z moim partnerem całą dobę na gonieniu przez pół Anglii za pewną panią, która dała się opętać.
Trzeba przyznać, że duch, który w nią wlazł, był bardzo przekonujący. Czułam się prawie paskudnie, oddając ją w ręce egzorcystów.
Wszystkiego najlepszego. Zabierz kogoś na wycieczkę.
Brenna
W środku znajdował się skórzany portfel, a w nim dwa bilety do Gabinetu Luster Bletchleyów, do wykorzystania w dowolnym czasie. [/koperta]
*


20.12.68
Anthony,
dziękuję za życzenia. W tym roku spędzam święta z rodziną, na Polanę podczas Yule jeśli wpadnę, to z kuzynkami i mieszkającymi u nas krewnymi, ale też tylko na chwilę, więc na pewno się tam nie zobaczymy. Ojciec najwyraźniej uznał, że jestem dużą dziewczynką i opowiedział mi pełną hi Ojciec opowiedział mnie, mojemu bratu i kuzynce kilka rodzinnych historii i pod ich wpływem postanowiliśmy w najbliższym czasie spędzić więcej chwil w gronie najbliższych krewnych i przyjaciół.
Miłego Yule.
Brenna.
*

21.04.69
Anthony,
raczej nie wybieram się w tym roku na sabat, zgodziłam się wziąć dodatkowy dyżur w biurze Brygady i pewnie wrócę na tyle późno, że wpadnięcie tam nie będzie miało już sensu. Zresztą, Beltane nigdy nie było moim ulubionym świętem. Jakoś zawsze najbardziej lubiłam Lammas i Yule.
Mam nadzieję, że będziesz dobrze się bawił ze swoimi przyjaciółmi.
Pozdrawiam
Brenna.
*

20.12.69
Anthony,
przepraszam za brak odpowiedzi na wcześniejszy list, ale mam teraz niewiele czasu, także na listy. W Departamencie większość rodziców bierze wolne na świąteczne ferie, więc reszta tłucze nadgodziny i mamy totalne urwanie głowy.
Miłego urlopu.
Z pozdrowieniami.
Brenna.
*

27.05.70
Anthony,
dziękuję za życzenia i gratuluję awansu. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku.
Z pozdrowieniami
Brenna
*

12.03.71
Anthony,
przesyłam dokumenty dotyczące sprawy nr 84930 - podpalenia lokalu przez eksmitowanego byłego właściciela, Harolda Rodneya.
Pozdrowienia
Brenna L.
*

29.05.71
Anthony,
dziękuję za życzenia.
Z wyrazami szacunku
Brenna Longbottom
[/s]


RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Stanley Andrew Borgin - 22.02.2024

Londyn, 13 czerwca 1972

L.,
Słyszałeś coś może o próbie ukarania Pardusa?

Vulturis

List spłonął chwilę po jego otrzymaniu.


RE: Awenturyn Hypnos I - sowa Tośka - Ambrosia McKinnon - 20.03.2024

30.06.1972, Londyn

Mój drogi Anthony,
Co u Ciebie? Jesz zdrowo? Ruszasz się? Zażywasz świeżego powietrza? Mam nadzieję, bo to podobno podstawy dobrego życia. Sama jestem ostatnio zabiegana, tak strasznie i okropnie, ale myśląc o Tobie postanowiłam sięgnąć po karty i zapytać je o to co przyniesie ci lipiec.

Miesiąc ten stoi dla ciebie pod znakiem Dziesiątki Denarów. To ładna karta, która zapowiada sobą trwałość i satysfakcje. Mówi o tym, że podjęta do tej pory praca opłaci się i zacznie przynosić pewne efekty - te jak najbardziej pożądane. Pamiętaj, by podejmując się rzeczy patrzeć na większy obraz i nie korzystać ze skrótów, a twoje starania opłacą się, szczególnie jeśli chodzi o ich aspekt materialny.
W sam lipiec wchodzisz z energią Rycerza Pucharów; przynosi ze sobą pewien idealistyczny urok i utożsamiany jest z posłańcem - razem z nim przychodzą zaproszenie lub pojawienie się kogoś lub czegoś, co będzie dla ciebie korzystne. Brzmi mętnie, ale wszystko sprowadza się do tego, byś zaufał swojej intuicji, bo pozwoli ci ona w odpowiedni sposób lawirować w tym co oferować cię będzie Dziesiątka Denarów.
Na sam koniec przedstawiam ci Piątkę Pucharów. To przestroga dla Ciebie, byś pamiętał o tym by nie wątpić w swoją intuicję lub nie ignorować swoich emocji, bo może się to skończyć rozczarowaniem. Ta karta mówi nam, że jeśli skoncentrujesz się na nieodpowiednich rzeczach, będziesz czuł potrzebę niepotrzebnego opłakiwania straconych możliwości i będziesz miał wrażenie, jakbyś zawiódł samego siebie. Pamiętaj, że przeszłość jest za tobą i powinieneś skupić się na teraźniejszości. Nie ukrywam, to smutna karta i mam nadzieję, ze uda ci się z nią zawalczyć.

Jeśli potrzebujesz wsparcia, zawsze chętnie z tobą porozmawiam.

Całuski,
Rosie