![]() |
|
[ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24) +--- Wątek: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. (/showthread.php?tid=2210) |
RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 03.12.2023 Gdyby Elaine wiedziała, co chłopak do niej czuł może by odrobin spasowała ze swoim zachowaniem, ale nie wiedziała, że mogła w ten sposób na kogoś oddziaływać, a zwłaszcza na Felixa, który był obok niej od zawsze. Był jej [i]przyjacielem[i]. Nie potrafiła myśleć o nim inaczej, nie potrafiła wyzbyć się wrażenia, że jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu zapominając czasami o tym, że był po prostu też mężczyzną. Elaine zawsze unikała stosunków stricte damsko męskich, nie wiedziała jak jej zachowanie, jak jej ciało oraz uroda może oddziaływać na płeć przeciwną. Bycie obok Felixa sprawiło, że zapomniała o takich rzeczach i dopiero uczyła się uwodzenia, kokietowania, flirtowania. Dopiero zaczynała ten etap znajomości z innymi mężczyznami. Na jego słowa zachichotała, zaśmiała się i po prostu pokręciła głową. Doskonale zdawał sobie sprawę, że mianem przyjaciela mógł być nazywany tylko on. W głębi serca Felix bardzo jej się podobał, lubiła patrzeć w jego oczy, na jego uśmiech, na jego skupienie, gdy robił swoje cuda z eliksirami, ale nigdy nie przypisywała temu większej wartości – starała się nie zniszczyć tej przyjaźni, aby nigdy go nie stracić, bo nie wyobrażała sobie życia bez niego. Gdy słyszała jego stłumiony głos spod wody, słysząc jego nawoływania i strach w końcu wypłynęła tuż przed nim łapiąc go za ramiona i patrząc mu w twarz. – Boi dudek – wyszczerzyła się wesoło i odpłynęła na plecach w kierunku brzegu. Na jej skórze pojawiła się gęsia skórka, a usta zrobiły się sine, zdecydowanie nie była to pora na pływanie. Wyszła z wody, która zaczęła z niej skapywać, podeszła do swojego kocyka i sięgnęła po sporej wielkości ręczniki; jeden przyszykowała od razu dla Felixa, a drugim się okryła ocierając się z wody. Usiadła na kocyku i wyłożyła się na słońcu niczym mała foczka. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 04.12.2023 Gdy Elaine się wynurzyła, odetchnął. Zaraz jednak ochlapał ją ze złością, wymalowaną na twarzy. - Czasem mam ochotę cię utopić - powiedział, robiąc marsową minę. Ale zaraz się roześmiał, choć w oczach wciąż widać było przebłyski zmartwienia. Czasem Elaine naprawdę nie myślała. A przecież wszyscy ją kochali, wszyscy się o nią troszczyli. Nie powinna tak robić. Gdy wyszła i owinęła się ręcznikiem, odetchnął po raz kolejny. Podpłynął do brzegu i chwycił ten, który był przeznaczony dla niego. Wytarł twarz, włosy i potem dopiero całe ciało. Nadal było mu zimno, a słońce mimo tego, że świeciło mocno, dość wolno ogrzewało jego skórę. Dziewczynie też było zimno, widział to po jej sinych ustach i gęsiej skórce. - Chodź, rozgrzeję cię - powiedział, odrzucając mokry ręcznik na bok. W pierwszej chwili chciał ją nim po prostu przykryć, ale przecież był mokry, efekt byłby odwrotny od tego, co chciał osiągnąć. Położył się więc obok Elaine i przytulił ją mocno, bo chociaż też miał zimną skórę, to znane wszystkim prawo mówiło o tym, że podczas przytulania człowiek się rozgrzewa. A poza tym chciał przez chwilę być tak blisko niej, jak tylko się da, bo znając dziewczynę to zaraz wpadnie na kolejny genialny pomysł i będzie musiał za nią biec. Rzadko kiedy mogli tak po prostu leżeć bez ruchu, w spokoju, ich życie było niezwykle intensywne i pełne niespodzianek i po prostu adrenaliny, którą oboje uwielbiali. Ale chwila spokoju przyda się każdemu. - Mówiłaś że co masz w koszyku? Zagaił, dyskretnie zaciągając się jej zapachem. Tak jakoś samo wyszło. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 06.12.2023 Na jego pierwsze słowa jedynie się do niego uśmiechnęła. Wiedziała, że tego nie zrobi, był dla niej wszystkim, więc na pewno nie posunąłby się do tego, żeby ją skrzywdzić. Wzruszyła jeszcze przy tym ramieniem. Zbagatelizowała jego groźby, bo były bez pokrycia. W tym momencie idealnie nadawał się cytat: nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz. Udowodnił swoją troskę w momencie, gdy zaproponował, że ją rozgrzeje. Pokiwała energicznie głową i wyciągnęła do niego ręce. Wtuliła się w jego ramiona zamykając oczy. Oh, jak przyjemnie. Wręcz przypominało jej się jedno zdanie chodź nad wodę, na twoich kolanach zasnę. Mogłaby zasnąć przy Felixie w każdym miejscu, nawet leżąc na jakimś niewygodnym kamieniu, ale wywoływał u niej przyjemne poczucie bezpieczeństwa. Jak rodzina, prawdziwa, taka sprawiająca, że nic jej nie groziło. Dłonie miała skulone pod swoją piersią, a nogi wcisnęła gdzieś w jego własne, aby dać też mu swoje ciepełko. Oboje mogli rozgrzać siebie nawzajem. – Oh! Tak koszyk! Pewnie jesteś głodny – spokój został zachwiany, a Elaine wyswobodziła się z jego mocnego uścisku i przyciągnęła do siebie koszyk. – Mam ciepłą herbatę, nalej nam – podała mu termos i dwa kubki, które wygrzebała z koszyka, prawie do niego wchodząc. Potem wyszła i wyciągnęła dwie kanapki oraz pojemnik z ciastem. – Wczoraj byłam na pikniku z Laurentem, dostałam od niego aniołka, nie zdążyłam go jeszcze zostawić w domu, zobacz. Śliczny nie? – zapytała z szerokim uśmiechem podając mu aniołka wyglądał jak plecionka, mocno pościągany łodygami i z plączącymi się płatkami oraz całymi kloszami kwiatów tańczących na jego ciele. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 07.12.2023 Felix korzystał z tych chwil bliskości tak, jak mógł. Nie robił nic ponad przytulanie, wiedząc że gdy raz przekroczy się granicę przyjaźni, nie będzie już odwrotu. Nie bardzo chciał stawiać wszystkiego na jedną kartę, przynajmniej nie w tej chwili. Lecz im był starszy, tym bardziej bolało go serce patrząc na to, co robi Elaine. I z kim. Był w trakcie nalewania herbaty, gdy dziewczyna pokazała mu aniołka. Zmarszczył brwi, zerkając to na figurkę, to na nią samą. - Laurent, tak? - mruknął, nie zaszczycając więcej figurki spojrzeniem. Poczuł, jakby Elaine właśnie wsadziła mu lodowaty nóż prosto w serce. Podał jej herbatę, swoją wypił niemal na raz, pozwalając by oparzyła mu gardło i przełyk. Ból sprawiał, że mógł odzyskać kontakt z rzeczywistością. Sięgnął po kanapkę. - Ładny. Chyba tego oczekiwała, prawda? Że powie, że ładne i w ogóle to życzy jej szczęścia z Laurentem, kimkolwiek on by nie był. Ale tego ostatniego nie mógł powiedzieć, bo by skłamał. W tej chwili życzył Laurentowi, żeby spadł ze schodów i złamał obie nogi i ręce, tak dla pewności. Kto to w ogóle był i co to za imię: Laurent? Agresywnie wgryzł się w kanapkę, uznając że to najlepsze, co może zrobić. Bolały go usta i gardło, ale przynajmniej dzięki temu był w stanie siedzieć cicho. Bał się, że zaraz palnie jakieś głupstwo i tyle będzie z miłego wypadu nad jezioro. Bell zapatrzył się w wodę na dłuższą chwilę. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 10.12.2023 Elaine nigdy nie myślała o związkach, o tym, aby z kimś łączyć się na poważnie, na dłużej. Raczej miała swoje miłostki pod postacią chłopców, którzy przyszli do cyrku i chcieli ją poznać. Czasami się z nimi całowała, czasami z nimi chodziła za rękę, ale nigdy nic więcej i zwykle szybko zbywała takie osoby, aby nie myśleli, że ona na poważnie się z nimi zwiąże. Z Felixem było tak, że on zawsze przy niej był i po prostu nie czuła potrzeby myślenia o nim jak o kimś z kim mogłaby się pocałować. Był częścią jej życia i nawet już nie pamiętała momentu, w którym do niej dołączył. Był prawdziwą stałą osobą w jej życiu, nie wyobrażała sobie nikogo innego teraz obok niej. Jego ramiona były przyjemne, jego głos usypiający, a serce przy nim zwalniało na taki bezpieczny, przyjemny rytm. Potrafił ją uspokoić i sprawić, że czuła się kochana. Usiadła w siadzie skrzyżnym nie zrzucając z siebie koca, napiła się ciepłej herbaty z pomrukiem przyjemności. – Hej, powoli pij, ciepła jest – skarciła go widząc, że pochłonął herbatę jednym łykiem. Pokręciła głową z dezaprobatą. – Tak, Laurent. Prewett. Poznałam go na początku miesiąca, zajmuje się zwierzętami z New Forest – wyjaśniła uznając, ze Felix był ciekawy kim był jej nowy kolega. – Jest miły – dodała, a na jej usta wypłynął delikatny uśmiech na wspomnienie poprzedniego dnia. Nie wspomniała o tym, że się z nim całowała, bo odrobinę się wstydziła. Czuła, że Felix może powiedzieć jej, że była głupia ufając obcemu mężczyźnie, dlatego też nie wspomniała o tym, że wpakowała mu się do domu tego samego dnia jak tylko go poznała. Brzmiało to absurdalnie w jej głowie, więc co dopiero na głos. W prawdzie nie oszuka Felixa jeśli ten faktycznie zechce ją wypytać bardziej o tę znajomość, ale póki nie musiała nie mówiła za dużo. Ugryzła kanapkę, a widząc jak Felix zjada swoją zmarszczyła brwi. Nie rozumiała o co chodziło chłopakowi, więc wyciągnęła do niego dłoń i położyła ją na jego kolano, aby zwrócił na nią uwagę. – Jesteś zły? – zapytała przyglądając się mu uważnie. Nie wyglądał na szczęśliwego Felixa, raczej był teraz złym Felixem, a ona nie wiedziała o co chodziło. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 11.12.2023 Drgnął, gdy położyła mu rękę na kolanie. Zerknął w stronę dziewczyny z uwagą. Patrzył w te oczy, w zaniepokojone spojrzenie i zmartwione oczy. Westchnął. Tak, był zły, był cholernie zły i zazdrosny, ale nie mógł jej tego powiedzieć. Czasem zapominał, że Elaine była... No, Elaine. I nie myślała takimi kategoriami. - Nie kojarzę typa, martwię się po prostu. Na ludzi z zewnątrz trzeba uważać, nie można im ufać. Nie chcę, żeby cię skrzywdził - technicznie rzecz biorąc nie było to kłamstwo, bo taka była prawda. Nie zaprzeczył też, że był zły, więc czuł się usprawiedliwiony. Nie okłamał Elaine, po prostu zgrabnie wykręcił się od odpowiedzi. Uśmiechnął się nawet i położył dłoń na jej dłoni. - Jesteś zbyt ufna, Elaine. Widzisz w ludziach wyłącznie dobro, a ludzie potrafią być z natury źli i mieć nieczyste zamiary, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety. Mruknął, zabierając rękę, żeby sięgnąć po ciasto. Ból gardła pozostał, ale trudno. Jeśli to miała być cena za to, żeby milczeć, to niech i tak będzie. Mrugnął do dziewczyny, dając jej tym samym znak, że już wszystko jest w porządku. - Za każdym razem, gdy robisz ciasto to mam wrażenie, że to już koniec, nie możesz zrobić lepszego. A potem robisz kolejne i okazuje się lepsze od tego poprzedniego - pochwalił, gładko zmieniając temat. Był autentycznie zaskoczony tym, jak dobrze dziewczyna gotowała. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 11.12.2023 Może żyła na tym świecie długo, może i wychowała się wśród szumowin, złodziei i morderców, ale nie straciła swojej naiwności, takiej dziecinnej, a może po prostu świetnie udawała głupiutką dziewczynkę bez wykształcenia? W końcu nienormalna była czasami jej naiwność, ale zawsze dostawała to czego chciała, nigdy nie przegrywała, a ludzie często polegali na jej uroku. Gdyby zabrać jej tę naiwność względem relacji damsko męskich byłaby dobrą kokietką. Niestety, Elaine nie podrywała mężczyzn świadomie, lubiła z nimi przebywać, lubiła ich obecność, ale robiła to wszystko na wielkiej nieświadomości, że różni mężczyźni mogliby ją skrzywdzić. Ostatnio spodobało jej się to jak Laurent na nią patrzył, jak do niej mówił, jak ją komplementował. To powodowało, że czuła się wyjątkowo przyjemnie, a jego pocałunki sprawiały, że czuła przyjemne mrowienie na skórze. – Nie martw się o mnie, będę ostrożna. Laurent nie jest zły, jest bardzo miły – dodała nie zdając sobie sprawy jak bardzo rani swojego przyjaciela, jak bardzo sprawia mu zawód swoimi słowami. Na jej twarzy był spokój i przyjemna radość z powodu obecności Felixa i tego, że mogła z nim o tym porozmawiać. Gdy zaczął mówić o jej wypiekach uśmiechnęła się radośnie. Doceniała jego słowa i mogłaby dla niego gotować wieczność. Uwielbiała słyszeć dobre słowa na temat tego, co tworzyła w piekarniku czy też na kuchence. Sama kończyła powoli kanapkę. – Dziękuję – wyszczerzyła się szeroko i położyła się tak, aby ułożyć swoją głowę na jego kolanach – A z ciebie przyjemna podusia – zaśmiała się przełykając powoli kanapkę. – Woda strasznie wyciąga głód – dodała jeszcze – A ty? Poznałeś kogoś ostatnio? RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 12.12.2023 Prychnął. Chciał coś dodać na temat tego, co to faceci potrafią zrobić, byle by tylko zaciągnąć dziewczynę do łóżka, ale się powstrzymał. Miał tylko nadzieję, że Elaine wie, co robi, bo tak naprawdę o tym typie nic nie wiedział a to, że był kurwa miły, to wystarczający powód do niepokoju. Mężczyźni z reguły nie bywali mili, jeśli nie chodziło im o seks. Boczyłby się pewnie jeszcze chwilę, gdyby nie dwie rzeczy. Elaine położyła głowę na jego kolanach, co sprawiło, że mimowolnie na ustach Felixa pojawił się czuły uśmiech. Odruchowo pogładził dziewczynę po włosach, zgarniając kilka kosmyków z jej twarzy. Nie potrafił być zły w jej towarzystwie. A po drugie: zadała mu bardzo, BARDZO niewygodne pytanie. No bo co miał jej powiedzieć? Że jak szedł do miasta, to nie rozmawiał z nikim szczególnym? Że dla niego liczyła się tylko rodzina i ona? Że świata poza nią samą nie widział? Że każda inna kobieta była przy niej blada, niewarta uwagi? Że dla niego liczył się tylko jej uśmiech, spojrzenie i dotyk? - Eeee... Nie, odwiedzałem przyjaciół ze szkoły, niezbyt lubię poznawać nowych ludzi - mógł skłamać, żeby wzbudzić u niej zazdrość, ale doskonale wiedział, że Elaine nie bywała zazdrosna. Wiedział, że nie patrzyła na niego w tym kontekście, w którym on patrzył na nią. Uznał więc, że postawi na szczerość, a co. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 03.01.2024 Poczuła coś dziwngo w brzuchu, coś mrocznego, coś nieprzyjemnego, ale nie pokazała tego światu. Odwiedził przyjaciół ze szkoły. Wgryzła się w ostatni kęs kanapki i analizowała jego słowa. Przyjaciele ze szkoły. Czyżby chciał wrócić do życia w mieście? Poznawanie obcych ludzi w jej oczach było mało zobowiązujące, mało prawdopodobne, aby poszła sobie z cyrku za jakimś tam Laurentem. Ta znajomość miała być krótka, ale przyjemna. Na pewno jednak nie będzie do niego przecież chodzić codziennie. On miał swoje życie, a ona swoje. Lecz przyjaciele ze szkoły bywali na wieki, prawda? Takie miała przeświadczenie o szkole, bo to było jedną z tych zalet w takich miejscach: nowa wiedza, nowi przyjaciele na wieki. Co jeśli Felix już jej nie będzie potrzebować? Zostawi ją dla swoich przyjaciół ze szkoły? Na pewno byli od niej mądrzejsi i potrafili czytać. Chrząknęła cicho i zerknęła na niego tajemniczo, zagadkowo. – Kim są ci przyjaciele ze szkoły? Poznałam ich? – zagadnęła, ot tak, bez zobowiązań, nie? Ciekawiło ją to jacy byli, prawda? Wcale się nie martwiła, że Felix ją zostawi, nie? Zniknie dla swoich przyjaciół ze szkoły. Co to w ogóle za sformułowanie? Te dwa słowa grzęzły w jej ustach jak stara, czerstwa kanapka ze starym, mokrym pomidorem. Fuj. RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 04.01.2024 Felix pokręcił głową, nie rejestrując z początku zmiany w zachowaniu dziewczyny. Ot, była ciekawa, nic wielkiego. On sam był przecież ciekaw tego całego Laurenta, któremu najchętniej złamałby nos i może jeszcze ręce, by wybić mu z głowy głupie pomysły, jak dawanie Elaine prezentów. Nie ma rączek, nie ma dawania aniołków. - Nie, nie znasz. Wpadłem na nich przypadkiem. Bo widzisz... - Felix westchnął i mimowolnie przejechał palcem po jej włosach. Gładził je w zamyśleniu, wpatrując się gdzieś w przestrzeń, na taflę jeziora. - Gdy opuściłem Hogwart, to miałem wiele szczęścia w nieszczęściu. To było dość głupie i nieprzemyślane, ale chciałem wam towarzyszyć. Tylko że nie można tak po prostu zniknąć, wiesz? Szczególnie nie z Hogwartu. No i tak jakoś wyszło, że niedaleko Hogsmeade, wiosce obok szkoły, znaleziono martwe ciało. Z marszu uznali, że to ja. Wiesz przecież, że Hogwart jest niebezpieczny, to znaczy nie jest, ale okolica jest. Pewnie uznali, że mnie coś zabiło, co mieszka w Zakazanym Lesie, nie wiem. Nie wiem jak to się dalej potoczyło, ale potem czytałem tylko jak płaczą za mną i mówią głupoty, że byłem dobrym kolegą i pilnym uczniem. Całkiem zabawne, bo uczniem byłem beznadziejnym, a w szkole trzymałem się z dosłownie garstką osób. Ostatnio na nich wpadłem i wiesz, należały im się wyjaśnienia, czemu w ogóle wpadłem na pomysł, żeby zwiać. Nie powie jej przecież, że zwiał ze szkoły dla niej. Lepiej było mówić, że uciekł dla nich - dla Bellów, dla cyrku, dla nowego życia. Jak zareagowałaby dziewczyna, gdyby się dowiedziała że to ona i tylko ona była powodem, dla którego zrezygnował z edukacji i być może świetlanej przyszłości? Czy miałaby mu za złe to, co zrobił? Albo, co gorsza, obwiniałaby siebie? - Jakoś tak wyszło, z reguły trzymam się z daleka od miasta właśnie dlatego, że ktoś mógłby mnie rozpoznać. Poszedłem tam na chwilę po jedną rzecz i już ktoś znajomy na mnie wpadł, to było głupie. |