RE: Zephyros - Sowa Laurence - Victoria Lestrange - 01.11.2025
19.09.1972, Londyn
Drogi Laurence,
cieszę się, że podróż przebyła bez komplikacji i że jesteś bezpieczny w Anglii. Oraz, że z Twoim domem nic nie jest – to prawdziwe szczęście w tym całym nieszczęściu, naprawdę. Nie wiem o żadnym więcej Lestrange, który jeszcze ma problemy mieszkaniowe, więc trzymajmy kciuki, byś nie miał dodatkowych lokatorów… Sytuacja jest dynamiczna, ale chyba w miarę opanowana. Taką mam przynajmniej nadzieję.
Czy wybierasz się na rodzinną kolację z okazji Mabon? W tym roku będziemy świętować w Maida Vale w większym gronie... Nie ukrywam, że miło by było się z Tobą zobaczyć, ale jeśli nie masz takich planów, to oczywiście zrozumiem.
Buziaki,
Victoria
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Anthony Shafiq - 06.02.2026
—25/09/1972—
Poranek
Normą w wewnętrznej komunikacji Ministerstwa był samolocik.
Papierowy żuraw zdawał się jednak nic sobie z tego nie robić.
Wybacz, nie było mnie w sobotę w Ministerstwie. Dzisiaj jestem dostępny. Uprzedź mojego asystenta, o której mógłbyś zajrzeć, żebym na pewno był w biurze.
A.J. Shafiq
[inny avek]https://i.pinimg.com/564x/3a/34/9c/3a349c1b5178be3f5ebbecc1764ce401.jpg[/inny avek]
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Dearg Dur - 27.02.2026
—21/09/1972—
list dostarczono wieczorową porą, bezpośrednio do miejsca zamieszkania Laurence'a Lestranga.
Drogi wnuku,
niepotrzebne mi są Twoje formalności, kiedy wyciągasz do mnie rękę. Ten idiota Burns zapodział Twój list w nawale korespondencji, ale odpisuje Ci na niego od razu jak wpadł w moje ręce. Bałam się, że Cattermole zawalił Cię własnymi obowiązkami i nie znajdziesz dla mnie czasu, a Twoja pomoc może zaiste okazać się nieoceniona. Mamy potężny kryzys, o którym nie chcę pisać. Przyjdź jutro z rana. Czytałam artykuł i chce mieć Twoją relację z pierwszej ręki.
Babcia
@Laurence Lestrange
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Robert Albert Crouch - 15.03.2026
Pismo dostarczone zostało do biura Laurence'a Lestrange'a za pomocą wewnętrznych przesyłek ministerialnych.
Londyn, 20.09.1972
Szanowny Panie Lestrange,
w związku z wydarzeniami ostatnich tygodni, piszę do Pana w dosyć ważkiej sprawie. Po Spalonej Nocy wielu naszych obywateli, również pracowników Ministerstwa, straciło swoje domy. Nie wiadomo mi jednak, jaka dokładnie jest skala tego zjawiska. Wiem, że Departament Magicznych Wypadków i Katastrof posiadać może wiarygodne dane w tej kwestii.
Planuję wraz z resztą mojego biura dokonać przeglądu zebranych informacji, by przygotować konkretny program pomocowy. W tym celu muszę jednak poznać realną skalę problemu, by dostosować rozwiązania do potrzeb ludzi. Byłbym tym samym niezmiernie wdzięczny za pomoc i otwarty na dalszą, obustronną współpracę.
Łączę wyrazy szacunku
Robert Albert Crouch,
Sędzia Wizengamotu
Pismo opatrzone jest dwoma pieczątkami: Wizengamotową i imienną Roberta.
@Laurence Lestrange
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Victoria Lestrange - 06.05.2026
22.09.1972, Londyn
Drogi Laurence,
przejrzałam swoje notatki i zanotowane mam, że wspomnienie, jakiego doświadczyła jedna z osób dotykająca kwiatu z oranżerii dotyczyła najprawdopodobniej podróży tych kwiatów, a dokładniej: skąd się wzięły. Osoba, która doświadczyła wizji mówiła mi, że płynęły na statku, najpewniej z Francji i to kilka wieków temu, a trakcie rejsu rozpoczął się ogromny sztorm. Statek najpewniej zatonął, ale w tym wspomnieniu ważny był zdobiony kufer i walizka z symbolem kruka. Marynarze krzyczeli by zostawić walizkę, ale ta osoba „wiedziała”, że nie mogła zostać na statku, zaś reszta była niewyraźna. Z kolei inna osoba, która doświadczyła tutaj podobnej wizji napisała mi o nazwie statku, którym płynął posiadacz wspomnienia: SS Canterbury. Nie miałam czasu sprawdzić tej nazwy, ale może być przydatna…
Moim zdaniem kruk na walizce mógł być naszym herbem… Jeśli Francja jest właściwym kierunkiem, to może ktoś przywiózł te kwiaty stamtąd? A może chodzi jeszcze o coś innego? Nie jestem pewna…
Buziaki,
Victoria
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Victoria Lestrange - 06.05.2026
Odpowiedź przyszła niedługo później, napisana na jednej z ministerialnych kartek i wysłana do biura kuzyna w Ministerstwie.
25.09.1972, Londyn
Laurence,
to nie jest żadna wielka tajemnica. Z tego co zrozumiałam (i o ile wszystko dobrze pamiętam), urzędnicy z Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów znaleźli jakiś dziwaczny pakunek w jednym z magazynów. W paczce były rośliny, które zostały zjedzone przez jedną z nich, która trochę się rozrosła i nawet tych urzędników zaatakowała. W lipcu byłam na spotkaniu Towarzystwa Herbologicznego, na którym oglądaliśmy i badaliśmy ten okaz – to była właśnie pustynna mandragora, ale przy której ktoś ewidentnie majstrował, bo nie zachowywała się zupełnie jak typowy okaz tego gatunku. Urosła do naprawdę ogromnych rozmiarów, a jak chcieliśmy odsłonić trochę ziemi z tuby, w której siedziała i dokładnie się jej przyjrzeć, to okazało się, że właściwie to były dwie sztuki, a nie jedna, i jedna pożywiała się na drugiej… Dosłownie ją jadła. A potem się obudziła, wrzeszczała i trzaskała witkami, póki jej nie przysypaliśmy znowu ziemią…
Nie wiem czy to ci pomoże, bo nie mamy żadnych danych, jedyna próbka, jaką wtedy pobraliśmy do badania, została zniszczona przez jednego z uczestników tamtego spotkania… Po co babci ta pustynna mandragora?
Victoria
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Basilius Prewett - 20.05.2026
Londyn 27.09.1972
Szanowny Panie Lestrange,
czy pasowałoby Panu w takim razie spotkanie w piątek 29.10 o godzinie 16:00 w moim gabinecie?
Z wyrazami szacunku
Basilius Prewett
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Victoria Lestrange - 30.05.2026
24.09.1972, Londyn
Laurence,
niestety nie wiem do kogo należały te wspomnienia. Żadna z osób, które mi je przekazywały, nie była w stanie powiedzieć nic więcej. To był tylko urywek i to chaotyczny, ze względu na sztorm…
Taki właśnie był mój plan – żeby poszukać cos o tym statku, ale niestety póki co pokonał mnie trochę czas. A raczej jego brak. Nie wiem też, czy był to sztorm zupełnie naturalny, czy wywołany w jakiś sposób. Może jakieś informacje na ten temat znalazłyby się przy informacjach o tym statku, o ile jakieś oczywiście gdzieś są
Całuję,
Victoria
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Victoria Lestrange - 30.05.2026
Odpowiedź na list wysłana samolocikiem w Ministerstwie jeszcze tego samego dnia
25.09.1972, Londyn
Laurence,
kto wie, może będzie się do tego nadawać. Ostatecznie mandragory wykorzystuje się w eliksirach leczniczych, to może tę wielką, pustynną, zmodyfikowaną, dałoby się faktycznie użyć do tego równie tajemniczego kaszlu? Może to nie jest taki głupi pomysł…
Znasz mnie, lubię eliksiralne zagadki, a i mnie męczy ten kaszel. Byłam u uzdrowiciela, oprócz standardowych naparów biorę jeszcze eliksir na wyksztuszenie tego, ale wiem, że to jeden wielki eksperyment. Jeśli znajdę trochę czasu, to mogę trochę pomóc, ale no tak – póki co mamy masę roboty.
Victoria
RE: Zephyros - Sowa Laurence - Christopher Rosier - 17.06.2026
28.10 dostarczono ci szatę, o którą prosiłeś.
|