Secrets of London
[05.06.72] małżeńskie perypetie | imogen & augustus - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [05.06.72] małżeńskie perypetie | imogen & augustus (/showthread.php?tid=1803)

Strony: 1 2


RE: [05.06.72] małżeńskie perypetie | imogen & augustus - Imogen Rookwood - 10.09.2023

Chciała, aby odczuwał wyrzuty sumienia, nawet jeśli spotkanie, przez które nie zjadł kolacji z nią i dziećmi, było naprawdę nudną biznesową kolacją, podczas której starał się ważnej dla sprawy personie, nawet jeśli ta była starą, pomarszczoną kobietą, w żaden sposób niezainteresowaną Augustusem. Chciała, aby wynagrodził jej pełne nerwów godziny, gdy czekała na jego powrót, jego osobliwe zdystansowanie, gdy tylko przekroczył próg sypialni i zapach lawendy otulający ją niczym całun. Chciała, aby przyznał, że należy tylko do niej, by nigdy więcej nie spojrzał na inną, by adorował ją dopóki nie zostaną z niej bielejące kości (nie dopuszczała do siebie możliwości wdowieństwa), a nawet wtedy, by nie zdjął obrączki i nie zapomniał o łączącej ich przysiędze.
Nawet śmierć nas nie rozłączy, mój kochany, szeptała mu ich pierwszej wspólnej nocy, gdy wciąż docierały do nich przytłumione dźwięki trwającego w sali balowej wesela. Nawet śmierć tego nie zniszczy.
Pokaż mi więc — poprosiła, dając porwać się jego dłoniom do tańca, którego rytm znała już na pamięć; do melodii przerywanych westchnień i sapnięć, symfonii zaplątanych w siebie bioder oraz paznokci wbijanych w alabaster skóry, gorących pocałunków i ekstazie narastającej w podbrzuszu, by finalnie rozlać się słodkim dreszczem po całym ciele. A potem rozkosz ustąpiła zmęczeniu, zaś gęsia skórka pokrywająca jej ramiona przypomniała jej, że woda w wannie zdążyła ostygnąć. Z nogami drżącymi po niedawnych uniesieniach i policzkami rumianymi od bliskości Augusta, pozwoliła mu się otulić się jedwabiem szlafroku, który wcześniej tak beztrosko porzuciła. Uśmiechała się, nieświadoma tego, jak zakończyły się ich małżeńskie igraszki; gdyby wiedziała, jej radość byłaby większa.
Odgonię twoje demony, jeśli się zjawią — oświadczyła, gładząc policzek męża. Kochała tego mężczyznę tak mocno, że samo patrzenie niekiedy sprawiało jej fizyczny ból.

rzut na konsekwencje


RE: [05.06.72] małżeńskie perypetie | imogen & augustus - Augustus Rookwood - 12.09.2023

Ach, lekkie uczucie błogości rozlewało się po moim ciele, mieszając się z satysfakcją i znużeniem. Pragnąłem być w tym stanie już zawsze i czasami miałem wrażenie, że mógłbym tak być przy Imogen bez końca, non stop chłonąć jej ciepło, miekkość, kobiecość swoimi zmysłami, aczkolwiek było to fizycznie niemożliwe. Niestety, w końcu zmęczenie bądź rzeczywistość dawały w kość i takim oto sposobem trzeba było się oddać w ręce snu lub obowiązków. Tym razem snu, ale już za parę godzin... Ach.
Osuszyłem się z większości wody, cmoknąłem Imogen w policzek raz jeszcze i porwałem na ręce, chcąc przestąpić z nią próg łazienki. To przypomniało mi o naszej nocy poślubnej... Ale szybko odwiałem od siebie podobne myśli, bo nie chciałem myśleć o rzeczach smutnych i przykrych, o najgorszych wspomnieniach ze swojego życia. Nie teraz, kiedy miałem w ramionach moją drobną i kruchą żonę. Rozpaloną, ale ochłodzoną. Zarumienioną i uśmiechniętą.
- Trzymam cię za słowo, pani Rookwood - odparłem w odpowiedzi nan jej słowa o odgananiu moich demonów. Niekiedy bywałem zbyt wrażliwy, ale jakoś nigdy nie miała mi tego za złe. Ba!, miałem w niej niesamoite wsparcie, więc po raz enty powtórzyłem sobie w myślach, że taka żona to skarb. Cmoknąłem ją w czoło, a zaraz później niespiesznie obeszłem łóżko by wsunąć się pod kołdrę z mojej strony, położyć się tuż obok niej. Cieszyłem się, że parałem się magią bezróżdżkową, bo właśnie mogłem bez jej poszukiwań zgasić światła w pokoju, więc naszą dwójkę okrył mrok.
- Śpij dobrze - szepnąłem, oddając jej jeszcze jeden, namiętny pocałunek, po czym wtulając w nią. Skupiałem się na jej bliskości, cieple, zapachu. Zwracałem na to uwagępo kolei, póki nie odpłynąłem do krainy snów.

Koniec sesji