![]() |
|
Flamma - sowa Rodolphusa - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Flamma - sowa Rodolphusa (/showthread.php?tid=2220) |
RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Bard Beedle - 14.03.2024 Odpowiedź przyleciała niedługą chwilę po tym, jak została wysłana. List ten był wyperfumowany różanym zapachem. Jak to kobiety mają w zwyczaju, okazywać swoją wdzięczność, czy zaś upodobanie. Londyn 1 lipca 1972r.
Szanowny Rodolphusie, Niezmiernie cieszę się na ten list! Terminowo będzie mi pasował 3 lipca. Przyjmuję również zaproszenie na obiad. Dla Ciebie jestem wstanie znaleźć ten czas. Bardzo Ci dziękuję, że pamiętałeś o wspólnym wyjściu do Rosiera. Z pozdrowieniami,
Marie Abbott RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 16.03.2024 14 lipca 1972, około godziny 16, do domu Nicholasa Traversa dostarczony został bukiet kwiatów przeznaczony dla Rodolphusa Lestrange. Podczas rozmowy, kurier poinformował, że wysłane zostały na polecenie Roberta Mulcibera. bukiet owinięty różową kryzą, składał się również z różowych kwiatów w różnych tego koloru odcieniach. Dla kogoś kto się na tym temacie znał choćby po trosze, możliwe było zidentyfikowanie kolejno: margaretki, gerbera, goździka, a także alstromerii. Całość została wykończona zielonym przybraniem, a do tego przewiązana również obrzydliwie różową wstążką. Do bukietu nie został dołączony żaden liścik, który mógłby cokolwiek tłumaczyć. List natomiast dostarczony został około godzinę później przez znajomą sowę. Londyn 14 lipca 1972r.
Rodolphusie, zamówiłem kwiaty specjalnie z myślą o Twoim dzisiejszym spotkaniu z uroczą panną Abbott. Powinny zostać niebawem dostarczone przez kuriera. Nie zepsuj tego i nie zapomnij, żeby po wszystkim poinformować mnie o postępach poczynionych w sprawie. R. RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 16.03.2024 17 lipca 1972 do mieszkania Nicholasa Traversa dostarczone zostały dwa bilety na przedstawienie teatralne pod tytułem: jak zostać czarownicą. Do biletów dołączony był list, przypominający Rodolphusowi, że w powinien podejść do tego na poważnie. Koperta musiała zostać rozdarta przez sowę, przez co całość można było odczytać. Londyn 17 lipca 1972r.
Rodolphusie, dzisiaj, godzina 19. Podejdź do tego na poważnie poważnie, zanim uznam że to coś nieodpowiedniego dla Ciebie. R. RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 22.03.2024 Londyn 2 lipca 1972r.
Lestrange, skomplikowały się sprawy w Ministerstwie. Znacząco. Spróbuj w dyskretny sposób dowiedzieć się czegokolwiek na temat sytuacji naszego znajomego brygadzisty. Potrzebne nam nowe źródło, wtyka. Poza tym konieczne będzie spotkanie, w celu omówienie kilku innych, istotnych kwestii. Będę dostępny po 6 lipca. R. List spłonął po przeczytaniu RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Victoria Lestrange - 13.04.2024 Przesyłkę musiały przytargać ze sobą aż trzy sowy. Victoria zadała sobie trud by średniej wielkości roślinę ładnie przesadzić do odpowiedniej ziemi, a wierzch donicy został wybrany tak, żeby stylem i kolorystyką pasował do reszty mieszkania Rodolphusa. Oprócz listu, w kopercie znalazł się też wycinek z jakiejś książki czy gazety, odnośnie dołączonej rośliny – skąd pochodzi, jakie ma właściwości, cechy, ciekawostki i tak dalej. 13.07.1972, Dolina Godryka
Rodolphusie, To, co znajduje się w przesyłce, jak już sobie wszystko rozpakujesz, to sansewieria. Ona wytrzyma wszystko, chłód, ciepło, słońce, cień; jest idealna na początek, bo wybaczy ci każdy błąd. Wspaniale oczyszcza powietrze. Najlepiej ustal sobie jeden dzień, w którym podlewasz roślinę i nie zmóżdżaj (heh, mam nadzieję, ze docenisz) się nad tym zanadto, co dwa tygodnie, jak ziemia będzie wysuszona na wiór. Wlewaj najlepiej małe porcje, takie dwa-trzy niewielkie strumienie, woda nie może być ani zimna, ani ciepła, najlepsza jest taka w temperaturze pokojowej. Pozwoliłam sobie rozrysować na kartce twoje mieszkanie schematycznie, najlepiej postaw ją tam gdzie ci zaznaczyłam, ale jeśli będzie ci zaburzać harmonię wnętrza, to możesz donicę z sansewierią postawić gdziekolwiek indziej – jak pisałam, ona wytrzyma wszystko. Wierzę, że sobie poradzisz. Gdyby się coś działo, albo gdybyś miał jakieś pytania – pisz. PS. Niech ci nie przyjdzie do głowy jedzenia tych liści – toksycznie wpływają na układ pokarmowy ludzi i zwierząt. Przebywanie z nią w jednym pomieszczeniu oczywiście nie jest w żadnym razie niebezpieczne. Victoria RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Victoria Lestrange - 15.04.2024 16.07.1972, Londyn
Drogi Rodolphusie, to nie tak, że wierzę, ze chciałbyś jeść tę roślinę. Uznałam po prostu, że lepiej, jeśli Cię ostrzegę, gdyby na przykład coś odbiło Twojej sowie, albo komukolwiek innemu. Chyba lepiej wiedzieć zawczasu, niż potem zbierać konsekwencje niewiedzy, czyż nie? Będę pamiętać, dziękuję Rolph. To bardzo miłe z Twojej strony i wiele dla mnie znaczy, naprawdę. Dziękuję za rękawiczki. Muszę przyznać, że mają bardzo gustowny kolor, najlepszy. Zimniej to mi już chyba nie będzie, chyba że wybrałabym się do Skandynawii? Może powinnam zrobić eksperyment, czy skoro nie potrafi mi być cieplej, to czy może być zimniej? Buziaki,
Victoria RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 20.04.2024 12.07.1972, Londyn
Rodolphusie W obecnej sytuacji, to dla nas cenna informacja. Musimy to omówić w cztery oczy. R. List spłonął po przeczytaniu RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 21.04.2024 12.07.1972, Londyn
Brak daty oznacza jedno - bez zbędnej zwłoki. R List spłonął po przeczytaniu RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Robert Mulciber - 05.05.2024 lipiec 1972, Londyn
Rodolphusie, z mojego polecenia skontaktuje się z Tobą Lorraine Malfoy. Udziel jej niezbędnej pomocy. R list spłonął po przeczytaniu RE: Flamma - sowa Rodolphusa - Lorraine Malfoy - 05.05.2024 Londyn, lipiec 1972
Szanowny Rodolphusie, Ostatnio mieliśmy chyba okazję rozmawiać w Hogwarcie, kiedy uczyłeś się do późna eliksirów. Mam nadzieję, że wspomnienie profesora Slughorna nie prześladuje Cię po nocach. A może to był ostatni bankiet Lestrange'ów? Domyślasz się, że to, o czym chcę z Tobą pomówić, to nie jest sprawa na list. Spotkajmy się. Lorraine Malfoy |