![]() |
|
[ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... (/showthread.php?tid=1776) Strony:
1
2
|
RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Vespera Rookwood - 25.08.2023 Widziała przerażenie w jego oczach, czuła się tak jakby właśnie wszystko zepsuła. Podniosła się szybko z miejsca, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Było jej słabo. Co ona najlepszego zrobiła. Usiadła na powrót obok niego, pokręciła głową. Chciała umrzeć, chciała odebrać sobie życie, bo nie radziła sobie z własnymi emocjami. Tyle lat starała się być cholernie silna, tyle lat starała się dbać o to, aby nikt się nie dowiedział kim jest, tyle lat dbała o to, aby jej ojciec był z niej dumny, robiła co jej kazał, zabijała dla niego i w imię jego idei. Nawet nie zastanawiała się, czy te idee mają sens. Po prostu robiła to, bo była oddaną córką. Teraz chciała założyć rodzinę, chciała należeć do Blacka, a zamiast tego musiała go chronić przed wojną, która zbliżała się przecież wielkimi krokami. Po której stronie stał Perseus? Był bezbronny, niewinny, a ona podłą suką, która miała zabić wszystkie szlamy w imię Czarnego Pana. Nie będzie litości, zginie każdy kto zagrozi Voldemortowi, prawda? Beltane jest tego świetnym przykładem. Pochłonęło ogrom ludzi, którzy przyszli się tylko bawić. Mogło pochłonąć też Perseusa, mogło jej go odebrać, a co wtedy by zrobiła? – Perseus, kochanie, nie mogę o tym mówić, nie mogę ci powiedzieć, ja… mam nadzieję, że ta informacja nie zmieni twojego nastawienia do mnie. To mój sekret, moje brzemię i sobie z tym radzę, ale ty nie możesz nikomu powiedzieć… – szepnęła i oparła czoło o jego własne kładąc dłonie na jego karku. Zamknęła oczy i cicho westchnęła zaraz wciągając jego zapach do płuc. Kojący, spokojny, ciepły zapach Perseusa. RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Perseus Black - 25.08.2023 Przyglądając się swemu drzewu genealogicznemu dochodził do wniosku, że Blackowie nie byli szczególnie walecznym rodem. Ich orężem były słowa, niczym długie sztylety zatapiające się w psyche i intrygi knute w przyjemnym półmroku hotelowych restauracji. W gruncie rzeczy jednak wartości, jakie przekazywano kolejnym pokoleniom, oscylowały wokół idei głoszonych przez Czarnego Pana. Naturalnie Perseus powinien więc popierać agendę tego, który nazywał się Lordem Voldemortem; być może nie otwarcie, ojciec uczył go, aby nigdy nie mówić otwarcie o swych poglądach w dość spolaryzowanym społeczeństwie, ale przytakiwać głową przy kolejnej szklance whisky w zadymionych pubach, gdy temat rozmowy schodził na czystość krwi. Nie protestował, kiedy Vespera się podniosła. Właściwie, to chciał wstać razem za nią, ale wtem znów opadła na kanapę, więc pozostał na swoim miejscu. Nawet nie przyszło mu do głowy, aby zapytać, czy wszystko w porządku. Zarówno myśli, jak i ciało miał zesztywniałe, jakby skostniałe z zimna, choć aura na zewnątrz zwiastowała rychłe nadejście lata. Nie wiedział, co powinien powiedzieć, ani jak się zachować. Dopiero co dowiedział się, że zostanie ojcem i pomimo niepewności dotyczącej tego, jak wypadnie w nowej roli, radował się tą wieścią. Teraz spadła na niego kolejna, druzgocąca, stawiająca wszystko na głowie. Pozwolił się dotknąć, lecz sam jej nie objął. Nie potrafił, własne dłonie ciążyły mu, jakby były z ołowiu, zaś jej dotyk zdawał się go parzyć. Ilu ludzi pozbawiła życia tymi rękoma? A ile on pozbawił własnymi? Dwóch. Czy miał prawo ją osądzać? Milczał przez dłuższy moment, zastanawiając się nad tym, co powinien jej odpowiedzieć. — To nie zmienia moich uczuć względem ciebie — wyznał szczerze — Ale boję się o ciebie, boję się o to, jak służba u tego… człowieka wpłynie na ciebie, na nas, na nasze dziecko. To nie jest klub, z którego możesz się wypisać, gdy przestanie odpowiadać ci towarzystwo, prawda? A jeśli on każe zrobić ci coś ryzykownego? Coś, co zaszkodzi tobie i dziecku, chciał dodać, lecz nie zdobył się na to. Zamiast tego westchnął ciężko i zsunął głowę na jej ramię. — Twój sekret jest ze mną bezpieczny. Nie chcę, żeby stała ci się krzywda. RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Vespera Rookwood - 25.08.2023 Chciała go zapewnić, że wszystko będzie dobrze, że nie stanie się jej krzywda. Do tej pory nie stała, do tej pory świetnie sobie radziła, ale teraz będzie w ciąży. Będzie musiała nauczyć się bardziej bronić, lepiej atakować, lepiej się maskować. Da sobie radę. Zawsze dawała, a teraz będzie miała wsparcie, prawda? Nigdy nie polegała na innych ludziach, nigdy nie zrzucała swojego życia na barki drugiej osoby. Bała się, że Perseus tego nie udźwignie, ale jednocześnie nie potrafiła go okłamywać. Są zaklęcia, które sprawią, że będzie milczał, które sprawią, że zapomni. Może nie chciał tego wiedzieć? Może wolałby zapomnieć? Nie dotknął jej, widziała jak jego dłonie drżą, jak daleko od niej był z myślami. Niepotrzebnie się uzewnętrzniła. Objęła go w plecach, gdy oparł głowę o jej ramię i znowu ciężko westchnęła. Odsunęła się od niego i sięgnęła do kieszeni sukni po swoją różdżkę. Poobracała ją kilka razy w palach i spojrzała na niego niepewnie. – Jeśli to dla ciebie za dużo, jeśli nie chcesz czuć tego ciężaru, jeśli nie chcesz się zamartwiać mogę usunąć to z twojej pamięci – powiedziała jakby nieswoim głosem, wolała nie myśleć co miał w głowie jak się czuł, jak bardzo go to przygnębiało. Nie chciała też, aby się zadręczał, nie chciała też, aby jej rodzina była w niebezpieczeństwie. To były sekrety, które nie powinny nigdy ujrzeć światła słonecznego. – Dam sobie radę, nikt mnie nie skrzywdzi, nie będę ryzykować, wszystko będzie dobrze – zapewniła drżącym z emocji głosem. Nie chciała mu mówić, że siedzi w tym jej cała rodzina, ale on zapewne już się domyślał, zapewne zdawał sobie z tego sprawę. Ojciec na pewno nie pozwoli jej skrzywdzić. RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Perseus Black - 25.08.2023 Mogła mu składać niezliczone obietnice, że będzie na siebie uważać - wierzyłby w nie i wierzyłby również w nią, jednak to nie sprawiłoby, że martwiłby się o nią mniej. Nadal drżałby ze strachu za każdym razem, gdy przekraczałaby próg jego - ich - mieszkania odziana w czarną szatę. Co jeśli trafi na lepszego od siebie aurora? Co jeśli zostanie schwytana i trafi do zimnej celi w Azkabanie, otoczona zewsząd wygłodniałymi dementorami, obdzierającymi ją ze szczęścia, spychając ją tym samym w objęcia delirium. Była to katastroficzna wizja, lecz Perseus nie umiał się jej wyzbyć. Cóż, w pewnym sensie dramat był nieodzowną częścią jego egzystencji. Wzdrygnął się, gdy zobaczył w jej dłoniach różdżkę. — Nie — zaprotestował ostrzej, niż początkowo planował — Nie chcę zapominać. Niewiedza byłaby jeszcze gorsza. Gdyby.. on znów gdzieś uderzył, a ja nie wiedziałbym co się z tobą w tym czasie dzieje, to czarne scenariusze zjadałaby mnie od środka. Poza tym, mogę cię w ten sposób chronić. Dać alibi, ukryć, cokolwiek, gdyby sprawy obrały niekorzystny obrót. Pomyślał, że to dobrze, że ojciec Vespery pracuje jako auror; dzięki temu będzie mogła liczyć na jego wsparcie w razie, gdyby powinęła jej się noga. Zbyt wiele spadło na jego barki, by jego umysł był w stanie połączyć kropki, zresztą zbyt słabo znał Chestera Rookwooda, by poznać jego opinie. Sądził, że przynależność do śmierciożerców jest efektem niekorzystnego wpływu jednego z jej byłych mężów. — Nie jesteś głodna? Może masz ochotę na herbatę? Och, a co powiesz na kąpiel? — zasypywał ją pytaniami, tym samym dając jej jasno do zrozumienia, że dla niego temat usuwania pamięci jest skończony. RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Vespera Rookwood - 25.08.2023 Drgnęła niepewnie, gdy zaprotestował. Uważała, że usunięcie pamięci byłoby dla niego lepsze, korzystniejsze, byłby o wiele bardziej spokojny, mniej zestresowany. Ona poznała jego reakcję, więc żyłaby spokojnie. Byłaby zdolna, aby zrobić to bez jego wiedzy, bez jego zgody, ale nie mogła. Nie chciał, chciał pamiętać. Czuła, że ta wiedza, którą teraz nabył była dla niej okropnie ciążąca. Jak miała teraz stąd wyjść nie mając pewności, że jej nie wyda? – Wiem i wybacz mi – szepnęła – ale nie powinnam nigdy ci tego mówić – ukryła twarz w dłoniach, a potem westchnęła i skinęła głową. Odłożyła różdżkę na stolik obok i cicho westchnęła. Niepewnie się do niego przysunęła, aby zaraz przytulić wpadając w jego ramiona. Nie chciała teraz go zostawiać, nie chciała opuszczać tego miejsca. Przyszła do niego, aby powiedzieć mu o dziecko, a wyznała sekret, który skrywała w swoim sercu od dawna, o którym wiedziała tylko jej rodzina i nieliczni. – Mogę dzisiaj u ciebie zostać? – zapytała cicho patrząc na swoje dłonie. Nie odsunęła się od niego, nie odpowiedziała jeszcze na jego pytania. Musiała przemyśleć tę sprawę, musiała zastanowić się, czy to dobry pomysł, aby zostawiać mu te wspomnienia. – Możemy wziąć razem kąpiel jeśli masz ochotę – dodała spoglądając na niego. Czuła się słaba. Tak cholernie słaba, niewiele ostatnio jadła, a jak już coś zjadła to zwracała. Nie rozumiała swojego organizmu, nie rozumiała swoich słabości i dlaczego tak łatwo się przed nim otworzyła. Była tak głupia, nieodpowiedzialna. RE: [ Mieszkanie Perseusa ] Chwila prawdy... - Perseus Black - 25.08.2023 W czasie swej pracy ze zranionymi duszami Perseus wielokrotnie przekonywał się, jak zbawienne potrafi być zapomnienie. On jednak zapominać nie chciał i miał głęboką nadzieję, że Vespera nie potraktuje go znienacka zaklęciem. Jakoś uniesie ten ciężar - nie pierwszy i zapewne nie ostatni - na swoich barkach. Przez krótki moment, chwilę trwającą zaledwie tyle, co błyskawica rozświetlająca nocne niebo, zapragnął jej powiedzieć, że w gruncie rzeczy niewiele się od siebie różnią. Powtrzymał się jednak; z tchórzostwa, które pięknie ubrał w swej głowie w szaty troski o Vesperę i dziecko. Kolejna taka rewelacja mogłaby przecież negatywnie się odbić na jej zdrowiu... Powie jej, oczywiście. Kiedyś. Po narodzinach dziecka, na pewno. — Nie jestem na ciebie zły, tylko się martwię — wyznał cicho, obejmując ją ramieniem. Opuszkami palców wodził po jej ramieniu, zaś usta raz po raz szukały jej czoła i czubka głowy, by składać na nich czułe pocałunki. Będzie dobrze - musiało być dobrze. Może ten cały Czarny Pan ma w sobie choć odrobinę ludzkich odruchów i okaże się wyrozumiały dla czarownicy, która nosi pod serem kolejnego czystokrwistego czarodzieja? Później będzie musiała dojść do siebie, więc też nierozważnym będzie ściąganie jej na różnego rodzaju spotkania? A później mogą postarać się o kolejne dziecko, byle odroczyć tę wątpliwą chwałę służby u jego boku. Może z czasem zapomni o Vesperze? Albo zostanie pokonany i przestanie im zagrażać? Zawsze też mogą uciec daleko, gdzieś, gdzie ich nie znajdzie. Na Wyspy Owcze, do Indii, albo do Manchesteru. — Ależ moja droga — pokręcił głową z uśmiechem — Od teraz to również twój dom. Nie musisz mnie pytać o takie rzeczy! Koniec sesji
|