![]() |
|
[ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi (/showthread.php?tid=1983) Strony:
1
2
|
RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Brenna Longbottom - 11.10.2023 Brenna też oglądała się za Aveliną, upewniając, że ta opuści tę straszliwą maszynę. A kiedy Paxton wysiadła, bliska płaczu, w pierwszej chwili Longbottom założyła, że dziewczyna po prostu jest ranna. Gdy jednak zaczęła przepraszać... Brenna zamarła w pół ruchu - z dłonią wyciągniętą ku twarzy brata - rozdarta pomiędzy chęcią oglądania jego głowy, i upewnienia się, że nie rozbił sobie łba, a ruszeniem u Avelinie. Własne, bolące ramię chwilowo ignorowała, jak boli, to znaczy, że dalej tam jest i tego zamierzała się trzymać. W końcu, skoro Erik stał, nie krwawił, i nie sprawiał wrażenia, jakby miał zamiar mdleć, Brenna po prostu ruszyła ku Paxton, z wyciągniętymi rękami. - Za co przepraszasz, dziewczyno - powiedziała, zarzucając jej lewą rękę na szyję. Prawej wolała na razie tak wysoko nie podnosić. Zaraz jednak zesztywniała nieco, kiedy Avelina oceniła, że takie wybryki w wykonaniu mugolskiego traktora nie były normalne. Jakby się nad tym zastanowić, to Brenna sama powinna na to wpaść. Gdyby te mugolskie maszyny tak wariowały, to czy tyle samochodów poruszałoby się ulicami niemagicznego Londynu? Odsunęła się nieco, podejrzliwym spojrzeniem mierząc chłopca, który ku nim nadbiegł. Zaraz jednak przypomniała sobie o czymś jeszcze. Chwilowo ważniejszym... - Jestem pewna, że za moment się upewnimy, co tu się stało... - stwierdziła. Jeżeli był to chłopiec, to to sprawdzą. Jeżeli nie, użyje się widmowidzenia i każdej innej dostępnej metody, by sprawdzić, czemu traktor oszalał. Chwilowo jednak Brenna przeniosła spojrzenie na brata. - Erik, braciszku. Teraz pójdziesz tam, między drzewa. I polecisz prosto do Nory. Ja zostanę z Aveliną, ogarniemy ten bałagan. Możesz później wrócić albo po prostu zabiorę twoje rzeczy, kiedy będziemy wracać. Zazwyczaj starała się nie dyrygować bratem. Nie tak bezczelnie przynajmniej. Problem polegał jednak na tym, że Brenna doskonale wiedziała, jak działa ta cholerna więź i że ich wspólna przyjaciółka właśnie zapewne umierała z niepokoju. Przy trollach o tym nie pomyślała, była nazbyt poobijana i wstrząśnięta, ale tym razem od razu przyszło jej do głowy, że Figg nie była kimś, kto powinien teraz siedzieć i zastanawiać się cały dzień, co dzieje się z Erikiem... A jeśli do niego napisze i ten nie odbierze sowy, bo był tutaj?! Nora umrze ze zmartwienia! RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Erik Longbottom - 11.10.2023 — Obawiam się, że tym traktorem już nikt dzisiaj nigdzie nie pojedzie — mruknął Erik, gdy dobiegł do nich młodszy kuzyn Aveline. Zanim zdołał wydukać z siebie kilka słów otuchy w stosunku do chłopaka, jego uwaga została przekierowana na Brennę, gdy ta kazała mu natychmiast się stąd zmyć i udać do Nory. Zamrugał zdziwiony, dosyć powoli łącząc wątki. Rozumiał, że mogła być na niego zła. Bądź co bądź, to on czytał instrukcję, więc powinien wiedzieć, co nieco na temat tego, jak uniemożliwić traktorowi samodzielną jazdę, ale przecież był tylko czarodziejem! Nie znał się na tych mugolskich wynalazkach, więc czemu teraz miał niby wracać do Londynu i... Oh. OH, pomyślał Erik, wypuszczając głośno powietrze z ust. No tak. Beltane. Rytuał. Teraz wszystko nabierało sensu. Mężczyzna wzdrygnął się mimowolnie, gdy zdał sobie sprawę, że zaledwie przed kilkoma dniami wdał się wraz z Brenną w walkę z górskim trollem. To musiał być niezmiernie ciekawy poranek dla Nory i Elliota. Szlag by trafił te magiczne wianki. — Ja... No dobra — zgodził się z pomysłem siostry. Osobiście nie doświadczył jeszcze działania rytuału z tej drugiej strony, więc nie wiedział za bardzo, co może przeżywać Figg i Malfoy. Może właśnie wili się w konwulsjach lub wypłakiwali sobie oczy? Erik momentalnie spoważniał. — To ja do was później napiszę, okej? Nie chciał zostawiać Aveline w towarzystwie Brenny. Obawiał się, że bez jego światłych rad i kompasu moralnego, siostrze może wpaść do głowy kolejny głupi pomysł. Na przykład to, że próbuje obłaskawić traktor jakąś ofiarą lub wręcz przeciwnie... Stwierdzi, że najlepszym pomysłem na rozwiązanie tej sprawy będzie wyzwanie go na pojedynek. Powalenie na łopatki metalowej bestii to też jakiś sposób na udowodnienie swej dominacji, prawda? Westchnął ciężko. Zdecydowanie będzie musiał wysłać kilka listów, gdy już załatwi sprawy w Londynie. Jeden trafi do Brenny, drugi do Aveline, a trzeci do jej dziadka, żeby sprawdzić, czy każda wersja zdarzeń się zgadza. Lepiej było nie ryzykować. — Uważajcie na siebie. — Erik uścisnął krótko obie kobiety i przybił piątkę z młodszym chłopakiem, po czym udał się między drzewa, aby koniec końców zniknąć z cichym pyknięciem. Merlinie, chroń to domostwo przed pomysłami Brenny Longbottom. Postać opuszcza sesję RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Avelina Paxton - 13.10.2023 – Nie chciałam was narażać, nie tak planowałam ten wyjazd – oh tak, Avelina zawsze lubiła mieć wszystko zaplanowane. W ostatnim czasie zrobiła parę spontanicznych wypadów i nie skończyły się za dobrze dla jej serca, teraz chciała zafundować przyjaciołom urlop bardzo wypoczynkowy i jednocześnie sprawiający, że człowiek będzie czuł się przydatny, bo pomogą jej dziadkom, ale nie planowała rozbijać ich na drzewie traktorem. Poczuła jednak ulgę, że Brenna nie była zła. Wręcz przeciwnie, traktowała to wydarzenie jakby było częścią jej życia i w pewnym sensie to tak naturalnie do niej pasowało, że Paxton nie czuła potrzeby zadawać pytań. Jej wzrok spoczął na Eriku, który wspomniał, że maszyną nikt nie pojedzie. Nawet się uśmiechnęła, bo było to odrobinę zabawne i w punkt. Ten jednak szybko został oddelegowany do Nory. Przyjęła jego uścisk i odprowadziła wzrokiem między drzewa. Następnie jej wzrok znowu padł na chłopca. – Czy dziadek miał problemy z traktorem? – zapytała Dana i przyglądała się mu uważnie. Nie wiedziała, czy jej podejrzenia były słuszne, ale kiedyś jak była w wieku kuzyna to przypadkiem też potraktowała traktor swoimi mocami. Wtedy nie wiedziała, że miała taką moc, ale jej ojciec skutecznie powstrzymał tragedię, która wtedy mogła się wydarzyć. Teraz jednak nikt nie zajął Dana, bo wszyscy byli w traktorze atakowanym przez niego lub kogoś innego. – Widziałeś tu kogoś oprócz nas? – chłopiec pokręcił głową. – Czasami dziadek mi nie pozwala wsiadać to traktor nie chce odpalić – odpowiedział patrząc w bok i wciskając ręce w kieszenie swoich ogrodniczek. RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Brenna Longbottom - 13.10.2023 Brenna z pewną ulgą odnotowała, że Erik postanowił jej posłuchać. Najwyraźniej musiało się mu już obić o uszy, że rytuał niósł ze sobą komplikacje pod postacią wyczuwania niebezpieczeństwa grożącego drugiej osobie. Dobrze, bo wolała teraz nie wygłaszać wykładów na ten temat. Odprowadziła go spojrzeniem, gdy szedł między drzewa – na szczęście absolutnie nieświadoma tego, jakie myśli krążyły mu po głowie, bo chyba dałaby mu po łbie. Pojedynki z traktorem, no naprawdę! – Ave, kotku. Chyba nie sądzisz, że podejrzewam cię o to, że zaplanowałaś specjalnie wyprawę na wieś, żeby zamordować mnie i mojego brata za pomocą szalonego traktora? Tak w tym zdeterminowana, że aż omal nie zginęłaś razem z nami? – spytała, odwracając się do panny Paxton. Brenna miewała skłonności do paranoi, ale nie aż takie, aby podejrzewać Avelinę o bycie śmierciożercą. Ani nawet o to, że śmierciożercy mieliby ją samą na celowniku aż tak mocno – och, pewnie chętnie by ją usunęli, była zdrajczynią krwi, ale też w gruncie rzeczy małą płotką. Potem wzrok Brenny skoncentrował się na chłopcu. I jak zwykle kobieta była wobec dzieci niesamowicie wręcz miękka, tak tym razem w jej spojrzenie wkradła się odrobina surowości. Wyciągnęła ku niemu różdżkę i wetknęła mu ją w dłoń. – Machnij – poleciła. Dzieciak spojrzał na Brennę, chyba trochę zaskoczony, ale wypełnił polecenie. I chociaż z czubka nie wyleciała cała struga iskier – ot nie była to ta jemu pisana różdżka, i nic dziwnego, pióra feniksa bywały kapryśne przy wyborze właścicieli – tak parę złocistych błysków pojawiło się w powietrzu, a Brenna czym prędzej zabrała różdżkę zaskoczonemu chłopcu. – Cóż, wśród przodków któregoś z twoich dziadków był najwyraźniej czarodziej – powiedziała do Aveliny. – To… to była… – Magia – powiedziała Brenna. Chłopiec, na oko, był dość duży, aby już mu o tym powiedzieć: jeżeli nie dostał listu do tej pory, na pewno dostanie go w najbliższych miesiącach. – Magia, której już wkrótce się nauczysz. Magia, której nie powinieneś używać na traktorach. Musisz bardziej uważać. Spójrz, co narobiłeś – oświadczyła, wskazując na zniszczony sprzęt. Nie, nie zamierzała wrzeszczeć na chłopca ani robić mu wyrzutów, ale musiał sobie uświadomić, że niektóre zachowania są niedopuszczalne w ich świecie.[/b] RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Avelina Paxton - 13.10.2023 Nie, to jej nie przyszło do głowy. Było jej po prostu przykro, że ich naraziła, że miało być miło, a wyszło tak, że Erik musiał ich opuścić. Słowa Brenny jednak trochę ją pocieszyły. Chciała ją jak najszybciej zabrać do pokoju, w którym spały, aby napoić ją eliksirami i spojrzeć na jej stare rany, czy przypadkiem coś się nie zepsuło. – Nie, nie – zaprzeczyła szybko – Po prostu miało być miło – westchnęła nie chcąc już kontynuować tej rozmowy. Była dręczycielką swojego umysłu i raczej niewiele rzeczy to zmienić zważając, że podejmowała naprawdę głupie decyzję. Jedną z nich był prawdopodobnie Augustus Rookwood, ale tego Brenna raczej nie wiedziała. Nie chciała o tym nikomu mówić, ale nie mówienie o tym powodowało, że jeszcze gorzej się z tym czuła i koło się zamykało. Skupiła się na teście, który Brenna przeprowadzała jej kuzynowi. Zacisnęła dłonie na swoim ubraniu, bo nie wiedziała, czego miała się spodziewać. Jej dziadek się załamie jak na jego farmie uchowa się kolejny czarodziej, ale Avelina była za to odrobinę zadowolona, bo to oznaczało, że w jej rodzinie jest więcej czarodziejów. Gdy z różdżki poszły iskry Ave rozdziawiła odrobinę usta. Jej własny kuzyn próbował zabić ją i Longbottomów. Pokręciła głową. Młody musiał naprawdę zrozumieć co się dzieje, bo jeszcze zabije jej dziadków, a potem to już w ogóle będzie miał wyrzuty sumienia. – Ja tylko chciałem się z wami pobawić, pojechać. Nie chciałem zniszczyć traktora – powiedział odrobinę spanikowany i wystraszony – Ja nic nie zrobiłem, ja nie chciałem, jak to zatrzymać? Avelina sama nie wiedziała jak mu wytłumaczyć jak ma panować nad tym. Miała nadzieję, że Brenna miała już takie przypadki. Miała też młodych Longbottomów na chacie pod postacią Franka, więc pewnie miała już doświadczenie w tym. Dan chyba miał urodziny w sierpniu, ale pewności nie miała. Rodzina jej ojca była duża i nie wszystkich znała. W dodatku nie było tu innego czarodzieja, który mógłby go pilnować, aby nie zrobił komuś krzywdy pod wpływem emocji. RE: [ 18.06.1972 ] – Dom Paxtonów na wsi - Brenna Longbottom - 13.10.2023 – Ależ było. A tym drobnym wypadkiem się nie przejmuj. Twojemu dziadkowi… eee… ile kosztuje taki traktor…? – spytała Brenna, zerkając na maszynę. Mogło to wypadać trochę… jak przechwalanie się, ale należała do tego szczęśliwego gatunku ludzi, którzy mogli odpowiednią kwotę po prostu wyciągnąć z kieszeni. Gdy chłopiec zaczął panikować, trochę złagodniała. Wiedziała, że go nastraszy, ale chciała to zrobić. Musiała po prostu, inaczej istniała szansa, że zrobi coś podobnego dziadkowi czy komuś z rodziny – komuś, kto nie będzie miał pod ręką różdżki, za pomocą której przetransmutuje drzewo, aby uniknąć wywrócenia traktora i być może śmiertelnego wypadku. Przykucnęła – dość powolnym jak na siebie ruchem, nie chcąc urazić ani gojącej się jeszcze rany na boku, ani obolałego ramienia – i ujęła chłopca za podbródek. Niezbyt mocno, ot by spojrzał jej w twarz. – Musisz panować nad złością. Inaczej możesz komuś zrobić krzywdę – powiedziała z powagą, a potem zacytowała absolutny klasyk, czyli komiks ze Spider Manem. – Z wielką potęgą idzie wielka odpowiedzialność, a ty, skarbie, masz w sobie magię. Pójdziesz do szkoły, w której nauczą cię to kontrolować, ale na razie musisz się pilnować – ostrzegła, nim go puściła i wstała. Ujęła jednak rękę chłopca i spojrzała na Avelinę. Stłumiła westchnienie, bo zdecydowanie nie chciała, aby ta się obwiniała, gdyby to dostrzegła. Może jednak mama i tata mieli rację. Jedno mówiło, że Brenna szuka kłopotów, drugie, że kłopoty szukają jej. I chyba w słowach obu było sporo racji. – Chyba musimy iść wyjaśnić parę rzeczy twojemu dziadkowi, a potem skontaktować się z rodzicami tego gentelmena. Chodź, młody. Opowiem ci parę rzeczy o Hogwarcie i obiecuję, że tam znajdziesz ciekawsze rzeczy niż przejażdżki traktorami… – stwierdziła, ruszając jak na siebie bardzo powoli między drzewami. – Gdzieś w Szkocji, skryty przed oczami reszty świata, znajduje się zamek, o strzelistych wieżach… Koniec sesji
|