![]() |
|
[Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach (/showthread.php?tid=2047) Strony:
1
2
|
RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Brenna Longbottom - 21.10.2023 Heather, na całe szczęście, była sprawna fizycznie. Może zaprawiło ją umykanie przed tłuczkami w powietrzu, ale umknęła przed kawałkami zniszczonej ściany, tak że te przefrunęły gdzieś nad nią. Nie musnęły jej nawet - usłyszała jedynie trzask, kiedy uderzały w mur dokładnie po przeciwnej stronie. A potem kolejne trzaski. Brenna znowu zaklęła i wciąż z poziomu podłogi, klęcząc, zaczęła rzucać zaklęcia. Mur pękał, zaczynał się walić i niemal natychmiast wracał na swoje miejsce, w miarę jak nieukształtowana, dzika magia dziecka chlastała budynek, a Brenna usiłowała własnymi zaklęciami nie dopuścić do tego, aby wszystko wokół się zawaliło. Nie miała nawet czasu krzyknąć, żeby Heather stąd uciekała - zresztą, czy mogły tu zostawić chłopca? Była rozdarta w tej chwili. Wciąż rzucając czary, dźwignęła się powoli na nogi. Z dziecięcego tymczasem gardła uciekł szloch. Prawdopodobnie dzieciak wcale nie chciał zrobić im krzywdy. Nie panował po prostu ani nad sobą, ani nad magią. A że był jeszcze młody, to co robił z pewnością go wyczerpywało. Pochylił się do przodu, czoło oparł na kolanach, które podciągnął ku klatce piersiowej. Zatkał sobie uszy małymi dłońmi, jakby nie chciał słyszeć tych wszystkich przerażających dźwięków wokół. Nie zdawał sobie może nawet sprawy z tego, że to on demoluje budynek. Albo wiedział – i to tylko przerażało go jeszcze bardziej? Heather znajdowała się w tej chwili najdalej metr od niego. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Heather Wood - 23.10.2023 Miała szczęście. Może nie do końca szczęście, bo nie dało się zaprzeczyć, że bardzo mocno pracowała nad tym, żeby być pewna tego, że jej ciało idealnie z nią współpracuje. Dbała o nie bardzo mocno, nadal dużo latała, jak widać przynosiło to zamierzone efekty. Udało jej się umknąć przed ścianą, która próbowała ją zabić. Wspaniale. Nie był to jednak koniec, dźwięki, które im towarzyszyły sugerowały, że raczej dopiero się wszystko zaczynało. Było słychać kolejne elementy, który postanowiły zmienić swoje miejsce. Budynek zaczynał się walić na dobre. Chłopiec zaczął szlochać, nie ułatwiało to sprawy, bo co właściwie mogła zrobić? Wiedziała, że nie mogą go tu zostawić. Musiała ponownie spróbować do niego dotrzeć, chociaż bała się reakcji, bo przed chwilą zaprezentował im już swoje umiejętności. Zawsze mogło być gorzej, miała jednak nadzieję, że tym razem tak nie będzie, najwyżej znajdą je tutaj pod tymi gruzami, zagrzebane żywcem - jakby to był pierwszy raz w ich życiu. Jako, że znajdowała się bardzo blisko chłopca nie przestawała się do niego zbliżać. Wstała i szła przed siebie, a gdy dotarła do tego nieszczęśnika nie czekała specjalnie, nie zastanawiała się. Nachyliła się po raz kolejny i przytuliła go do siebie, w zasadzie to objęła, tak jak siedział - skulony. Chciała, żeby poczuł jej ciepło, uścisk zdaniem Wood wiązał się przynajmniej z pozornym bezpieczeństwem, zależało jej na tym, aby jej mu dać. Musiał poczuć się w jej ramionach pewnie. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Brenna Longbottom - 24.10.2023 rzut na charyzmę Chłopiec nie bronił się przed Heather, ale nie przestał płakać. Czuła, jak trzęsie się w jej ramionach, po części od łkania, po trochu chyba ze strachu. Był drobny, szczuplutki, nawet jak na dzieciaka w tym wieku, gdyby przesunęła palcami po jego bokach, mogłaby chyba policzyć w ten sposób wszystkie żebra. Wood narażała się w tej chwili dość mocno, magia dzieciaka jednak nie obróciła się przeciwko niej - za to w ciemnościach wciąż słychać było złowrogie trzaski, wskazujące na to, że konstrukcja może ulec zniszczeniu. Najwyraźniej mały mugolak albo miał całkiem spory potencjał, jak na czarodzieja, albo był bardzo, bardzo przerażony. - Wynieś go stąd! - zawołała Brenna, i w mroku błysnęło, kiedy odbiła czarem fragment muru. Nie, wcale nie była pewna, czy wyniesienie chłopca na zewnątrz cokolwiek da, ale chciała zrobić coś - cokolwiek - a miała dziwne wrażenie, że jeśli zostaną w środku, prędzej czy później jedna z nich zostanie przysypana. Na zewnątrz może wszystko będzie nieco mniej... mordercze. Po prawdzie chyba najrozsądniej byłoby chłopca oszołomić. A chociaż bardzo nie chciała tego robić, sięgnęłaby i po taki czar, gdyby nie to, że ledwo widziała go w mroku i istniała bardzo duża szansa, że trafiłaby Heather. Sama zaczęła się wycofywać w stronę wyjścia, starając się o nic nie potknąć w mroku, gotowa rzucać kolejne czary, gdyby coś jeszcze rozwaliło się lub pofrunęło ku którejś z nich. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Heather Wood - 25.10.2023 Nie zdziwiło jej, że nie przestał płakać. Wood nie miała podjeścia do dzieci, nie znała się na nich wcale, definitywnie to wyczuł. Co wcale nie ułatwiało sprawy. Musiała sobie jednak z tym jakoś poradzić, nie miała innego wyjścia. Kiedy złapała go w swoje ramiona poczuła, jaki drobny był. Pod palcami miała jego żebra. Czyżby go głodzili? Może to taki wiek? Nie był to odpowiedni moment, żeby stawiać jakiekolwiek oskarżenia. Z rozmyślań wyrwały ją słowa Brenny, która krzyknęła, żeby go stąd wyniosła. - Się robi. - Odpowiedziała partnerce, żeby miała ona świadomość o postępach w sprawie. Wood wstała i wzięła chłopca na ręce. Była silna, a on nie należał do specjalnie dużych dzieci. Nie miała więc z tym większego problemu. - Uciekaj stamtąd. - Krzyknęła jeszcze do Longbottom, żeby nie zostawała dłużej w okolicy budynku, który zamierzał się chyba rozsypać doszczętnie. Nie chciała, żeby Brennie stała się krzywda. Wood oddalała się jak najdalej od budynku, licząc na to, że jak przeniesie chłopca, to jego magia zacznie działać na coś innego, a nie na ten budynek w którym znajdowała się Longbottom. Dlatego też szła bardzo szybko przed siebie, bo zależało jej na czasie. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Brenna Longbottom - 27.10.2023 Brennie nie trzeba było dwa razy powtarzać. Wypadła z budynku pędem w ślad za Heather, w myślach już przeklinając na całą robotę papierkową, jaka ich czekała. Właściciele tego miejsca też mieli cholernego pecha, jeśli planowali dokończyć budowę, bo zniszczenia nie były może straszliwe, ale na pewno znaczace. Kolizje tych dwóch obcych światów, magii i mugoli, rzadko kończyły się dobrze. Zwłaszcza dla tej drugiej strony. Chłopiec trząsł się jak osika. Jeśli jednak używał jakiejś magii, to już nie znać było jej efektów. Nie próbował walczyć z uściskiem Wood, chociaż i jej nie objął, sztywny w jej uścisku na podobieństwo lalki. Heather w pewnym momencie musiała zwolnić, a potem się zatrzymać, jeśli nie chciała wpaść do wykopanej dziury. Teren był trudny i ciężko było się tutaj poruszać w ciemnościach. Zwłaszcza, że chociaż dzieciak był chudy jak na swój wiek, to miał jakieś dziesięć lat i swoje ważył i mimo sprawności fizycznej zawodowego sportowca, zaczynał jej odrobinę ciążyć w ramionach. Coś za nimi trzasnęło, kiedy Brenna dobiegła do Wood, zziajana, pokryta pyłem, z dłońmi pokaleczonymi po upadku. - Dobra robota - pochwaliła dziewczynę, a potem znowu rozpaliła różdżkę. Światło padło na ich trójkę i najbliższe otoczenie. - Młody, nie mamy zamiaru zrobić ci krzywdy. Chcemy wyjaśnić ci, co się stało i odstawimy cię z powrotem do rodziców - zapewniła łagodnym tonem, spoglądając na dziecko. Wydawało się, że ta deklaracja go nie uspokoiła: zaczął się trząść jeszcze bardziej, a gdy wreszcie się odezwał, jąkał się. - Ja... ja... n-nie chcia-chciałem... z...zbiją mnie... RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Heather Wood - 27.10.2023 Jakoś udało jej się ruszyć z chłopcem do przodu. Zacisnęła zęby i szła przed siebie niczym taran z nadzieją, że uda im się stąd uciec. Nie miała pojęcia, co będzie dalej, jak wyjaśnią mu to wszystko, jednak nie była to pora na takie zmartwienia. Malec bał się bardzo, trząsł się. Czuła to, gdy niosła go na rękach. Przykro jej było, że nie udało mu się wzbudzić w nim zaufania. Gdyby byli w bezpieczniejszym miejscu, zapewne dłużej by się starała go oswoić. Nie mieli jednak czasu, musieli iść stąd jak najszybciej bo budynek obok którego się znajdowali w każdej chwili mógł runąć. Szła wolniej, teren nie był łatwy do takich manewrów. Zatrzymała się tuż przed dziurą, w którą omal nie wpadła. Nie dawała po sobie jednak znać, że coś jest nie tak. Nie chciała, żeby bał się jeszcze bardziej. Brenna nie miała problemu z tym, żeby ich dogonić. Wood bowiem miała obiążenie i nawet jej sprawiało ono dyskomfort, przez co nie szła tak, jak normalnie. - Czy ja wiem. - Odpowiedziała na pochwałę Brenny, miała wrażenie, że mogła to lepiej rozegrać, ale nie było sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Grunt, że wszyscy byli bezpieczni. Nadal trzymała chłopca na rękach, trochę jej ulżyło, gdy Longbottom odezwała się do dzieciaka, bo wydawało jej się, że Brenna ma zdecydowanie większe doświadczenie w podobnych sprawach. Tyle, że młody jakby trząsł się jeszcze bardziej. Może bał się konsekwencji jakie go spotkają? - Nikt cię nie zbije. - Powiedziała bardzo pewnym tonem, nigdy w życiu by na to nie pozwoliła. Nie zostawi go na pewno w miejscu, w którym nie będzie bezpieczny. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Brenna Longbottom - 27.10.2023 Brenna zmarszczyła brwi, kiedy najpierw chłopiec powiedział, że go zbiją, a potem Heather zapewniła, że to się nie stanie. Paskudne podejrzenie zakiełkowało jej w głowie. Zbliżyła różdżkę do Wood, tak by oświetlić twarz chłopca. Ten w pierwszej chwili odwrócił głowę, ale zaraz chyba zrozumiał, że w tym, co widzi, coś jest... nie tak... bo znowu zwrócił spojrzenie ku Brennie. On dostrzegał teraz różdżkę Brenny, płonącą magicznym światłem. One jego policzek, pokryty świeżymi sińcami. A chociaż dłonie bez wątpienia pokaleczył już tutaj, na budowie, i tu pewnie ubrudził sobie ubranie, to te obrażenia na twarzy wyglądały na ślady po uderzeniu. Silnym uderzeniu. - To... to nie jest latarka - powiedział cicho chłopiec. - Nie, nie jest - przyznała Brenna, przeciągając trochę samogłoski, jak na siebie mówiąc bardzo, bardzo wolno, przepełniona tłumioną wściekłością. Miała ochotę zawrócić, wpaść do domu tych mugoli i dać im po gębach. Albo zabrać chłopca z ramion Heather i porwać ze sobą. Ale wiedziała, że nie może zrobić żadnej z tych rzeczy. Musiała za to wymyślić, co mogłaby zrobić. - To magia. - Jesteście... magami? Jak Merlin? - Czarodziejkami - sprostowała Brygadzistka. - Ty jesteś czarodziejem. Nie tak powinno się to odbywać. W domu chłopca - już niedługo zapewne, bo zbliżał się do jedenastego roku życia, jeśli nie pójdzie do Hogwartu wraz z wrześniem, to z pewnością w przyszłym roku - powinien pojawić się nauczyciel albo urzędnik Ministerstwa Magii. Wyjaśnić wszystko na spokojnie jemu i jego rodzicom. Udzielić instrukcji. Takie informacje nie powinny być przekazywane pod ciemnym, nocnym niebem, kiedy wszyscy troje byli ubabrani pyłem i pokaleczeni. Kiedy ani Heather, ani Brenna nie były pewne, co robić. - To co umiem... to magia? - Tak - przyznała Brenna miękko, starając się opanować złość, nie pokazać jej po sobie przed chłopcem. - I za jakiś czas pójdziesz do szkoły, gdzie nauczysz się nad nią panować. Mark, czy ktoś się uderzył? Czy dlatego użyłeś w domu magii? Chłopiec zadrżał w ramionach Wood. Nie odpowiedział, nie od razu przynajmniej. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Heather Wood - 30.10.2023 Heather zamarła, gdy zobaczyła twarz. Teraz połączyła fakty, dlatego się bał, że go zbiją. Musiało się to już zdarzać w przeszłości. Nie mogła uwierzyć, że dorośli są w stanie skrzywdzić takiego malca, to powodowało, że traciła nadzieję. Co mógl takiego zrobić, że ktoś był w stanie uderzyć go w twarz? Tym bardziej, że to było ich dziecko. Powinni na niego chuchać i dmuchać, zapewnić mu bezpieczeństwo i godne warunki. Gotowało się w niej. Najchętniej sama by zrobiła porządek z jego rodziną. Niech zmierzą się z kimś, kto był w stanie się bronić. Brenna mogła zauważyć, że Wood zaczęła drżeć. Próbowała z tym walczyć, żeby chłopiec nie czuł jej zmiany nastroju. - Jesteś taki jak my, też dostaniesz różdżkę i będziesz czarował. - Postanowiła dołączyć się do tłumaczenia, kiedy chłopiec zobaczył, że Brenna korzysta z różdżki. To pewnie było dla niego wiele, ale prędzej, czy później by się tego dowiedział. Na pewno dostanie list do Hogwartu, tyle, że co czeka go przed tym? Wood zaczęła się martwić, co spotka tego biednego chłopca, gdy wróci do domu. Kiedy Longbottom zapytała go o te siniaki, Heather ścisnęła go mocniej, przytuliła do siebie, żeby poczuł się pewniej. Zależało jej na tym, aby czuł się bezpiecznie. - Już nigdy nikt cię nie skrzywdzi, masz moje słowo. - Nie zamierzała do tego dopuścić, nie wiedziała jeszcze jak, ale chciała go pilnować. Może powinny go zabrać od tych ludzi i umieścić w bezpiecznym miejscu? RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Brenna Longbottom - 30.10.2023 Brenna bardzo chciałaby zabrać tego chłopca w bezpieczne miejsce i nigdy nie oddawać rodzicom. Tyle że były funkcjonariuszkami: nie mogły pozwolić sobie na dokonanie porwania, de facto na służbie. W dodatku, zważywszy na to, że jej rodzina od lat wspierała magiczny sierociniec oraz program stypendiów dla utalentowanych dzieci z biedniejszych środowisk, nawet ona musiała pojąć tę smutną prawdę - nie da się zabrać ze złych warunków każdego. Całe bogactwo jej i Wood by do tego nie wystarczyło, choćby dlatego, że nie wszystko było kwestią pieniędzy. Odetchnęła głęboko, raz, drugi, trzeci. Nie mogła pozwolić, aby poniósł ją gniew. Na pewno nie w towarzystwie Heather i tego chłopca. - Teraz wrócimy do domu, gdzie w twoim pokoju ta tutaj Heather opowie ci więcej o magii i o szkole, w której się jej nauczysz - powiedziała. Chłopiec zesztywniał wprawdzie na słowa o powrocie, ale przy kolejnych uniósł nieco głowę, najwyraźniej rozdarty pomiędzy przerażeniem a ciekawością wobec magii. - Jeżeli będziesz chciał, nawet pokaże ci kilka zaklęć - dodała i machnęła różdżką, tak że z tej posypały się płatki kwiatów i zawirowały w powietrzu. Drobny, nieszkodliwy czar, który, miała nadzieję, przyciągnie uwagę chłopca. Wzbudzi ciekawość. Może trochę uspokoi. - Jestem pewna, że się ucieszysz, że w szkole, jeśli zechcesz, możesz pozostać cały rok... A w czasie waszej rozmowy, ja utnę sobie drobną pogawędkę z twoimi rodzicami. Obiecuję, że wyjaśnię im, dlaczego nie powinieneś zostać ukarany za ten drobny incydent. I też może pokaże im sztuczkę albo dwie. Oraz złoży obietnicę wpadania regularnie, aby sprawdzić, czy na twarzy chłopca nie pojawiają się żadne nowe ślady. - Tak będzie w porządku? - zapytała, zwracając się po równi do dzieciaka, jak i do Heather. Chociaż wiedziała, że nie: nie jest w porządku, nigdy nie będzie, skoro mieli do czynienia z ludźmi, którzy najwyraźniej tłukli własne dziecko. Ale chociaż nie mogły sprawdzić, że wszystko będzie dobrze... mogły zrobić wszystko, co w ich mocy. RE: [Noc z 02.06 na 03.06] Wielkie oczy ma strach - Heather Wood - 30.10.2023 Nie, nie było w porządku. Nie powiedziała tego jednak na głos tylko opuściła głowę. Nie mogły zrobić więcej w tej chwili. Nie oznaczało to jednak, że zamierzała to tak zostawić. Nie przywykła do tego, że pozostawiała sprawy niedokończone. Nie było takiej możliwości. Był to pierwszy raz w jej karierze brygadzistki, gdy spotkała się z przemocą w stosunku do dzieci. Strasznie ją to zabolało. - Opowiem ci o szkole. Tam jest cudownie. - Dodała jeszcze, kiedy zmierzali w kierunku domu tego chłopca. Ruda była zła, kurewsko zła, że musiały go tam zostawić. Najchętniej zabrałaby go w tym momencie ze sobą do domu, zaopiekowała się nim i zapewniła wszystko co najlepsze. Nie chciała się jednak dzielić tym pomysłem z Brenną, bo bała się jej reakcji. Nie mogła ukraść dziecka, wyrzuciliby ją z pracy. Nie mogła do tego dopuścić. Był to jednak dopiero początek, bo obiecała chłopcu, że nikt go więcej nie skrzywdzi, musiała dotrzymać słowa. Będzie się tu pojawiać od czasu do czasu, żeby sprawdzić, czy wszystko u niego w porządku. Porozmawia z matką, może ona znajdzie jakieś rozwiązanie. Miała znajomości wszędzie. Powinna mieć możliwość jakoś zareagować. Dotarły do miejsca, w którym zaczęły poszukiwania. Wood nadal niosła chłopca na rękach. Weszły do środka. Udała się do jego pokoju, nie chciała angażować się w rozmowę z jego rodzicami, bo mogła zareagować dosyć impulsywnie. Wierzyła w to, że jej partnerka załatwi to lepiej sama. Heather pokazała chłopcu kilka sztuczek. Wyczarowała drobne ptaszki, motylki które fruwały po jego pokoju. Zapewniła go jeszcze, że wszystko będzie dobrze, że nie poniesie konsekwencji za ten drobny incydent. Później musiały go zostawić, przynajmniej jak na razie i wrócić do ministerstwa. Koniec sesji
|