![]() |
|
1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24) +--- Wątek: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści (/showthread.php?tid=1926) Strony:
1
2
|
RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 25.10.2023 Nie mógł szczególnie mocno wierzyć w Departament Przestrzegania Prawa, bo pracował na Nokturnie zbyt wiele lat, aby można było pokładać nadzieje w skuteczność ich działania... Na przestrzeni ostatnich miesięcy, pod wpływem troski bliskich, odnalazł w sobie jednak taką myśl, że ten świat wcale nie był aż tak zepsuty, jak sądził jeszcze niedawno. Może dlatego zwątpił w to, że Atreusa doszczętnie popierdoliło, bo nie widział dla tej sytuacji żadnego innego wyjaśnienia - te wszystkie doświadczenia w cyrku musiały go w jakiś sposób zmiękczyć, skoro dał sobie zrobić aż taką krzywdę pierwszemu lepszemu frajerowi, a teraz się jeszcze wahał. Tak, wahał się, mógłby mu teraz przypierdolić w ten pusty łeb, skoro Bulstrode sam się na to wystawiał. Flynn nigdy, a w szczególności teraz kiedy w domu czekali na niego kochający go ludzie, nie miał w sobie żadnej żądzy, aby doprowadzać do bezsensownej krzywdy, ale karanie takich oprychów przychodziło mu z niewymuszoną łatwością. Gdyby go Atreus zaatakował w ten sposób pięć lat temu, otrzymałby pewnie to, czego tak bardzo pragnął. Teraz - szarpał się z kolesiem naprawdę mocno chcącym wrócić do swojej rodziny w jednym kawałku. Śmierć nie przerażała go w żadnym stopniu. W śmierci było coś, co go przyciągało - zawsze chciał umrzeć, ale wiedział też, że śmierć nie była czymś co przydarzała się tobie - ona przydarzała się każdemu w otoczeniu, w którym kiedyś istniałeś. - Jesteś pierdolonym śmieciem. [roll=PO] Mimo zdecydowanej próby wyswobodzenia się z uścisku, w jaki został złapany, nie mógł tego zrobić. Spróbował się więc pochylić w dół - przycisnąć brodę do klatki piersiowej i w ostatniej chwili sprawić, że Bulstrode uderzy w niego nosem, ale... [roll=PO] ...byli tak samo szybcy i oboje oberwali równie mocno. - Kurwa mać - warknął z bólu, dobrze wiedział, że po tym co się tutaj wydarzyło nie będzie w stanie utrzymać łyżki w łapie do końca dnia - weź sobie wykup jakąś dziwkę ty jebany frustracie i odreaguj to inaczej, w przeciwieństwie do ciebie mam kogoś - nie będzie mu się przecież zwierzał ze skomplikowania swojej sytuacji sercowej - kto się wkurwi, że wracam obity. Ta cała sytuacja odwróciła jego uwagę od tego, jak pieruńsko typ był zimny i... okej, to nie było nic, czego Bell się nie spodziewał, bo przecież pisano o nim w gazetach właśnie w tym kontekście, ale dopiero teraz zrodziła się w nim taka myśl, że może Atreus sam w sobie nie był wcale jakimś oszołomem, może to całe Limbo odebrało mu cząstkę człowieczeństwa, a on się teraz litował nad pustą skorupą po Aurorze, a nie kimś z krwi i kości. Ta wizja była tak odrzucająca, że się nią nieco przeraził, złapał go za nadgarstki i zaczął się z nim siłować, żeby ten go puścił. [roll=PO] Był całkowicie przekonany, że Bulstrode mógł stać się po prostu wampirem. RE: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 13.12.2023 - Mów mi tak więcej - zacmokał na niego z dziwnym uśmiechem przyklejonym do twarzy. Edge mógł sobie chcieć wrócić do rodziny, kochającej czy też nie, ale w oczach Atreusa oblewał jeden z najważniejszych testów - zwyczajnie nie wyglądał. Ostatnie, czego się Bulstrode mógł po nim spodziewać, że to gdzieś tam komuś faktycznie na tej łajzie zależało i że był człowiekiem, któremu łomot się nie należał. Z oczu mu obrzydliwie źle patrzyło, a może zwyczajnie auror za mocno zapatrzył się na swoje własne w nich odbicie, w każdym jednak razie, ruszył głową i to dosłownie. Pech jednak chciał, że sam kurwikleszcz, którego właśnie trzymał za manatki, zrobił dokładnie to samo i oboje zderzyli się niczym głupie kozły, walczące o terytorium. - Żesz twoja mać - wydyszał, kiedy poczuł pulsujący ból, rozchodzący się po czaszce i zalewający głowę. Chyba go nawet trochę zamnroczyło, bo skurwysyna puścił z tego wszystkiego, w naturalnym geście sięgając jedną dłonią do obitego czoła, jakby to miało w czymkolwiek mu pomóc. Nawet nie mógł w spokoju przeczekać tego bólu, bo Bell znowu zaczął się z nim szarpać. Niby tak bardzo chciał wrócić cało do domu, a jakby nie patrzeć, wciąż przecież na nim kurwa siedział. - Złaź kurwa, oszołomie - warknął, czując jak Flynn łapie go za nadgarstki (a może i za nadgarstek, bo go wciąż trzymał tą jedną ręką) i się zaczął z nim szarpać. No więc Bulstrode, żeby było sprawiedliwie, zaczął się z nim tak samo szarpać, żeby to jego złapać za łapy. [roll=Z] A kiedy już mu się to udało, szarpnął się gwałtownie, chcąc zamienić się z nim rolami i przeturlać go tak, żeby to on był teraz na dole. [roll=Z] RE: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 04.01.2024 Wszystko, co wcześniej pomyślał o byciu pedalskim (w odniesieniu do samego siebie), nagle straciło na jakimkolwiek znaczeniu. Atreus przebił go jednym tekstem, tak specyficznym i do tego zwieńczonym zawieszonym w powietrzu całusem, że teraz już naprawdę zacznie wierzyć w nieuchronne stawanie się gejami absolutnie wszystkich czystokrwistych chłopców. Oni musieli mieć to zapisane w genach. Może sam okaże się gdzieś po drodze dziedzicem Blacków, bo to ile takich osób gnieździło się na Ścieżkach, przekraczało ludzie pojęcie. Edge dał mu się przewrócić na plecy, a nawet pomógł mu w tej zmianie pozycji tylko po to, żeby go rozproszyć, wyrwać rękę z tego uścisku... [roll=PO] ...i strzelić go z liścia jak tanią dziwkę. [roll=PO] To miał być naprawdę solidny plaskacz, taki głośny i dobitnie przypominający o ojcowskim pręgierzu. RE: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 24.01.2024 Może i faktycznie było coś w tym, że panowie z socjety albo troszkę byli, albo stawali się całkowicie gejowi, ale była to absolutnie ostatnia rzecz, jaka mogła w tym momencie poniewierać się po głowie Atreusa. Był zbyt zajęty siłowaniem się z Edgem, przewracaniem go na plecy i wreszcie, kurwa, czy on go właśnie uderzył w twarz jak tanią dziwkę? Pewnie gdyby nie to, to Bulstrode byłby gotowy okazać się większym chłopcem (tak jakby to nie on zaczął te całą przepychankę), wstać, zostawić gnoja w spokoju i zwyczajnie sobie pójść, ale teraz? Nawet jeśli zarobiony plaskacz nie robił na nim większego wrażenia w kontekście ojcowskiej kary, bo powiedzmy sobie szczerze, Percival chyba w życiu na niego ręki nie podniósł, to teraz nie mógł tak zwyczajnie odpuścić, dlatego dla sprawiedliwości zrobił dokładnie to samo, zamierzając się i próbując Flynna strzelić w policzek. [roll=Z] RE: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 08.02.2024 Uderzony w twarz Flynn po prostu się zaśmiał. Bo czuć było, że te ciosy nie były sobie równe - nawet powalony wcześniej na ziemię okazał się być silniejszy. Szarpanina trwała więc w najlepsze. Jeden z facetów niesamowicie rozgniewany nie dawał za wygraną, nawet po zorientowaniu się, że całe to zajście było jedną, wielką pomyłką. Drugi, niesiony chęcią odegrania się na tym cholernym Aurorze i psychiką szorującą po ziemi, budzącą w nim w takich momentach ten głęboko skrywany, płomienny gniew podsycany niechęcią do przedstawicieli klasy wyższej, w rzeczywistości będących mendami społecznymi jeszcze gorszymi niż największe szumowiny Ścieżek, nie chciał pozostawać mu dłużny. Ale kto w tym starciu wygrał? Lelek wróżebnik. Jego cholerna, zła przepowiednia - to nie było tylko pobicie przez Atreusa - to był cały ciąg zdarzeń tak niefortunnych, że ostatecznie wyciągnęły go ze spokoju życia Fantasmagorii. Żałosną bójkę oglądali jacyś gapie. Ci z jakiegoś nieszczęsnego powodu dobrze zapamiętali twarz faceta, którego młodsze rodzeństwo zaciągało z powrotem do cyrkowych namiotów... Flynn Bell - The Edge. Człowiek, na którego ta plotka zacznie ściągać coraz więcej problemów. Ale teraz był nieprzytomny, nieświadomy. - Niech śpi - powiedział Alexander, machając ręką. Ciężko było wyłonić z tego spojrzenia, czy był bardziej zatroskany, czy zirytowany. W każdym razie, na pewno coś przeżywał. Niech śpi, opierdolą go później. Najgorszy w tym wszystkim i tak był ślepy los podszyty pechem. Koniec sesji
|