![]() |
|
[3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina (/showthread.php?tid=2156) |
RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 12.11.2023 Niewrzucanie mięsa do każdego posiłku nie było dla niej problemem. Olivia z zasady jadła dużo i wszystko, lecz jakimś cudem była dość szczupła. Owszem, nie miała figury modelki i miała swoje kompleksy, lecz wyglądała naprawdę poprawnie i to nawet w swoich własnych oczach. Mięso lubiła, ale kochała także jego brak. Zwłaszcza że naprawdę kochała zwierzęta i czasem miała tak, że w jej głowie coś się przestawiało i po prostu nie jadła zwierząt przez dłuższy czas. Tak o, po prostu. Miała pisać do Zonka, ale kanapka była ważniejsza, więc najpierw zajęła się nią. Pokiwała Avelinie w geście podziękowania, mają nadzieję, że jej żart nie okaże się prawdą. Wyglądała na trochę spokojniejszą - nie wiadomo czy to przez to, że dostała jedzenie, czy przez to, że Avelina spotkała się z czymś chociaż trochę podobnym do jej problemu. Może faktycznie za bardzo panikowała? - Najwyżej nie będę się odzywać wcale, to będzie trochę tak jakbyś oglądała musicale - uśmiechnęła się słabo. Nie, jej życie to był ostatnio jakiś naprawdę nieśmieszny żart, ale z jakiegoś powodu nagle ta cała sytuacja zaczęła ją bawić. Dokończyła kanapkę, pomidora i ogórka jedząc osobno, nie na serze, gdy Avelina wysłała list. Ona sama była w pewnym momencie w trakcie pisania listu do Zonka, gdy nad wyraz szybko przyszła pierwsza odpowiedź. Sowa zastukała w okno Aveliny, a Olivia drgnęła, zamierając z piórem nad pergaminem. - Kto odpisał na list, czy to był rozsądku świst? Jest jakieś rozwiązanie, czy czeka mnie serca smutkiem zalanie? - miała duszę na ramieniu, gdy Avelina otwierała kopertę. Dawno nie czuła w sobie tylu emocji naraz. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 12.11.2023 Avelina za to cierpiała na niedowagę, mało jadła, czasami zapominała o śniadaniu, poiła się kawą i czasami ciastkami od Nory. Nigdy nie była sprawna fizycznie, a wyglądała często na osobę chorowitą. Nie chorowała zbyt często, ale na jesień zawsze miała jakieś problemy z przeziębieniem. Zdecydowanie nie przodowała w pojedynkach, ani bójkach, ale stawała czasami w obronie młodszych kolegów, czy też widząc jak ktoś atakował niewinne osoby również pomagała, aby mieć czyste sumienie. Była w stanie rzucić zaklęcie, które mogłoby kogoś skrzywdzić, ale tylko jeśli byłoby to w obronie siebie bądź jej przyjaciół. To nie czyniło jej złej, prawda? Raz czy dwa zdarzyło jej się uwarzyć truciznę, ale tego również nikomu nie mówiła, bo nie było to nic czym chciała się szczycić wśród swoich przyjaciół. – Zaczniesz śpiewać? Z rymami mogłoby wyjść zabawnie – zaczęła się z nią droczyć. Życie Aveliny w ostatnim czasie też było niekoniecznie stabilne, a czas miał jeszcze pokazać, że będzie jeszcze bardziej zakręcone i niekoniecznie przyjemne. Miała jednak nadzieję, że jedna stabilna jaką teraz chciała tworzyć to będzie biznes, który otworzy z Olivią i jej się to uda. Gdy w okno zastukała sowa Avelina podeszła do niego i otworzyła je odbierając list. Był od Brenny otworzyła go szybko i zaczęła czytać. Odetchnęła z niewielką ulgą widząc, że nie było to nic aż tak poważnego. – Całe szczęście, chyba nie będziesz musiała zostawać kolejnym wieszczem Londynu – zachichotała i podała jej ten list, aby sama mogła przeczytać jego treść i upewnić się, że wszystko to prawda. Avelina poczuła jak ulga wkradła jej się w serce. – Skoro obie dzisiaj mamy wolne, a ty rymujesz może napiszemy tomik wierszy? – uniosła jedna brew ku górze patrząc na nią z zadziornym błyskiem w oku. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 13.11.2023 Olivia rzuciła Avelinie ostrzegawcze spojrzenie. Cwaniara. Chwilę tak ruda obserwowała przyjaciółkę - na ten moment znowu jej nie było do śmiechu. Czekała co Paxton powie, nie będzie przecież jej wyrywać listu z rąk, prawda? To byłoby niegrzeczne. Poczekała więc uprzejmie, aż dziewczyna poda jej list. Z ulgą przeczytała jego zawartość. Cudownie! - Mam pomysł lepszy niż całe stado wieszczy - odpowiedziała, pocierając policzek otwartą dłonią. Odłożyła list i odchrząknęła. Najpierw jednak sięgnęła po wodę, by zwilżyć gardło. Dam ci trochę magii, żebyś mogła iść do pani Pelagii. Pani Pelagio miła, cożeś mi uczyniła? Pustki w sercu moim, umysł mój zaraz się upoi ognistą whisky. Po pijaku zawsze bluźnię, w ciele mym złe bliźnię. Najszybsze w mieście mają dziś na piździe kleszcze I bandziorów w tatuażach, kilku z nich znam z imprez jeszcze Lokalny diler gdzieś tnie, ktoś przytuli gdzieś mniej Ktoś dostaje w papę, ktoś gdzieś klnie Olivia naprawdę... śpiewała. No, prawie - przypominało to bardziej szybką, śpiewną mowę z akcentami na rymy, szczególnie na końcu. Ciężko było, Olivii brakowało tchu pod koniec, ale dała radę. Ukłoniła się nawet, a potem zaczęła śmiać. Stres całkowicie opuścił jej ciało. - Tylko tego nigdzie nie zapisuj, za złośliwości zremisuj. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 13.11.2023 Uniosła jedną brew ku górze i obserwowała jak jej przyjaciółka szykuje się do czegoś, czego dziewczyna nie mogła nawet przewidzieć, gdyby była jasnowidzem. Zasłoniła usta patrząc na nią błyszczącymi oczami. Była szczęśliwa, a piosenka Olivii była mocarna. Paxton przyglądała się przyjaciółce z ogromnym rozbawieniem, gdy dziewczyna rymowała tekst czegoś, co brzmiało jak mówiona piosenka, gdy skończyła Avelina zaczęła bić jej brawo i udawać, że mdleje. – Rzuciłabym ci stanik, ale za dużo roboty przy zdejmowaniu go – zaśmiała się w głos i oparła się o blat ledwo utrzymując się na nogach. – Dziewczyno normalnie cię kocham – powiedziała podchodząc do niej i dźgając ją w ramię. – Chodź do salonu na kanapę. Chcesz u mnie nocować? – zapytała zerkając na nią z błyskiem w oku. – Możemy się czegoś napić i rozluźnić się. – dodała z zadziornym uśmiechem. Avelina miała ochotę jej opowiedzieć o tym, że Rookwood znowu pojawił się w jej życiu, ale nie wiedziała jak się za to zabrać. Nie wiedziała, czy będzie miała na tyle odwagi powiedzieć jej, że się w nim zakochała. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 14.11.2023 Olivia roześmiała się, wykonała kolejny ukłon i też zaklaskała. Gdy Avelina dźgnęła ją w ramię, Quirke wykonała ruch jakby chciała ją trzepnąć przy pomocy tajemnych sztuk walki prosto z Chin. Ale zamiast tego tylko pomachała dziewczynie przed oczami. - Nie za wcześnie na alkoholu picie? Przez tę truciznę można stracić życie - powiedziała poważnym tonem, z tak samo poważną miną. Ale w jej oczach błyszczały iskierki rozbawienia. - Pewnie, że zostanę - jak wrócę do domu to rodzice pomyślą że kłamię. Albo dadzą mi kuksańca w bok, za ten na czekoladki skok. Ruda legła na kanapie tak, jakby była u siebie. Spojrzała na Paxton z rozbawieniem. - Interesów omawiać przy tych rymach się nie da, ale jeśli o plotki chodzi to zrobię co trzeba. W zasadzie cała ta sytuacja już teraz mnie bawi, ale na zewnątrz nie wyjdę jak do stada żurawi. Które będą zapuszczać długie szyje, w nadziei że się człowiek wstydu napije. Rozmowa z Olivią na poważne tematy mogła być… Interesująca. Ona wciąż rymowała i jeśli wierzyć listom, to zostanie jej tak aż do jutra. Ale był w tym jeden plus: jeśli będzie opierdalać Avelinę za to, że znowu ugania się za tym typem spod ciemnej gwiazdy, to przynajmniej będzie to przekomicznie brzmiało. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 17.11.2023 Avelina w rozbawieniu wywróciła oczami i podeszła do barku z alkoholem. Wyszukała jakieś dobre wino od wujka, które ostatnio dostała na dzień dziecka. Uwielbiała wujka Otto za to jak o nią zawsze dbał. Wiedziała, że jak zabraknie jej rodziców, bo będą zbyt daleko, aby im głowę zawracać będzie mogła do niego bez problemu przybyć i pogadać. Wzięła dwie lampki i postawiła na stole zaraz również siadając obok przyjaciółki na kanapie. – Może i za wcześnie – wzruszyła ramieniem, ale kto im zabroni? Były dorosłe, rodziców w domu nie było, w pracy zwolnienie zostało napisane, a niedługo mają własny biznes otwierać, a wtedy czasu nie będzie na takie frywolne dni. – Niedługo na to czasu nie będziemy miały – zauważyła i otworzyła butelkę machnięciem różdżki. Nalała im trochę wina. – To wino od mojego wujka Otto, dostałam je kilka dni temu. – objaśniła podając jej lampkę. – Wiesz co… Augutsus się do mnie odezwał na początku maja – wyrzuciła w końcu z siebie. Jakiś czas temu rozmawiała o tym z Danielle, ale chciała też w końcu poznać opinię Olivii. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 18.11.2023 Olivia rozwaliła się na kanapie jak kot. Najpierw odrobinę z niej jakby spłynęła, zupełnie tak, jak w filmach robiły zrezygnowane główne postacie, które dręczone były jakimś wyjątkowym utrapieństwem. Nie potrafiła jednak długo wytrzymać w tej pozycji, pomna że kręgosłup się krzywił, barki opadały, a podbródek rósł, więc naraz się poprawiła akurat w chwili, w której Avelina przyniosła kieliszki. Na wspomnienie o wujku tylko pokiwała głową, bo kojarzyła go z opowieści przyjaciółki. Otto, Otto... Jakiśtam. Wiedziała tylko tyle, ile powinna - że był dobry i dbał o Paxton, więc to zdecydowanie jej wystarczało. Zdecydowanym ruchem sięgnęła po kieliszek. Były dorosłe, to prawda. Mogła się nawalić, przynajmniej wtedy będzie miała usprawnienie na swój bełkot. Zaraz jednak wypluła zawartość ust, gdy tylko usłyszała imię Augustusa. - Co ty gadasz? Czy ty właśnie na głowę spadasz?! Mam nadzieję, że odmówiłaś ćmokowi i temu jego włosów lokowi. Po co pisał, do tej pory los twój mu zwisał?! - zdenerwowała się, sięgając po chusteczkę, Napluła trochę na stół i musiała wytrzeć, szkoda wina bo było dobre, nie chciała go wypluwać, ale nie umiała ukryć oburzenia nowinami przyjaciółki. - Czego chciał ten zamordysta, wstrętny serc kultysta? Do samego Augustusa nie miała nic poza tym, że źle potraktował Avelinę w przeszłości. Olivia długo chowała urazy, nawet jeśli nie dotyczyły jej bezpośrednio. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 18.11.2023 Skuliła się odrobinę na reakcję przyjaciółki i zamknęła przy tym jedno oko, aby jednak patrzeć na nią. Reakcja była słuszna, bo sama Avelina by tak zareagowała, gdyby ktoś jej powiedział, że Rookwood chce się do niej odezwać. Podciągneła nogi pod brodę wciskając się w kanapę, spojrzała na trzymaną lampkę z winem w dłoniach i ciężko westchnęła. Upiła drobny łyk i znowu westchnęła. – Przyszedł do mojej pracy, bo chciał znowu eliksiry. Pamiętasz, w szkole robiłam je dla niego, a potem kazałam mu o sobie zapomnieć. To nie jego wina, że byłam wtedy dzieckiem – Augustus był od niej starszy o dwa lata, a ona jeszcze rok później poszła do szkoły, więc przepaść w nauce była u nich większa, ale zawsze była lepsza w eliksirach. Gdy w szkole robiła dla niego mikstury nie sądziła, że się z nim zaprzyjaźni. Augustus zawsze napędzał w niej rywalizacje i dążenie do tego, aby być lepszą. Wszystko było okraszone pozorną nienawiścią. Olivia jednak wiedziała o jej schadzkach w nocy, gdy chodziła do niego przynosząc mu eliksiry, gdy pełnił dyżury prefekta. Gdy ona była na czwartym roku, a on na siódmym na koniec roku szkolnego powiedziała mu, że ma ją zostawić i o niej zapomnieć. On nie chciał, pocałował ją nawet, ale ona uciekła porzucając go i czując się przy tym podle. Jak ona skończyła szkołę on miał żonę, a ona nie miała odwagi do niego napisać. Teraz poczucie winy wzrosło, beznadzieja ich uczuć nasiliła się, a ona nie wiedziała, co miała ze sobą zrobić. Jak odrzucić kogoś kogo kochała. – Pomógł Danielle ściągnąć ze mnie tą klątwę, którą złapałam na Beltane. I za dwa dni mam iść z nim na kolacje do mugolskiej restauracji w ramach podziękowań. Wygląda to dziwnie, ale chyba nie będzie w tym żadnego podtekstu, nie? – zapytała nie patrząc na nią i wypijając zawartość lampki na raz. Od razu nalała sobie więcej. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Olivia Quirke - 18.11.2023 Olivia słuchała tego z coraz szerzej otwartymi oczami. Nawet usta zaczęły jej się otwierać, przypominając literę "o". Sama Olivia w tej chwili wyglądała trochę jak złota rybka, wyciągnięta z wody. - Czyś ty do reszty zdurniała?! Z tym... tym żonatym będziesz się szlajała! - Olivia wstała gwałtownie, dbając tym razem, żeby nie rozlać wina. Zamiast tego wypiła je na jeden łyk. I chuj bombki strzelił smakowanie i delektowanie się trunkiem. - Kotku mój, przecież wiesz że on nie może być twój. Coś wciąż do niego czujesz, przecież widzę że sercu dziękujesz. Mimo że go zostawiłaś, to w całości nie odtrąciłaś. On ma żonę, jakąś piękną i bogatą matronę. Najpierw była tak zła, że miała ochotę ją rozszarpać gołymi rękami. Ale widząc jak się kuli, jak wzdycha i podciąga nogi pod brodę zmiękła. Olivii zależało na jej dobru i szczęściu. I była przekonana że Augustus jej go nie da. Nigdy. Odstawiła pusty kieliszek na stolik i podeszła do przyjaciółki, by ja mocno i długo przytulić. - Alchemików jest w Londynie bez liku. Ja się tylko martwię o ciebie, że twoje serce na chwilę znajdzie się w niebie. A potem on zgniecie je jak robaka, bo przecież mózg to on ma ptaka. Inaczej by cię nigdy nie zostawił, miłości twojej nie wystawił. To wygląda bardzo podejrzanie, obiecaj mi że nic ci się w głowie nie stanie. Ujęła delikatnie policzki Aveliny w dłonie i zmusiła, żeby ta na nią spojrzała. W niebieskich oczach Quirke widać było ogromne zmartwienie, ale i strach. Wiedziała doskonale jak to wyglądało w szkole i że to Avelina otrąciła Rockwooda, ale znała też jej powody. Mniej-więcej. I cholernie bała się, że Avelina będzie przez niego cierpieć. Pakowanie się między żonę a męża, gdy w tle były dzieci nigdy nie było dobrym pomysłem. RE: [3 czerwca 1972] Nie czuję, że rymuję - pomóż! | Olivia, Avelina - Avelina Paxton - 19.11.2023 Nie patrzyła na nią tylko powoli sączyła wino ze swojej lampki. Wolała nie patrzeć na to jak jej przyjaciółka jest z jej powodu zawiedziona. Zerkała gdzieś w bok jakby kwiatek na parapecie był zdecydowanie bardziej ciekawy niż oburzona Olivia. Powinna go chyba podlać, bo niedługo uschnie jak jej nadzieje na przyjemny związek. Nie chciała być nigdy tą drugą, nie chciała być nigdy tą, którą opuszcza się w nocy tylko po to, aby mężczyzna mógł wrócić do swojej żony. Augustus był jej przyjacielem, prawda? Nie wyjdzie z tego nic poza to, co sobie przyrzekła, tak? – Imogen się nazywa, jest felietonistką – tak, sprawdzała to z kim jest w związku Augustus jak jeszcze opuściła szkołę. Już wtedy wiedziała, że bierze ślub, a potem katowała swoje serce czytając o życiu matki i żony jakie opisywała Imogen w swojej gazetce od siedmiu boleści. Ta kobieta była naprawdę ładna. Cudowna. Na samą myśl opróżniła kolejną lampkę wina krzywiąc się przy tym. Nigdy nie wypiła tak szybko dwóch lampek wina, więc od razu czuła już delikatnie błądzący błędnik w jej głowie. Sama odstawiła swoją pustą lampkę na stoliczek obok kanapy i wtuliła się w rudowłosą kobietę z kolejnym ciężkim westchnięciem. – Ja wiem, że ma żone, wiem, że ma dzieci, wiem, że nic z tego nie będzie. On chce przyjaźni. Chce zobaczyć jak będzie. Tęskniłam trochę za nim. Zawsze wyciągał ze mnie dobre rzeczy o dziwo. – gdy Olivia w końcu się odsunęła, Ave nalała im kolejną porcję alkoholi. – Faceci są beznadziejni, a ja mam talent do spotykania tych nieodpowiednich, więc jestem świadoma, że z nim nic nie będzie. Chce zerwać plaster. Uśmiechnęła się na jej porównania. Nie potrafiła ich przyjąć z ponurą miną, bo zabawnie brzmiało psioczenie na Augustusa, gdy jej przyjaciółka mówiła rymami. Zachichotała nawet i usiadła z powrotem na kanapie upijając łyka wina i zagryzając potem wargę. – Chce byś po prostu o tym wiedziała, abyś mi te głupoty z głowy powywalała. – odpowiedziała jej patrząc na nią z uniesioną brwią. – Nie umiem teraz brać tego na poważnie. Nie wystawił mojej miłości, bo to ja mu kazałam o sobie zapomnieć, ale nawet jeśli bym powiedziała, że ma ze mną zostać to ojciec by go pewnie wydziedziczył. Znasz tych Rookwoodów. Są mega dziwni – wzdrygnęła się na samą myśl o ojcu Augustusa, którego widziała może raz w życiu, gdy była odwiedzić Brenne w jej pracy. |