![]() |
|
[23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją (/showthread.php?tid=1953) |
RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Mavelle Bones - 29.10.2023 Może przedstawienie było zbędne, może ściągnęli tylko uwagę na siebie (niepotrzebnie), a może jednak to była ta szansa na to, by ktoś skupił uwagę właśnie na nich, nie na Menodorze wchodzącej do środka. Gorzej, jeśli ktoś usadowił się właśnie w środku – co za problem, zwłaszcza mając do dyspozycji magię, spacyfikować lokatora i zająć strategiczne miejsce do obserwacji? Może, dużo było tych może – miała jednak cichą nadzieję, że niewłaściwe oczy nie spojrzały w ich kierunku. Tyle że wolała, oczywiście, zakładać, że właśnie tak było, co za sobą pociągało kolejne założenia, konkretny tok myślenia. Stąd też nie było ciepłych uśmiechów po odegranej scence, brakowało serdecznych uścisków i przeprosin (choć na dobrą sprawę – później, gdy ponownie się spotkali w ustalonym miejscu, z troską dopytała, czy przypadkiem nie przesadziła; mimo wszystko, starała się się, żeby to wyglądało wiarygodnie). A potem, gdy już czekała w wyznaczonym miejscu, pozostawało obgryzanie paznokci. Metaforyczne, bo jednak nie leżało to w naturze Bones, żeby znęcać się nad swoimi paznokciami. Ba, może nawet nie powinni byli puszczać Crawley samej… ale trudno, czasu nie dało się cofnąć, podjętych wyborów nie dało się już zmienić. Odetchnęła z ulgą, gdy kobieta wróciła, cała i zdrowa, wraz ze zdobyczą. Ale… - Po prostu cudownie – stwierdziła chmurnie na takie wieści. Oczywiście że ktoś się tu kręcił. Co tylko dowodziło, że bardzo głupio wybrali, puszczając Menodorę samą – a jeśli ktoś by był w mieszkaniu? Jeśli by na kogoś natrafiła…? Cudownie. Żadnego rozdzielania się więcej. - W każdym razie, dobra robota – pochwaliła Dorę, odbierając od niej rzeczy. Teraz miała większe szanse na złapanie tropu – I zbierajmy się, nie traćmy więcej czasu. Kings Cross? – zasugerowała następne miejsce, do jakiego powinni się udać. Może jakimś cudem coś… Może. W każdym razie, gdzieś musieli zacząć. RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Erik Longbottom - 31.10.2023 Starał się nie martwić na zapas. Wierzył w to, że gdyby faktycznie przygotowano na nich jakąś zasadzkę, to wykryliby, zanim daliby się w nią złapać. Bądź co bądź, byli przeszkoleni do takiej roboty. Może z wyjątkiem Menodory, ta jednak miała nieco inne talenty. Jednej rzeczy nie można było jednak odmówić nikomu z ich grupy; każde z nich miało świetny instynkt, który na pewno w porę by ich ostrzegł, gdyby faktycznie miało się przydarzyć coś złego. Scenka miała odwrócić uwagę potencjalnych szpiegów, toteż Erik nie miał niczego za złe kuzynce. Taka rola im przypadła, taką rolę musieli odegrać. Aż do powrotu Crawley, stał w miejscu, oparty o murek, rozglądając się niespiesznie po ulicy, nie dzieląc się specjalnie swoimi przemyśleniami. To byłoby poniekąd jak kuszenie złego losu. — A więc ktoś nas ubiegł — mruknął z niezadowoleniem. Nie podobało mu się to, co się z tym wiązało. Bądź co bądź, wyśledzenie miejsca zamieszkania Catherine nie powinno być aż takie łatwe dla Śmierciożerców. Nie mówiąc już o opracowaniu planu, dostaniu się tutaj na czas... — King's Cross. Jest jeszcze wcześnie, może akurat był mniejszy ruch i ktoś z pracowników, jaką zapamiętał? Pozwolił, aby to Mavelle przejęła stery w tym śledztwie. Miał najlepszego (hehe) nosa do tego typu spraw, więc wolał zawierzyć jej przeczuciu. King's Cross wprawdzie mogło być też obecnie pełne ludzi, ale... Może akurat dopisze im szczęście i znajdą tam coś, co pozwoli im popchnąć sprawę naprzód? RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Bard Beedle - 01.11.2023 Czy Erik miał rację i instynkt wystarczył, aby ostrzec, że ktoś obserwuje mieszkanie? I czy śmierciożercy nie byliby w stanie dowiedzieć się, gdzie mieszkała Catherine Barlow, skoro polowali na nią od kilku tygodni, wcześniej usunęli jej współlokatorkę, a teraz namierzyli miejsce, w którym się ukryła? Na te pytania na razie nie mieli poznać odpowiedzi. Dora wiedziała jednak z pewnością, że ktoś wszedł do tego mieszkania przed nią i nie kłopotał się blokowaniem drzwi, gdy je opuszczał. Za to pośród wyniesionych przez nią rzeczy Mavelle znalazła jedną, co do której była prawie pewna, że należy do Catherine. Wprawdzie była noszona jeszcze zanim Barlow zeszła do ukrycia, ale przesiąkła jej zapachem na tyle mocno, że ten jeszcze się nie ulotnił. Złapała trop. * Dworzec King’s Cross rankiem faktycznie był zatłoczony. Pod półkolistym dachem, przetaczały się setki mugoli, przyjeżdżających do Londynu, wyjeżdżających na lato czy odbierających z peronów znajomych. W tłumie mogli łatwo wypatrzeć pracowników – wzdłuż torów przy peronie dziewiątym przechadzał się ktoś w mundurze, w dwóch okienkach, do których ustawiły się nieduże kolejki, prowadzono sprzedaż biletów. Z jednej strony szanse na to, że dostrzeżono i zapamiętano jedną osobę były niby niewielkie… z drugiej Catharine pojawiła się tu prawdopodobnie w koszuli nocnej, w porze, gdy ruch nie był wielki, więc istniała szansa, że zwrócono na nią uwagę. Tysiące zapachów uderzało we wrażliwy nos Bones. Mocne perfumy starszej pani o niezadowolonej minie, wędrującej przez peron, pot wionący od grupy robotników, woń kwiatów w rękach zdenerwowanego, młodego człowieka, wpatrującego się w tablicę przyjazdów i odjazdów. Ciężko było wychwycić tę jedną woń, nawet komuś, kto posiadał tak specjalne umiejętności jak Mavelle. W końcu jednak pośród morza tropów zdało się jej, że chwyta ten jeden właściwy – i zaprowadził on ją do łazienki. Tam, w kącie pomieszczenia, porzucono pustą butelkę. Świstoklik. Catherine przeniosła się bezpośrednio tutaj, a potem wybiegła z pomieszczenia. Mavelle nie była całkowicie tego pewna, ale próbując schwycić trop z tego miejsca zdawało się jej, że Barlow ruszyła ku wyjściu na mugolski Londyn… tyle że potem znów czuła jakby słabą pozostałość zapachu gdzieś przy peronie dziewiątym? I to w miarę świeży – chociaż ginący nagle bez śladu? RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Mavelle Bones - 05.11.2023 Już samo to, że Barlow znajdowała się pod ochroną Ministerstwa i właśnie pod ochroną tegoż stało się właśnie to wszystko, mówiło bardzo, bardzo wiele. A do tego nieproszony gość – bądź goście – w londyńskim mieszkaniu? Kolejna cegiełka do wybitnie nieciekawego obrazu, sprawiającego, iż jeszcze bardziej nieufnie będzie podchodziła do wszelkich swoich współpracowników w Ministerstwie. Albo raczej: do kogokolwiek z Ministerstwa, nie licząc może członków Zakonu, którym była w stanie zaufać bezgranicznie. Lub prawie bezgranicznie. Ale to tylko raptem parę osób, a wszystkich pracowników… cóż. W każdym razie, znalezione ubrania były na wagę złota. Zwłaszcza że udało się pochwycić trop. Nie było to takie łatwe, zwłaszcza że – jak to zwykle bywało o tej porze – przez dworzec przetaczało się całe mnóstwo ludzi. Ale się starała, co wymagało niemałego skupienia. Tyle zapachów, mieszających się ze sobą, a na dodatek ten, którego szukała, miał już kilka dobrych godzin… szczęściem, spośród tego wszystkiego koniec końców udało się wyodrębnić ten właściwy, przez co mogła pójść za nim – jak po sznurku. Najpierw właśnie do toalety, gdzie natknęli się na świstoklik – nie omieszkała na wszelki wypadek zgarnąć go ze sobą (i nie, jakakolwiek wycieczka z jego pomocą najzwyczajniej nie wchodziła obecnie w grę), a potem… Cóż, nie do końca można powiedzieć, że zgubiła Barlow. Ale… … natknęła na metaforyczną ścianę. Być może nawet by odruchowo wyszła do mugolskiego Londynu, gdyby nie to, że w pewnym momencie wyczuła kolejne nury zapachowe. Znacznie świeższe. Podążyła za nimi i… cóż. Koniec. Nie ma. Miała się spotkać z Jasonem w The Regent’s Park– więc niedziwne, że trop prowadził poza dworzec. Ale do spotkania dojść nie mogło, więc… - Sprawdźmy rozkład jazdy – stwierdziła, wpatrując się gdzieś w dal – być może nawet dokładnie w tym kierunku, w którym odjechał pociąg, a nie w przeciwnym – i dowiedzmy się, dokąd z tego peronu odjeżdżały pociągi. Ale nie ruszyła się od razu w odpowiednią stronę, co to to nie. Byli wszak na peronie 9… Więc niuchnęła jeszcze z kilka razy, chcąc się upewnić, gdzie dokładnie ta woń się urywała. Faktycznie na peronie, na jego skraju? Czy może przy oddzielającej go od peronu 10 barierce? Jeśli to drugie – to zdecydowała się przejść przez nią, jak za dawnych lat, na peron, który w teorii nie powinien istnieć, uprzednio upewniając się, iż żaden mugol na nich nie patrzy. Ale istniał, dzięki czemu całe pokolenia uczniów mogły udawać się w drogę do Hogwartu. RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Dora Crawford - 09.11.2023 Dora uśmiechnęła się do nich lekko, kiedy wyciągnęła z torby zebrane rzeczy i podała je Mavelle. W jej ruchach było jednak pewne zawahanie, bo zwyczajnie obawiała się, że zorganizowane przez nią ubrania mogły okazać się bezużyteczne. Że wybrała źle, a przez to nie uda im się podjąć dalszego tropu Catherine. Pokiwała lekko głową, kiedy Bones zasugerowała dworzec, zwyczajnie nie czując, że był to zły wybór w tym momencie, bo prędzej czy później Barlow i tak chyba musiała się tam znaleźć. Odetchnęła z wyraźną ulgą, kiedy okazało się, że Mavelle była w stanie podjąć trop z pomocą przyniesionych przez nią ubrań. Szła dwa kroki za nią, rozglądając się po King's Cross i po twarzach mijanych ludzi, tak zaaferowanych swoim własnym życiem i śpieszących się na perony lub z nich, mijających ich trójkę bez większego zastanowienia. Istniała szansa, że i tutaj ktoś mógł próbować ich obserwować, ale Crawley nie mogła wyobrazić, że byłoby to łatwe zadanie z tak dużą ilością ludzkiej masy przelewającej się przez to miejsce. Usmiechnęła się mimowolnie, widząc plakietkę peronu dziewiątego. Jeszcze nie tak dawno sama wchodziła i wychodził z tego peronu, kiedy rozpoczynał się i kończył rok szkolny, a mimo wszystko wywoływało to przyjemne wspomnienia. Na słowa Mav kiwnęła krótko głową, rozglądając się za wspomnianym rozkładem i szybko podchodząc do niego, palcem szybko przejeżdżając po liście odjazdów z tego konkretnego peronu. Jeśli jednak Bones złapała coś przy przejściu na ukryty peron, oderwała się od lektury i ruszyła za nią, bo przecież w takim wypadku na niewiele by im się przydał mugolski rozkład. RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Erik Longbottom - 11.11.2023 Bywają takie chwile, gdy marzenia i przypuszczenia rozbiegają się z rzeczywistością. To najwidoczniej był jeden z tych dni, gdy los postanowił udowodnić Longbottomowi, że jego intuicja nie jest wbrew pozorom nieomylna. Gdy tylko zjawili się na dworcu, ich oczom ukazał się tłum ludzi, przesuwający się z peronu na peron. Kobiety i mężczyźni w różnym wieku dyskutowali ze sobą żywo, wyginali szyje na prawo i lewo, sprawdzając, czy aby na pewno wsiadają do dobrego pociągu, a cały ten gwar zdawał się tonąć pośród pogwizdywań pociągów i okrzyków konduktorów. To by było tyle, jeśli chodziło o „mniejszy ruch”, który wywróżył wcześniej Erik. Przepowiadanie przyszłości lepiej było zostawić Vakelowi i innym miejskim wróżkom. — Czasami nie rozumiem, czemu zaadaptowaliśmy podróże koleją od... zwykłych ludzi — mruknął pod nosem, starając się utorować im drogę na przód. Jego postura i wysoka sylwetka znacznie ułatwiała to zadanie. Ludzie traktowali go po prostu, jak kolejną przeszkodzę do pokonania na dworcu i skrzętnie wymijali. — Jak oni funkcjonują w takim kotle na co dzień? Nagle bardzo docenił to, że dorastał w rodzinie złożonej stricte z czarodziejów. Dzięki temu podróżowanie między Doliną Godryka, a innymi osadami czy miastami było dużo prostsze. Teleportacja, świstokliki, zaklęte karoce, sieć Fiuu... Mugole tracili nieproporcjonalną wręcz ilość czasu, próbując dostać się z miejsca A do miejsca B przy pomocy pojazdów. I jeszcze musieli się dostosowywać do rozkładów jazdy! To musiało być okropne doświadczenie, zwłaszcza jeśli pociągi czy autobusy nie kursowały regularnie co dziesięć, czy dwadzieścia minut. Kiedy Mavelle przystąpiła do tropienia, począł zgodnie z jej sugestiami rozglądać się za planem odjazdów i przyjazdów, jednak zanim się obejrzał, Menodora już stała przy tablicy. Erik więc po prostu... czekał. Nie było sensu się rozdzielać, biorąc pod uwagę tłumek, jaki przewijał się przez stację. W mugolskiej dzielnicy mieli ograniczone pole do popisu względem magii, toteż lepiej było trzymać się w jednym miejscu. A przez swój wzrost Erik mógł przynajmniej służyć jako punkt orientacyjny. Tyle lat pracy dla Ministerstwa Magii, tylko po to, aby koniec końców pełnić rolę wyróżniającego się w tłumie słupa... — Myślisz, że próbowała dostać się na drugą stronę? — spytał Mavelle, gdy ta zwróciła uwagę na przejście na peron 9 i 3/4. Zmarszczył brwi. W gruncie rzeczy byłoby to jakieś schronienia dla uciekającej kobiety. Tylko czy bezpieczne? Do przyjazdu uczniów został niecały tydzień, więc peron na co dzień nie był zbytnio zaludniony. Może chciała się gdzieś dostać bez użycia teleportacji? Lub, o ile ktoś ją śledził, liczyła, że nie będzie szukał na peronie czarodziejów? Chciała ich wyminąć? Podszedł do magicznej bariery. Miał pewne wątpliwości co do logiki poczynań Catherine, jednak czy mógł ją za to winić? Pewnie działała w panice, toteż nie sposób było przewidzieć każdego jej ruchu. Czekając na kolejny ruch Mave, rozglądał się po peronie w poszukiwaniu... Cóż, czegokolwiek, co mogłoby przykuć jego uwagę swoim odstępstwem od normy. RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Bard Beedle - 11.11.2023 Mavelle nie wyczuła zapachu Catherine przy słynnym przejściu – jeśli Barlow tam weszła, to jej woń zdążyła zniknąć. Była w stanie mniej więcej określić, że jeżeli się nie myliła, to ten, który wyłapała na peronie, pochodził sprzed jakiejś godziny. Wiedziała więc tyle, że Catherine tu była, prawdopodobnie pojawiła się w okolicach łazienek i stamtąd wyszła ze stacji. Poza tym miała jakiś nowy ślad – prawdopodobnie należący do Catherine – z peronu. Menodora, sprawdzając tablice odjazdów, mogła stwierdzić, że w tym czasie z odpowiedniego odchodziły stąd trzy pociągu, i zapisać ich numery oraz trasę. W tej chwili jeszcze tego nie wiedzieli, ale dało się tutaj już poskładać jeśli nie pełną historię, to przynajmniej wyłowić potencjalny trop – na trasie dwóch z nich bowiem znajdowała się miejscowość, z której do Jasona wysłano pocztówkę, jakiej ten używał później w roli zakładki do książki. Podpisaną nazwiskiem Jonathana Meadowesa. A Heather Wood tę pocztówkę zabrała z miejsca zbrodni i podrzuciła do domu Longbottomów. Mieli w każdym razie pewien trop i mogli zdecydować, że wrócą wraz z nim do Warowni, aby omówić, w jaki sposób sprawdzić, czy Catherine znalazła się w którymś z tych pociągów. Erik, rozglądając się po peronie, nie wypatrzył niczego, co odbiegałoby od normy. Jeżeli ktoś nawet śledził ich od domu Catherine, to ginął w tłumie. Dostrzegł pracownika, widział też kobiety przy okienkach – jeżeli miał takie życzenie, mógł podejść do któregoś z nich i spróbować wypytać o Barlow. Wprawdzie wątpliwe, aby pojedyncze osoby zwracały uwagę tutejszych pracowników, ale dziewczyna w koszuli nocnej i bez jednego buta mogła już przyciągnąć spojrzenie na dłużej. Śledztwo na peronie było drugą opcją, gdyby chcieli zebrać więcej informacji. Pozostawała oczywiście także jeszcze trzecia – sprawdzenie Regent’s Park, w którym Jason i Catherine mieli się spotkać… RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Mavelle Bones - 12.11.2023 - Jakoś nie narzekałeś, gdy w ten sposób dostawałeś się do Hogwartu – zauważyła lekko rozbawionym tonem, gdy Erik rzucił tą uwagą. Tak. Było Fiuu, istniały świstokliki, karoce i inne cuda na kiju, ale też po prostu… czasem pociąg jednak bywał wygodniejszy. Bo świstoklik to przecież nie hop-siup, tylko się leeeeci jakiś czas, kurczowo się go trzymając. Kominek miał dość ograniczoną pojemność, jeśli chodziło o zabranie ze sobą większej ilości bagażu, teleportacja miała swoje ograniczenia, jeśli chodziło o dystans, jaki można było w ten sposób pokonać. Pociąg miał po prostu swoje plusy, jak również – oczywiście – i minusy. Jak każdy inny środek transportu. Choć z punktu widzenia Mavelle, najważniejszym było, że jednak mocno trzymał się ziemi i nie miał głupich pomysłów, jak przeklęta miotła, żeby lecieć w zgoła nieprzewidzianym kierunku, grożąc koniecznością ściągania amnezjatorów i akcją czyszczenia pamięci całkiem sporej części populacji. - W każdym razie, nie mają wielu innych możliwości, więc powiedziałabym, że to kwestia przyzwyczajenia? – dodała jeszcze. Wyczulony nos podpowiadał, jak bardzo byli spóźnieni na spotkanie z Catherine – co najmniej godzinę. Wiele i niewiele jednocześnie; gdyby w tamtej chwili dokładnie wiedzieli, dokąd się udała, to pewnie Mavelle nawet by się nie zastanawiała, tylko natychmiast zrobiła wszystko, żeby dotrzeć do celu jak najszybciej. Nawet jeśli oznaczałoby to wielokrotne teleportacje, raz za razem… … ale w tamtej chwili tego nie wiedziała. Istniały co najmniej trzy różne możliwości (o czym miała przekonać się za chwilę) – a niestety, osobiście roztroić się nie mogła (a szkoda), więc jeśli miała gdzieś podejmować trop, to tak naprawdę od początku musiała już mieć wytypowane miejsce. Bo próba obskoczenia wszystkich trzech miejscowości mogła akurat pochłonąć znacznie więcej czasu niż zebranie informacji do kupy i uznanie, że to właśnie to jedno, konkretne miejsce jest tym właściwym. - Zdecydowanie odjechała stąd – stwierdziła cicho, gdy ponownie się zebrali. Żaden peron 9 i ¾ – mugolski pociąg, mugolska trasa… martwiła się o Barlow; koszula nocna i jeden but, czy przypadkiem nie została uznana za jakąś wariatkę? Czy przypadkiem po drodze ktoś nie uznał, że trzeba by się nią bardziej zainteresować i zamknąć w miejscu bez klamek? Chociaż z dwojga złego, wolała już takie zainteresowanie niż uwagę ze strony śmierciożerców… tyle że nawet pierwsza opcja nie zapewniłaby tak naprawdę bezpieczeństwa. Przygryzła wargę, wahając się. Dora zebrała informacje z rozkładu jazdy. Erik podpytał pracowników. Nos mówił swoje – wiedzieli więc, iż Catherine na pewno nie znajdowała się w Londynie, ale wciąż pozostawał Regent’s Park. Powinni tam pójść? Z jednej strony mieli już trop, z drugiej, gdyby potraktować tę sprawę jak kolejną, przy której po prostu pracowała jako brygadzistka – wtedy niewątpliwie by prześledziła cały szlak, jakim kobieta się poruszała. Bo w śledztwie każdy szczegół bywał istotny. - Chcę sprawdzić jeszcze Regent’s Park, na wszelki wypadek – zdecydowała, przenosząc spojrzenie pomiędzy Dorą a kuzynem. Czy zgodzą się na to? Nie planowała ich ciągnąć za uszy; w każdym razie była zdecydowana na przeteleportowanie się do parku (po uprzednim znalezieniu miejsca, gdzie nikt nie zwróci uwagi na znikającą nagle osobę, oczywiście, oraz po przesłaniu do Patricka poprzez fale informacji, jakie do tej pory odnaleźli). RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Erik Longbottom - 16.11.2023 — To co innego! — odparł, dostrzegając znaczące różnice w tym, jak podróżowali w czasach szkolnych, a na jakie... ustępstwa... musieli chodzić mugole, aby korzystać z komunikacji tego typu. — Podróże dwa razy w roku, to tyle co nic, można się przemęczyć. A oni mogą tak dojeżdżać codziennie. To męka! I marnotrawstwo dobrego snu. Pośród pasażerów kręcących się jeszcze po peronie nikt nie zwrócił uwagi Erika. Może była to kwestia tego, że większość z nich wyglądała całkiem podobnie? Te same zaspane, jeszcze nie do końca świadome miny, jakby na chwilę obecną ich jedynym celem w życiu było dopchanie się do miejsca siedzącego w wagonie. Koniec końców jego wzrok powędrował ku kasom biletowym. Wprawdzie szanse na to, że zapamiętały akurat Catherine były nikłe, jednak i tak zamierzał spróbować. Może jednak któraś z kobiet uniosła wzrok znad biurka akurat, gdy Barlowe przemykała przez peron? — Dzień dobry. Mogę zająć chwilę? — Uśmiechnął się czarująco do starszej szatynki. — Nie widziała Pani może młodej kobiety, która mogła hmmm przebiegać tędy w koszuli nocnej? Uniósł brwi, zdając sobie sprawę z tego, jak irracjonalnie brzmi to pytanie. Kto wie, może uznają go za wariata? O ile Longbottom uzyskał jakieś nowe informacje od pracowniczki kolei, wrócił do Menodory i Mavelle, aby podzielić się wieściami. — Więc cofamy się po jej śladach? — Upewnił się Erik, gdy ze strony Mavelle padła propozycja sprawdzenia terenu jednego z londyńskich parków. — Jeśli myślisz, że coś tam wywęszysz... To samej cię nie puszczę. Miał wątpliwości co do tego, czy trafią tam na jakiś pomocny trop. Odwiedzili opuszczone mieszkanie, sprawdzili peron... Punkt startowy podróży Catherine, jak i końcowy, przynajmniej na terenie Londynu. Teoretycznie park faktycznie mógł ich naprowadzić na jakąś poszlakę, jednak czy nie stracą w ten sposób cennego czasu? Cóż, nie zamierzał się spierać z kuzynką. Jeśli chciała pójść do Regent's Park, to będzie jej towarzyszył. RE: [23.06.72, ranek. Catherine Barlow] Znajdźcie ją - Dora Crawford - 23.11.2023 Dora zachichotała cicho, skrywając uśmiech za dłonią, słysząc wymianę zdań Mavelle i Erika na temat kolei. Po części zgadzała się z Longbottomem, będąc w stanie dostrzegać urok podróży pociągiem, kiedy zawierały się w paru przejazdach rocznie i miały na celu przewieźć ich na i z terenu szkoły. Te chwile spędzone w przedziałach wspominała mile, podobnie z resztą jak pełne ekscytacji momenty na peronie 9 i ¾. Inaczej jednak sprawa miała się teraz, kiedy idąc w kierunku tablicy z rozkładem jazdy musiała przeciskać się przez zaspaną, obojętną jeszcze masę. Kiedy stanęła przed rozpiską, sięgnęła do torby i pogrzebała w niej chwilę, w końcu wyciągając z niej notes i ołówek, żeby zanotować dokładnie wszelkie potrzebne informacje i się w nich nie pogubić. Zjechała więc palcem po rozpisanych godzinach, zatrzymując się na trzech pozycjach, które zdawały się pasować do szacowanego czasu kiedy Barlow mogła znajdować się na dworcu. Poskrobała na kartce, zapisując zarówno dokładne godziny, jak i resztę wylistowanych informacji, a kiedy skończyła, uśmiechnęła się do siebie i ruszyła w drogę powrotną, przy okazji obijając się o paru przechodniów i solennie za to przepraszając, nawet jeśli nie była to całkiem jej wina. Kiedy znalazła się z powrotem przy Eriku i Mavelle, pomachała notesem, by zaraz wyrwać zapisaną kartkę i wyciągnąć ją w ich stronę, żeby mogli zapoznać się z zapisaną przez nią zawartością. - Znalazłam trzy pociągi, które wydawały mi się pasować godzinowo. Ich numery i trasy też - rzuciła szybko, obdarzając dwójkę brygadzistów krótkim uśmiechem. Ten jednak szybko zniknął, kiedy Bones oznajmiła, że najchętniej cofnęłaby się do Regent’s Park. Przeskoczyła spojrzeniem, od Bones do Longbottoma, na chwilę zagryzając wnętrze policzka.- Nie mogę się teleportować - przypomniała im, jednak w jej głosie nie było żalu. - Wiem, że liczy się czas, więc jeśli faktycznie byście chcieli tam się udać, to zawsze mogę wrócić do domu - wzruszyła ramionami, bo przecież ostatnie czego teraz chciała, to zawadzać im i utrudniać całe poszukiwania, a i tak zrobiła więcej niż się po sobie spodziewała. Więc przynajmniej mogła powiedzieć sama przed sobą, że się do czegoś przydała. I jeśli faktycznie oboje obstawali przy podjętej przed chwilą decyzji o sprawdzeniu parku, Dora pożegnała się z nimi ciepłym uśmiechem, życząc im z całego serca powodzenia i znalazła sobie kominek. Postać opuszcza sesję
|