![]() |
|
[17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125) +--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127) +--- Wątek: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick (/showthread.php?tid=1805) |
RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Brenna Longbottom - 08.09.2023 Brenna nie odpowiedziała wampirzycy. Tak, była absolutnie najbardziej gadatliwym stworzeniem pod słońcem, ale nawet ona zdawała sobie sprawę z tego, że mówienie zbyt wiele podczas walki nie jest najlepszym pomysłem pod słońcem. Nie zdążyła jednak rzucić kolejnego zaklęcia, bo głos rozbrzmiał tuż za nią… lecz gdy odwróciła się w tamtym kierunku, nikogo nie zobaczyła. Oczywiste, nie mogła przecież, za nimi były drzwi… Wściekła na siebie znów odwróciła się do Dolores. W samą porę, by zobaczyć, jak mauzoleum wypełnia mgła. Brennie zdało się, że wokół pełno jest cieni, że sylwetka Dolores stała się jakby większa, bledsza, a w jej ustach nagle pojawiło się bardzo wiele kłów. Czuła chłód, i dreszcz strachu przebiegający po kręgosłupie – a gdzieś w głowie mimowolnie pojawiła się myśl: czy to zobaczyły przed śmiercią Rosaline i Lily? Czy może ich nie uznała za przeciwniczki na tyle godne, by próbować je zastraszyć? Patrick nie musiał jej ostrzegać, bo łatwo było się domyśleć, że Dolores owszem, coś kombinuje. Między innymi chciała zeżreć Brennę. I używała jakichś sztuczek, by ten cel osiągnąć. W pierwszym odruchu chciała się przemienić – jeżeli Dolores życzyła sobie spotkania z wilkiem, Brenna nie widziała przeciwwskazań – ale nim zdążyła choćby spróbować, wampirzyca przemknęła między nimi. – Chrzań się – syknęła Brenna, starając się ten strach, napływający wraz z mgłą, przekuć w gniew. Uniosła różdżkę, obracając się za Dolores, już nie piękną, a straszną, próbując wyczarować więzy, które jeśli jej nie skrępują, to przynajmniej utrudnią trochę poruszanie się. Lewa dłoń odruchowo sięgnęła ku biodru, gdzie znajdował się sztylet. Kształtowanie, Z zamiast PO z powodu kary za nocną marę [roll=Z] [roll=Z] RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Patrick Steward - 08.09.2023 Dolores roześmiała się cicho, perliście – może nawet ładnie, gdyby którekolwiek z nich dało się uwieść melodyjnemu tembrowi jej głosu, ale dla szamoczącego się we mgle Stewarda, ten śmiech brzmiał dość złowieszczo i okrutnie. Jakby wampirzycę bawiło zachowanie Brenny, jakby nie traktowała jej dość poważnie (ba, jakby ich dwójki nie traktowała poważnie w ogóle). Była śliczna i miała w sobie sporo magnetyzmu, ale jednocześnie była drapieżnikiem, celnie wykorzystującym każdą najmniejszą słabość przeciwników. Beznamiętnie wykorzystała Wolfganga, beznamiętnie zamordowała Rosaline i Lily, i pewnie równie beznamiętnie zamordowała także inne kobiety i wykorzystała innych mężczyzn. A teraz, czego Steward nie widział, zręcznie umknęła przed więzami, którymi próbowała ją związać Brenna. - Takie rzeczy to dopiero na trzeciej randce, Miła – wyszeptała. W jej oczach, niegdyś niebieskich, pewnie granatowych, pobłyskiwały teraz czerwone, groźne błyski. Teraz już nie tańczyła, nie pląsała wokół brygadzistki jak piękna, ale szalona Medea. Jej drobna sylwetka wydłużyła się jeszcze bardziej a kły widać było nawet wtedy, gdy się nie uśmiechała. I zdecydowała się na atak. Sięgnęła ku Brennie, łapiąc ją mocno za ramiona i popychając do przodu, tak by brygadzistka spadła ze schodów i upadła na ziemię. Gdzieś z boku do uszu brygadzistki dobiegł krzyk Patricka, który najwyraźniej zobaczył przynajmniej tyle – że obie spadały ze schodów. A precyzyjniej, że to Longbottom spadała ze schodów a Dolores pragnęła ją przydusić do ziemi, pozbawić broni a potem zmusić do tego, na czym od samego początku najbardziej jej zależało, czyli do pokazania szyi. Tak, mogła opowiadać o tym, że Brenna miała piękne oczy, mogła nazywać ją Miłą i mówić coś tam o randkach, ale w rzeczywistości najpiękniejszym, co w niej widziała, była pulsująca krwią żyła na szyi. Upadek był nie był specjalnie spektakularny, choć był trochę bolesny, gdy plecy Longbottom spotkały się z kamienną podłogą mauzoleum i tylko o kilkanaście centymetrów minęły się z wyglądającą na solidną wazą. - Nie walcz – wychrypiała Dolores. – Śmierć to nie koniec opowieści, bo historia nie jest o tobie. Brenna słyszała nadbiegającego Stewarda. RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Brenna Longbottom - 08.09.2023 Brenna wcale nie spodziewała się, że będzie łatwo. Ale trzeba przyznać, że nie oczekiwała też całej tej mgły i mrocznej atmosfery. Miała okazję spotkać dwa wampiry – obu nie ufała, nie potrafiąc zdecydować, ile człowieczeństwa odebrały im śmierć i powrót – i choć co do obu była pewna, że potrafią być niebezpieczne, żaden nie pokazał jej takich sztuczek. Najlepsze najwyraźniej trzymały w rękawie. Wampirzyca musiała być bardzo pewna siebie. Nie dlatego, że lekceważyła Brenną, ale że zostawiała za plecami Stewarda. Sama Brygadzistka boleśnie walnęła plecami o brudną podłogę mauzoleum, a upadek wycisnął jej na moment oddech z płuc. Dolores osiągnęła swój cel na tyle, że różdżka upadła na posadzkę tuż obok nich – ale nie szkodzi, Brenna z takiej pozycji i tak nie miała wielkich szans na rzucenie żadnego zaklęcia. Zdecydowanie jednak nie miała ochoty pokazywać żadnej szyi. Jej śmierć nie oznaczałaby końca historii – wiedziała o tym odkąd była małą dziewczynką, bo wszystkie historie biegły dalej, i tylko na przedmiotach i pośród ścian pozostawały po tobie echa, strzępy widm i rozmów, resztki tego, co przebrzmiało. Ale nawet jeżeli w pewien sposób to akceptowała, - miała dość czasu, aby do tej myśli przywyknąć – nie planowała pozwalać z całej tej historii wymazać się łatwo. Na pewno nie bez walki. Palce lewej dłoni już podczas upadku zacisnęły się na sztylecie. I teraz, prawym przedramieniem starając się zablokować wampirzycę, dobyła, go próbując wbić ostrze w bok Dolores. Wsadzić, przekręcić, wyjąć: nie po prostu w bezmyślnej obronie, a by poczynić jak najwięcej szkód, zadać jak najwięcej bólu. Aktywność fizyczna (poziom niżej za drugą turę nocnej mary) [roll=N] [roll=N] RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Patrick Steward - 08.09.2023 Czy można zranić wampira? Chociaż Doroles była skupiona na Brennie i na dobraniu się do pulsującej na jej szyi żyle, nie pozostawała tak całkowicie ślepa na to, co rozgrywało się dookoła niej. Tak, ignorowała Stewarda – może z góry uznając, że auror pałęta się bez celu, pogrążony we własnych, zwielokrotnionych strachach, ale na to co robiła Longbottom zwracała baczną uwagę. I może dlatego, przynajmniej częściowo udało jej się zablokować zbliżający się cios. A może to była kwestia tego, że chociaż wyglądała jak człowiek i próbowała zachowywać się jak człowiek to w rzeczywistości daleko jej było do człowieka? Nosiła ludzką powłokę, ale była wampirzycą. I to nie tak całkiem młodą? Ostrze sztyletu zagłębiło się w koszuli Dolores. Ta syknęła, nie wiadomo czy z bólu, czy ze wściekłości. Ale nie zwinęła się w kłębek, nie próbowała też gorączkowo wyciągać ostrza z ciała. Zamiast tego naparła mocniej na Brennę, boleśniej dociskając prawie przedramię brygadzistki do ciała, a jej ciemnoniebieskie oczy, wcześniej tylko pobłyskujące krwistoczerwonym blaskiem, teraz naprawdę nabrały krwistoczerwonej barwy. - Non, Miła, tak się bawić nie będziemy – warknęła. A potem Brenna poczuła oszałamiający wprost ból. Wbrew wszystkim opowieściom, ugryzienie wampira nie miało w sobie nic erotycznego, żadnej rozkoszy, żadnego głębokiego doznania. Było tylko bolesne, tak bardzo bolesne, jak bolesne bywały ciosy ostrym szpikulcem. Tylko tu szpikulce były dwa, a w sekundzie, gdy zagłębiały się w skórę, brygadzistka poczuła też jeszcze coś: czuła jak gwałtownie słabnie. Nie, że subtelnie i powoli, wampirzyca nie delektowała się jej życiem, po prostu je pożerała, wiedziona nienasyconym wprost głodem. I nagle ciężar ciała Dolores zniknął. Steward wreszcie do niej dopadł, złapał ją za przedramiona i z całej siły odciągnął do Brenny. Szarpiąc, pogłębił mocniej ranę na przedramieniu, którą zrobiły wampirze kły, ale jednocześnie uwolnił brygadzistkę od wysysającej ją wampirzycy. - Kurwa mać! – syknął, ciskając Dolores z całej siły na jedną z kamiennych płyt nagrobnych. RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Brenna Longbottom - 08.09.2023 Najwyraźniej wampirzyca była Francuzką. Ta niedorzeczna myśl przeszła Brennie przez głowę, kiedy ostrze dziabnęło Dolores, a sama Dolores dziabnęła Brennę. I chociaż kobieta celowo osłoniła się przedramieniem, z dwojga złego woląc skończyć z pogryzioną ręką niż rozszarpanym gardłem to naprawdę kurewsko bolało. Bolało i osłabiało, choć to drugie teraz, pod wpływem adrenaliny i wściekłości, nie w pełni do Brenny docierało. Chciała znów dźgnąć wampirzycę, nie zdążyła jednak - na całe szczęście dopadł ich wreszcie Steward, absolutnie zignorowany przez ich przeciwniczkę. Z ust Brenny mimowolnie wyrwał się okrzyk bólu, bo wyrwanie wampirzych kłów z ciała zabolało chyba jeszcze bardziej niż ich w bicie. Uwolniona od ciężaru natychmiast jednak sięgnęła po różdżkę. Bo w tej chwili walczyli na śmierć i życie, i w takiej walce nie było miejsca na skulenie się w kącie i skamlanie z bólu. Nie próbowała rzucać zaklęć - za duże ryzyko, że trafiłaby Patricka, który cisnął Dolores, zresztą skomplikowane gesty różdżką w tej chwili mogłyby zwyczajnie Brennie nie wyjść. Czuła, jak ciepła krew przesiąka rozerwaną bluzę, a dłoń zdradziecko drżała, kiedy Brenna mocno zacisnęła palce na gładkim drewnie. Mimo to spróbowała się przemienić. Wiedziała, że rana nie zniknie – łapa będzie bolała równie mocno, jak teraz ręka. Ale w tej drugiej postaci ostatecznie miała przynajmniej zęby, a obecnie jako człowiek stała się dość bezużyteczna. [roll=Z] [roll=Z] [roll=Z] RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Patrick Steward - 08.09.2023 Wampirzyca zatoczyła się, ale wbrew oczekiwaniom Patricka nie uderzyła o jeden z kamiennych sarkofagów. Sztylet wbity przez Brennę sterczał jej z koszuli, ale nie zagłębił się bardziej. Ba, możliwe nawet że tylko co wypita krew jakoś wzmocniła Dolores. Syknęła wściekle a potem skierowała – wreszcie pełną uwagę na aurora. Tak, ignorowała go długi czas, ale teraz przestała i była wściekła. Mgła uległa rozproszeniu Irracjonalny lęk, który jeszcze chwilę wcześniej targał Stewardem ustąpił miejsca czemuś innemu, przekonaniu, że teraz są ważniejsze sprawy od jego ojca, od strachu o Zakon Feniksa, od lęku o to, co się stanie, gdy brudny sekret rodzinny wyjdzie na jaw. Walczył o życie. Właściwie to obydwoje walczyli o życie. I tak, mieli przewagę liczebną, ale przewaga ta szybko topniała w starciu z silną wampirzycą. Patrick odruchowo sięgnął po tkwiący w jego bluzie kołek, zacisnął na nim palce prawej ręki. Pewnie powinien myśleć o różdżce, o czarach i o unikach, ale jakoś nie miał do tego głowy. W walce wszystko bladło i nie miał zbyt wiele czasu na racjonalne podejście do sprawy. Może dlatego zamiast się bronić i próbować unikać ciosów, sam zdecydował się na atak. Obydwoje zdecydowali się na atak i obydwoje syknęli. On, gdy szponiasta dłoń rozorała mu bluzę na brzuchu i sięgnęła skóry a ona, gdy kołek wbił się jej w ramię, częściowo blokując jej atak. - Jesteście tacy męczący! – syknęła, już nieromantycznie, nie uwodzicielsko, nawet nie próbując udawać, że walka zaczynała ją męczyć. Tymczasem Patrickowi udało się wyciągnąć kołek i znowu uderzyć. Tym razem w głowę. RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Brenna Longbottom - 08.09.2023 Wampirzyca była szybka, sprawna fizycznie i przez długie lata życia na pewno nabrała wprawy w jednym... w nieumieraniu. Nie zdołała całkiem umknąć przed atakiem - odchyliła głowę, i cios, który w innych okolicznościach może zdołałby uszkodzić mózg i umożliwić jej unieszkodliwienie, trafił w policzek. Dolores wrzasnęła, kiedy wbił się głęboko w policzek. Wciąż jednak była zdeterminowana, by walczyć dalej. Błysnęły kły, kiedy chciała ugryźć Stewarda. W tym momencie przemieniona w wilczycę – ranną wilczycę – Brenna rzuciła się jednak ku jej nodze, a wilcze kły zacisnęły się na łydce Dolores. Gdyby mieli do czynienia z człowiekiem, ba, może nawet jakąś młodszą, mniej zdeterminowaną wampirzycą, być może wystarczyłoby to, aby wreszcie dać Patrickowi szansę na zakończenie dzieła… Dolores znów jednak poruszyła się, wymykając z uścisku wilczej szczęki, nawet jeżeli kosztem powiększenia rany, tak jak wcześniej powiększyła się rana Brenny. Kołek został w ręku Patricka, kiedy kobieta umknęła, pozostawiając krwawą szramę na już ani trochę nie pięknej twarzy, wykrzywionej w zwierzęcym wyrazie. Brenna warknęła. W pysku czuła smak krwi, a myśli stały się mniej skomplikowane, i bazowała teraz bardziej na instynkcie niż świadomym szukaniu najlepszej taktyki. Nie rzuciła się od razu do ataku – ból łapy, uwalanej krwią, utrudniał poruszanie. Przesunęła się powoli, warkot wciąż narastał w wilczym gardle. Zataczała półokrąg, jakby chcąc utrudnić Dolores jej taniec, ograniczyć pole manewru: a kobieta tańczyła z nimi iście mistrzowsko, i gdyby któreś z nich weszło tu same, na pewno zostałoby w grobowcu już na zawsze. RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Patrick Steward - 08.09.2023 Patrick oddychał ciężko. Czuł piekący ból w okolicach brzucha. Ale samo to, że stał, że mógł obserwować Dolores i zamienioną w wilka Brennę uświadamiał go, że rana, którą miał nie mogła być aż tak poważna jak mogłaby być w innej sytuacji. W ręku zaciskał pokrwawiony kołek, niemy znak, że posłuchał rady Florence. W myślach powtarzał sobie, że jeszcze tylko musiał znaleźć jakiś punkt, takie miejsce, z którego będzie mógł rzucić się do ataku na wampirzycę. To nie mogło być aż tak trudne, a jednak – patrząc na to jak się poruszała, jak trzymała ich na dystans i jak próbowała ich okrążać wydawało mu się to wprost karkołomnym zadaniem. Powoli i on zaczął obchodzić Dolores. Cały magnetyczny urok wampirzycy zniknął i teraz, co uświadomił sobie z pewnym zaskoczeniem (może to przez to miejsce, przez to że najwidoczniej sama ukochała starożytność i związaną z nią mitologię) uzmysłowił sobie, że wampirzyca wyglądała jak jedna z mitologicznych Erynii, Megajra. Wampirzyca miała ranę w policzku, ranę w ramieniu, ranę w brzuchu i ranę na nodze a jednak stała, jednak ciągle poruszała się jak w tańcu i chociaż miała więcej obrażeń niż oni, to ciągle było jakoś za mało, by ją wreszcie powstrzymać. Patrick powinien myśleć o wzięciu jej żywcem, o związaniu i o dostarczeniu do Ministerstwa Magii, gdzie mogłaby odpowiedzieć za swoje zbrodnie. Ale teraz jakoś o tym nie myślał, nie zastanawiał się nad tym, żeby ją tylko pojmać. Myślał o tym, że była groźna, okrutna, wyrachowana, że nie liczyła się z niczyim życiem a jej słodkie słówka nie oznaczały niczego poza: chcę cię pożreć, wyssać do ostatniej kropli a potem zniknąć w mroku nocy. I jeszcze, że jeśli jej nie powstrzymają to ona im nie zapomni, to każde kolejne zabójstwo które popełni, będzie nosiło na sobie piętno ich winy. Tą myślą rażony, zacisnął usta w cienką linię i rzucił się ku Dolores z zamiarem jej zaatakowania kołkiem. Aktywność fizyczna, atak: [roll=N] [roll=N] RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Brenna Longbottom - 08.09.2023 Dolores nie miała już gdzie uciekać, pomiędzy wilczycą a czarodziejem. Ten ostatni, rozpaczliwy cios Patricka sięgnął celu, choć kobieta próbowała go sparować, ale zadane jej rany były już na tyle poważne, że kołek tym razem wbił się dokładnie tam, gdzie powinien. Trysnęła krew, plamiąc dłonie Stewarda. Wampirzyca żyła jeszcze, ale uszkodzenie głowy, mózgu, było jedną z dwóch rzeczy, które mogły naprawdę skutecznie unieszkodliwić istoty takie jak ona. Brenna przemieniła się z powrotem. Klęczała na podłodze mauzoleum, ciężko łapiąc oddech, z twarzą bladą, wykrzywioną bólem. Uniosła różdżkę, w ostatnim wysiłku wyczarowując więzy. Zaklęcie zadziałało, ale było słabe. Bardzo słabe. W każdej chwili mogło puścić. A Dolores wciąż ruszała się jeszcze, choć niemrawo... Brenna zwróciła spojrzenie ku wejściu do mauzoleum, ku plamie światła. Nie wiedziała, że uszkodzenie mózgu może zabić wampira, nie miała pojęcia, że kołek w serce nie zabije go na dobre, ale tę jedną opowieść znała: wampiry nie bez powodu chowały się w mroku i żyły w ciemnościach nocy. Serce Brygadzistki wciąż tłukło się szaleńczo w piersi. To nie był jeszcze koniec, ten nastąpi dopiero, kiedy ciało Dolores spłonie. Nie powinni wystawiać go na słoneczne promienie, mieli obowiązek ją aresztować, ale Brenna odgoniła od siebie tę myśl, bo na to było za późno. Ta istota nie miała w sobie już niczego z człowieka, i nie tylko dlatego, że zmieniono ją w wampira. Brenna nie umiała zobaczyć w tym... czymś człowieka, którego powinna bronić, słowa zamarły jej na ustach, trochę dlatego, a trochę, bo ból sprawiał, że była zamroczona, niezdolna do myślenia, do odezwania się, bliska omdlenia po tym, jak rozerwano jej rękę. Nikt nie wiedział, że tu są, że polowali na Dolores. Ta oficjalnie nie istniała: zadbała o to sama, gdy szła przez wieki, mordując kobiety, jedna za drugą. I teraz nastąpił koniec. A raczej: Brenna wierzyła, że to koniec. Nie znała dobrze historii mitologicznych Erynii, nie wiedziała, ile racji miał Patrick w swoich przemyśleniach, ani ona w swoich żartach, nie sądziła, że znaczenie miały trzy sarkofagi. RE: [17.05.1972, Marunweem] Nienasycony głód - Brenna & Patrick - Patrick Steward - 10.09.2023 Patrick zamrugał. Chyba jeszcze nie do końca wierzył, że kołek trafił celu, że krew na jego rękach nie była jego krwią, że wampirzyca dziwnie zwiotczała i… umierała? - Kurwa – wymamrotał pod nosem. Schwycił ją, przyciskając do piersi, ręką obejmował kobietę w pasie, ciągle pilnując się, by przypadkiem – gdyby jednak odzyskała przytomność – nie mogła go ani ugryźć, ani podrapać. Nie zastanawiając się dłużej nawet na sekundę zaczął ciągnąć Dolores do wyjścia z mauzoleum. Buty wampirzycy szurały o kamienną posadzkę, gdy ciągnął ją na zewnątrz. Pewnie powinien zrobić to jakoś inaczej. Wziąć nieprzytomną na ręce, wnieść po schodach, kopniakiem otworzyć na wpół zamknięte żelazne drzwi a wreszcie ułożyć ją na trawie i patrzeć, jak ciało pochłaniają płomienie. Ale był nie tylko zmęczony, ale przede wszystkim przestraszony i zestresowany a drzwi prowadzące do mauzoleum pozostawały otwarte. Nie zastanawiał się nad tym, czy powinien ją teraz związać i odstawić do Ministerstwa Magii. Dolores przez lata była niezarejestrowaną wampirzycą. Korzystała z nieograniczonych możliwości, by zabijać a oni wpadli na jej trop tylko dlatego, że zeznanie złożył ktoś, kto od wielu dziesiątek lat nie żył. A poza tym bronili się a gdyby to ona zwyciężyła, pewnie teraz leżeliby w którymś z kamiennych sarkofagów. - Kurwa – powtórzył dużo ciszej i bardziej opanowanym głosem, gdy pierwsze promienie słońca sięgnęły wampirzycy. Wbrew samemu sobie, położył jej ciało na trawie. Patrzył zaaferowany jak zaczęło zamieniać się w czarny proch a proch zaczął być rozwiewany przez wiatr. Patrick oparł się o jeden z filarów kamiennego mauzoleum, silnie się przy tym pilnował by pokrwawionymi rękami nie dotykać mauzoleum. Przymknął oczy, zastanawiając się czy to był już ten właściwy moment, by sprawdził ranę na brzuchu, czy też mógł go jeszcze odciągnąć w czasie. – Brenna, jesteś cała? – zapytał głupio, gdy usłyszał kroki brygadzistki. Widział, że była ranna i widział, że rana nie była aż tak poważna. Inaczej nie dałaby się rady zmienić w wilka i zaatakować Dolores. – Przez chwilę myślałem, że ona naprawdę cię pożre – rzucił ciszej. - Potrzebujesz pomocy? Znam ze dwie uzdrowicielki. Z jedną nawet mieszkasz a druga raczej nie będzie zaskoczona naszym widokiem - spróbował zażartować. |