![]() |
|
[27.05.1972] I hope you don't mind that I'm wasting your time - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17) +---- Wątek: [27.05.1972] I hope you don't mind that I'm wasting your time (/showthread.php?tid=2034) Strony:
1
2
|
RE: [27.05.1972] I hope you don't mind that I'm wasting your time - Atreus Bulstrode - 18.10.2023 Kiwał lekko głową, dając jej znać, że słucha tego co do niego mówi. Cztery razy to wcale nie był taki słaby wynik, ale w aktualnej sytuacji też wydawało się to o cztery za dużo. Jakże cudnie byłoby, gdyby w ogóle nie musieli się tymi widmami przejmować i nikt nie musiałby umierać, czy tracić parę lub paręnaście lat życia. Zamiast tego jednak tkwili tutaj, nie do końca wiedząc z czym właściwie się zmagali, albo jak efektownie sobie z tymi kreaturami poradzić. - Przynajmniej żyje - powiedział sucho, jednak na jego twarzy dało się dostrzec pewną dozę współczucia. Mimowolnie jego myśli uciekły do limba i momentu, kiedy się tam znajdował. Czy widma były tam cały czas, w jakiś sposób kryjąc się przed nimi? A może czekały po drugiej stronie tego błękitnego ognia, który tak kusił by w niego wejść? Jakkolwiek nie brzmiała odpowiedź, dla niego była tak samo niepokojąca i nieprzyjemna. - Zamieszkały? Czyli, że co? Ktoś spał w moim łóżeczku, ktoś jadł z mojej miseczki? - uniósł lekko brew, przytaczając słowa z popularnej bajki o misiach, której analogia w tym momencie absolutnie nie napawała rozbawieniem, mimo że w każdym innym przypadku zamiast wypowiadać te słowa ponurym tonem, posiliłby się na jakiś o wiele bardziej uszczypliwy czy żartobliwy. - Nie wiem czy bardziej pocieszałaby mnie wizja, że zrobił to specjalnie, czy że udało mu się wypuścić je zupełnie przypadkiem - pokręcił głowa, jakby z niedowierzaniem, bo po prawdzie sam nie wiedział co by wybrał. Absolutną kontrolę czy jej całkowity brak. - W każdym razie, potem zbiorę wszystko co mam w tej sprawie i podzielę się teczką - rzucił jeszcze, chowając ubrania, które posłużyły im do widmowidzenia. - Chociaż nie ma tego dużo więcej ponad to co powiedziałem, lub co wynika z twoich spraw. RE: [27.05.1972] I hope you don't mind that I'm wasting your time - Brenna Longbottom - 18.10.2023 To nie tak, że nie miał racji. Mildred miała więcej szczęścia niż kilka innych osób. A jednak, w tym wypadku Brenna nie umiała na to po prostu popatrzeć w myśl zasady „bo inni mają gorzej”. Nie odezwała się jednak, pozwalając stwierdzeniu po prostu przebrzmieć. Poskładała świece i wstała, by ułożyć je z powrotem w pudełku, po ostudzeniu ich zaklęciem. - …i nosił moje ubranka, tak – przytaknęła, bez śladu ironii w głosie. Znała tę bajkę, bo zwyczajnie lubiła mugolskie opowieści, i pewnie w innych okolicznościach by ją to rozbawiło, ale przecież dokładnie tak to wyglądały. Widma wtargnęły do domu Mildred, teraz będącego domem należącym do Brenny, spały w łóżku, sięgały po miski, zakładały nawet jej ubrania. To, w jaki sposób bawiły się w ludzi, było równie przerażające jak to, że pozbawiały ich życia. – Jakby chciały wykraść jej życie na więcej niż jeden sposób – dodała, odwracając się ku niemu. – Dzięki. Wszystkie informacje mogą się przydać. Podeślę ci potem te zdjęcia – obiecała. Zresztą, cała teczka też trafi do Bulstrodów, bo w takiej sprawie Brenna nie odczuwała potrzeby siedzenia na informacjach niczym Smaug na smoczym skarbie, by przypadkiem ktoś nie położył łap na żadnym okruchu bogactwa. Widma były problemem dla wszystkich. Podejrzewała, że nawet śmierciożercy niekoniecznie byli szczęśliwi z ich pojawienia. Po tych słowach skierowała się ku drzwi. Z myślą, że chyba potrzebuje kolejnej kawy albo walnięcia głową o jakąś powierzchnię płaską, tak dla otrzeźwienia. Koniec sesji
|